Ujawniamy prawdopodobnie największą aferę finansową po 1989 r.!

Mark Twain powiedział kiedyś, że „są trzy rodzaje kłamstw: kłamstwa, bezczelne kłamstwa i statystyki”. I rzeczywiście ktoś, kto nie zdaje sobie sprawy z tego jak dane statystyki powstają, może zostać łatwo zmanipulowany. Fot Archiwum

Czy GUS na polecenie partii rządzącej sztucznie zaniża wskaźnik inflacji, na skutek czego emeryci w całej Polsce od 2016 roku stracili 24,7 miliardów złotych.

Z roku na rok świadczenia emerytów są podnoszone. Kwota ta jednak zależy od oficjalnego wskaźnika poziomu inflacji. Obserwując coraz większą drożyznę, jaka nas otacza, już nie tylko eksperci z zakresu finansów, ale i przeciętny Kowalski zaczyna się zastanawiać, czy nie jesteśmy zwyczajnie oszukiwani. Jeśli bowiem sprawdziłyby się przypuszczenia ekonomistów, którzy szacują, że wskaźnik ten jest wyższy o 2 do 7 proc. każdy emeryt otrzymywałby emeryturę o wiele niższą niż powinien. Okazałoby się, że od 2016 r. do dzisiaj stracił łącznie nawet 4320 zł!

Pani Zofia, nasza czytelniczka, pokazała nam rachunki ze sklepów za podstawowe produkty żywnościowe w czerwcu i w lipcu tego roku. – Różnica w wydatkach z miesiąca na miesiąc wyniosła aż 72 zł – tłumaczy. Jak wylicza, w ostatnim czasie, w sklepie w którym zaopatruje się od lat, podrożały bułki (z 0,70 na 0,90 zł), chleb (z 3,29 na 3,90 zł), jajka (z 0,65 na 0,80 zł) czy margaryna (z 3,20 na 3,90 zł). – O cenach warzyw i owoców już nawet nie chce wspominać, bo to jakieś szaleństwa – podsumowuje załamana emerytka. Wszyscy odczuwamy tę drożyznę, ale według oficjalnych informacji wcale nie jest ona aż tak duża. Główny Urząd Statystyczny podaje bowiem, że w 2016 r. wskaźnik cen zmalał o 0,6 proc. Z kolei w 2017 r. wzrósł o 2 proc., w 2018 r. – 1,6 proc., zaś w lipcu 2019 r. – był wyższy o 2,9 proc.

Jak to możliwe, że wskaźnik inflacji wynosi 2-3 proc., skoro cena chleba w latach 2011-2015 zmalała o 1,19 proc, a od 2015 r. wzrosła aż o 14,76 proc.? Inne przykłady? W latach 2011-2015 cena jaj spadła o 6,4 proc., a za rządów PiS wzrosła o ponad 30 proc., cukier staniał o 45,43 proc. a od 2015 r. wzrósł o 17,22 proc., nawet papier toaletowy podrożał prawie o 85 proc.!

W mediach coraz częściej pojawiają się artykuły, w których eksperci tłumaczą, jak w wyrafinowany sposób GUS może zafałszowywać rzeczywistość. „Cała prawda o inflacji” – pisał już na początku 2015 r. „Forbes”; „Inflacja jest znacznie wyższa, niż podaje GUS?” – pytała w 2018 r. „Rzeczpospolita”. Na portalu money.pl mogliśmy przeczytać: „Kontrowersje wokół liczenia inflacji. Ekonomiści mBanku obalają, a w Interii: „Inflacja może być znacznie wyższa, niż podaje GUS”. Podobnych tytułów było znacznie więcej, a czytelnicy mocno je komentowali. Wskaźnik wzrostu cen towarów i usług coraz częściej staje się tematem nie tylko ekspertów z zakresu ekonomii, ale też na spotkaniach doradców finansowych z klientami, w prywatnych rozmowach, czy na forach internetowych. Co ciekawe, od 1989 r. nikt nie kwestionował wskaźnika inflacji. Dopiero od 2015 r. ludzie zaczęli odczuwać, że GUS może mijać się z prawdą.

Czy państwo jest winne emerytom pieniądze?

Sprawa jest poważna, bo doradcy inwestycyjni, coraz częściej, gdy poruszany jest wątek inflacji, mówią: „Wszyscy wiemy, że coś jest nie tak”. Niemal każdy podejrzewa, że może być zaniżana w granicach od 2 do 7 procent. Gdy zatem GUS podaje, że inflacja wynosi 1,6 proc., to naprawdę wynosiłaby ona od 3,6 do 8,6 proc. Po co takie tajemnicze fałszowanie rzeczywistości? Żeby waloryzacja rent i emerytur była niższa. W końcu na tych kilku procentach państwo może sporo zaoszczędzić.

Załóżmy, że faktyczny poziom zaniżania inflacji wynosi tylko 4 proc. Ile w praktyce może tracić przeciętny emeryt? Policzmy to na przykładzie. Przyjmijmy, że w 2016 r.  otrzymywał 1500 zł na rękę. Jeśli w 2017 r. traciłby co miesiąc 4 proc. z 1500 zł, rocznie ta kwota wyniosła już 720 zł. W 2018 r. taki emeryt traciłby już nie 4 proc. a 8 proc. z 1500 zł, czyli 120 zł miesięcznie i 1440 zł rocznie. Tylko w ciągu tych dwóch lat świadczeniobiorca straciłby aż 2160 zł! A w tym roku przeciętny emeryt dostałby emeryturę niższą już o 12 proc. z 1500 zł. W każdym miesiącu byłoby to mniej o 180 zł, a w ciągu całego roku – 2160 zł. Łącznie, w zaledwie 3 lat – od 2017 do 2019 r. każdy polski emeryt byłby uboższy aż o 4320 zł!

Pamiętajmy, że emeryturę w naszym kraju dostaje 5,72 mln. Łącznie Skarb Państwa może być im winny ponad 24 mld zł. Jeżeli byłaby to prawda, mielibyśmy do czynienia z największą aferą finansową w Polsce po 1989 roku!

Warto dodać, że rządzący wiedząc, że dłużej nie mogą mydlić oczu seniorom, którzy dostrzegają, że coś niepokojącego dzieje się z ich emeryturami, które starczają na coraz mniej, postanowili ich uspokoić. Aby poparli dobrą zmianę w nadchodzących wyborach, obiecali im tzw. trzynaste emerytury. Gdyby przedstawione przez nas szacunki znalazły potwierdzenie w rzeczywistości, okazałoby się, że zabrano im ponad 4000 zł, dając w zamian tylko 800 zł!

Przed sądem będą walczyć tez inni

Kwestia tego, w jaki sposób GUS liczy wskaźnik wzrostu cen została już podjęta przez jednego z posłów, który zadał pytanie GUS-owi – urzędowi centralnemu, a także wszystkim oddziałom regionalnym. Nie wiemy jaki był rezultat tych pytań, ale nasza redakcja również postanowiła zwrócić się w tej kwestii do urzędu. Poprosiliśmy o podanie dokładnego składu koszyka dóbr (na koniec 2018 r.), który przyjęto do wyliczenia wzrostu cen towarów i usług konsumpcyjnych – a które używane są do wyliczenia wskaźnika waloryzacji emerytur. Uzyskanie odpowiedzi wcale nie było łatwe. W końcu otrzymaliśmy bardzo ogólną i wymijającą odpowiedź. GUS jednak nie ujawnia na jakiej podstawie liczy inflację. Dlatego podejrzewamy, że skoro liczy ją w sposób niejawny i tajemniczy dla obywateli, to może oszukiwać, podając dane sztucznie zaniżone.

Aby odzyskać pieniądze, emeryci najprawdopodobniej będą więc musieli w pozwach zbiorowych wytoczyć powództwo Skarbowi Państwa i GUS-owi o to, żeby uczciwie policzyć inflację, zapłacić dotąd utracone pieniądze i oczywiście podnieść aktualne świadczenia. Każdy z nich łatwo może policzyć, ile może tracić miesięcznie, jeśli jego świadczenie jest o 12 proc. niższe niż powinno.

Jeżeli w kraju nadal będzie rządzić PiS, emeryci będą musieli walczyć o swoje pieniądze przed sądem, ponieważ rząd im tych pieniędzy nie odda, bo musiałby się przyznać, że ich oszukiwał. Zapewne dopiero gdyby do władzy doszły inne partie, wskaźnik inflacji mógłby zostać podany zgodnie z prawdą.

Co ciekawe, do procesów przygotowują się już inni. W tym wypadku chodzi o zaniżanie oprocentowania rządowych obligacji skarbowych, co jest ustalane przy pomocy wskaźnika inflacji. Podmioty, które pożyczyły rządowi pieniądze, zorientowały się i już policzyły, że oprocentowanie od tych obligacji jest niższe… niż sama inflacja. Wiedzą, że nie mają co liczyć na dobrowolne oddanie im pieniędzy przez rząd, dlatego już szykują się do walki przed sądem. Jeśli oni je odzyskają, kto wie, czy emeryci  nie wezmą z nich przykładu?

______________

20 września 2019

Za; http://supernowosci24.pl/ujawniamy-prawdopodobnie-najwieksza-afere-finansowa-po-1989-r/?fbclid=IwAR3SEh1d3luaJOVQuRecVv38iq5Ugq93UYrwiXFUc_6QeS6I5XPPtSpmjcw

Ten wpis został opublikowany w kategorii AFERY PRAWA, Bieda, NIEPEŁNOSPRAWNI, POLSKA, Uncategorized, ZDROWIE - ŻYCIE. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Ujawniamy prawdopodobnie największą aferę finansową po 1989 r.!

  1. wasa pisze:

    Przepraszam ale dlaczego ci Polacy siedzą cicho i skarżą się mediom. Za Jaroszewicza cukier zdrożał 10gr!!!!!!!! i były na całą Polskę strajki i burdy!!!!!!!!!!!!!!!!! A potem władza się przestraszyła i podwyższkę znieśli. Teraz władza ma w dupie polaków i robią z nimmi co chcą, TO ZNACZY POLAKÓM TO PASUJE!!!!

  2. Kojak pisze:

    Kryminaliosci i bandyci zydowscy z kryminalnych oszustw i zlodziejstw juz dawno `uczynili zelazna podstawe swej egzystencji . Inaczej nie potrafia ! Tylko odsuniecie oszustow i bandytow od koryta moze zapewnic Polsce normalnosc !

Możliwość komentowania jest wyłączona.