Rosja uzasadnia stalinowską politykę rzekomą walką z antysemityzmem w Europie

Wikimedia Commons/Public Domain

Czyżby zaczęło się rehabilitowanie Jałty?

O tym, że od kilku lat rosyjska propaganda coraz chętniej sięga do antysemityzmu, jako broni przeciwko Polsce, pisałem wielokrotnie. Sprawa ma oczywiście wymiar szerszy. Rosjanie powołują się tu na wspólnotę losów rosyjsko-żydowskich, w ramach której, podczas II wojny światowej, oba narody wspólnie przeciwstawiły się hitlerowskiej nawale. O tym, że owa wspólnota jest dość naciągana, wiedzą jedynie ci, którzy mają jako takie pojęcie o pakcie Ribbentrop-Mołotow. Sojusz sowiecko-niemiecki jest jednak coraz bardziej skutecznie usuwany z kart historii.

W Rosji za głośne mówienie o sojuszu Hitlera i Stalina można dziś trafić przed sąd. Grożą za to bardzo wysokie grzywny lub nawet trzy lata więzienia. Podstawą ścigania jest nowelizacja kodeksu karnego z 2014 roku, która przewiduje kary za rozpowszechnianie „jawnie fałszywych twierdzeń o działalności ZSRR podczas II wojny światowej”. Próżno też szukać jakichkolwiek krytycznych wzmianek na temat paktu Ribbentrop-Mołotow w podręcznikach szkolnych. Oficjalna wersja mówi, że pakt był zawarty w celu wzmocnienia bezpieczeństwa państwa sowieckiego, a rosyjski minister kultury Władimir Miedinski nazwał go nawet parę lat temu „kolosalnym sukcesem” sowieckiej dyplomacji.

Rosja, przy pomocy swojej dość wpływowej i aktywnej diaspory, promuje ten punkt widzenia w Izraelu. W Jerozolimie odbyła się niedawno wspólna rosyjsko-izraelska konferencja zorganizowana z okazji przypadającej 22 czerwca kolejnej rocznicy wybuchu Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. W trakcie konferencji, której współorganizatorem była m.in. Fundacja Russkij Mir zajmująca się integracją posowieckiej diaspory w świecie i promocją rosyjskiej polityki historycznej, wystąpił m.in. wiceminister spraw zagranicznych Rosji Michaił Bogdanow. Wezwał on uczestników, w tym izraelskich dziennikarzy, do tego, aby „wspólnymi siłami dać silny odpór tym, którzy usiłują zafałszować historię, wypaczyć fakty, umniejszyć zasługi Armii Czerwonej i wszystkich narodów ZSRR, zafałszować tragedię Holokaustu”.

Z kolei ambasador Rosji w Izraelu Antolij Wiktorow – jak relacjonuje propagandowy rosyjski portal Sputnik – podziękował „rosyjskojęzycznym rodakom w Izraelu” za to, że dzięki rozpowszechnianej przez nich „prawdzie o wyczynie wielonarodowego narodu radzieckiego i jego Armii Czerwonej”, Izrael pamięta o Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej. Świadczą o tym kolejne pomniki na cześć Armii Czerwonej stawiane w Izraelu, coroczne uroczyste obchody rocznicy napaści Niemiec na ZSRR 22 czerwca 1941 roku oraz uznanie Dnia Zwycięstwa 9 maja za oficjalne święto w Izraelu. Podczas konferencji wystąpił także deputowany Knesetu Jewgienij Sowa, który dodał, że „zachowanie pamięci jest w Izraelu bardzo ważną częścią pracy wychowawczej z dorastającym pokoleniem”. Oczywiście – to już moja uwaga – pamięć ta nie obejmuje sowiecko-hitlerowskiego sojuszu z 1939 roku, nie wspomina się też o antysemickiej obsesji Stalina, która dała o sobie znać w schyłkowym okresie jego dyktatorskich rządów.

Wspominany jest za to „polski antysemityzm”. Podczas konferencji w Izraelu krytykowano likwidację sowieckich monumentów w Polsce okraszonych sierpami i młotami, co samo w sobie nie jest niczym nowym. Nowością jest natomiast sugestia, że mogą za tym stać antysemickie pobudki. Przypomniano bowiem, że wśród żołnierzy sowieckich, którzy polegli w Polsce znajdowali się Żydzi. Jak czytamy w Sputniku „w miejscowości Trzcianka, lokalne władze zlikwidowały mauzoleum żołnierzy radzieckich poległych w czasie walk o wyzwolenie miasta w 1945 roku. Wśród pochowanych tam żołnierzy dwóch miało żydowskie pochodzenie.”

Za sprawą diaspory rosyjskiej, narzucana przez Moskwę narracja historyczna, trafia w Izraelu na podatny grunt. Być może to zbyt daleko idące wnioski, ale nie można wykluczyć, że w najbliższych latach rozejdzie się ona za pośrednictwem Izraela na inne państwa, w tym na Stany Zjednoczone. Jeżeli nie będziemy temu skutecznie przeciwdziałać, to wkrótce dowiemy się, że stała obecność Armii Sowieckiej w powojennej Polsce była jedyną metodą na powstrzymanie polskiej dziczy przez antysemickimi pogromami. A Teheran, Jałta i Poczdam okażą się sprawiedliwą decyzją wielkich mocarstw mającą zapobiec dalszym zbrodniom.

______________

Konrad Kołodziejski

26 czerwca 2019

https://wpolityce.pl/polityka/452551-kolodziejski-czyzby-zaczelo-sie-rehabilitowanie-jalty

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii 17 września 1939, ANTYSEMITYZM, II Wojna Światowa, JUDAIZM - ŻYDZI, KOMUNIZM, UB-NKWD, Uncategorized, Zbrodnie komunistyczne, ZSRR. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Rosja uzasadnia stalinowską politykę rzekomą walką z antysemityzmem w Europie

  1. Pingback: Czyżby zaczęło się rehabilitowanie Jałty? Rosja uzasadnia stalinowską politykę rzekomą walką z antysemityzmem w Europie | Newsy Polska i Świat

Możliwość komentowania jest wyłączona.