Co PiS ukrywa przed Polakami?

Coraz ciekawsze szczegóły wychodzą na jaw w związku z wycofaniem się PiS z nowelizacji ustawy o IPN.

Oto izraelski dziennikarz Barak Ravid ujawnił, że w tej sprawie toczyły się „negocjacje” pomiędzy wyznaczonymi przez Binjamina Netanjahu dyrektorem generalnym żydowskiego MSZ Yossie Ciechanoverem i jego byłym doradcą Jacobem Nagelem a dwoma parlamentarzystami z Polski, wyznaczonymi do tej misji przez premiera Mateusza Morawieckiego.

Spotkania całej czwórki odbywały się w ekspozyturze wszystkich wywiadów świata, czyli w Wiedniu, i były tak tajne, że miała nie wiedzieć o nich nawet izraelska ambasada w tym mieście. Prowadzi to do dość oczywistego wniosku, że ich organizatorem był Mosad, i trzeba być skrajnym naiwniakiem, by sądzić, że treść rozmów nie została nagrana, niezależnie od zapewniania strony polskiej, że tak nie było.

W dodatku izraelskie źródła wcale nie ukrywają, że rola polskich wysłanników sprowadziła się de facto do wysłuchania tego, co reprezentanci Netanjahu mieli do przekazania i że polska delegacja „w zasadzie” nie stawiała żadnych warunków. Innymi słowy – dwuosobowa polska delegacja przyjechała, dostała wytyczne, pokwitowała odbiór i wróciła grzecznie do Warszawy, która przywiezione instrukcje ekspresowo wprowadziła w życie, dzięki czemu premier Netanjahu mógł odczytać przygotowany zawczasu tekst oświadczenia (takie „rezolucje” nigdy nie powstają spontanicznie).

Nawiasem mówiąc, tekst wspólnego oświadczenia, którym tak podniecają się organy prasowe bliskie Prawu i Sprawiedliwości, stwierdza, że oba rządy (polski i izraelski) potępiają antysemityzm i będą się angażować w zwalczanie jakichkolwiek jego przejawów, ale w przypadku antypolonizmu jest mowa jedynie o odrzuceniu go przez oba (sic!) rządy, natomiast nie ma ani słowa o jego zwalczaniu, skutkiem czego obietnica izraelskiego rządu pozostaje nic nieznaczącym pustosłowiem.

Rzecz jeszcze ciekawsza – zachwycony sobą samym rząd nie chce podać nazwisk owych negocjatorów, którzy pojechali do Wiednia i tam przeprowadzili rozmowy zwieńczone wiadomym efektem. Przepytywany na tę okoliczność szef KPRM Michał Dworczyk stwierdził krótko: – Nikt nie udzielił zgody, żeby te nazwiska były do publicznej wiadomości podawane. No proszę, okazuje się, że Polską rządzi jakiś „Nikt”, który decyduje o tym, co społeczeństwo ma wiedzieć, a czego nie. Tymczasem społeczeństwo ma prawo usłyszeć, kto jeździł po izraelskie instrukcje. Taka informacja powinna być jawna, tym bardziej że Izrael ze „swoich” nazwisk tajemnicy nie czyni. W sumie nie ma co się dziwić – negocjatorzy z Tel Awiwu okazali się niezwykle skuteczni i załatwili sprawę, tak jak sobie życzyły środowiska żydowskie – dając Polsce po głowie i stawiając ją do kąta. W efekcie, pomimo licznych iście propagandowych wysiłków, zapewnienie Dworczyka, że wycofanie się pod naciskiem Izraela z nowelizacji ustawy o IPN „to (…) dowód skuteczności i dobrego funkcjonowania państwa”, niebezpiecznie przypomina słynne „Państwo polskie zdało egzamin”. Otóż – nie zdało, ani wtedy, ani teraz. Ekipa rządząca najwyraźniej zdaje sobie z tego sprawę, skoro tak pilnie ukrywa nazwiska współtwórców tego „sukcesu”.

__________________

https://warszawskagazeta.pl/polityka/item/5833-co-pis-ukrywa-przed-polakami#.W2slz_dli5I.twitter / 8 sierpień 2018

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii III RP, JUDAIZACJA POLSKI, PiS - Prawo i Sprawiedliwość, Uncategorized, ŁAMANIE PRAWA. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s