USA / Syria: Trump rezygnuje ze zbrojenia „rebeliantów”

_________________________________________________________________________________________

Prezydent Donald Trump zdecydował o zakończeniu programu szkoleniowo-zbrojeniowego dla „umiarkowanych rebeliantów” w Syrii – przyznają amerykańscy oficjele.

Program ten (realizowany za pośrednictwem CIA) był centralną osią polityki wdrażanej przez administrację Obamy od 2013 roku, w celu wywarcia presji na legalnych władzach Syrii.

Jednak w efekcie późniejszego łączenia się różnych grup „umiarkowanie” islamistycznych i dżihadystycznych, znaczne ilości sprzętu i wielu wyszkolonych   bojowników   trafiło   do   tych  ostatnich, głównie do Dżabat al-Nusry i ISIS.

Jednak pomimo tego, iż fakty te zostały potwierdzone także przez część mediów zachodnich (co zainicjowało debatę nt. zasadności zbrojenia syryjskiej „opozycji”) — program był kontynuowany aż do końca kadencji Obamy.

Pomimo faktu, iż jego użyteczność dla polityki bliskowschodniej USA była nikła, nowa administracja Trumpa zdecydowała o pozostawieniu go, w charakterze elementu nacisku na Rosję   — (oraz ewentualnej karty przetargowej w negocjacjach).

Jak pisze „Washington Post”, — zaniechanie kontynuowania programu jest uznaniem przez administrację USA   tego,  że ich wpływ na sytuację w Syrii jest ograniczony.

Gazeta dodaje też, że jeszcze trzy miesiące temu, po rzekomych „atakach chemicznych” przeprowadzonych przez „reżim” prezydenta Asada, ambasador USA przy ONZ Nikki Haley kategorycznie twierdziła, iż

—  „w żaden sposób nie widzimy perspektywy na pokój w Syrii, jeżeli Asad pozostanie nadal głową państwa”.

Gazeta podaje także, iż według (niewymienionych z nazwisk) oficjeli amerykańskich,   — decyzja o porzuceniu programu zbrojeniowego CIA zapadła ponad miesiąc temu, na spotkaniu w Gabinecie Owalnym w Białym Domu.

— Uczestniczyć w nim mieli szef CIA Mike Pompeo oraz doradca ds. bezpieczeństwa narodowego H.R. McMaster.   — To wówczas miano opracować strategię rozmów z Putinem na szczycie G20 w Hamburgu.

Rzecznicy Rady Bezpieczeństwa Narodowego jak i CIA odmówili mediom komentarza w tej sprawie.

Pewne jest natomiast, że to właśnie na szczycie G20 USA i Rosja osiągnęły porozumienie w sprawie strefy deeskalacyjnej w południowej Syrii, gdzie znajdowało się wielu wspieranych przez CIA „rebeliantów”.

Jednak bynajmniej nie oznacza to, że znajdujący się w okolicy islamiści zostali pozostawieni w spokoju – ich pozycje są regularnie bombardowane przez lotnictwo syryjskie,  a oddziały rządowe, Hezbollah i sojusznicze milicje często podejmują kolejne ataki na nie.  —  Jak choćby wczoraj, gdy na terrorystów z pustyni Badia spadły kolejne bomby.

Natomiast kilka dni temu prezydent USA przyznał, iż w Moskwie toczą się jeszcze rozmowy na temat dalszych porozumień.

– Pracujemy nad drugim zawieszeniem broni w bardzo trudnej części Syrii.

I   szczerze   mówiąc,   jeśli   uda   się   osiągnąć  konsensus w sprawie, i do tego jeszcze kilka drobnych, to nagle może się okazać, że w Syrii ustanie wymiana ognia

powiedział Trump.

Zaś ostatnio okazało się, że podczas obrad w Hamburgu miało się odbyć jeszcze jedno spotkanie prezydenta USA z Putinem, w trakcie którego panowie rozmawiali ze sobą bez tłumaczy.

Różnej maści liberałowie i inni przeciwnicy Trumpa już wykorzystali ten fakt do rzucenia pod jego adresem oskarżeń o złamanie protokołu dyplomatycznego i zakulisową współpracę z Rosją.

Jak podaje „Washington Post”,   — wysocy rangą przedstawiciele administracji   USA   powiedzieli, że program CIA będzie stopniowo wygaszany w okresie kilku miesięcy.

Wg nich  —  jest również możliwe, iż część wsparcia zostanie przekierowana na inne zadania, takie jak walka przeciwko Państwu Islamskiemu (a więc zapewne  w   ręce proxy-Kurdów z płn. Syrii)   —  lub na zabezpieczenie pozycji „rebeliantów” przed atakami strony rządowej i ich sojuszników (nie podano jednak, kto miałby być stroną „zabezpieczającą”).

Wg gazety oficjele podali również, że z decyzją o wygaszeniu wsparcia dla „rebeliantów” zgadzają się także władze Jordanii – na terytorium której, w specjalnych obozach wojskowych, szkoliła się część z nich.

Natomiast posiadająca dobre źródła na terenie Syrii redakcja Al-Masdar twierdzi, że  —  funkcjonowanie bazy „rebeliantów” w Al-Tanf będzie wygaszane, a sprzęt wojskowy zostanie przerzucony do Hasaki, w ręce współpracujących z USA sił kurdyjskich.

Decyzja prezydenta Trumpa wywołała liczne komentarze:

— To jest swego rodzaju przytaknięcie rzeczywistości

 – zauważył ze smutkiem Ilan Goldenberg, niegdyś dyrektor Bliskowschodniego Programu Bezpieczeństwa przy Centrum Nowego Bezpieczeństwa Amerykańskiego, oraz doradca w administracji Obamy.

Jednocześnie twierdził on, że „rebelianci” nie mogą zostać całkowicie opuszczeni przez USA:

Jeśli oni [tj. obecna administracja] zakończą pomoc dla wszystkich rebeliantów, będzie to wielki błąd strategiczny.

— Wpadamy w pułapkę Rosjan

– lamentował Charles Lister z Instytutu Bliskowschodniego.

Media amerykańskie od lat obsadzają go w roli eksperta od kwestii związanych z „rebeliantami” – nawet pomimo tego, że różnorakie manipulacje   jego   autorstwa były wielokrotnie demaskowane i rozbierane na   czynniki   pierwsze przez dysydentów zachodnich, badających temat wojny w Syrii.

Decyzją Trumpa załamane są także władze „państwa położonego w Palestynie”.

[państwa położonego w Palestynie”  — to jednak Izrael — i to wg USA — jest państwem leżącym w Palestynie… — m.j]

Jednak raczej nieprawdopodobne, by planowały one zakończyć własne wsparcie dla współpracujących z syjonizmem „rebeliantów” syryjskich w rejonie Wzgórz Golan.

O tym, że takie wsparcie jest dostarczane przez lata świadczyły głównie doniesienia mediów „drugiego obiegu” i relacje miejscowej ludności arabskiej,   tudzież   naloty  izraelskiego lotnictwa, przeprowadzane na pozycje syryjskiego wojska ilekroć uzyskiwało ono przewagę w walce z dżihadystami.

Media amerykańskie i żydowskie dopiero w ubiegłym miesiącu przyznały, iż taka kooperacja ma miejsce od dawna.

______________________

(na podst. Washington Post, Al-Masdar, Haaretz, Twitter oprac. M.M.)

Komentarz Redakcji: Jakby tego było mało, u senatora McCaina zdiagnozowano raka mózgu. Patrząc na to wszystko z makroperspektywy, można odnieść wrażenie jakby losy niepodległej Syrii – niezbyt silnego państwa mającego przeciwko sobie potęgi światowe, a mimo tego opierającego się od lat ostatecznemu upadkowi – decydował się na zasadzie „Deus ex machina”…

______________________

20 lipca 2017

Za; http://xportal.pl/?p=29932

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii III Wojna Światowa?, NATO, Rosja, Syria, USA. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.