Dżuma czy cholera? – TUSK vs Saryusz-Wolski

Wybór na szefa Rady Europejskiej pomiędzy Tuskiem a Saryusz- Wolskim jest wyborem pomiędzy dwoma jednostkami chorobowymi.

***

Czesi dziś wdrożyli paremię Dmowskiego:

„Przyszłość należy do tych, co mają ideę, wiarę w nią i zdolność poświęcenia”.

Nie   wiem,   która  z  tych dwóch postaci jest dla Polski gorsza czy groźniejsza, ale   jeśli   wziąć  tylko pod uwagę, że Tusk to cyniczny gracz a Saryusz-Wolski faktycznie  wierzy w Unię Europejską jako zbawienie dla Europy,  —  to chyba bardziej niebezpieczny jest nawet ten drugi.

Przykre,   że   PiS   wyłącznie   z   powodu   osobistej   wojny swojego prezesa z Tuskiem  — gotowy jest zablokować jedną jednostkę chorobową zastąpić inną jednostką chorobową po tylko, żeby zrobić na złość Tuskowi.

Jak   widać,     —    interes   Polski   i   wyborcy   są   dalej tylko tłem tej osobistej vendetty.

 Tusk   to taki trochę gauleiter Niemiec na Polskę, lojalny i usłużny, za 100 tys. euro miesięcznie zrobi wszystko, co Rzesza karze.

—  Jego   kandydatura   jest   wygodna  dla Niemiec z jeszcze jednego powodu – jest bowiem sporo państw w Europie, które nie przepadają za Niemcami jako takimi albo nie przepadają za niemiecką dominacją w UE,   — dlatego usłużny Polak   na   tym   stanowisku     tuszuje   trochę   stan     niemieckiej   dominacji pokazując, że niemiecki pan potrafi się dzielić władzą z polskim parobkiem.

Czy jednak Saryusz-Wolski to lepszy wybór?

Człowiek, który   trzecią  kadencję reprezentuje PO w parlamencie Europej- skim, nagle z dnia na dzień zauważa niegodziwości własnej partii?

— Wiosną   2017   roku   dostrzegł   to,  czego nie widział wiosną roku 2015, czy wiosną roku 2010?

Proponowane   stanowisko  go nagle olśniło, że całe to PO to banda cynicznych graczy wysługujących się Niemcom?

Zresztą krytykuje się ich za wysługiwanie się Niemcom choć  w  rzeczywistości wysługiwali się tylko na mniejszą skalę również Stanom Zjednoczonym,  — ale tego   nie mówią   już PiS-owskie media,   — bo same służą panu zza oceanu.

Saryusz-Wolski,   — były zastępca przewodniczącego rady Polskiego Instytutu Spraw   Międzynarodowych,   —   instytucji,  która powinna w znaczący sposób wpływać   na   kierunki   polskiej   polityki   zagranicznej,    mając  na względzie interes Rzeczypospolitej.

W   rzeczywistości   jest   jednak   ciałem   klakierów  z tytułami naukowymi, na usługach   kolejnych   rządów,    —   dość   powiedzieć,  że aktualnie w ciele tym zasiada Przemysław Żurawski vel Grajewski,   —  którego w  innych okoliczno-ściach   można   by   uznać   za   postać   komiczną gdyby nie fakt, że to doradca prezydenta Dudy i MSZ.

Skrajny rusofob i skrajny ukrainofil.

Proukraińskie   sympatie to również domena Saryusz-Wolskiego, odznaczony ukraińskim Orderem za zasługi I stopnia   —   jest   również  członkiem Stowa-rzyszenia   Euro-Atlantyckiego,  

—   które   to   stowarzyszenie   współtworzył   inny   sympatyk Ukrainy Janusz Onyszkiewicz.

„Musimy wyciągnąć wnioski z tej sytuacji.

Po pierwsze, polityka unijna wobec Rosji powinna się kierować zasadą  —  „więcej   za   więcej”,  — utrzymując i zwiększając sankcje adekwatnie do rosyjskich działań.

Po drugie, należy skończyć z fałszywym poglądem upatrującym w Rosji uczestnika   procesu   pokojowej.  

— W rzeczywistości, Rosjanie są agresorami, Ukraina zaś – ofiarą”  (…) Rosja mówi: sprawdzam.

Jeśli   oblejemy   ten   test,   jeśli   nie  uda  nam  się powstrzymać Rosji na Ukrainie,   — to pójdzie ona o krok dalej i weźmie się za nas”

— powiedział europoseł Jacek Saryusz-Wolski w lutym bieżącego roku.

Czy rozsądnie myślący polski polityk, nasz przedstawiciel na forum międzyna-rodowym powinien głosić takie poglądy?

Zdecydowanie   nie,   —  Rosja  nie rości sobie bowiem praw do jakiegokolwiek fragmentu terytorium Polski   — w przeciwieństwie do Niemiec czy Ukrainy,

—   taka retoryka przynosi Polsce tylko gigantyczne straty gospodarcze, co jest oczywiście w interesie Zachodu.

Kandydat   PiS-u,  —   choć   chwali   się   najlepszym  wynikiem do PE z okręgu łódzkiego,    —   niczego   konstruktywnego   dla  Łodzi   i   regionu   nie  zrobił,   —   a przecież siedzi w Brukseli już trzecią kadencję.

Ponieważ  Czechy  zamierzają  poprzeć Tuska, — sympatycy i członkowie PiS-u rozpoczęli antyczeską nagonkę w mediach internetowych.

Czesi to racjonaliści działający przede wszystkim w interesie swojego państwa —  a   nie tak jak Polacy wobec Ukrainy, wbrew własnym interesom, ale za to w interesie Zachodu.

Dlatego   nie  rozumiem  skąd to zdziwienie i rozczarowanie postawą czeską ze strony PiS-u.

Nie   oczekujmy   od   Czech   czy   Węgier  zaangażowania w nasze wewnętrzne gierki,   —  których   celem  jest  tylko i wyłącznie polityczna zemsta prezesa na Tusku.

Popieranie   takich   ludzi   jak   Tusk   czy  Saryusz-Wolski niczego dobrego nie przyniesie Polsce,

—   a  wystawienie   przez   PiS   kandydatury   łódzkiego posła z PO — świadczy o pogłębiającym się upadku ideowym i intelektualnym tej formacji.

___________________________

Arkadiusz Miksa

08.03.2017

http://prawy.pl/47158-dzuma-czy-cholera/

w kwestii Czechów….

„Czesi to racjonaliści działający przede wszystkim w interesie swojego państwa, a nie tak jak Polacy wobec Ukrainy, wbrew własnym interesom, ale za to w interesie Zachodu.”

Wg   mnie Tusk   — (taki polski Czech-Szwejk właśnie)   — najlepiej  w  2007 r. zdiagnozował polskie realia  i  kumatość (czytaj: nierozgarniętość)  polskiego elektoratu,  —  dlatego rządził aż 8 lat (jako jedyny premier po 89 r.), dbając o względny święty spokój.

Polacy zapamiętają Tuska dzięki autostradom. — Zdołał je tak sprzedać, że to zasługa Platformy.

Żaden dziadek w Wehrmachcie czy spacer z Putinem po molo  w  Sopocie tego już   nie   zepsują.   —  Zresztą   tylko  na imbecyli działają argumenty sięgające przeszłości dziadka.

/Smoleńsk to co innego:   —  to   poważna  sprawa, wykraczająca poza doraźne uprawianie  polityki.  — Jeśli  aktywnie mieszał, by doprowadzić do katastrofy (dolus eventualis), —   to   poważne  państwo musi postawić mu zarzuty karne. Jeśli  nie  ma na to dowodów (domniemanie niewinności),   — Kaczyński musi zamknąć  gębę i pogodzić się z tym, że to był wypadek, bo prawdę zna tylko on sam  chyba….   —  ja  akurat najzwyczajniej w świecie nie wierzę w to, by to był morderca…. no sorry… psychologicznie to nieprawdziwe po prostu/.

Natomiast co do polityki niemieckiej….

Mając tak potężnego sąsiada, jak Niemcy, nie  możemy  stawiać się w  jawnej  i tępej   opozycji   —  (dzisiejsi Niemcy to nie faszyści sprzed 75 lat),  bo tylko  na tym stracimy.

Z drugiej strony nie można pozwolić na to, by ten nasz „Grosser Nachbar” aż nadto ingerował w sprawy nad Odrą i Wisłą,   — bo tracimy wtedy tożsamość.

—  Także nieuzasadnionych  pro-ukraińskich  sympatii nie pojmuję i nigdy nie pojmowałem.

Kowal   może   sobie   swoje wizje antymoskiewskie roztaczać i sojusze polsko-ukraińskie tworzyć   —  dla mnie Rosja nigdy nie była poważnym zagrożeniem.

Lewe płuco, i tyle.   — Piękna kultura.   — Muzyka, piękny język.   — Pijaństwo i brawura. — Wysoka śmiertelność mężczyzn.   — Maczowatość.

Wziąć to, co cacy, odrzucić to, co be.

—  Wolę   ład   i   bezpieczeństwo  w polskich miastach, nawet jeśli wlokę się 50 km/h   do centrum,  

— niż żeby mi jakiś na wpół zalany Wania, co ma szwagra  na  stanowisku i się niczego   nie   boi,  dziecko na przejściu przejechał….   — i podobnie myśli 90% Polaków.

Dogadywać się i układać relacje z sąsiadami (i RFN, i Ukrainą, i Rosją) trzeba nie na poziomie emocjonalnym, lecz racjonalnym.

Handel z Ukrainą?

Tak, jeśli na tym zyskujemy… nie, jeśli mamy do tego dopłacać, to oczywiste.

Wizy dla Ukraińców?   — Tak, jeśli nasz rynek pracy na tym zyskuje, nie, jeśli efektem jest bezrobocie wśród Polaków.

I dokładnie tak samo z Rosją.   —  Bez jakichkolwiek doktrynalnych niechęci / uprzedzeń / dogmatów.

Od Czechów możemy się tylko uczyć.

Oni chyba jako jedyni Słowianie   — (no może obok Słoweńców i po części  Sło- waków)   —  potrafili   przyswoić   „zachodni ład” i inkorporować go  tak, by tej wschodniej   słowiańskiej   środkowoeuropejskiej   wrażliwości  nie zatracić, a poszanowanie dla Prawa wdrożyć.

Efektem jest z jednej strony postępująca laicyzacja,   a z drugiej pewien wzrost obywatelskości,   czego   nie   można powiedzieć o innych krajach postkomuni-stycznych.

Czesi dziś wdrożyli paremię Dmowskiego:

—   „Przyszłość   należy   do   tych,   co   mają   ideę, wiarę w nią i zdolność poświęcenia”.

Czesi poszli drogą awansu cywilizacyjnego.

A swe chrześcijańskie korzenie Czesi i tak odnajdą….   —  nawet jeśli jedno czy dwa   pokolenia   na   tępym   zarobkowaniu   na   niemiecką modłę się wypalą i zarobią na śmierć,   — na własne życzenie zresztą.

— Dzieci i tak korzenie odkryją.

______________________

maharaja 09.03.2017

http://miksa.neon24.pl/post/137402,dzuma-czy-cholera

ZOBACZ:

 

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii "Solidarność", 13 grudnia Traktat Lizboński, 4 czerwca 1989, AGENTURA, ANTYPOLONIZM, APELE - KOMUNIKATY, ARCHIWUM 25-LECIA 1989-2014, HISTORIA POLSKI, III RP, JUDAIZACJA POLSKI, Magdalenka, OKRĄGŁY STÓŁ, PiS - Prawo i Sprawiedliwość, PO, POLITYKA, POlska w likwidacji, UNIA EUROPEJSKA. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.