Oni się nigdy nie poddali – Henryk Pająk

ostrowiec-zolnierze-wolnosci-d

Walki zbrojne w Polsce nie ustały wraz z podpisaniem kapitulacji

Opis: Walki zbrojne w Polsce nie ustały wraz z podpisaniem kapitulacji przez hitlerowskie Niemcy.

Wielu polskich żołnierzy zdawało sobie sprawę, że wkroczenie sowieckiego wojska nie wróży nic dobrego. — Postanowili zostać w lasach i kontynuować walkę, aż do ostatecznego zwycięstwa.

Peerelowscy pseudohistorycy nazywali ten okres „epoką walki o utrwalenie władzy ludowej”.   —  Tak naprawdę —  był to czas, kiedy komuniści pozbywali się ostatnich, prawdziwych obrońców niepodległej Polski.

Wielu z nich poległo z bronią w ręku, a innych więziono i poddawano okrutnym torturom.   — Część z nich zasiadała na ławie oskarżonych w procesach pokazowych, których wynik był z góry przesądzony — natychmiastowy wyrok śmierci.

Przez całe lata PRL-u, żołnierzy podziemia niepodległościowego nazywano „zaplutymi   karłami   reakcji„,  —  a wszystkie niepodległościowe organizacje, do których należeli, określano jako  —  „faszystowskie bandy„.

W latach 1945-1956, — według ciągle niepełnych danych, — z rąk polskich i sowieckich komunistów zginęło 8,6 tys. żołnierzy podziemia niepodległościowego, a 5 tys. skazano na karę śmierci.  — Dodatkowo, w obozach i więzieniach śmierć poniosło ponad 20 tysięcy „żołnierzy wyklętych”.

Tylko nielicznym udało się przetrwać stalinowski reżim, mimo to władza ludowa nie dawała im spokoju.  —  Jako „reakcyjni bandyci” stale znajdowali się pod baczną obserwacją zawsze czujnych służb bezpieczeństwa.

Dla instalującej się władzy ludowej partyzanci stanowili poważne zagrożenie.

Żołnierzy podziemia niełatwo było wykryć, a ich działalność, skupiająca się na likwidacji Sowietów i kolaborujących z nimi polskich komunistów, była znakiem sprzeciwu wobec radzieckiej okupacji.

Partyzanci podziemia wierzyli w rychły wybuch III wojny światowej, który mógłby Polsce przynieść niepodległość.

Jednak sfałszowane wybory z 1947 roku i bierność Zachodu wobec tego faktu, — zaczęły rodzić w „leśnych szeregach” pesymizm i przekonanie o bezsensowności dalszego oporu.

Ujawnianiu się partyzantów sprzyjała też ustawa amnestyjna wprowadzona w marcu 1947 roku.  — Amnestie przedstawiono jako akt dobrej woli i łaską zwycięzców nad zwyciężonymi.

Aby osiągnąć pożądany sukces, zaangażowano aparat propagandy.

Faktycznym celem amnestii była likwidacja zorganizowanego oporu przeciwników władzy ludowej.

Obietnic amnestyjnych nie dotrzymano.

Zebrana w toku przesłuchań wiedza, posłużyła do późniejszych represji wobec ujawnionych i dotarcie do osób nadal prowadzących walkę.

W   czasie amnestii z podziemia wyszło 53 517 osób, swoją działalność ujawniło także 23 257 osób przebywających w więzieniach.  

— Łącznie amnestia objęła 76 774 osoby.

Jednak nie wszyscy postanowili się ujawniać, choć działania propagandy sprawiły, że informacja o amnestii trafiła do większości partyzantów.

Kiedy     trafiła   ona   do   majora   Hieronima   Dekutowskiego   ps.   Zapora,   — dowódcy partyzanckiego oddziału,   — miał on rzec do swoich żołnierzy:

—  „Amnestia   to   jest   dla   złodziei,   — a my to jesteśmy wojsko polskie”.

Zaledwie pół roku po tych słowach „Zapora” został złapany.

Przez okres ponad roku był więziony i okrutnie maltretowany.

Dla jeszcze większego upokorzenia  majora Dekutowskiego oraz jego podkomendnych,   —  podczas   procesu   odbywającego   się w listopadzie 1948 roku, ubrano ich w mundury Wermachtu.

Na „Zaporę” i jego sześciu żołnierzy zasądzono wyrok śmierci, który niezwłocznie wykonano.

W chwili śmierci,   — pomimo tego, że miał tylko 30 lat,   — wyglądał jak starzec   z   siwymi   włosami,   wybitymi  zębami, połamanymi rękami, nosem i żebrami oraz zerwanymi paznokciami.

Jego ostatnie słowa brzmiały:

—  „Przyjdzie zwycięstwo!   — Jeszcze Polska nie zginęła!”.

Wiedzieli, że z ofiary ich życia może w przyszłości powstać mit, z którego nowe pokolenia Polaków będą czerpały siłę do walki z komuną.

Podlegli sowietom politycy w Polsce obawiali się , że miejsca złożenia ich ciał staną się miejscem patriotycznych manifestacji społeczeństwa.

— I właśnie dlatego, zabitych czy też zamęczonych partyzantów chowano potajemnie.  

— Najczęściej nocą, w dołach kloacznych, na torfowiskach, wysypiskach śmieci, często posiłkując się wapnem rozkładającym zwłoki.

Od 2011 roku,   — dzień 1 marca został ustanowiony świętem państwowym, poświęconym żołnierzom zbrojnego podziemia antykomunistycznego i obchodzony jest jako Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”.

Pierwszy dzień marca jest dniem szczególnie symbolicznym dla żołnierzy antykomunistycznego podziemia.

Właśnie tego dnia   — w 1951 w kazamatach mokotowskiego więzienia strzałem   w  tył głowy zamordowano siedmiu członków IV Zarządu Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”.

Prześladowania i szykany trwały do 1989 roku.

Później zaczęto ich rehabilitację.

W procesach antykomunistycznej partyzantki sędziami byli m. in.

  • Helena Wolińska-Brus ps. „Lena”, — (w rzeczywistości Fajga Mindla Danielak), polska działaczka komunistyczna pochodzenia żydowskiego,
  • pochodzący z zamożnej, żydowskiej rodziny kupieckiej stalinowski sędzia Beniamin Wejsblech, a także
  • Stefan Michnik, brat redaktora naczelnego Gazety Wyborczej, Adama Michnika.

Jeszcze do dziś się ich boją   — bo książki te nie są dostępne w księgarniach i bibliotekach.

____________________________

Marcin Winkowski/Artur Ceyr

Za; http://www.ostrowiecnr1.pl/zdjecie/Zolnierze-Wolnosci/

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii 1 Marca Narodowy Dzień Pamięci "Żołnierzy Wyklętych", JUDAIZM - ŻYDZI, KOMUNIZM, Roszczenia żydowskie, WALKA Z WIARĄ KATOLICKĄ, Zbrodnie komunistyczne, Zbrodnie żydowskie, Żołnierze Wyklęci. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.