Prof. Krzysztof Szwagrzyk złożył dymisję z pełnionych funkcji w IPN.

krzysztof-szwagerzyk-laczka-fot-pawel-kurek-pr-png19 godzin temu

Kajetan Rajski napisał na swoim FB:

—  Właśnie wracam ze spotkania z prof. Krzysztofem Szwagrzykiem. Zapewne już wiecie. Nie dobrze, miejmy nadzieję, że wszystko się poukłada.

Kilka minut później wszedłem na portal POLONIA CHRISTIANA i czytam:

— Prof. Krzysztof Szwagrzyk podał się do dymisji….   — Z nieoficjalnych doniesień wynika, że powodem złożenia dymisji przez zastępce prezesa Instytutu oraz pełniącego obowiązki Biura Poszukiwań i Identyfikacji ma   być  —  „blokowanie prac związanych z identyfikacją genetyczną żołnierzy podziemia antykomunistycznego pomordowanych przez komunistów”...

Wszelkie dokładniejsze dane o Polakach, którzy do ostatniej kropli krwi stawiali   opór sowieckiej nawałnicy i panoszących się na polskich ziemiach ich konfidentów   są ciągle  niewygodne dla elit rządzących nad Wisłą od czasu zakończenia II wojny światowej.

Otwierając  IPN na zasadach ograniczonego dostępu do zasobów archiwalnych myślano,   że w ten sposób uchronią przed Polakami rozliczenie krzywd wyrządzonych ludności przez założycieli PRL.

Wydawało  się   rządzącym,   że   jeżeli IPN co jakiś czas wyrzuci społeczeństwu   wcześniej   przygotowane  i dobrze przetrawione informacje znajdzie poklask i zrozumienie.

Nie mniej część pracowników IPN potraktowała swoją misję poważnie i zaczęło się odkrywanie kart, co nie znalazło poklasku żyjących funkcjonariuszy   komunistycznego   reżimu,   ich   dzieci   a zapewne również i wnuków.

Krwawe rozprawienie się z Polakami walczącymi nieustępliwie o wolność swojej Ojczyzny przez okupacyjne wojska sowieckie z udziałem zbrodniczych oddziałów  Smiersza i NKWD, funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa, Milicji Obywatelskiej, Informacji Wojskowej i Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego   oraz   wydzielonych   oddziałów LWP   okazuje się są dobrze udokumentowane.

Te kilometry teczek, tysiące stron protokołów, to jeden wielki akt oskarżenie ludowych funkcjonariuszy.

W wywiadzie dla wPolityce.pl prof. Szwagrzyk m.in. powiedział:

W latach 40. i 50. w całej Polsce zmarło, zostało stracony lub zabitych, zginęło w różnych warunkach   —  ok. 50 tysięcy ludzi.

— Z tego   — co najmniej kilkanaście tysięcy z nich   — to żołnierze wyklęci bądź ich współpracownicy.

W ogromnej większości nie znamy miejsc, w których komuniści pogrzebali zwłoki.

Jeżeli mówimy o takiej skali, to oznacza, że przed nami bardzo wiele lat pracy.

— Cieszę się, że ustawa o IPN została zmieniona w ubiegłym roku i dzięki temu mamy nowe możliwości.

Mały i skromny zespół poszukiwawczy bardzo się rozrósł i ten proces będzie trwał.  

— Optymalna sytuacja dla nas jest taka, gdy będziemy mogli pracować w dwóch, trzech czy czterech miejscach w naszym kraju jednocześnie.

W innym razie nie skończymy do końca życia zadania przed nami postawionego”.

Prof.  Krzysztof Szwagrzyk od lat odkopuje nowe mogiły, odszukuje personalia i dokumentuje wcześniej skrycie zabezpieczone przez zbrodniarzy mogiły Żołnierzy Wyklętych i wiele innych osób zabitych i pochowanych z nadzieją oprawców, że nikt ich nie odnajdzie.

Dzięki determinacji prof. Szwagrzyka, i obdarzenia go wielkim zaufaniem przez ludzi dobrej woli, identyfikacja żołnierzy podziemia antykomunistycznego  pomordowanych przez komunistów ruszyła pomyślnie.

Można przypuszczać, że to było powodem blokady, na którą powołuje się Profesor   w   swojej   rezygnacji   złożonej   na biurko  dr. Jarosława Szarka,   prezesa Instytutu Pamięci Narodowej.

prof-krzysztof-szwagrzyk-fot-papa-tomasz-gzell-jpeg2

Prof. Krzysztof Szwagrzyk w czasie wykładu. Fot. PAP / Tomasz Gzell.

Okupacja niemiecka, zmieniona przez naszych sojuszników, z którymi przelewaliśmy ramię w ramię polską krew na frontach II wojnie światowej, na sowiecką   dawała szerokie pole do antypolskich działań.

Obrzucanie błotem, wyzywanie od bandytów, aresztowania, drakońskie śledztwa i zabójstwa, to domena funkcjonariuszy państwowych ówczesnej ludowej władzy.

Polacy odizolowani szczelną granicą zbuntowali się na przełomie lat 70/80.

Byli   jednak   wśród   nas   wybrańcy,   którzy   wyjeżdżali   na Zachód, moczyli nogi w Sekwanie, spotykali się tamże ze swoimi idolami.

I tak sobie podróżowali.

  Wtedy   jeszcze   nawet   nie myśleli o posiadaniu drugie paszportu dającego im gwarancję bezkarności.

Dzisiaj trudno doszukać się ich oświadczenia i zobowiązań wyjazdowych.

Wszyscy inni musieli takowe składać w tamtych czasach.

   Zobowiązywać   się, że nie będą pluli na władzę ludową gdziekolwiek, przed wyjazdem za granicę musieli zwracać do państwowej kasy równowartość kosztów ich wykształcenia.

Nie dotyczyło to,    jak i wiele innych rygorów,   specjalnej kasty emigrantów marcowych i ich rodzin.

Z perspektywy lat i aktualnych wydarzeń nad Wisłą widać, jak dobrą inwestycję zrobiła w owym czasie władza ludowa.

Światowym hochsztaplerom zainteresowanym terytoriami między Bugiem a Odrą przy współpracy z sowieckim okupantem   wystarczyło niespełna dziesięciu   lat  osiemdziesiątych ubiegłego stulecia do  zainstalowania nowych grup wpływu i odbudowy starych układów.

Udało im się przebudować ruch Solidarność, podporządkować społeczeństwo by po tajnych negocjacjach strony rządowej z wyselekcjonowaną elitą solidarnościowego   buntu   z poklaskiem zdezorientowanego społeczeństwa wystąpić w telewizyjnym spektaklu pt.  Okrągły Stół.

Cały   świat,      od  Tel Awiwu po Nowy Jork   chwalił mądrość Polaków, ich negocjacyjną siłę.

Z czasem beneficjenci żałosnego show’u zaczęli walczyć o prymat, a systematyczne podgrzewanie artystycznych nienawiści mamy po dzień dzisiejszy.

Nie jest to jednak żadną szansą dla Polaków na zwycięstwo i wolność.

W taką właśnie skomplikowaną sytuację wpisuje się  dymisja złożona przez prof.  Krzysztofa Szwagrzyka, zastępcę prezesa IPN oraz pełniącego obowiązki Dyrektora Biura Poszukiwań i Identyfikacji.

Czy nie jest to dla nas ostrzeżenie?

We   wtorek, 14  lutego zbiera się w tej sprawie Kolegium IPN.  

Jest to zespół, którego prace określone są na portalu Instytutu następująco:

—   W   szczególności   Kolegium   przyjmuje roczne sprawozdania Prezesa Instytutu z działalności IPN,   — wyraża opinię o przedstawianych przez Prezesa IPN kandydatach na stanowiska kierownicze  w Instytucie Pamięci Narodowej,   — opiniuje i rekomenduje kierunki działalności i programy badawcze IPN, — zatwierdza zasady ewidencjonowania, przechowywania, opracowywania, zabezpieczania, udostępniania i publikowania dokumentów.

Zajmuje stanowisko w sprawach ważnych dla Instytutu Pamięci Narodowej.

Kolegium ogłasza i przeprowadza konkurs na stanowisko Prezesa Instytutu, a następnie wnioskuje o powołanie wybranej osoby przez parlament.

Członkowie Kolegium IPN: prof. Andrzej Nowak, prof. Piotr Franaszek, Bronisław Wildstein, dr hab. Sławomir Cenckiewicz, prof. Józef Marecki, prof.   Tadeusz   Wolsza,   prof.   Wojciech   Polak,   prof. Jan Draus, Krzysztof Wyszkowski.

ipn-kolegium-pierwsze-posiedzenie-2016-jpeg3

Pierwsze posiedzenie Kolegium IPN, członkowie Kolegium od lewej: prof. Andrzej Nowak,  prof. Piotr Franaszek, Bronisław Wildstein, dr hab. Sławomir Cenckiewicz, prof. Józef Marecki, prof. Tadeusz Wolsza, prof. Wojciech Polak, prof. Jan Draus, Krzysztof Wyszkowski. Fot. IPN

Podczas wcześniejszego przesłuchania przez kolegium IPN, dr Szarek w swojej wizji funkcjonowania Instytutu

— opowiedział się m.in. za kontynuowaniem poszukiwań tajnych miejsc pochówku ofiar reżimu komunistycznego, którymi w Instytucie kieruje prof. Krzysztof Szwagrzyk.

— Wybór dr. Jarosława Szarka na kandydata na prezesa IPN był jednomyślny – podał wiceszef Kolegium IPN Sławomir Cenckiewicz. (za: polskieradio.pl)

Na podstawie wiadomości PAP     portal Dziennik.pl tak opisał działalność prof. Szwagrzyka:

— Od kilku lat kieruje w IPN zespołem poszukiwań tajnych miejsc pochówku ofiar reżimu kom.unistycznego. Poszukiwania te są prowadzone w całej Polsce.

Dzięki m.in. jego pracy na Łączce na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie udało się odnaleźć i zidentyfikować szczątki legendarnych dowódców, — m.in. mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszkę”, mjr. Hieronima Dekutowskiego „Zaporę”, a także ostatniego dowódcę NSZ ppłk. Stanisława Kasznicę.

W ubiegłym roku prof. Szwagrzyk zapowiadał, że koniec poszukiwań ofiar komunizmu na Łączce nastąpi do czerwca 2017 r.

— Podczas ostatnich prac we wrześniu ub.r. kierowany przez niego zespół   odnalazł   szczątki   co najmniej kilkunastu osób; — wiele z nich było zniszczonych w latach 80., m.in. pracą koparek.

Wiosenne poszukiwania mają dotyczyć m.in. gen. Augusta Emila Fieldorfa „Nila” – szefa Kedywu Komendy Głównej AK, — rtm. Witolda Pileckiego – dobrowolnego więźnia Auschwitz i autora raportów o Holokauście, — a także płk. Łukasza Cieplińskiego i jego współpracowników z IV Zarządu Głównego Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”.

Po wydobyciu szczątków miały one zostać przebadane przez specjalistów na podstawie Bazy Materiału Genetycznego, która – zgodnie ze znowelizowaną w ubiegłym roku ustawą o IPN – tworzona jest przy Instytucie Pamięci Narodowej.

Wcześniejszych identyfikacji dokonywali specjaliści Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie, przy którym działa Polska Baza Genetyczna Ofiar Totalitaryzmów

krzysztof-szwagrzyk-z-czaszka-ofiary-jpg4Prof. Krzysztof Szwagrzyki w czasie prac ekshumacyjnych IPN. Fot. Jakub Szuymczuk / GOŚĆ.

W planach na 2017 rok prof. Szwagrzyk zakładał powrót do ekshumacji na służewiecki cmentarz przy ul. Wałbrzyskiej.

Teren począwszy od cmentarza przez Służew nad Dolinką aż po Wyścigi, a nawet sięgający do pasów lotniska na Okęciu,    to rozległe miejsce gdzie potajemnie chowano w latach 1944-48 pomordowanych głównie w Więzieniu mokotowskim.

  Ich liczba nie została dokładnie określona, szacunki sięgają tysięcy pomordowanych.

Prowadzone prace ekshumacyjne prowadzone przez prof. Krzysztofa Szwagrzyka w ramach projektu IPN zostały przez Policję zablokowane w dwa tygodnie po ich rozpoczęciu.

W zasadzie prace dobiegały końca, kiedy na cmentarzu pojawiła się ekipa policji z prokuraturą.

Policja przejęła 5 trumienek z wcześniej wydobytymi szczątkami. Na podstawie decyzji prokuratury szczątki zostały przewiezione do medycyny sądowej.

— Pobrane próbki DNA i zrobiona dokumentacja fotograficzna posłużą do prac nad przywracaniem tożsamości ofiarom.

– dowiadujemy się z wywiadu udzielonego przez prof. Szwagrzyka. (za PCO)

1  marca będziemy obchodzić – uznany po ciężkich walkach – Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”.

Zarówno prof. Krzysztof Szwagrzyk jak i prezes IPN dr Jarosław Szarek nie udzielili żadnych informacji na temat dymisji.

Członkowie Kolegium IPN również odmówili komentarzy.

Opr. Waldemar Glodek, PCO

  • Na zdjęciu tytułowym: Prof. Krzysztof Szwagrzyk, pełnomocnik Prezesa IPN ds. poszukiwań miejsc pochówku ofiar terroru komunistycznego. Fot. Paweł Kurek / PolskieRadio.pl

 polish-club-online-pco-logo-2-200x34-png5,2017.02.13

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii 1 Marca Narodowy Dzień Pamięci "Żołnierzy Wyklętych", AFERY PRAWA, AGENTURA, ANTYPOLONIZM, APELE - KOMUNIKATY, EDUKACJA, HISTORIA POLSKI, HISTORIA WSPÓLCZESNA, III RP, IPN, JUDAIZACJA POLSKI, KOMUNIZM, Miejsca Męczeństwa Polaków, PiS - Prawo i Sprawiedliwość, PO, POLITYKA, POlska w likwidacji, PRL, SPOŁECZNO-POLITYCZNE, UB-NKWD, Zbrodnie komunistyczne, Zbrodnie żydowskie, Żołnierze Wyklęci. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.