Benjamin Wilkomirski – kolejny fałszerz Holocaustu.

wilkomiasrskiBenjamin Wilkomirski

Benjamin Wilkomirski,   —  a właściwie Bruno Döesekker vel Bruno Grosjean, — to kolejny fałszerz Holocaustu.

Ten urodzony 12 lutego 1941 roku, autor jakimś „cudem” zdołał zapamiętać i po latach spisać swoje wspomnienia z lat 1939 – 1948. —  Jak widać, potrafił „zapamiętać„ także „fakty”, które miały miejsce dwa lata przed jego urodzeniem.

Wilkomirski w formie fragmentarycznych wspomnień opisuje swoje dzieje.

Był dzieckiem  —  (pamiętajmy, że urodził się w 1941 roku), gdy na Łotwie zaczęły się w 1942 roku łapanki Żydów.  

— Jednym z pierwszych obrazów zapamiętanych   przez Wilkomirskiego jest śmierć mężczyzny przygniecionego przez niemieckiego żołnierza do muru.

Ma to czytelnika prowadzić do wniosku, że tym mężczyzną był jego ojciec. On, jego brat oraz matka zostają wywiezieni do obozu w Majdanku. —  Traci kontakt z matką, który odzyskuje, gdy zostaje przewieziony, jako faktycznie roczne lub dwuletnie dziecko, do Auschwitz.   — Zazwyczaj tak małe dzieci były od razu kierowane do komór gazowych, ale nie Wilkomirski!

To spotkanie w Auschwitz było jego ostatnim spotkaniem z matką. Po wojnie razem z bratem znajdują się w sierocińcu żydowskim w Krakowie.

—  Opisuje   napad   polskich   szowinistów   — na sierociniec w Krakowie, którego nigdy nie było.

Po raz pierwszy wspomnienia opublikowano w języku niemieckim w 1995 roku pt.: „Bruchstücke. Aus einer Kindheit 1939-1948”, — by wkrótce przetłumaczyć je na 9 języków.

Wydano je w niemieckojęzycznej części Szwajcarii. W wersji anglojęzycznej nosiła tytuł: „Fragments. Memories of a Wartime Childhood” („Fragmenty. Wspomnienia Wojenne Dzieciństwo”).

— Książka oczywiście została przyjęta entuzjastycznie przez krytykę, szczególnie w Szwajcarii i krajach anglosaskich.

Była mocno promowana przez Holocaust Memorial Muzeum, i pewnie dzięki temu wsparciu została nagrodzona kilkoma znaczącymi nagrodami, takimi jak:   — Narodową Nagrodą Żydowskiej Książki w USA, Prix Memorie de la Shoah   we   Francji, Quarterly-Wingate – Żydowską Nagrodą Literacką.

Po tych wszystkich splendorach jakie na Wilkomirskiego spłynęły na całym świecie, rozpoczął życie wziętego celebryty.

— Brał udział jako świadek tamtych czasów i ekspert w sprawach Holocaustu w wielu programach telewizyjnych, zapraszany m.in. do BBC.

Ale jego książka,   — szczególnie opis obozów, w których miał przebywać, oraz eksperymenty medyczne, którym rzekomo był poddawany, — budziła coraz większe wątpliwości.

W sierpniu 1998 roku, szwajcarski dziennikarz,   — Daniel Ganzfried  — odbył z Wilkomirskim długą rozmowę-wywiad,

— po czym w artykułach zamieszczonych w sierpniu i wrześniu 1998 roku w „Weltwoche”,  —  bez ogródek stwierdził, że Wilkomirski  — „widział obozy koncentracyjne tylko jako turysta”.

Okazało się bowiem, że żydowski dziennikarz Daniel Ganzfried, miał dużą wiedzę o obozach koncentracyjnych z tej racji, że jego ojciec był więźniem Auschwitz   — i w trakcie rozmowy bez trudu wyłapał sprzeczności i zmyślenia w relacji Wilkomirskiego.

Ponadto, w swoim dziennikarskim śledztwie odkrył, że Wilkomirski nie urodził się na Łotwie.   — W rzeczywistości był nieślubnym dzieckiem Yvone Grosjean (protestantki) i urodził się w Biel, w Szwajcarii.

Po jego urodzeniu, matka, Yvone Grosjean oddała niemowlę do sierocińca, skąd został adoptowany przez zamożną rodzinę Dössekker z Zurychu.

— Wybuchła   medialna   burza,  efektem której była decyzja agencji literackiej, reprezentującej Wilkomirskiego i zlecenie w 1999 roku, szwajcarskiemu historykowi, prof. Stefanowi Maechlerowi, zbadanie oskarżeń Ganzfrieda.

— Do tego odkryto, że na Łotwie istniał brat jego matki Yvonne, Max Grosjean.

Na propozycję, aby Wilkomirski poddał się badaniu DNA — ten odpowiedział odmownie.

Ostatecznie jednak doszło do badania DNA   — i w 2002 roku sąd w Zurychu potwierdził zgodność, — a tym samym pokrewieństwo pomiędzy Maxem Grosjeanem a Wilkomirskim.

Ale zanim do tego doszło mamy szereg innych zdarzeń, których celem było potwierdzenie zmyśleń Wilkomirskiego.

Nieoczekiwana pomoc nadchodzi dla Wilkomirskiego zza Oceanu.

W programie talk shaw Oprah Winfrey obok Wilkomirskiego udział bierze Laura Grabowski. — Warto tej osobie poświęcić kilka słów.

— Laura Grabowski,   — faktyczne nazwisko Laurel Rose Willson i wydała pod nazwiskiem Laura Stratford książkę, w której opisuje satanistyczne rytuały jakim poddawał ją w Auschwitz dr Mengele.   — Na dowód tych satanistycznych praktyk pokazywała blizny na rękach.

I właśnie Laura Grabowski widząc Wilkomirskiego nagle „przypomniała sobie”, że   —  widziała   go   w   obozie   w Auschwitz, gdzie miano poddawać go eksperymentom medycznym.

Wydawać by się mogło, że burza wokół Wilkomirskiego ucichnie, ku radości środowisk skupionych wokół Holocaust Industry,   — ale pod koniec 1999 roku zdemaskowano kłamstwa Laury Grabowski, zatem to poparcie i „cudem” przywrócona pamięć mogła Wilkomirskiemu zaszkodzić.

Tym bardziej, że już w lipcu 1999 roku prof. Stefan Maechler niezbicie dowiódł faktyczne pochodzenie Wilkomirskiego, i potwierdził wcześniejsze sugestie Ganzfrieda.

Badając „wątek krakowski” prof. Maechler nie znalazł dowodów na to, że każde dziecko z tego żydowskiego sierocińca przy ul Dietla 64, mogło przybyć w 1946/47 roku do Bazylei.   — Brak również dowodów na to, że Wilkomirski w ogóle był w tym sierocińcu.

I tak, krok po kroku, rozdział za rozdziałem prof. Maechler rozprawia się z holocaustową fantastyką Wilkomirskiego.

Prof. Maechler miał przez 18 miesięcy swych badań nieograniczony dostęp do rządowych i osobistych dokumentów, wywiadów, świadków i członków rodziny w siedmiu krajach.   — Odkryte przez niego fakty całkowicie zdyskredytowały książkę Wilkomirskiego.

Wydawcy wycofali książkę ze sprzedaży,   — ale wydali „The Wilkomirski Affair” z dołączonymi wspomnieniami Wilkomirskiego.   — Czytelnik mógł natychmiast zweryfikować fałsz Wilkomirskiego.

Reakcja żydowskich badaczy Holocaustu do nowych i trudnych do podważenia ustaleń w sprawie Wilkomirskiego była zaskakująca, — ponieważ bardziej byli oni zaniepokojeni propagandowym oddziaływaniem, niż o prawdą historyczną.   — Byli zaniepokojeni nie tym, że popełniono oszustwo, ale tym, że…. zostało ono ujawnione.

W poważnej gazecie kanadyjskiej (Ottawa Citizen, 18 listopada 1998), pisarka żydowska Judith Shulevitz, arogancko stwierdziła, że   — tak naprawdę nie ma większego znaczenia, że książka Wilkomirskiego nie jest autentyczna.

— Jej głównym zarzutem wobec książki jest obawa, że oszustwo nie było bardziej wiarygodne i zręczne.

Napisała:

— „Nie mogę pomóc, Wilkomirskiemu-Doesseker. — Gdyby był bardziej subtelny w swoich wysiłkach […], — a wspaniałe oszustwo na uznanie literatury światowej zasługuje”.

Deborah Dwork,   — dyrektor Centrum Badań Holokaustu Clark University (Worcester, Mass.) nie obwinia Wilkomirskiego za oszustwa, —  „ponieważ wierzy w jego tożsamość”.

— Zamiast tego   — bierze wydawców do porządku za to, że „wykorzystywano” Wiłkomirskiego. („New York Times”, 03 listopada 1998).

Co powoduje tymi ludźmi, że nawet oczywiste fałszerstwo usiłują przedstawić jako autentyczne świadectwo tamtych czasów?

+++

Ireneusz T. Lisiak
Źródło: Myśl Polska, nr 47-48 (20-27.11.2016).

Tytuł pochodzi od red. PCO.

2016.12.27

Za; https://www.polishclub.org/2016/12/27/benjamin-wilkomirski-kolejny-falszerz-holocaustu/?utm_source=dlvr.it&utm_medium=facebook

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Holokaust, II Wojna Światowa, JUDAIZM - ŻYDZI, OBOZY KONCENTRACYJNE, Roszczenia żydowskie, Zbrodnie żydowskie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.