„Chcieliście Polski bez Żydów, macie Żydów bez Polski”

ks-122 września 1939: — „do Lwowa wkraczała triumfalnie Azja, w swym zwykłym, acz przerażającym obliczu”.

Spotkali się z radosnym powitaniem: — „Chcieliście Polski bez Żydów, macie Żydów bez Polski”

Dzień 1 września 1939 roku wielu lwowiaków było przekonanych, że nadlatujące nad miasto samoloty to fragment kolejnych ćwiczeń w napiętej do granic sytuacji.

Wielu chłopców z konieczności skróciło swe wakacyjne pobyty na Bukowinie, w Jaremczu, Truskawcu, bowiem w sierpniu dostali pilne karty powołania do wojska.

Ale tu, w mieście, — 1 września zadzierano głowy do góry i niemal ze zdziwieniem obserwowano odrywające się od lecących samolotów przedmioty.  — Za moment miastem wstrząsnęły huki eksplozji i ponure odgłosy walących się domów. — Głównie na przedmieściach.

Niemcy po „spacerze” przez Polskę, zakładając łatwe zdobycie miasta, nie chcieli naruszać infrastruktury miejskiej.

Poza   tym   operacyjni  dowódcy niemieccy, — nawet ci najwyższego stopnia, — nie znali linii granicznych dla okupacji własnej i sowieckiej, — choć jak się miało okazać w kilku przypadkach, — ogólne ustalenia paktu Ribbentrop-Mołotow były im znane.

Hitlerowskie rachuby okazały się mylne, — bo jak wiadomo, — w pierwszym okresie wojny, która stać się miała wkrótce konfliktem światowym,

—  jedynie polska armia stanowczo przeciwstawiła się najeźdźcy.

Tym, którzy postponują wysiłek i bohaterstwo polskich żołnierzy, wymyślając hasła „z szablą na czołgi”   — przypomnimy, — że tzw. inwazja na Wyspy Brytyjskie nigdy nie nastąpiła, a tamtejsze walki toczyły się jedynie w powietrzu.

Po błyskawicznym pokonaniu Francji w 1940 roku Hitler zatrzymał operację, pozwalając na ewakuację niepokonanych sił w Dunkierce.

By pokonać Niemcy sześć lat później, potrzebna była koalicja wielu państw, i żołnierzy kilkudziesięciu narodowości.

Polacy zadali agresorom ogromne straty, co odsunęło plany inwazji hitlerowskich o wiele miesięcy.

Dowodzenie naczelne to zupełnie inna bajka.

Polska została zaatakowana ze wszystkich stron, — a zupełnie pomija się fakt wkroczenia od południa –  ze Słowacji, — Legionu Ukraińskiego, towarzyszącego oddziałom SS, który rozpoczął „walkę” od pacyfikacji wiosek na Nowosądecczyźnie.

No, ale wracamy do tragicznego nalotu, w którym ucierpiały najbardziej domy na Gródeckiej, Łyczakowskiej i zabudowania najbliższe Dworca Głównego.

— Zbombardowano również Wytwórnię Baczewskiego na Zniesieniu. Największa wytwórnia wódek w Europie przestała istnieć. — Łącznie zginęło 67 osób.

Do działań osłonowych w okręgu lwowskim przeznaczona była 10. Samodzielna Grupa Zmotoryzowana płk. Stanisława Maczka.

— Nie mogła ona zapobiec wszystkim atakom.   — Gdy zatrzymano niemieckie natarcie od strony Żółkwi, do Lwowa, od południowego zachodu, zbliżyły się siły kawalerii pancernej SS, strzelcy górscy i wspomniany Legion Ukraiński.

12 września zamknął się pierścień wokół Lwowa.

Rozkaz feldmarszałka Gerda von Runstedta, wygłoszony do sztabowców, brzmiał:  — (…) wziąć prastare niemieckie miasto Lemberg z marszu.

I   tu się srogo zawiódł, albowiem dowódca VI Okręgu Korpusu Lwowskiego, — gen. Władysław Langner,   — 10 września utworzył na linii rzeczki Wereszycy i linii kolejowej Żółkiew-Rawa Ruska, w kierunku Dniestru, pierwszą linię obrony.

Wykopano głębokie doły przeciwczołgowe i zaminowano okolice torów kolejowych.

W samym Lwowie, z powodu niemożliwości przyjęcia do wojska tłumów ochotników, utworzono parawojskową Straż Bezpieczeństwa.

— Przydała się bardzo przy intensywnie działającej V kolumnie żydowskiej i ukraińskiej.

Gen. Langner wyprzedził decyzję Naczelnego Wodza, który organizację i dowództwo wyżej wymienionej linii obrony, postanowił powierzyć dowódcy frontu Południowego – gen. Kazimierzowi Sosnkowskiemu.  — Był to rozkaz spóźniony, bo wróg przeszedł już przez tę linię.

14 września Niemcy zbombardowali elektrownię na Persenkówce. — Tym razem urządzenia przesyłowe zdołano naprawić.  — Niestety, następnego dnia zbombardowane zostały wodociągi. Skutecznie.

— Warunki bytowe w mieście uległy zasadniczemu pogorszeniu.

Rozgorzały ciężkie walki na przedmieściach Lwowa, w Hołosku Wielkim.

Do dziś znajduje się tam zbiorowa mogiła poległych w tych dniach polskich żołnierzy. — Za czasów sowieckich urządzono tam wysypisko odpadów budowlanych.

— Krzyż ustawiono ponownie w 1990 roku.

Na Kortumowej Górze zainstalowali się niemieccy strzelcy alpejscy i snajperzy.   — Ponad 65 polskich kontrataków zostało niestety odpartych.

17 września dotarły do Lwowa wieści o wkroczeniu sowietów, a kolejne potwierdziły marsz bolszewików na Lwów. — Ugasiło to optymizm, który zapanował po wyparciu Niemców z Zamarstynowa.

18 września zjawił się u Langnera wysoki oficer SS. Parlamentariusz.

 Zaproponował poddanie Lwowa Niemcom.

I,  — co charakterystyczne,   — podkreślił, że wówczas miasto pozostanie w Europie, a nie w Azji,   — co może wkrótce nastąpić.

Potwierdza to, wcześniej podaną przez nas informację, że oficerowie niemieccy nie znali ustaleń granicznych wiadomego paktu.

19 września zjawiły się na trakcie winnickim i Piaskach forpoczty wojsk sowieckich, dowodzonych przez kombryga Siemiona Tymoszenkę.

Sytuacja w mieście była koszmarna.

Nie działały wodociągi, po kolejnych bombardowaniach linii przesyłowych nie było prądu.  — Ustały co prawda naloty, bo Niemcy zwijali posterunki i przekazywali je Rosjanom, — ale ranni umierali bez możliwości przeprowadzenia operacji.

18 września.

Na wieść o zbliżaniu się sowietów — dyrektor Ossolineum dr Ludwik Bernacki doznał zapaści serca. — Pierwsza wojenna wielka strata dla kultury i nauki, nie tylko Lwowa. — Grób ostatniego dyrektora macierzystego Ossolineum na Cmentarzu Łyczakowskim został w czasach sowieckich unicestwiony. —  Bez ekshumacji.

Amunicji było jeszcze na dwa tygodnie walki.

Początkowo powstał pomysł przebijania się wojska do granicy węgierskiej.

Ale przecież to ponad 100 km drogi przez tereny zajęte przez agresorów.

W nocy, z 19 na 20 września, sowieckie czołgi wdarły się na Łyczakowską.

— Dwa z nich zostały zniszczone z działek bofors i zablokowały ulicę.

Gen. Langner, mający złudzenia co do Rosjan, — 21 września zaproponował sztabowi poddanie miasta. — Zarządzono głosowanie.   — Z kilkunastu oficerów tylko płk Jarosław Szafran zgłosił votum separatum.

— Reszta zgodziła się z generałem.

Tego samego dnia Langner spotkał się z Nikitą Chruszczowem, politrukiem i faktycznym dowódcą agresorów.

We wspomnieniach spisanych na emigracji w Londynie — generał zawarł obietnicę Chruszczowa:

(…) zapewnił mnie, bym był spokojny o los oficerów, bo Rosja zawsze dotrzymuje zobowiązań.

— Oficerowie otrzymają odpowiednie dokumenty i będą wypuszczeni, a i ludność cywilna skorzysta z takich samych praw jak obywatele Rosji Sowieckiej.

Odpowiedziałem wówczas

– Z Niemcami prowadzimy wojnę – miasto biło się z nimi zwycięsko przez dziesięć dni.  — Oni to wrogowie całej Słowiańszczyzny. Wy jesteście Słowianie.

Okropna naiwność Drodzy Państwo.

Ale przecież i dziś wielu widzi w Rosjanach Słowian.

Z drugiej strony,   — przecież już przed wojną wiadomo było powszechnie o metodach reżymu Stalina i można było spodziewać się takiego losu Polaków, a tym bardziej oficerów.

Wkrótce zresztą oficerowie NKWD zaczęli otwarcie mówić do rodzin oficerów — (tam, gdzie byli najczęściej zakwaterowywani: 

(…) przybyliśmy zapłacić za rok dwudziesty.

No, ale wróćmy do kalendarium.

22 września w Winnikach podpisano akt kapitulacji i protokół, którego pełny tekst, w oryginalnym brzmieniu, zamieszczamy poniżej:

PROTOKÓŁ

Umowy o przekazaniu miasta Lwowa wojskom Związku Sowieckiego.

22 IX 1939 miasteczko Winniki.

Przedstawiciele dowództwa wojsk sowieckich: — Kombryg. Kuroczkin, kombryg. Jakowlew, płk Diedow, płk Fotczenkow, komisarz pułkowy Makarow.

Przedstawiciele dowództwa wojsk polskich: — Dowódca 6. Korpusu gen. Władysław Langner, płk Sztabu Centralnego. Bronisław Rakowski.

Wobec okrążenia wojsk polskich w mieście Lwowie przez oddziały Armii Czerwonej, a z drugiej strony przez oddziały niemieckie,  — dowódca Korpusu Polskiej Armii gen. Władysław Langner nie widzi praktycznego sensu w przedłużaniu dalszego wyniszczania wojska i narażania cywilnej ludności miasta.

Na podstawie powyższego — dowódca Korpusu gen. Władysław Langner zmuszony jest do powzięcia decyzji i porozumienia z dowódcą wojsk Armii Czerwonej w sprawie poddania m. Lwowa i jego garnizonu na następujących warunkach:

  1. Polskie Wojska na linii przednich pozycji z miejsca wywieszają białe flagi przed frontem Armii Czerwonej – Zboiska, Winniki, Żubrza.
  2. Broń będzie składana w punktach odbioru broni.
  3. Polskie wojska odchodzą według odcinków: Odcinek 1. – Zboiska, Zamarstynów, Wielkie Hołosko. Odcinek 2. – Droga na Janów, Rzęsna Polska. Odcinek 3. – Droga Stryjska. Odcinek 4. – Południowo-Zachodnia część miasta.
  4. Władze cywilne miasta Lwowa przedstawiają się komendantowi miasta i pozostają na miejscu.
  5. Składy środków zaopatrzenia, poczta, telegraf, koszary, stacja kolejowa i państwowe urzędy  —  przekazuje się przedstawicielom wojsk sowieckich.
  6. Jeńców szeregowego i młodszego oficerskiego stopnia wyprowadza się oddziałami. Jeńców średniego i wyższego stopnia – wywozi się autami szosą Lwów-Kurowice.
  7. Ranni jeńcy, — niemogący poruszać się pieszo, — pozostają w swoich miejscach wraz z personelem medycznym wojsk polskich.
  8. Oficerom wojsk polskich gwarantuje się osobistą wolność i nietykalność ruchomego mienia.   — Przy przejazdach na terytorium innych państw sprawy będą załatwiane przez władze cywilne, drogą dyplomatyczną.
  9. Razem z rozbrojeniem garnizonu podlega rozbrojeniu policja i żandarmeria.

Niżej znajdują się podpisy i data: 22 września 1939 roku.

___________________________

Wkroczenie sowietów do Lwowa to kolejny, dla swego charakteru w tamtejszych uwarunkowaniach, odrębny temat.

Ponownie chcemy zachęcić Państwa do lektur wspomnieniowych książek:

— Emila Hliba, Barbary Mękarskiej-Kozłowskiej i Witolda Szolgini,  — świadków tych ponurych wydarzeń.  — Tytuły znajdą Państwo w bibliografii.

22 września, od rogatek łyczakowskich, wkraczała do Lwowa triumfalnie Azja, w swym zwykłym, acz przerażającym obliczu.

Wlewała się do miasta szara, brudna, cuchnąca masa.

Witold Szolginia zobaczył w tej wielkiej masie gąsienicę, glistę, — gdyż ciasno stłoczone rzędy maszerujących piechurów musiały rzeczywiście sprawiać takie wrażenie.

Setki oblepionych błotem, potwornie hałasujących ciężarówek wwoziły resztę tej pożal się Boże armii.   — Nawet mdłe wyziewy palonego oleju opałowego pojazdów nie zagłuszały odoru masy, niemytych od tygodni, ciał.

Umundurowania to kolejna porażająca kwestia.

— Drelichowe koce poprzerabiane na szynele.

— Na nogach wykoślawione brezentowe buty z wojłokowymi cholewami.

— Na głowach słynne czubate budionówki, z koślawo przyszytymi, czerwonymi gwiazdami.

Lwów zaraz przezwał je dwojako: „cycki” lub „wsze mnogo”.

Etymologia tej drugiej nazwy jest nieco skomplikowana.   — Sowieccy żołnierze bowiem zostali poinstruowani przez politruków, by na każde pytanie, dotyczące warunków życia w Rosji, odpowiadać, — że wszystkiego jest pod dostatkiem,   — z kolei czubki owych czapek były siedliskiem insektów na nie mytych głowach.

I tyle…

Lwowscy kanalarze oraz pracownicy służb asenizacyjnych wyglądali w pracy znacznie czyściej i schludniej.

Pani Mękarska-Kozłowska posłyszała dialog dwóch lwowianek, z których jedna z rozpaczą mówiła:

— Jak to się stało, to niemożliwe, żeby oni pobili, pokonali naszych chłopców?   — Jak to możliwe?

A jednak.

To, co wydawało się niemożliwe, stało się rzeczywistością na długie dekady.

Moglibyśmy napisać o porażeniu całego Lwowa tą tragedią, —  gdyby nie liczne grupy żydowskich mieszkańców, którzy z wielką radością, a nawet triumfalnie, witali wkraczających tu sowietów.

Z balkonów domów, zamieszkałych przez przedstawicieli licznej bądź co bądź diaspory, zwisały czerwone flagi,   — wykonane metodą bezczeszczenia polskiej.

Na górnym Łyczakowie, ze ściętych w pobliskim parku świerków, wykonano bramę triumfalną.

Nie uogólniając, podkreślmy,  — że część Żydów  —  (jak wszędzie na Kresach i nie tylko) — była represjonowana przez okupantów,  — ale znaczna część włączyła się w kadry sowieckiego aparatu – bezpieczeństwa przede wszystkim.

— Jeśli chodzi o młodzież — to około 82% członków komsomołu stanowili właśnie Żydzi.

Czas jednak na konkretne przykłady,   — na ulicach bowiem mnożyły się napady na wszystkich, którzy nosili polskie mundury.

Dotyczyło to żołnierzy, policjantów, strażaków, a nawet listonoszy, którzy nieopatrznie wyszli z domów, czy miejsc zakwaterowania.

Gdyby ktoś nam chciał imputować antysemityzm, — zacytujemy J.T. Grossa z jego książki  — W 40- tym nas matko na Sybir zesłali.

Króciutki fragment:

(…) zdarzało się także,  —  że przedstawiciele ludności żydowskiej szydzili z Polaków, podkreślając tak nagłą odmianę losu, jaka stała się udziałem obydwu społeczności.

W   stronę   ludności   polskiej   padały  często złośliwe uwagi w rodzaju — „chcieliście Polski bez Żydów, macie Żydów bez Polski”

 czy

 —  „skończyło się już wasze”.

Na urządzonym 22 września ad hoc przed gmachem Teatru Wielkiego podium,   — z egzaltowanym przemówieniem powitalnym pod adresem sowieckich dowódców,   — wystąpił rabin, dr Jecheskiel Lewin.

W wystąpieniu towarzyszył mu młodszy rabin — Izaak Hanin,  — ojciec pewnej znanej potem aktorki, która wówczas nosiła imię Rojse, czyli Róża.

On z kolei wyraził wdzięczność żydowskiej społeczności za wyczekiwaną likwidację „opresyjnego” państwa polskiego.

Informacje te współautor uzyskał od Adama Hanuszkiewicza, — świadka wydarzeń.

Nowy czas zapisać się miał od samego początku zbrodniami.

Sowieci dali polskim oficerom i żołnierzom na rejestrację i składanie broni 24 godziny od chwili podpisania aktu kapitulacji.

— Po tym terminie każdy, u którego znaleziono by broń, miał zostać natychmiast rozstrzelany.  —  Miejscem składania broni był dziedziniec Komendy VI Korpusu Okręgu Lwowskiego przy pl. Bernardyńskim.

Wbrew ustaleniom kapitulacyjnym, wszystkich oficerów natychmiast aresztowano.

— Pozbawionych pasów, kabur itp., osadzano w ciasnych pomieszczeniach.

Później byli wyprowadzani grupami ze Lwowa w kierunku Złoczowa.

Tam, po dniu morderczej wędrówki, część z nich została zamordowana w więzieniu-obozie na Zamku,   — reszta zmarła podczas kolejnego marszu śmierci w kierunku Charkowa, Starobielska, Bykowni.

— Nikt z nich nie powrócił.   — Masowe Groby Katyńskie kryją ich ciała.

Jedną z prowadzonych grup policjantów zatrzymano przy ul. Zielonej i skierowano na puste pole na Przedmieściu Winnickim.  — Tam czekały przykryte brezentem samochody ciężarowe. — W pewnym momencie klapy opadły i ukazały się charakterystyczne lufy ciężkich maximów.

— Zamordowano 52 policjantów.   — Zakopano ich na miejscu. — Położenie mogiły, którą później zalesiono, jest obecnie nie do ustalenia.

Miejmy nadzieję, że nie na zawsze.

Działo się tak we wszystkich miastach i miasteczkach sowieckiej okupacji.

Niemal od razu po wkroczeniu okupantów doszło do napadów, gwałtów i rabunków.

Szczególnie narażone były domy i mieszkania przedsiębiorców.

Chruszczow, na dochodzące do niego prośby o ukrócenie rabunków, odpowiedział oficjalnie,   — że nie może blokować: —  (…) słusznych odruchów gniewu proletariatu.

„Urzędowanie” w samym mieście sowieci zaczęli od ratusza.

Wkraczając, — zastrzelili staruszka – portiera.

Potem pobito i poturbowano urzędników,   — a prezydent Stanisław Ostrowski został aresztowany.

Znacznie gorszy los dotknął dyrektora elektrowni Stefana Kozłowskiego.

— Na żądanie enkawudzisty o natychmiastowe wznowienie przesyłu energii do miasta odpowiedział, że przed naprawą linii przesyłowych jest to niemożliwe.   — Został w swym gabinecie natychmiast zastrzelony.

Na wieży ratuszowej zawieszono ukraińską flagę,   — zaś na murach pojawiły się, wspomniane wcześniej, plakaty.

Opierając się znów na wspomnieniach Witolda Szolgini, — trochę o tych plakatach.

Były ich ze trzy wersje.

Najcelniejszy, „socrealistycznym” stylem — przedstawiał wspomnianego kombryga Timoszenkę, a konkretnie jego pierś w pełnej gali orderowej.

— Uśmiechnięty generał dzierżył w dłoniach lornetkę polową, a rękawy bluzy mundurowej miał podwinięte po łokcie. — I to najbardziej lwowiaków zszokowało, — bo na obu przedramionach zapiętych było… kilkanaście zegarków i kompasów.   — Trofiejnych, czyli po polsku – zdobycznych. — I nie jest to bynajmniej dowcip.

Drugi z plakatów—  przedstawiał grupę ubranych w ukraińskie krajki młodych ludzi, obrzucających kwiatami czołg z czerwoną gwiazdą, z którego luku wychynęła właśnie kałmucka twarz tankisty.

Trzeci   był   równie   celny   — i powtórzony został na znaczkach pocztowych. — Miał charakter niemalże erotyczny, bo obrazował namiętny pocałunek sołdata i chłopa na tle pejzażu z orką.   — Wszystko oświetlało wschodzące słońce.

Oba ostatnie plakaty „zdobił” czerwony blokowy napis:

— „spot hnita panskoj Polszy”  —  (spod knuta pańskiej Polski).

29 września kombryg. Tymoszenko, awansowany wkrótce na stanowisko marszałka Związku Sowieckiego,  —  wydał dekret o tworzeniu tymczasowych organów władzy.

Urzędnikami i organizatorami stawali się dotychczasowi członkowie zakazanych w Polsce komunistycznych struktur, podlegli jednak w większości przybyszom ze wschodu.

Rozpoczął się gigantyczny rabunek polskiego mienia i rozdrapywanie polskiego majątku narodowego.

Cały   ukraiński aparat partyjny (OUN),   — wbrew temu co pisze się obecnie, — nawoływał do współpracy z komunistami, którzy zapłacić mieli za nią wkrótce wysoką cenę.  — Zesłanie.

Ale największym despektem dla Ukraińców było to, — że podlegali „byłym polskim” komunistom,  —  o nazwiskach zgoła nie ukraińskich ani słowiańskich,   — a także tym, którzy przybyli ze wschodu.

Ot, choćby taki Leonid Karmazyn, — przywieziony do Lwowa w enkawudzistowskiej teczce.   — Gdzieś tam w tle majaczy podobna postać Iwana Brylanta, z tytułem profesora, zapewne nadanym okazjonalnie.

Następowała zagłada wielu cymeliów z muzeów i kolekcji prywatnych.

Likwidacji podległy także ukraińskie.

Wydawało się, że Ukraińcy winni zwrócić się w stronę Polaków.

Nienawiść na to jednak nie pozwoliła, gdyż Sowieci zręcznie sterowali konfliktami narodowościowymi.

Tzw. „lustracji” podległy, już w październiku zawieszone w swej działalności: Muzeum Przyrodnicze Dzieduszyckich, Muzeum Towarzystwa Tarasa Szewczenki, Muzeum Historyczne Miasta Lwowa, Zakład Narodowy Ossolińskich, Muzeum – Zamek Sobieskich w Olesku, Muzeum Narodowe, Galeria Obrazów (Lwów), Muzeum Przemysłowe i Sztuki Użytkowej, Muzeum Wojska Ukraińskiego i wiele pomniejszych.

Przed powtórnym udostępnieniem, — lustracji podlegały również biblioteki.

— Wyrzucano i palono wiele książek i obrazów, które mogły  — „źle wpływać na umysły w nowej rzeczywistości”.

Czymś zupełnie niebywałym było dla lwowian zachowanie żon sowieckich oficerów, i innych kobiet w ichnich mundurach. — Chodzi o kreowanie specyficznej mody.

Otóż na „dziękczynnych” imprezach, urządzanych w wielkich salach kin, teatrów itp., i po nich,   — paradowały one w nowych „kreacjach”.

Spod   wierzchnich   okryć   –   szyneli,   — bo od października było już zimno, — wystawały im falbany i gipiury… koszul nocnych,   — traktowanych przez owe damy jako suknie wizytowe.

Bowiem pierwszym towarem, który w ciągu dosłownie kilku godzin zniknął ze sklepów, były pidżamy i koszule nocne.

— Zdarzało się, że i mężczyźni, nie chcąc występować w mundurach… — również zakładali te „szczególne” marynarki.

Gdybyśmy jednak na tym opisie poprzestali, — obraz wydawać by się mógł z pogranicza pure nonsensu.

Więc dla równowagi króciutki fragment ze wspomnień Władysława Andersa (pułkownika wówczas),—  który ranny, z okien więziennej kibitki, — tak widział miasto:

Wjeżdżamy do Lwowa.  —  Cóż za smutny widok.   — Sklepy rozbite, puste, tylko w jednym na wystawie kilka kapeluszy.

Niekończące się kolejki przed sklepami spożywczymi. — Wszędzie propagandowe hasła wysławiające komunizm.

— Gdzie ten piękny roześmiany Lwów.

Pełno żołnierzy i NKWD na ulicach.   — Wrażenie okropne.

Wkrótce jedynym,  —  czego w nowych państwowych sklepach nie brakowało po „wykupieniu” polskich produktów,   — była machorka i wódka, przywiezione ze wschodu. — Tego „zajzajeru” (według lwowskiego nazewnictwa) nikt nie kupował.

O wykupie towarów ze sklepów nie chcemy więcej wspominać.

Pisząc „wykup” – mamy na myśli pospolity rabunek.

Chodzi bowiem o rekwizycje i zrównanie bezwartościowego rubla ze złotówką,  —  zanim polskiego środka płatniczego nie unieważniono.

Centrum handlowym miasta stały się Krakidały, — czyli pl. Krakowski na zapleczu Teatru Wielkiego.   — Tu, za bezcen, można było kupić cenne nakrycia stołowe, obrazy, ubrania.   —  Handlującymi byli prawie wyłącznie przedstawiciele inteligencji, zdobywający w ten sposób środki na utrzymanie.

Nieliczni właściciele sklepów – ci, którym zezwolono jeszcze chwilkę działać, — dostali polecenia zalepienia szyb afiszami propagandowymi.

***

Niezlomni.com.

Powyższy tekst jest fragmentem książki „Lwów. Dzieje miasta” / książkę można nabyć TUTAJ

ks-1http://jednosc.com.pl/product_ info. php? products_id=2909

26 wrze 2016

Za; http://gazetawarszawska.com/pugnae/4568-chcieliscie-polski-bez-zydow-macie-zydow-bez-polski

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii 17 września 1939, ARMIA POLSKA - II RP, EDUKACJA, HISTORIA POLSKI, HISTORIA WSPÓLCZESNA, II Wojna Światowa, III RP, JUDAIZACJA POLSKI, JUDAIZM - ŻYDZI, KATYŃ, Kresy Wschodnie, Lwów, Miejsca Męczeństwa Polaków, PiS - Prawo i Sprawiedliwość, PO, POlska w likwidacji, Polskie Państwo Podziemne 27 wrze 1939, Roszczenia ukraińskie, UPA-OUN, Zbrodnie komunistyczne, Zbrodnie niemieckie w Polsce, Zbrodnie sowieckie, Zbrodnie ukraińskie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.