Skończmy z obłędem ukrainofilstwa!

sadowyAndrij Sadowy i usłużny były już minister kultury Bogdan Zdrojewski (fot. mkidn.gov.pl)

Wspieramy Ukrainę – praktycznie bezwarunkowo. Finansowo, materialnie, politycznie. Przyjmujemy Ukraińców, leczymy ich w polskich szpitalach – na koszt podatnika.

Przyjmujemy ukraińskich studentów, dając im ułatwienia w dostępie na wyższe uczelnie, zakwaterowanie, stypendia – a ci sami studenci odwdzięczają się nam, wymachując w Polsce banderowskimi flagami.

Ogłosiliśmy Ukrainę naszym „strategicznym sojusznikiem” – w imię czego?

W imię panującego na Ukrainie oficjalnego, państwowego kultu ludobójcy Bandery, barbarzyńców z OUN i UPA, zbrodniarzy i hitlerowskich kolaborantów,   którzy  na Kresach urządzili jedną z najstraszniejszych rzezi w historii Polski?

Siedzimy cicho, podczas gdy ukraińscy politycy znieważają i obrażają Polskę i Polaków, stawiając ich w jednym szeregu z niemieckimi nazistami.

Siedzimy cicho, podczas gdy ukraińscy politycy kwestionują wschodnie granice Polski, roszcząc sobie pretensje do ziem są po San.

Dopuściliśmy do sytuacji, w której mer Lwowa, że ma prawo do recenzowania polskich imprez sportowych (sic!), — do grożenia Polsce dalszym rozpowszechnianiem kłamstw historycznych i wzywania najwyższych polskich władz państwowych na przysłowiowy dywanik.

Czy ten obłęd nigdy nie będzie miał końca?

Kim jest Andrij Sadowyj?

Od 2006 roku jest merem (prezydentem miasta) Lwowa.

— Był działaczem ugrupowania prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenki.

Zasiada także w Polsko-Ukraińskiej Kapitule Pojednania – choć konsekwentnie sprzeciwia się oddania katolickim (polskim) wiernym kościoła  św. Magdy Magdaleny we Lwowie, zrabowanego przez komunistów w   1962 roku   — (twierdzi,   że nikt z takiego zwrotu nie miałby pożytku – więc świątynia dalej użytkowana jest jako Dom Muzyki Organowej i Kameralnej, — i odbywają się w niej między innymi koncerty poświęcone hierojom z UPA).

Tłumaczy się kłamstwami i oszczerstwami, jakoby Polacy utrudniali zwroty świątyń Niemcom i Ukraińcom

– tak wygląda ukraiński zwolennik wzajemnego „pojednania”, któremu przeszkadzałby zwrot zrabowanej przez komunistów świątyni – a któremu nie przeszkadza stawianie przed innym polskim kościołem we Lwowie największego na Ukrainie pomnika zbrodniarza Bandery.

Ten sam „zwolennik polsko-ukraińskiego pojednania”   — dopatrzył się kolejnej   „polskiej zbrodni”:

—  czujnie   wypatrzył, że na plakacie reklamującym XXVII Bieg Niepodległości   w   Warszawie umieszczono… mapki Polski w granicach z 1918 roku, i Polski w granicach powojennych.  — Mapki oddzielne, choć nasunięte na siebie, i opatrzone odpowiednimi datami.  

— Takie  afisze, zdaniem lwowskiego mera,   — są porównywalne do sytuacji, w której Niemcy posługiwaliby się mapami z niemieckim Szczecinem czy Wrocławiem do promowania jakiejś imprezy sportowej.

To na pewno nie jest ignorancja historyczna.

Na pewno nie jest tak, że mer Lwowa nie wie, kto wywołał drugą wojnę światową, kto padł jej pierwsza ofiarą, kto jest odpowiedzialny za zmiany granic,   — a także – kto dał „Ukrainie”   — (której przecież nie było na mapach aż do 1991 roku) — tak daleko sięgające na zachodzie, południu, a nawet wschodzie i północy granice).

Mer Lwowa, pan Sadowy, po prostu wyznaje ideologię ukraińskiego szowinizmu i antypolskiego nacjonalizmu, która jest podstawą myślenia wcale nie tylko neonazistów z Prawego Sektora i Swobody,  

—  ale i bardzo wielu pomajdanowych elit politycznych tego kraju,   — i która stała się oficjalnie obowiązująca na Ukrainie ideologią państwowo-narodową, wpajaną dzieciom od wczesnych lat przedszkolnych i propagowaną przy okazji różnych rocznic, świąt państwowych, obchodów i uroczystości.

XXVII warszawski Bieg Niepodległości, [..] 11. Listopada [tego roku], organizowany jest przez Stołeczne Centrum Sportu „Aktywna Warszawa”.

Patronat   honorowy objęła prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz, — do partnerów imprezy należy IPN, warszawski samorząd i bank PKO BP, a wśród partnerów medialnych jest „Gazeta Wyborcza”.

Chyba nikt o zdrowych zmysłach nie dopatrzyłby się w takiej imprezie sportowej, organizowanej w rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości po 123 latach zaborów, jakichkolwiek wątków antyukraińskich.

A jednak, Andrij Sadowyj takich wątków się dopatrzył na plakatach reklamujących bieg – i skutecznie   — (niestety, bo jak świadczy to o polskiej suwerenności, niezależności władz?) interweniował.

Zacytujmy zwolennika „polsko-ukraińskiego pojednania”:

—  „Przyjaźń   przyjaźnią,   ale do czegoś takiego kategorycznie nie można dopuszczać”

– powiedział Sadowy, mówiąc o skandalu i żądając przeprosin, grożąc wezwaniem „na dywanik” polskiego konsula generalnego we Lwowie, wzywając polskie władze w Warszawie (!) do oficjalnego „wyjaśniania swojego stanowiska”,

— a   nawet odgrażając się,   — że   w   ukraińskich   podręcznikach  do geografii pojawi   się   wcielona   do   Ukrainy   „ziemia Łemków”,   sięgająca aż po San!

Najgorsze w tym wszystkim jest to,   — że Polska zachowała się w tej sprawie jak ukraińska kolonia, która nie ma prawa pokazywać mapy państwa polskiego sprzed niecałych 80 lat!

— Z strony organizatorów Biegu Niepodległości layout usunięto.

Sadowyj   chwali   się,   — powołując na znajomość z „kolegami z Warszawy” — (mowa zapewne o lobby ukrainofilskim w Polsce,   — zapewne albo z PO, albo z PiS, bo w obydwu największych partiach politycznych ukrainofilstwo występuje),  — że teraz usuwane są banery i plakaty.

Chwali się publicznie, powołując na kontakty z prezydentem Ukrainy Poroszenką, i kończy butnym okrzykiem:

—  „Polacy – przyjaciele, idioci są wszędzie, chwała Ukrainie!”

Wstyd.

Wstyd za dopuszczenie przez Polskę do takiego poniżenia.

Jakby sam kult Bandery i UPA na Ukrainie nie wystarczał.

Jakby mało było tego, że rzecznik ukraińskiego MSZ-u dopiero w lutym publikował w internecie mapy Ukrainy z granicami obejmującymi Przemyśl, Chełm, a nawet białoruski Brześć   — (był wtedy jakiś polski protest, jakieś odniesienie do antypolskiej publikacji oficjalnych władz Ukrainy?).

Jakby antypolskich i neonazistowskich zachowań na Ukrainie było mało.

Obchody 73. rocznicy powstania UPA zaledwie – oczywiście jako święto państwowe – miały miejsce zaledwie kilka dni temu.

Ukraiński IPN opublikował z tej okazji infografikę, na której jako wrogów „ukraińskiego ruchu wyzwoleńczego z lat 1940-60”   — (chodziło oczywiście o bandyckie struktury OUN-UPA)  

— wymieniono   w  jednym szeregu nazistowską niemiecką III Rzeszę, Związek Radziecki i… Polskie Państwo Podziemne!

Biało-czerwona flaga z symbolem Polski Walczącej   — umieszczona została obok swastyki oraz sierpa i młota.

Czy słyszeliśmy o jakimkolwiek proteście ze strony władz III RP w związku z taką antypolską propagandą na Ukrainie?

I dlaczego teraz Ukraina twierdzi, że III Rzesza była jej wrogiem?

Przecież to dzięki hitlerowcom ukraiński „ruch wyzwoleńczy” mógł się tak prężnie rozwijać:

— powstała ukraińska dywizja SS, ukraińskie bataliony policyjne i mniejsze formacje pomocnicze,   — a bandyci z OUN mogli do woli mordować, palić i rabować Polaków, Żydów, Rosjan, Ormian…

Skończmy wreszcie z tym szaleństwem.

To   jest   obłęd –  porównywalny do ideologii „otwartych drzwi” Angeli Merkel i maniakalnego zachęcania muzułmanów z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu do podboju Europy.

Ukraina zachowuje się wobec Polski z nieskrywaną nienawiścią.

Ideologię, którą teraz wyznają władze ukraińskie,   — wyznawali już barbarzyńcy   z siekierami, widłami i piłami, którzy cięli ludzi żywcem, palili w kościołach i obdzierali ze skóry.

Dopuściliśmy do tego, że ukraińscy samorządowcy (!) posiadają zdolność decydowania o tym,   — jakie plakaty będą reklamowały imprezę sportową w polskiej stolicy.

Dopuściliśmy do tego, że na ulicach polskiego miasta nie mogą być pokazywane mapy przedwojennej Polski.

To już jest obłęd,  —  tak samo jak wypisywane przez „prawicowego” publicystę   bzdety,

— że jakiekolwiek wspominanie o dawnych granicach Polski na wschodzie leży tylko w… interesie Rosji.

Skończmy z obłędem ukrainofilstwa!

Michał Soska
http://mysl-polska.pl

Na zdjęciu: Andrij Sadowy i usłużny były już minister kultury Bogdan Zdrojewski (fot. mkidn.gov.pl)

Ten wpis został opublikowany w kategorii ANTYPOLONIZM, ARCHIWUM 25-LECIA 1989-2014, HISTORIA POLSKI, III RP, JUDAIZACJA POLSKI, Kresy Wschodnie, PiS - Prawo i Sprawiedliwość, PO, POLITYKA, POlska w likwidacji, Roszczenia ukraińskie, SS Galizien, Ukraina, UPA-OUN, Zbrodnie ukraińskie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.