NATO, czyli jak prowokować Rosję, nie broniąc Polski

1b3c6a542ce22cb11c6f17266feb99cb fot. Flickr.com

Na początku lipca Sojusz Północnoatlantycki zorganizował szczyt w Polsce oraz wysłał tysiące żołnierzy pod granice Rosji.  

—  Kilku wschodnich członków organizacji na własne ryzyko próbuje powrócić do klimatu zimnej wojny

– pisze Roland Hureaux w „Atlantico”.

Zorganizowany w Warszawie szczyt nie oznacza jeszcze wojny, ale jest prowokacją wymierzoną w Rosję.  Dodatkowo, konieczność podjęcia decyzji, które tam zapadły była wątpliwa.

Za to ryzyko jest pewne:   — przeprowadzenie takiego spotkania tuż pod bokiem   największego  w świecie mocarstwa jądrowego nie może pozostać bez konsekwencji.

Oczywiście, nie można zachowywać się tchórzliwie,   — ale co powiedzieliby Amerykanie,   gdyby   Rosja   przeprowadziła   tego  rodzaju szczyt w Meksyku?

W dokumencie końcowym szczytu potępia się  —  (byłoby to śmieszne gdyby nie dotyczyło tak poważnych spraw)

— „agresywne  działania Rosji, w tym prowokacyjną działalność Rosji na peryferiach terytorium NATO”.

Gdzie znajdują się te peryferia NATO?

Na Karaibach?

Nie, w „regionach bałtyckim i czarnomorskim”.

Oświadczenia tego typu brzmią jeszcze groźniej, jeśli przypomnieć, że w czerwcu w Polsce i w republikach bałtyckich,  —  tj. przy samych granicach Rosji,   — odbyły się ćwiczenia „Anakonda” z udziałem co najmniej 24 krajów.

Pomimo pojednawczych słów Hollande’a, który podkreślił, że nie uważa Rosji,   „ani za przeciwnika, ani za zagrożenie„,   — a także pomimo wezwania szefa MSZ Niemiec Franka Waltera Steinmeiera, który zaapelował do NATO,   — aby zachować powściągliwość,

— zarówno Francja jak i Niemcy, ostatecznie podpisały dokument końcowy i wzięły udział w ćwiczeniach wojskowych.

Francja wysłała na nie ok. 150 ludzi,  —  tj. bardzo mało w wymiarze militarnym,   — ale wystarczająco dużo by zademonstrować swoją solidarność z tym,  co najmniej wątpliwym przedsięwzięciem.

W ćwiczeniach wzięło udział 31 tys. żołnierzy – wystarczająco dużo, aby zorganizować prowokację,   — ale śmiesznie mało w porównaniu z Rosją, która może błyskawicznie skierować tu 30-krotnie większe siły.

Próba ukrycia słabości?

O co więc tutaj chodzi?

Jeśli wierzyć specjalistom,  —  Rosja ma dziś przewagę nad USA w przypadku klasycznej wojny.

Dodać do tego należy jej możliwości wywoływania zakłóceń i opracowanie rakiety balistycznej, której prędkość pozwala na pokonanie wszelkich przeszkód i czyni bezbronną amerykańską tarczę antyrakietową.

Za Stalina ZSRR zdobył broń jądrową w cztery lata po USA.  — W tamtym czasie Ameryka zachowywała się bardzo agresywnie, organizując blokadę Berlina, aby odwrócić uwagę od swojej coraz słabszej pozycji strategicznej.

— Niewykluczone, że obecne ćwiczenia NATO odbywają się według tej samej logiki.

Ale wątpliwe, aby Putin dał się tym zmylić.

Drugie wyjaśnienie jest takie, że chodzi o uspokojenie Polski i republik bałtyckich, które ciągle jeszcze tracą głowę na samą myśl o rosyjskim zagrożeniu.

Biorąc pod uwagę historię, ich obawy można jeszcze zrozumieć.

Ale czy mają one podstawy dziś?

Szczyt NATO potępia aneksję Krymu i pomoc jaką Rosja okazuje donbaskim rebeliantom.

Amerykańscy neokonserwatyści z Hillary Clinton na czele widzą w tym proces ekspansji porównywalny z tym, co działo się za Hitlera.

Nie  zapominajmy jednak,   — że decyzje, za które potępiany jest Putin, zapadły   po   tym,   co  Valéry Giscard d’Estaing   nazwał  zorganizowanym przez CIA   — przewrotem (wydarzenia na Majdanie) mającym na celu usunięcie legalnej ukraińskiej władzy i instalacji wrogiego Moskwie rządu.

W konsekwencji Rosja mogła stracić bazę marynarki wojennej w Sewastopolu (w wyniku rozpadu ZSRR znalazła się ona na terytorium Ukrainy), — co było dla niej niedopuszczalne z geopolitycznego punktu widzenia.

Wcześniej Putin podejmował tylko działania obronne – nawet w Syrii, jedynym punkcie oparcia Rosji na Bliskim Wschodzie,  

— który USA próbowały rozbić, popierając radykalnych islamskich bojowników walczących z Asadem.

Poza tym Putin nie wyrażał ani krzty wrogości wobec Polski i republik bałtyckich, czego nie można powiedzieć o tych ostatnich.

Iluzoryczna ochrona

Ale wyobraźmy sobie, że kraje te rzeczywiście znajdują się w stanie zagrożenia.

Czy nie jest jasne, że wszystkie gesty NATO dają im tylko iluzoryczną ochronę?

W latach sześćdziesiątych w Europie pojawiły się uzasadnione podejrzenia co do wartości amerykańskiej obrony  przed groźnym jeszcze wówczas Związkiem Sowieckim.

— Doktryna elastycznego reagowania zamieniła w Waszyngtonie strategię zmasowanego uderzenia.

Generał  de Gaulle   zrozumiał wówczas,   — że USA nie są gotowe iść na ryzyko   otwartego  konfliktu jądrowego z ZSRR w obronie Europy Zachodniej.

— Doszedł zatem do wniosku, że Francja potrzebuje własnej broni jądrowej.

Czy można na poważnie sądzić, że jeśli USA wówczas nie były gotowe bronić Francji i Wielkiej Brytanii,   — to dziś będą skłonne robić to dla Polski czy Litwy?

Warto jeszcze przypomnieć, jakie wysiłki prezydent Roosvelt podjął w 1938 roku, aby nakłonić Francuzów i Anglików do podpisania układu monachijskiego o rozbiorze Czechosłowacji.

— Inaczej rzecz ujmując,   — w interesie tych krajów nie leży igranie z ogniem.

To,   że   teraz rozpalają wokół Rosji takie emocje oznacza, że spoczywa na nich   nie   mniejsza  wina niż na USA z ich iluzorycznymi gwarancjami obrony.

Polska   to  miły kraj, ale chronicznie nieodpowiedzialny,   — jak pokazały dwie wojny.

Autorytet   papieża   Jana   Pawła   II   chwilowo  uspokoił jej kierownictwo.

Ale papieża Polaka już nie ma, tak jak i nie ma gwarancji tego, że jego następca może wpłynąć na polski rząd.

—  Robiąc wiele niezręcznych kroków w 1939 r., Polacy i Bałtowie zostali ostatecznie na lodzie.

Wówczas Francja i Wielka Brytania (a nie USA) miały zaryzykować własne istnienie przychodząc im na pomoc.

Przy czym na próżno.

Dlatego będzie dla nich lepiej, jeśli teraz podobny scenariusz się nie powtórzy.

Roland Hureaux

„Atlantico” / atlantico.fr

Tłumaczenie: Kinga Pienińska/KRESY.PL

Wtorek, 02 sierpnia 2016

Za; http://www.kresy.pl/publicystyka,opinie?zobacz/nato-czyli-jak-prowokowac-rosje-nie-broniac-polski

***

komentarze:

tagore:

05.08.2016 19:40
„Za Stalina ZSRR zdobył broń jądrową w cztery lata po USA. W tamtym czasie Ameryka zachowywała się bardzo agresywnie, organizując blokadę Berlina, aby odwrócić uwagę od swojej coraz słabszej pozycji strategicznej.” To jedno zdanie wystarcza za podsumowanie wiedzy autora tekstu. Czy ma sens dawać zarobić na śmigłowcach Francji? Od 1939 roku nic się nie zmienili. tagore

Poznaniak74:

05.08.2016 22:09
Cytat „Od 1939 roku nic się nie zmienili”. To po kiego grzyba wciąż się do nich łasimy?! Może czas się zabrać za porządną REALPOLITIK, tak jak to robi Pan Orban na Węgrzech?

Wilno:

05.08.2016 20:12
Trzeba zgodzić się, że na dzisiejszy dzień, prowokacje, to jedyna funkcja NATO.

KuroSan:

05.08.2016 22:31
Polska to miły kraj, ale chronicznie nieodpowiedzialny, jak pokazały dwie wojny – Roland Hureaux Jakie dwie wojny ma ten złamas na myśli?

Kojoto:

06.08.2016 03:11
Ubiegłeś mnie, chciałem „pojechać” po tym samym fragmencie. Ma chyba na myśli „potop szwedzki” i „III wojnę północną” 🙂

WOJCIECH1000:

06.08.2016 09:28
Hałastra polskojęzyczna rządząca naszą ojczyzną od od 1944 roku ochoczo uczestniczy w niszczeniu naszego kraju. To od nas zależy czy dalej ta hołota tu będzie siedzieć przy korycie . Głosujcie w wyborach na Polaków .

AlexWolf:

06.08.2016 12:11
Hałastra rządzi od zamachu majowego czyli od 1926

mop:

06.08.2016 13:45
KIM I CZYM POLSKA BEDZIE REALIZOWAŁA „ODSTRASZANIE” W ŚRODKOWOWSCHODNIEJ CZEŚCI JEWROKOŁCHZU ??? Mamy MON, ale nie mamy armii, już nie mamy, jest korpus ekspedycyjny wojujący nie w polskie sprawie, za wcale niemałe polskie pieniądze! Umiłowani w zimnym piwie, kondycja militarno gospodarcza i nasze sojusze nie gwarantują nam niczego! NATO, „nie będzie umierać za Gdańsk!” Armię i przemysł obronny, Polska miała, to czas przeszły, dokonany! Polecam dwie publikacje, najpierw to: „Victory, czyli zwycięstwo” Peter Schweizer. Z niej dowiecie się, dlaczego jest jak jest w kraju nad Wisłą.Jak była w tworzeniu tego bajzlu rola wadowickiego pastucha i jego świty, kto i w jakim celu powołał KOR i Solidarność i ile go to kosztowało. Bieda, niebotyczny dług, bezdomność, bezrobocie, wyzbycie się podstaw bytu, majątku. Pochodną takiego stanu jest kondycja czegoś, co kiedyś nazywało się armią. Pisze o tym komandor Artur Bilski w „Polska Armia Na Posyłki” A teraz, przejdźmy do czasu „niewoli”. Jako naród, zaczynaliśmy z takim „dorobkiem”. ===== PATRZ Defilada Tysiąclecia – Warszawa 22 lipca 1966 r.

Ten wpis został opublikowany w kategorii ANTYPOLONIZM, ARCHIWUM 25-LECIA 1989-2014, HISTORIA WSPÓLCZESNA, III RP, III Wojna Światowa?, JUDAIZACJA POLSKI, NATO, PiS - Prawo i Sprawiedliwość, PO, POLITYKA, POlska w likwidacji, Rosja, USA. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.