Stanisław Srokowski: Hodujemy węża na własnej piersi

1Oficjalny profil ambasady Ukrainy w Stanach Zjednoczonych na Facebooku zamieścił mapy, na których ziemie współczesnej Rzeczypospolitej znajdują się w granicach państwa ukraińskiego.

2

4aRzecznik ukraińskiego MSZ publikuje mapy z ukraińskim Chełmem

***

Myślałem, że w problematyce ukraińskiej już mnie nikt niczym nie zaskoczy.

A jednak zaskoczył. —  Mam przyjaciela pedagoga w jednym z prestiżowych gimnazjów Warszawy. I to on opowiedział mi historię krew mrożącą w żyłach.

Na razie nie wymieniam nazwy tego gimnazjum, ponieważ sprawa – jak to się mówi – ma charakter rozwojowy.

Z przyjacielem wielokrotnie rozmawiałem o dramacie Polaków na Kresach, o przerażających aktach ludobójstwa, o mordowaniu niewinnych ludzi, dzieci, starców,   — ale zawsze, ilekroć wracałem do tego tematu, przyjaciel dawał mi do zrozumienia, że tamta epoka dawno już minęła i nigdy się nie powtórzy,

— a my, Polacy, powinniśmy rozwijać dobre stosunki z Ukraińcami, bo to naród, który nauczony tragicznymi doświadczeniami, na pewno nie podda się złowrogiej propagandzie.

Patrzyłem na niego z lekkim wyrazem zawodu.

Bo wiedziałem, że ten naród właśnie poddaje się złowrogiej propagandzie nazistowskiej i czyni to ostentacyjnie.

I oto spotykam przyjaciela znowu i widzę w jego oczach smutek.

Gdy   pytam,   czy   coś   się złego zdarzyło w rodzinie,   — odpowiada, że nie, nic złego się w rodzinie nie zdarzyło, on też jest zdrowy,

—  ale dręczy go pewna myśl, z którą nie może sobie poradzić.

Cóż to za myśl, pytam go,  —  a on z opuszczoną głową odpowiada, że nie docenił siły zbrodniczej ideologii Dmytra Doncowa, w którą duża część ukraińskiej inteligencji niegdyś uwierzyła i utworzyła OUN, UPA, by wymordować ok. 200 tys. Polaków.

Jakby skruszony, zaczął mi mówić, czego sam doświadczył.

Otóż po zakończonej lekcji podszedł do szafki uczniów, w których trzymają oni swoje osobiste rzeczy, czasami książki, podręczniki, zeszyty.

I szafki te są otwarte.   — Każdy może zobaczyć, co one mieszczą.

I mój przyjaciel zobaczył rzeczy, które go poraziły.

— Powiada mi:

– Wyobraź sobie, co ja widzę?   — Zdjęcie polskiej flagi przekreślone mazakiem.

Drugie zdjęcie, na którym widnieje godło Polski, orzeł biały,   — zbryzgane farbą   i  poszarpane, a na czoło wysuwa się czerwono-czarna flaga ukraińskich  nazistów z czasów wojny oraz portret Stepana Bandery.

Własnym oczom nie wierzę – chwyta się za głowę

– Podchodzimy do ucznia, do którego ta szafka należy   — i pytam go, co to wszystko znaczy.

A on hardo mi odpowiada:

– Jak to co? To kawałek Ukrainy.  —  Ja jestem Ukraińcem i trzymam tam narodowe skarby

– tak mówi.

– Te skarby? – dopytuję. – Banderę i czerwono-czarną flagę?

– Tak

odpowiada bez wahania

– to   są   nasze   symbole.   — Symbole wolnej Ukrainy.   — Nienawidzę Polski.   — Polska okupowała Ukrainę. — Moją stolicą jest Kijów, a nie Warszawa.

– Ale przecież uczysz się w polskiej szkole, w Warszawie!? – z niedowierzaniem ciągnę.

– To chwilowa sprawa.  —  Wykorzystamy was, pokończymy studia i wyjedziemy do swojej ojczyzny

– już mówi w liczbie mnogiej.

– A poza tym, w jakiej tam polskiej szkole? – butnie rzuca.

– Niedługo przyłączymy was do Ukrainy.   — I będziemy wielkim państwem. Mogę panu pokazać mapy, na których wyraźnie widać, jak wielka jest Ukraina.  

— A jak przyłączymy Kraków i Warszawę, będzie jeszcze większa. — Mogę panu przesłać emailem filmy o prawdziwej i wielkiej Ukrainie.

Nauczyciel tego słuchał ze zdumieniem, a uczeń na jego oczach wyciągnął z kieszeni niebiesko-żółtą opaskę i nałożył na rękaw.

– Widzi pan, jestem Ukraińcem – powiedział.

I co ja mam teraz z tym zrobić? – pyta mój przyjaciel. – Ta sytuacja rozłożyła mnie na łopatki – powiada. – Zrozumiałem, że twoje przestrogi – mówi do mnie – nie są wyssane z palca.

Kiedy czytałem napisane przez ciebie felietony i artykuły w „WG”, byłem dość sceptyczny, nie do końca wierzyłem, że masz rację, i że demony zła się odradzają.  — Nie tylko pomniki Bandery na Ukrainie.

I jak piszesz,   — w Polsce, gdzieś na wschodzie,   — ale teraz widzę, że odradzają się tutaj, pod moim bokiem, w stolicy kraju, w sercu Polski.

I to w umyśle dziecka. Bo ten chłopiec ma trzynaście lat.

– No, właśnie, ma trzynaście lat – odpowiadam przyjacielowi.   — I to nie on sam z siebie zaraził się nazistowską ideologią.   — Wyniósł ją z domu, może ze środowiska ukraińskiego.

Ktoś musiał mu w głowę wbijać, że Bandera to wzór i bohater.

I że słowa, które wypowiadał jeden z ideologów ukraińskiego nazizmu, Mychajło Kołodziński:

— Trzeba krwi, dajmy morze krwi, trzeba terroru, uczyńmy go piekielnym […].   — Nie wstydźmy się mordów, grabieży i podpaleń. W walce nie ma etyki

– że słowa te są i dla tego chłopca ważne.

– Boję się go teraz – wyznaje przyjaciel.

– Nie wiem, jak do niego podejść.   — Boję się, kto z niego wyrośnie. Z nikim z polskich kolegów się nie przyjaźni. Nie mam pojęcia, do czego jest zdolny – martwi się.

I ma rację.

A ja zadaję pytanie:  

— Polska wspiera Ukrainę.   — Dostarcza jej pomoc, którą Kijów wykorzystuje, by zabijać.

Czy polski nadzór pedagogiczny sprawdza, co się naprawdę dzieje tam, gdzie uczą się ukraińskie dzieci?

Powiedzmy wprost,   — to nie one są winne tego, czym się zaraziły.   — To dom, rodzina, historyczna wspólnota.

W Polsce działają potężne grupy wsparcia.

A tymczasem w szkołach wyrastają na naszych piersiach małe żmije, które mogą w nas wpuszczać swój zabójczy jad.

Oby nie było za późno, kiedy ich myśli rozwiną się w czyn.

— A czyn to rzeki krwi.

Przestrzegam przed tym.

***

Ukraińska mapa prawdy –  etniczne pochodzenie Ukrainy. Bez komentarza

ukraina-karta-yazykov_rafzen.files.wordpress.comUkrainian Map of Truth. This is the ethnicity of Ukraine !!! No Comment. Za; http://rafzen.wordpress.com/2014/03/14/ukrainian-map-of-truth/ -mars 14, 2014

  • Mapy dod. emjot

www.srokowski.art.pl

— Pisarz, poeta, dramaturg, krytyk literacki, publicysta.  — W 1945 roku wypędzony wraz z rodzicami z Kresów.   — Brał udział w wielu działaniach na rzecz odnowy moralnej, społecznej i politycznej kraju.

Opracowanie strony:  © P.Jaroszczak – Przemyśl 2012

Za; http://www.gazetawarszawska.com/pugnae/4130-stanislaw-srokowski-hodujemy-weza-na-wlasnej-piersi

Ten wpis został opublikowany w kategorii ANTYPOLONIZM, APELE - KOMUNIKATY, III RP, JUDAIZACJA POLSKI, PiS - Prawo i Sprawiedliwość, PO, POLITYKA, POlska w likwidacji, Roszczenia ukraińskie, SS Galizien, Ukraina, UPA-OUN, Zbrodnie ukraińskie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.