Izraelska gazeta – Polska musi zapłacić odszkodowania za 1968 rok.

Żydzi znów chcą kasy od Polski! „Wypędzeni” w 1968 r. ze stanowisk w partii, bezpiece i rządzie domagają się odszkodowania!

a2026f89d280329c069891e204646a61_Lfot: freeimages.com

Izraelska gazeta: Polska musi zapłacić odszkodowania za 1968 rok.

„Jerusalem Post” opublikował ciekawy artykuł poświęcony 48 rocznicy wypędzenia Żydów z PRL.

Konkluzja tekstu jest taka:

„Warszawa musi zmienić swoje nastawienie i przeforsować prawo, które zapewni całkowitą kompensację i restytucję mienia skradzionego przez reżim komunistyczny.

— Zaawansowany wiek ofiar sprawia, że jest to sprawa pilna i należ podjąć szybkie działania.

Moralna  reputacja Polski wiele by zyskała,   gdyby   udało   się   osiągnąć   porozumienie w sprawie rekompensaty dla ofiar wypędzenia z 1968 roku.

To najwyższa pora,  aby po 48 latach pasywności wynagrodzić stare krzywdy i skonfrontować się z demonami przeszłości.”

Podpisuję się pod tym obydwiema rękami. — Niewinni ludzie, którym „czerwoni” odebrali własność powinni ją odzyskać. — Niezależnie od ich narodowości.

Mam jednak dwa zastrzeżenia:

1) Należy wyraźnie zaznaczyć, że wypędzenie 1968 roku nie było dziełem „antysemickich polskich władz” – jak często można przeczytać w zachodniej prasie – tylko reżimu komunistycznego.

2) Rekompensat nie powinni dostać ubecy, którzy znajdowali się wśród wypędzonych z 1968 roku.

www.jpost.com/…/48-years-since-expulsion-of-Polands-Jews-44…

***

Rocznica wydarzeń Marca 1968 r. to dla izraelskich mediów wymarzona okazja do wypominania Polakom nikczemnych czynów.

W tym roku zajął się tym na łamach „Jerusalem Post” Daniel Schatz.

— Żydzi stali się obiektem fizycznej przemocy, byli pozbawiani obywatelstwa, zmuszani do emigracji, więzieni, bici, poddawani torturom.

Dla zilustrowania tych okrutnych praktyk przywołuje wspomnienia Józefa Dajczgewanda, któremu w trakcie przesłuchań milicja kazała zdjąć spodnie.

Leo Kantor z Opola tak wspomina „tragiczne” przeżycia :

—  nie  przedłużono mi umowy o pracę, odrzuciłem ofertę zatrudnienia na uczelni, bo była w innym mieście.

Pożeglował więc do Szwecji i stamtąd nieprzerwanie biadoli o „pieprzonych polskich antysemitach”.

Jeśli zmiana miejsca pracy oznacza „wypędzenie”, — to wszystkich nas wypędzano kilka razy w życiu.

Na rzewnych wspomnieniach „JP” nie poprzestaje.   — Szybko przystępuje do rzeczy:

— w 2000 r. Aleksander Kwaśniewski w imieniu Polaków przeprosił za te czyny,   — a 8 lat później potępił je Lech Kaczyński,  

— ale w Polsce ciągle nie ma politycznej woli przyznania się do odpowiedzialności wobec ofiar etnicznych czystek.

I ogłasza apel.

— Mimo upływu 48 lat Polska nie wypracowała sposobu rozwiązania zasadniczej kwestii odszkodowań dla tych, których pozbawiono mienia.

Nie postawiła też w stan oskarżenia żadnego ze sprawców. — Warszawa musi   uchwalić  odpowiednie ustawy przewidujące pełne odszkodowanie i zwrot skradzionego mienia.

—  Sprawa jest nagląca. — Czas najwyższy wyrównać wszystkie krzywdy i stawić czoła upiorom przeszłości, 48 latom pasywności i bezczynności.

Komunistyczna wojna domowa

Czym był Marzec 1968?

„Prostej” odpowiedzi udzielił Kwaśniewski

– był to  —  „wybuch tradycyjnego polskiego antysemityzmu”.

Po wojnie wielokrotnie oskarżano Polaków o antysemityzm.

Robiono to w czasie wszechwładzy Bermana, gdy w ogromnych nakładach produkowano obraźliwe dla Polaków książki i znieważające filmy.

Nikt jednak nie oskarżał całego narodu.

Doszło do tego dopiero w wolnej Polsce.

Co więcej, do listy antysemitów, obok Kościoła, AK i chłopów, — dopisano robotników i komunistów, z Gomułką na czele, — a każdy, kto się temu sprzeciwiał, był faszystą lub… komunistą.

Przez cały okres PRL-u, aż do marca 1968 nie wolno było mówić o tym, kto kierował aparatem terroru, —  o szowinizmie żydowskim.  

— Wolno za to było mówić o szowinizmie polskim.

Jakie były przyczyny Marca 1968?

Jedni upatrują ich w przełomie 1956 r.

Inni w rozprawie grupy Bermana z „odchyleniem prawicowo-nacjonalistycznym” w PPR.

Jeszcze inni w genezie powstania PRL-u, tj. bezspornym fakcie, że mógł powstać tylko przy pomocy Stalina.

Sami komuniści nie mieli szansy na przejęcie władzy.   — Nie stanowili liczącej się siły.  

— Byli ciałem obcym, zdominowanym przez mniejszości narodowe. — Przede wszystkim przez Żydów.

W kwestiach takich jak niepodległość oraz świadomość narodowa — dzieliła ich od Polaków przepaść.

Jednak październik 1956 r., tj. przejęcie władzy przez Gomułkę i częściowe obalenie komunistycznego terroru, miał swoją wagę.

Internacjonaliści przegrywali, tracili stanowiska, stawali się mniejszością na szczytach władzy.

Nie czekali jednak bezczynnie.

Wiedzieli, że mit Gomułki przeminie, że urośnie krąg rozczarowanych i zawiedzionych.

W pierwszej linii pretendentów powrotu do władzy byli pogromcy „zaplutych karłów reakcji”,   — z ich antypolonizmem przypisującym Polakom najbardziej haniebne cechy i nikczemne czyny.

I nie było przypadkiem, że liderzy tzw. wydarzeń marcowych — to prawie w komplecie dzieci owej żydowsko-stalinowskiej sitwy.

Buta tych, których Gomułka od władzy odsunął, rosła.

Z dnia na dzień stali się też żarliwymi demokratami.

W marcu 1968 kreowali na bohaterów narodowych Kuronia, Michnika i Blumsztajna   — (hucpa powtórzyła się w sierpniu 1980 – jego siłą sprawczą mieli być też oni).

Wiedzieli, że Gomułki nie da się zastraszyć ani pozyskać.

Postanowili więc go usunąć.

— „Towarzysze żydowscy” nigdy Gomułce nie wybaczyli, nawet po śmierci.

A prawda była taka:

— od narodzin PRL-u trwała walka między narodowym a internacjonalnym (czyli antynarodowym) skrzydłem komunistów.

Mimo krwawego Grudnia 1970 r., mimo ciężkich błędów i win, — nie można zapomnieć, że Gomułka w czasach dla powojennej Polski najstraszniejszych

— miał odwagę bronić Polaków przed mafią szowinistów żydowskich, — przed Bermanem, Brystigierową i Fejginem.

I właśnie dlatego tak bardzo go nienawidzą. — I właśnie dlatego poniewierają nim,   — a nie Bierutem, Bermanem i Ochabem.

Marzec 1968 r. jest kluczowym dowodem szowinistów żydowskich na „odwieczny, zoologiczny, polski antysemityzm”.

Każdego roku w kraju i na świecie, zawsze z dużym rozgłosem, — obchodzą rocznicę marcowej rewolty, jako dzień żałoby i cierpienia.

Pewni   siebie,   przekonani,   że   w  „tym kraju” już wszystko należy do nich, — obdzielają się polskimi orderami, oskarżają o antysemityzm, — żądają odszkodowań.

W sukurs spieszy im cały świat.

Leopold Unger napisał o Mengele, odradzaniu się antysemityzmu i „polsko-sowieckim narodowym socjalizmie”.

I nie ma na myśli drugiej wojny.

Ma na myśli Marzec 1968 r.

— A więc Mengele, nazizm i Polska pod jednym dachem.

Dochodowy antypolonizm

Dla Szymona Wiesenthala:

— Liczba uratowanych Żydów polskich jest zdecydowanie znikoma w porównaniu z liczbą Żydów, którzy mogli uciec z obozów lub gett.

Gdyż ci, którym udało się zbiec, — byli schwytani przez polską ludność i przekazywani Niemcom.

— Stawka za głowę Żyda wynosiła 100 złotych i litr wódki. — Polacy zawsze chętnie pili wódkę.

Pisał to człowiek uratowany przez Polaków, przyjmowany w wolnej Polsce z honorami,   — odznaczony przez Wałęsę krzyżem Polonia Restituta.

Podobnie fetowany był Tomasz Gross.

Mieszkający w USA Żyd polskiego pochodzenia Norman Finkelstein napisał:

— o polskim antysemityzmie mówi się dla pieniędzy.

— Polska i jej sławetna inteligencja, która uważa, że każda krytyka Żydów to antysemityzm,   — robi to dla kasy.   — Wyleje kubeł pomyj na Polskę i pędzi do USA, aby przeczytać pochwalne recenzje w gazetach i zostać poklepanym po plecach.

W Ameryce zajmowanie się holocaustem przynosi świetne pieniądze, a jeśli dostarczysz dowód, że Polacy to obrzydliwi antysemici, — masz gwarancję ogłoszenia cię bohaterem.

Przykładem jest Gross.   — Napisał książkę i dostał posadę w Princeton.

Wypędzeni z rządu, partii i bezpieki

„Weterani” Marca twierdzą, że wszyscy są ofiarami antysemityzmu, że pozbawiono ich majątków, a z Polski „wypędzono”.

Podczas wojny wysiedlono chłopów z Zamojszczyzny, spalono ich domy, dzieci odebrano rodzicom.

Gdy Sowieci najechali na Kresy, majątki stracili wszyscy Polacy.

Upchano ich w bydlęcych wagonach i pognano do Kazachstanu.

Żydom   Marca   komuniści   odebrali   paszporty   i  dali bilet w jedną stronę, — zwykle do Austrii.

A więc z jednej strony paszport i bilet, a z drugiej – mordy, podpalenia, zsyłka, głód.

Jeszcze inne określenie to:  —  „Polska nas nie chciała”.

Stoczniowców też nie chciała, ale nie nazywamy ich „wypędzonymi”, a wyczynów Balcerowicza „czystkami”.

W powojennej historii Polski nie odnotowano wypadku „wypędzenia” kogoś z Polski tylko dlatego że był Żydem,   — ani w 1968 r.,   — ani w poprzednich falach emigracji.

Przydałyby się więc inne słowa i inne akcenty.

Dla ostudzenia emocji trochę danych statystycznych.

28 maja 1948 r. Biuro Polityczne KC PPR stwierdziło:  

— wyjazd członków partii do Palestyny nie stoi w sprzeczności z ideologicznymi zasadami członków naszej partii.

Partia nie zaleca i nie organizuje wyjazdów,   — okazując jedynie indywidualne poparcie tym towarzyszom, którzy zdecydują się wyjechać.

Według danych Żydowskiego Instytutu Historycznego w końcu lipca 1946 r., po przybyciu do Polski z terenu ZSRR 136 tys. Żydów,  —  ludność żydowska osiągnęła 259 tys.

— Tylko do lutego 1947 r. wyjechało z Polski 140 tys.

To samo źródło podaje,   — że do końca 1950 r. przybyło do Izraela 106 tys. Żydów z Polski,   — w latach 1945-1956 Stany Zjednoczone przyjęły 160 tys., Kanada 12 tys., Australia 15 tys. i Ameryka Łacińska 30 tys.

Rzecz znamienna – wyjeżdżający otrzymywali dokument podróży i rezygnowali z polskiego obywatelstwa.

—  Przepisy emigracyjne dla Żydów stworzyli więc nie Moczar i Gomułka, ale Berman!

I nikt wtedy nie protestował, nikt nie mówił o antysemityzmie.

Po marcu 1968 r. z Polski wyjechali w większości wysokiego szczebla funkcjonariusze partyjni i oficerowie bezpieki.

Ze stanowisk i z instancji partyjnych usunął ich Gomułka.

Byli ofiarą wewnątrzpartyjnych potyczek.   — Wypędzono ich więc, ale… z rządu, partii i bezpieki.

Byli zatem emigrantami politycznymi.   — W większości przestępcami, uciekającymi przed wymiarem sprawiedliwości.

Marcowy emigrant Stefan Michnik, — całkowicie zaprzedany sowieckim okupantom,   — wydał kilkanaście wyroków śmierci na polskich patriotów.

— Nigdy nie przeprosił,   — nigdy nie poniósł za to żadnych konsekwencji, — żyje spokojnie w Szwecji i jest „ofiarą polskich antysemickich prześladowań”.

Anna de Tusch-Lec wspomina w „Dużym Formacie”:

W Izraelu mój tata powiedział mi bardzo ciekawą rzecz:

Anka, ty myślisz żeśmy wyjechali z Polski dlatego, że był antysemityzm? Nie, on był zawsze. Ale w 1968 r. zrobiło się niebezpiecznie. Tam parę pieczeni piekło się jednocześnie. Oni mieli nasze kartoteki. Nas, Żydów z UB. (…) Mój tata był w UB. Mówił nam: byłem, mam czarną plamę na życiorysie.

Co robił Polakom? On zabijał, torturował.

Czy w takiej sytuacji przeprowadzka do innego kraju była najgorszym wyjściem?

A propos,   — już w 1957 r. złożył podanie o zgodę na wyjazd do Izraela, ale jej nie dostał.

Inni wyjechali jako emigranci ekonomiczni.

—  W   zabiedzonym   komunistycznym   kraju   wszyscy  marzyli o wyjeździe na Zachód.

W czasach PRL był on Ziemią Obiecaną, bo oprócz wolności kojarzył się z dobrobytem.

I co się okazuje – tylko Żydzi nie chcieli tam jechać,   — ich miłość do Polski była wielka, że Zachód w ogóle ich nie pociągał.

Ogrom „krzywd” wyrządzonych Kantorom i Grossom dobrze ilustruje anegdota:

— gość z Polski na widok kalifornijskiej willi z basenem należącej do marcowego emigranta wzdycha – ale cię Gomułka urządził.

I wreszcie, wśród „wypędzonych” byli też nacjonaliści,   — tj. ci, którzy chcieli wstąpić do izraelskiej armii i walczyć z Arabami.

Wielu z nich wcześniej starało się o zgodę na wyjazd do Izraela, ale jej nie dostali.

Umożliwiły im to dopiero wydarzenia marcowe.

— Czy zatem słowo „emigrant” zamiast „wypędzony” nie wydaje się być bardziej odpowiednie?

Nathaniel Popper w „The Jewish Daily Forward”, gazecie żydowskiej wydawanej w Nowym Jorku,   —   nawołuje  Żydów i Niemców, by połączyli siły przeciw Polsce, by zjednoczyła ich restytucja mienia.

Tekst nosi znamienny tytuł:

— Bitwa roszczeniowa rozszerza się na polski front i zawiera uderzający zwrot:   —  wspólna   walka   Żydów   i etnicznych Niemców stwarza nową sytuację w historii roszczeń tych, którzy „przeżyli Holocaust”.

Przypadek Poppera pokazuje, że gdy chodzi o pieniądze, — Żydzi nie mają żadnych skrupułów i gotowi są na najbardziej plugawą kolaborację, — nawet ze swoimi katami.

Przypomnijmy zaproszenie przez „Wyborczą” syna Hansa Franka na rozmowę o tym,   — jak szkodzić polskiemu rządowi.

— Popper przywołuje przypadek Grossa, który został po Marcu „wypędzony”.

Napisał o prześladowaniach, przesłuchaniach w prokuraturze, próbie odebrania orderu nadanego przez Bronisława Komorowskiego.

Apeluje do administracji amerykańskiej, aby Grossa broniła.

Bezczelne żądania Schatza i Poppera przypominają inny, najbardziej plugawy antypolski wyczyn – pozew jedenastu Żydów złożony w nowojorskim sądzie przeciwko RP.

Czytamy w nim:

—  polityka obowiązująca w Polsce przez ostatnie 54 lata sprowadzała się do wygnania, co do jednego, Żydów z Polski,   — poprzez czystki etniczne i rasowe, przemoc i szantaż, w tym tortury i morderstwa.

Ci, którzy przeżyli Holocaust, byli mordowani, bici, gwałceni, terroryzowani, torturowani, plądrowani i zmuszani do emigracji, bez prawa do odzyskania bądź zarządzania posiadanymi nieruchomościami

— (…)   polski  rząd zezwalał na te ohydne czyny,   — aż Żydzi poddali się z wyczerpania i opuścili Polskę, pozostawiając w niej swoje mienie.

Ambasada RP w Waszyngtonie na pozew nie zareagowała, nie zajęła wobec szkalującego wizerunek Polski wystąpienia żadnego stanowiska, nie domagała się przeprosin.

Przedsiębiorstwo holokaust

Temat roszczeń powraca.

Żądania odszkodowań, połączone z pogróżkami się nasilają.

Na stronie Światowego Kongresu Żydów   — zamieszczono apel nowojorskiego prawnika Menachema Rosensafta,

— wzywający Amerykanów żydowskiego pochodzenia do bojkotu Polski.

Prezes organizacji opatruje go komentarzem:

— doceniam okazywaną przez polski rząd przyjaźń Izraelowi, ale liczę, że usiądzie do stołu, rozpocznie rokowania i wypłaci ofiarom Holocaustu i ich spadkobiercom odpowiednie odszkodowanie.

— Wiek poszkodowanych wymaga procedur najprostszych i najtańszych.

Czyli   podobnych do stosowanych przy zwrocie mienia gminom wyznaniowym żydowskim?

Bo przypomnieć trzeba, że   — dziewięć gmin zrzeszających niespełna tysiąc Żydów   — dostało 5236 nieruchomości.

Profesor Finkelstein tak o tym napisał:

— czy odrodzenie żydowskiego życia rzeczywiście wymaga, aby na każdego polskiego Żyda przypadała jedna synagoga, szkoła lub jeden budynek szpitalny?

W stosunkach polsko-żydowskich jest wiele tajemnic:  —  do dziś nie wiemy, co było przedmiotem posiedzenia rządu Donalda Tuska w Jerozolimie.

— Nie wiemy, jaką wartość mają kamienice „zwrócone” gminom żydowskim i o jaki majątek jeszcze zabiegają.

— Nie wiemy, co ustalono w „przełomowych” rozmowach rządu z izraelską agencją HEART.

— Nie wiemy, jakie obietnice w sprawie lasów państwowych złożył Tusk w Nowym Jorku przedstawicielom organizacji żydowskich.

Rząd PO–PSL otworzył nowy kanał wypłat odszkodowań i utworzył nową kategorię poszkodowanych,   —  wprowadzając ustawę, w myśl której ci, którzy urodzili się w Polsce i są ofiarami nazistowskich lub sowieckich represji lub urodzili się po wojnie w rodzinie, która została zmuszona do opuszczenia Polski, — otrzymują miesięczną rentę.

Dotychczasowe doświadczenia jasno pokazują – obecny model stosunków prowadzi donikąd.

To znaczy – donikąd prowadzi stronę polską, bo organizacje żydowskie prowadzi gładko do celu.

PiS obawia się, by nie doklejono mu antysemickiej gęby.

— Tyle tylko, że antysemicka gęba jest mu doklejana bez względu na to, co robi lub czego nie robi.

Dowodem – prasa w Izraelu;

Aleksander Gleichgewicht, porównujący władze PiS do rządów PRL z czasów Marca 1968;

— „walka o demokrację”, czyli dywersja lobby żydowskiego, której celem jest przywrócenie do władzy ludzi, którzy zaspokoją jego roszczenia.

Sprawę gmatwa to, że   — w imieniu rządu z „przemysłem holokaustu” rozmawia znany ze skrajnie filosemickich poglądów Witold Waszczykowski,

— który nie tak dawno bez żadnego problemu odpuścił zabezpieczenie socjalne Polaków w Wielkiej Brytanii za mgliste obietnice baz NATO w Polsce.

Czas więc na audyt,   — co w tej kwestii poprzedni rząd zrobił, jakie obietnice złożył i jakie umowy podpisał,

— i przy okazji na ostrzeżenie wszystkich polityków, że  —  jeśli którykolwiek z nich przyłoży rękę do rabunku Polski,   — nigdy nie dostanie naszego głosu.

***

18 Cze 2016

Napisał  Krzysztof Baliński

Tekst ukazał się na łamach tygodnika Warszawska Gazeta.

Za; http://www.wykop.pl/ramka/3229039/zydzi-znow-chca-kasy-od-polski-wypedzeni-w-1968-r-ze-stanowisk-w/

Ten wpis został opublikowany w kategorii "Solidarność", 1968 Marzec, 4 czerwca 1989, ANTYPOLONIZM, APELE - KOMUNIKATY, ARCHIWUM 25-LECIA 1989-2014, III RP, IZRAEL, JUDAIZACJA POLSKI, JUDAIZM - ŻYDZI, OKRĄGŁY STÓŁ, PiS - Prawo i Sprawiedliwość, PO, POLITYKA, POlska w likwidacji, PRL, Roszczenia wobec Polski, Roszczenia żydowskie, UB-NKWD, Zbrodnie komunistyczne, Zbrodnie żydowskie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.