Witold Listowski dla WP: Poroszenko był bardzo zdziwiony obecnością Kresowian |POLECAM!

poroszenko_pomnik_wolyn_625 1PAP / Marcin Obara

– Proszenie o wybaczenie to zupełnie co innego niż potępienie zbrodni. My zawsze mówimy, że wołamy nie o zemstę, a o pamięć.

Nie wierzę w wyciągniętą w geście pojednania dłoń Ukraińców. Dopóki Ukraina nie zmierzy się ze swoją przeszłością, to nie ma mowy o jakimkolwiek pojednaniu

– mówi w rozmowie z WP Witold Listowski, prezes Patriotycznego Związku Organizacji Kresowych i Kombatanckich.

  • W sobotę prezydent Ukrainy Petro Poroszenko pomodlił się i złożył kwiaty  przed   pomnikiem ofiar Rzezi Wołyńskiej.   Choć nie był to oficjalny punkt wizyty, to w opinii wielu obserwatorów przejdzie do historii.   Jak pan odebrał ten gest?

Witold Listowski (prezes Patriotycznego Związku Organizacji Kresowych i Kombatanckich): — Uważam to za wielką hipokryzję.

 —  Samo przyklęknięcie i przeżegnanie się pod tym pomnikiem nic nie znaczy, jeżeli weźmiemy pod uwagę, że dzień wcześniej w Kijowie nazywano jedną z głównych ulic miasta imieniem Stepana Bandery.

To był tylko i wyłącznie zakłamany, propagandowy gest.  — Strona ukraińska myślała, że uda jej się go wykonać bez niewygodnych pytań.

Na szczęście, dość przypadkowo znalazłem się na miejscu i je zadałem.

  • Co pan dokładnie powiedział prezydentowi Ukrainy i jak to wyglądało?

– Zwróciłem się do niego, gdy witał się z obecnymi tam Ukraińcami.

Powiedziałem, że jestem prezesem Patriotycznego Związku Organizacji Kresowych i Kombatanckich i w imieniu Światowego Kongresu Kresowian pytam:   — kiedy Pan oraz Ukraina potępią ludobójstwo Polaków dokonane na Kresach Wschodnich przez tzw. Ukraińską Powstańczą Armię?

Poroszenko w milczeniu wysłuchał tego, co miałem do powiedzenia, kiwnął głową i odszedł. Nic mi nie odpowiedział.

  • Na jego twarzy nie było żadnego zaskoczenia?

– To, co mówiłem, przyjął ze spokojem, choć widać było, że jest bardzo zdziwiony obecnością Kresowian. Jego wizyta przed pomnikiem ofiar Rzezi Wołyńskiej była utrzymywana w tajemnicy przed nami. Organizatorzy wiedzieli, że nie przejdzie bez naszej reakcji i pewnie obawiali się jej. Ja znalazłem się w tym miejscu zupełnie przypadkiem. Chciałem złożyć znicz pod pomnikiem. Zobaczyłem, że jest już tam sporo policji oraz ukraińskiej młodzieży. Postanowiłem więc zostać i sprawdzić, co się tam będzie działo. Później pojawił się Petro Poroszenko.

  • Rozmawiał pan z obecną tam ukraińską młodzieżą?

– Tak i byłem zszokowany tym, co mówią.   — Oni w rozmowie ze mną przyznawali, że pochodzą z Wołynia i nigdy nie słyszeli o dokonanej tam zbrodni i ludobójstwie na Polakach.

— Przekonywali mnie, że w ich wioskach nic takiego nie miało miejsca.

To jest skandal nad skandalami!

W związku z tym pytam:   — gdzie są na Ukrainie lekcje historii, na których uczy się trudnej, ale jednak prawdy?

Dopóki Ukraina nie zrozumie tego, że musi się z nią zmierzyć, to trudno będzie budować nam normalne, wzajemne relacje.

  • Młodzi Polacy również nie mają dużej wiedzy na ten temat.

– Z przykrością trzeba przyznać, że nie tylko młodzi. Znam ludzi z doktoratami, którzy dopiero teraz dowiadują się o tym, co wydarzyło się na Kresach.

Ale kto ich miał tego nauczyć, jak do tej pory niewiele się o tym mówiło?

  • Ukraińcy mówiąc o tamtych wydarzeniach tłumaczą się wojną.

– Do   wojny  Ukraina przystąpiła jako sojusznik nazistowskich Niemiec i warto o tym pamiętać. 14.   — Dywizja Waffen SS była ukraińska, a tylko jej dowódca był Niemcem.

Gdy zarządzono do niej nabór, to zgłosiło się ok. 100 tysięcy Ukraińców, z czego przyjęto tylko 30 tysięcy.

Oni   kolaborowali   z Niemcami, ale teraz wolą ten fakt przemilczać i o nim nie mówić.

  • W sierpniu 2015 roku, w apelu skierowanym wprost do prezydenta Andrzeja Dudy, pisaliście państwo wprost, że —  „Petro Poroszenko kontynuuje zapoczątkowaną przez Wiktora Juszczenkę politykę heroizacji zbrodniczych organizacji OUN-UPA oraz SS Galizien”. — To bardzo mocne słowa.

– Tak i w naszej opinii trzeba było ich użyć.   — Niestety nasz apel pozostał bez odzewu polskich władz.

Z dużymi nadziejami czekaliśmy na zmianę rządu, gdyż naiwnie myśleliśmy, —  że   tylko   poprzednicy nie chcą słuchać o ludobójstwie, które miało miejsce na terenie Wołynia.

Po działaniach obecnie rządzących widzimy jednak, że i oni nie chcą poruszać tego tematu.

Wymyślili sobie, że zrobią jakiś dzień męczeństwa 17 września, a przecież to jest zupełnie inna data.

—  My mówimy o 11 lipca, czyli o prawdziwym terminie tego ludobójstwa.

To tego dnia była krwawa niedziela i apogeum bestialskich morderstw dokonywanych na Polakach.   —  To   wtedy   Ukraińcy   napadli na 167 polskich miejscowości, gdzie mordowali dzieci, kobiety i starców, tylko dlatego, że byli Polakami.

  • Nie wszyscy Ukraińcy byli jednak źli. Znaleźli się też tacy, którzy ostrzegali i ratowali Polaków.

– I   dlaczego   o tych szlachetnych Ukraińcach teraz się nie mówi, a bohaterami czyni się zbrodniarzy?

— Przecież o nich na Ukrainie mówi się ze wstydem, że są zdrajcami.   — Tylko w Polsce są cenieni.

Swego czasu Kresowiacy chcieli zrobić księgę na wzór tej, która powstała w Yad Vashem.   — Chcieliśmy wpisać do niej imiona i nazwiska szlachetnych, odważnych Ukraińców, którzy ratowali Polaków.

— Oni nie chcą jednak, by ona powstała, gdyż się boją.

Słyszeliśmy od nich:   — nie podawajcie naszych nazwisk, bo mogą nas za to wykończyć.

  • Nawet po tylu latach czują strach i obawiają się o własne życie?

– Oczywiście, ta zbrodnia wciąż jest nierozliczona i żywa.   — Oprawcy opracowali przecież 360 metod mordowania Polaków.

One były tak straszne, że ledwo da się o nich czytać, a co dopiero mówić o patrzeniu na nie.

Gdy zorganizowałem kiedyś wystawę na ten temat, to nie można było jej pokazywać, gdyż była zbyt drastyczna.

Ale ona była prawdziwa.  —  Trudno więc się dziwić, że strach przed tak potworną zbrodnią jest wciąż obecny.

  • Z drugiej strony wydaje się, że Ukraińcy wyciągają do Polski rękę —  w ostatnim czasie napisali list, który był utrzymany w pojednawczym tonie.   — Nadia Sawczenko poprosiła też o wybaczenie polskiego narodu za zbrodnie.

– Proszenie o wybaczenie, to zupełnie co innego, niż potępienie zbrodni.

My zawsze mówimy, że wołamy nie o zemstę, a o pamięć. — Nie wierzę w wyciągniętą w geście pojednania dłoń Ukraińców.

Dopóki Ukraina nie zmierzy się ze swoją przeszłością, to nie ma mowy o jakimkolwiek pojednaniu.

By się o tym przekonać wystarczy pojechać np. do Lwowa.

Obok kościoła św. Elżbiety stoi wielki pomnik Stepana Bandery, a po drugiej stronie ulicy są dwie szkoły – polska i ukraińska.  — One łączą się nawet ścianami.

— I na polskiej części bezczelnie zawieszono popiersie jednego z największych ukraińskich zbrodniarzy   —  Romana Szuchewycza.

Wszystko to przeszło bez reakcji i protestów polskiego rządu.

Ale o czym my mówimy skoro ambasadorem na Ukrainie PiS mianował Jana Piekło, który neguje, że na Polakach dokonano ludobójstwa.

  • Myśli pan, że jest szansa, by Ukraińcy w przyszłości rozliczyli się z tym niechlubnym rozdziałem w swojej historii?

– Jeżeli Polska nie wymusi tego na Ukrainie, to nie. — A na to się obecnie nie zanosi.

Jeżeli w ukraińskich szkołach elementarz zaczyna się od słów: „ja banderowiec”, „ja banderówka„,   — to o czym my mówimy?

—  Dopóki  nie będzie się mówiło i uczyło prawdy o Rzezi Wołyńskiej, to nie ma na to szans.

Przecież oni robią obecnie z oprawców bohaterów, a Polska milczy.

  • Z pańskich ust padło wiele gorzkich słów pod adresem byłego oraz obecnego rządu.   — Tymczasem w zeszłym tygodniu wysłaliście państwo pismo do marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego, w którym domagacie się ustawy o ustanowieniu „Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Ludobójstwa Polaków na Kresach Wschodnich”.   — Jaka jest szansa na powodzenie waszej inicjatywy?

– Już podczas składania tego pisma na ręce marszałka Sejmu widać było lekceważący stosunek do naszej inicjatywy.

Marek Kuchciński nie znalazł czasu by nas przyjąć, więc nasz apel złożyliśmy u wicemarszałka Stanisława Tyszki.

—  Rząd cały czas mówi o uchwale, która ma być podjęta jeszcze w tym miesiącu.

My natomiast nie chcemy żadnej uchwały, tylko ustawy o ludobójstwie dokonanym podczas Rzezi Wołyńskiej!

— W tej kwestii już nawet nie prosimy, bo robiliśmy to przez ostatnie 70. lat.

Obecnie wstajemy z kolan i żądamy, by w tej sprawie była ustawa.

— Dzięki temu zbrodnia się nie przedawni i będzie można ukarać oprawców.

Uchwała jest przemijająca i nie ma takiej mocy.

Jeżeli jej nie będzie, to rozliczymy obecną władzę już za trzy lata przy urnach wyborczych.

Kresowiaków żyje kilka milionów, więc obecny rząd powinien się z naszym głosem liczyć.

Przemysław Dubiński

akt. 11.07.2016,

Za; http://wiadomosci.wp.pl/kat,1019393,title,Witold-Listowski-dla-WP-Poroszenko-byl-bardzo-zdziwiony-o

Ten wpis został opublikowany w kategorii APELE - KOMUNIKATY, III RP, Kresy Wschodnie, Miejsca Męczeństwa Polaków, PiS - Prawo i Sprawiedliwość, POLITYKA, POlska w likwidacji, Roszczenia ukraińskie, SS Galizien, UPA-OUN, Wołyń, Zbrodnie ukraińskie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.