Żydzi i kwestia żydowska oczami przedwojennych Polaków

Żydowscy kupcy warszawscy w XIX wieku_pl.wikipedia.orgŻydowscy kupcy warszawscy w XIX wieku_pl.wikipedia.org

„Gdy     po   uchwaleniu   przez   Sejm   Ustawodawczy   ustawy   o   spoczynku niedzielnym podniósł się z ław poselskich przywódca Żydów, poseł  Grunbaum, —  i wyrzekł na zimno:   — <<W tej chwili straciliście Lwów i Wilno>>,   —  to przyznam się, że ogarnęły mnie wstręt i nienawiść.” prof. Roman Rybarski

— „Gdy dn. 10 listop. 1918 r. w Warszawie miały miejsce entuzjastyczne manifestacje z powodu rozbrojenia żołdactwa pruskiego, na ulicach miasta, — jak notuje prasa polska,   — słychać było głosy: Precz z Polską! Precz z wojskiem polskiem! Precz z białą gęsią! Głosy te pochodziły ze sfer żydowskich.”  (ks. J. Kruszyński, Żydzi i kwestja żydowska, s.109).

***

Relacje polsko-żydowskie nie należą z pewnością do najłatwiejszych. Jest to kompilacją wielu czynników, na które wpływ miały zjawiska i wydarzenia zachodzące na przestrzeni kilku wieków.

— Obecnie, niestety, zaobserwować można regres w badaniu wzajemnych relacji polsko–żydowskich, na co decydujący wpływ ma percepcja wzajemnych stosunków przez pryzmat Holocaustu.

Wiąże się to także z polityką historyczną państwa polskiego, która na tym polu przybrała formę jawnie ekspiacyjną.

Dlaczego tak to wygląda? Otóż główna relacja ich stosunków przed 1939 rokiem (a dla niektórych– np. dla Jana Tomasza Grossawręcz do 1945), skupia się na różnych formach prześladowań Żydów; — bojkotach ich produktów, „gettach ławkowych” itp.

Inni „badacze” – jak wyżej wspomniany autor „Strachu” posuwają się jeszcze dalej w ocenie wzajemnych stosunków polsko-żydowskich — pełny tytuł przytoczonej książki to: „Strach. Antysemityzm w Polsce tuż po wojnie. Historia moralnej zapaści”.

Ostracyzmem społecznym kończą się próby podważenia „właściwej” linii historycznej.

Przytaczanie relacji przedwojennych profesorów, działaczy społecznych i politycznych, duchownych, czy w końcu zwykłych ludzi, — jeżeli tylko nie jest zgodne z obraną współcześnie retoryką „pokuty za polskie krzywdy na Żydach”, — kończy się zaszufladkowaniem i dyskredytacją.

Panteon „antysemitów” w Polsce przybrał niewyobrażalne wprost rozmiary.

Celem tegoż artykułu nie są jednak roztrząsania o sensowności takiej, a nie innej narracji historycznej — (bowiem i w mojej, i w zapewne zdecydowanej większości czytelników ocenie jest ona anormalna i szkodliwa), — lecz spojrzenie na stosunki polsko–żydowskie oczami kilku naszych rodaków „przedwojennej daty”.

Nie pretenduję przy tym oczywiście do załatania poważnych braków w ukazywaniu przyczyn polskiej „antysemickiej” polityki w XX-leciu międzywojennym w bieżącym dyskursie.

Moja dwuczęściowa praca nie wyczerpuje także podłoża całego spectrum negatywnych odczuć i emocji znacznej części Polaków względem Żydów w tamtym okresie;

— mam natomiast nadzieję, że będzie to asumpt dla Czytelników, by zapoznali się relacjami polsko–żydowskimi nie tylko z przekazów „głównego nurtu”, lecz także źródeł archiwalnych i tych, które zaszufladkowano jako „antysemickie”.

Tekst ten więc ma charakter edukacyjny i nie ma na celu ani nawoływania do nienawiści, ani znieważenia kogokolwiek z powodu przynależności narodowościowej, etnicznej, rasowej czy wyznaniowej.

Gdy w 1919 roku Wojsko Polskie zdobywało Lwów, większość jego mieszkańców wpadła w tryumfalny i radosny nastrój.

Nie wszystkim jednak udział się ten entuzjazm.

Jak relacjonował Józef Piłsudski w swoim liście do Ignacego Jana Paderewskiego,

„[…] Znacznie gorzej było z Żydami, którzy przy panowaniu bolszewickim byli warstwą rządzącą.

— Z wielkim trudem wstrzymałem pogrom, który wisiał po prostu w powietrzu z powodu tego, że ludność żydowska strzelała z okien i dachów i rzucała stamtąd ręczne granaty.”

Jego słowa znajdują odzwierciedlenie także i w innych opisach z tego czasu.

Tadeusz Szmurło, ochotnik I Pułku Ułanów ppłk. Władysława Beliny–Prażmowskiego, pisał wtenczas:

„Jacyś cywile z okien strzelają.—  Myśleliśmy, że to już, a tu z okien, z dachów, zza rogów domów sypią jak cholera, ani kroku postąpić.

— Wzięliśmy kilku do niewoli, zaraz ich tu przyprowadzą, są między nimi cywilni Żydzi.”

Podobne relacje przytacza ks. prof. Józef Kruszyński (w swojej książce „Żydzi i kwestja żydowska” z 1920 r., s. 105), późniejszy rektor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego (1925 – 1933 i p.o. rektora w okresie 22.07.1944-02.08.1944 ):

—  „Gdy Wilno zostało zajęte 20 kwietnia, 1919 r., Żydzi byli obwinieni o bardzo ciężkie przestępstwa.

— Nie  tylko, że udowodniono im czynną pomoc okazywaną bolszewikom, zdrady i denuncjacje względem ludności polskiej, kończące się wyrokiem śmierci, — lecz strzelanie do wojska polskiego z domów zamieszkanych wyłącznie przez Żydów.”

Podobna „atmosfera wstrętu i nienawiści” — (jak określił ją prof. Roman Rybarski )—  udzielała się także i w innych rejonach Polski w tym okresie.

Autor książki „Naród. Jednostka. Klasa”  — (wybitny ekonomista i prezes klubu sejmowego Stronnictwa Narodowego w latach 1928 – 1935), którego słowa przytoczyłem powyżej, — wspomina w swym dziele taką oto sytuację z 1919 roku:

„Gdy po uchwaleniu przez Sejm Ustawodawczy ustawy o spoczynku niedzielnym podniósł się z ław poselskich przywódca Żydów, poseł Grunbaum, i wyrzekł na zimno:   — <<W tej chwili straciliście Lwów i Wilno>>,   — to przyznam się, że ogarnęły mnie wstręt i nienawiść.” (s. 217 – 218).

— „Gdy dn. 10 listop. 1918 r. w Warszawie miały miejsce entuzjastyczne manifestacje z powodu rozbrojenia żołdactwa pruskiego, na ulicach miasta, — jak notuje prasa polska,  

— słychać było głosy:  — Precz z Polską! Precz z wojskiem polskiem! Precz z białą gęsią! Głosy te pochodziły ze sfer żydowskich.”

(ks. J. Kruszyński, Żydzi i kwestja żydowska, s.109).

Niedługo później do Polski dotarły również informacje z innych krajów, które były bezpośrednio zagrożone ekspansją bolszewizmu.

Estończycy, którzy wzięli do niewoli niejakiego Zundera, komendanta 11. pułku strzelców (Armii Czerwonej), w czasie bitwy granicznej w nocy 9. 12. 1919 r.,   znaleźli przy nim odezwę napisaną w języku hebrajskim i określoną jako „poufna”.   Jej treść wyglądała następująco (przytaczam skrótowo):

— „Dla prezesów sekcji międzynarodowej ligi izraelskiej.

Synowie Izraela! Godzina naszego zwycięstwa jest już bliska.

Jesteśmy u progu panowania nad światem, — to oczem nie mogliśmy myśleć, jak tylko w marzeniu, staje się obecnie rzeczywistością.

Niedawno słabi i bezsilni, teraz podnosimy dumnie głowę, co zawdzięczać należy bezładowi światowemu.

Przez zręczną propagandę podaliśmy krytyce i wyszydzeniu powagę i wykonanie religji, która jest nam obcą,   — złupiliśmy te świątynie, które są nam obce, zachwialiśmy ich kulturę i ich tradycję […].

— Wojna i walki wewnętrzne zniszczą skarby kultury, stworzone przez narody chrześcijańskie.

[…] Bronstein (Lew Trocki – DW), Apfelbaum (Grigorij Zinowjew – DW), Rosenfeld (Lew Kamieniew – DW), Steinberg i mnóstwo innych wiernych synów Izraela jest w komisarjatach, odgrywając pierwszą rolę. […]

— Bądźcie   roztropnymi,  ponieważ nikt oprócz was samych nie może nas bronić.

Synowie Izraela!   — Zewrzyjcie się bardziej w szeregi i walczcie za wasz wieczny ideał.”

(Ks. dr St. Trzeciak, Program światowej polityki żydowskiej, s.33 za pismami estońskimi „Postmees” z Dorpatu i „Teetaja” w Rewlu z dn. 31.XII. 1919 r.).

O ile można próbować podważać autentyczność owej „odezwy” (jej treść ukazała się w trakcie wojny, do tego w prasie jednego z państw w nią zaangażowanych),   o tyle fakt znacznej nadreprezentacji osób pochodzenia żydowskiego w sowieckim aparacie władzy jest niezaprzeczalny.

Jak podaje prof. Paweł Piotr Wieczorkiewicz,

„Aparat represyjny sowieckiego państwa był tworzony zgodnie z zaleceniem Lenina przez innoplemieńców.

Przy stosunkowo powolnej rotacji kadrowej dominowali oni na najwyższych stanowiskach do roku 1936.

— Spośród 24 osób nominowanych w latach 1935 – 36 na najwyższe stopnie w NKWD, począwszy od komisarza bezpieczeństwa publicznego 2. rangi,   —  było  12 Żydów, 6 Rosjan, po 2 Ukraińców i Polaków (Redens i kuzyn Dzierżyńskiego – Roman Pillar) oraz po 1 Łotyszu i Gruzinie.”

(Paweł Wieczorkiewicz, Łańcuch Historii. Wzlot i upadek Nikołaja Jeżowa, s. 358)

Taka nadreprezentacja w strukturach władzy wrogiego państwa sowieckiego budziła niechęć znacznej części Polaków do rodzimych Żydów.

Co więcej, do rzadkości nie należały podobne wiadomości:

„Niema dnia, by w Polsce prasa codzienna nie donosiła o aresztowaniach, czy zasądzeniach za wywrotową i przeciwpaństwową działalność żydów i to zbyt często ze sfer bankierskich czy rabinackich.

— A zatem nie bieda i nędza pcha żydów do akcji komunistycznej i wywrotowej […].

Kiedy w marcu 1935 r. toczył się proces w sądzie okręgowym w Warszawie, przeciw nauczycielce żydowskiej, za obrazę policji państwowej,   — zapytany jako świadek, komisarz policji Lunderburski, — jaki jest procent żydów wśród aresztowanych za działalność komunistyczną,   — oznajmił, że 98 procent tego rodzaju aresztowanych należy do narodowości żydowskiej.”

(Ks. dr St. Trzeciak, Program…, s. 170, za: Ilustrowany Kurjer Codzienny z 17 marca 1935 r., Nr. 76).

Materiał ukazał się w tygodniku Polska Niepodległa!

Wiele zarzutów, jakie padało wobec polskich Żydów – szczególnie w okresie XX-lecia międzywojennego, dotyczyło skali ich kolaboracji z sowietami podczas wojny polsko-bolszewickiej.

Trudno tu o jakiekolwiek wyliczenia, które mogłyby dać jasną odpowiedź, czy faktycznie przedstawiciele mniejszości żydowskiej (szczególnie z Kresów) masowo przechodzili na stronę wroga.

Faktem jest natomiast, że wielu Żydów walczyło ramię w ramię z Polakami przeciwko bolszewikom, lecz zarazem znaczna ich część wykazywała wrogi stosunek do państwa polskiego, które znalazło się wtedy w bardzo trudnej sytuacji.

Nie brak informacji i komunikatów ze źródeł różnej proweniencji, odnoszących się do zachowania i postawy właśnie tej drugiej grupy ludności żydowskiej.   I tak na przykład, w Komunikatach Naczelnego Dowództwa czytamy m.in.:

  „Komunikat z dnia 18 kwietnia 1919 r. Front litewsko-białoruski:

— Wczorajsze walki o Lidę były uporczywe.   — Nieprzyjaciel zgromadził wielkie   siły,   starannie  przygotował się do obrony i umocnił ważniejsze obiekty.

— Piechota nasza musiała kilkakrotnie łamać bagnetem opór wroga, zwłaszcza suwalski pułk piechoty, który wśród ciężkich walk ulicznych, biorąc dom za domem, oczyszczał miasto od nieprzyjaciela.

— Miejscowa ludność żydowska wspomagała bolszewików, strzelając do naszych żołnierzy”.

Z dn. 19 sierpnia 1920 r:

— ”W Siedlcach wzięto do niewoli ochotniczy oddział żydowski, rekrutujący się z miejscowych żydów komunistów”.

24 sierpnia 1920 r.:

— „Front północny… Przy zdobyciu Łomży wzięto 2.000 jeńców, 9 dział, 22 karabiny maszynowe i bardzo duży materiał wojenny.

— Po zajęciu przez 1-szą dywizję Legionów w dniu 22 bm. rano Białegostoku trwały w samym mieście jeszcze przez 20 godzin zaciekłe walki uliczne z przybyłą na pomoc z Grodna 55-ą dywizją sowiecką i miejscową ludnością żydowską, która wydatnie zasilała szeregi bolszewickie”.

(Ks. dr Stanisław Trzeciak, Talmud o gojach, a kwestia żydowska w Polsce, s.315).

Znany przedwojenny historyk, prof. Wacław Sobieski pisał natomiast w swoich „Dziejach Polski” (tom III, s.251):

„Niezapomnianym będzie również stanowisko tych żydów, którzy witali armię Bronsztaina-Trockiego manifestacyjnie.

— W czasie cofania się Gen. Szeptycki trzykrotnie przysyłał do Naczelnego Dowództwa W.P. raporty o zdradzie oficerów żydów, zaś pod Radzyminem batalion wartowniczy, składający się z żydów, przeszedł na stronę bolszewików. […]

— Pozatem z wyroku sądu doraźnego został rozstrzelany za szpiegostwo rabin płocki Chajm Szapira.”

Na polu skali dezercji i niechęci do boju szczególnie złą sławą okrył się 106 pp., który – jak czytamy

„służył ulubionym punktem ataku dla Budionnego i dwukrotnie odegrał fatalną rolę bezpośredniej przyczyny przełamania naszego frontu (na Słuczy i Horyni)”.

W innych raportach dotyczących 106 pp. nie brak informacji o

— „3 żołnierzach, żydach przyłapanych na rozmowie z bolszewikami, którzy proponowali zdradzić nas (Polaków) i wspólnie przełamać front.

— Dwóch żydów z wyroku Sądu Doraźnego, zostało rozstrzelanych, trzeci ułaskawiony”.

Skala wydarzeń stała się, asumptem do bezprecedensowego wydarzenia, jakim był rozkaz Gen. Sosnkowskiego z dn. 16.08.1920 r.:

  „W związku z mnożącymi się ciągle wypadkami, świadczącymi o szkodliwej działalności elementu żydowskiego, zarządza M. S. Wojsk. co następuje:

— […] w Warszawie, Modlinie, Jabłonnie i Zegrzu,  — żydów szeregowych, pozostawić w tych formacjach tylko 5% tego żywiołu […]

D. O. Gen. Warszawa wyznaczy punkt zborny, dla tych wyeliminowanych żydów, tworząc z takowych po wydzieleniu rzemieślników, oddziały robotnicze.

— Oddziały te powinny być formowane na sposób kompanii robotniczych o maksymalnej sile 250 szeregowych na kompanię.

Na każdą taką kompanię robotniczą wyznaczy:;

— D.O. Gen. Warszawa 1 oficera, 5 podoficerów, 10 szeregowych wyznań chrześcijańskich.

Wszystkie   oddziały szt. M. S. Wojsk.,  jak również i Departamenty usuną do 5% z podległych im (wprost M. S. Wojsk.) formacji, zakładów, instytucji itd. szeregowych żydów,   — oddając takowych do dyspozycji D. O. Gen. Warszawa, które ich wcieli do tworzących się robotniczych komp.

Zaznacza się przy tym, że w samych biurach i kancelariach poszczególnych oddz. szt. i Departamentów, należy wszystkich żydów szeregowych usunąć.

— Zatrzymanie żydów w biurach lub innych instytucjach pod pretekstem, że takowi są niezbędni lub politycznie pewni, tym samym zakazuje się.

Wyeliminowanie żydów i oddanie takowych do dyspozycji D. O. Gen. Warszawa winno być bezwarunkowo z dniem 12. VIII. 1920 r. skończone.”

Do obozu internowania w Jabłonnie w najcięższym momencie wojny trafiło blisko 17 tys. Żydów.

Czy rozkaz Ministra Spraw Wojskowych gen. Sosnkowskiego miał podłoże stricte „antysemickie”, czy był po prostu wyrazem braku zaufania i kwestionowania lojalności Żydów, czy raczej posiadanej wiedzy o bieżących wypadkach?

Czytając liczne raporty z tego okresu można pokusić się o stwierdzenie, że chodziło o to ostatnie.

Potwierdza to w sposób pośredni przytaczany wcześniej prof. W. Sobieski, podkreślając, że

— „wśród zbiegłych do Śląska Górnego, a następnie wydanych Władzom Polskim, było:

— dezerterów 202,   — a w tym żydów 193,

— uchylających się od poboru wojskowego 411, — a w tym żydów 398,

— działających na szkodę Państwa Polskiego 328,   — w tym żydów 325.”

(Dzieje Polski tom II, s. 251 za Urzędowe cyfry w czasopismach warszawskich 5.X.1920).

Po zwycięskiej wojnie z 1920 r. pozostała duma i chwała polskich żołnierzy, ofiarnie walczących o niepodległość swojego ledwo odzyskanego po 123 latach zaborów państwa,  

lecz także i gorycz, że w jego granicach znajdują się liczne mniejszości, których stosunek do Polaków budził poważne wątpliwości.

Szczególnie obawiano się stosunków z mniejszością żydowską – w oczach znacznej części polskiego społeczeństwa uchodziła ona za nieprzychylną państwu polskiemu.

Próbowano więc wielu rozwiązań powyższejj kwestii.

Na tym polu należy wspomnieć o poparciu, jakie Polacy wyrażali (nie tylko werbalnie) dla ruchu syjonistycznego.

Po wielu latach, jakie minęły od tamtego okresu wiemy, że polscy wojskowi szkolili i uzbrajali członków prawicowego, żydowskiego ugrupowania „Bejtar”   (inne nazwy: Betar, Brit Trumpeldor, Związek Trumpeldora), który odpowiedzialny był m.in. za zamachy w Palestynie.

Ruch ten, którego członkowie nosili mundury i używali „pozdrowienia rzymskiego”   (przez lewicowy Bund i komunistów jego członkowie nazywani byli „faszystami” i „hitlerowcami”),   opowiadał się za osadnictwem Żydów w Palestynie.

Utworzenie własnego żydowskiego państwa rokowało nadzieje rozwiązania i rozładowania konfliktów etnicznych wewnątrz państwa polskiego w sposób pokojowy.

Polacy liczyli oczywiście na szeroko zakrojoną emigrację z naszego kraju.

Co   ciekawe,   — Bejtar   współpracował   w   Polsce   m.in.   z   RNR   Falangą w   rozbijaniu   pochodów   lewicowego Bundu, a we Włoszech – z faszystami (choćby przy organizacji wspólnych obozów szkoleniowych z faszystowską młodzieżówką – Balillą).

W 1936 roku Światowa Komenda „Brith Trumpeldor” liczyła ponad 70 tysięcy członków,   z czego aż 75% stanowili bejtarowcy z Polski.

Stosunki Trumpeldorczyków z Polakami uległy pogorszeniu na skutek zaostrzającego się konfliktu ekonomicznego (bojkotów) i malejących z czasem szans na utworzenie własnego państwa w Palestynie.

Warto natomiast podkreślić, iż większość polskiego społeczeństwa przychylnie odnosiła się do ich emigracyjnego programu i antykomunistycznych przekonań.

Bejtarowcy nie wpasowywali się w stereotyp Żyda – ofiary, człowieka małego, strachliwego i ulegającego silniejszemu.   Propagowali kult siły, niezależności i dumy.

W   wyniku   napaści   na   Polskę  hitlerowskich Niemiec z zachodu i sowieckiej Rosji ze wschodu, członkowie polskiego Bejtaru znaleźli się w tragicznej sytuacji.

Z jednej strony bolszewicy w pierwszej kolejności (obok polskich elit) eksterminowali „wrogów ludu” (do jakich zaliczali się wszelkiej maści antykomuniści),

z drugiej zaś Niemcy, których stosunek do Żydów jest powszechnie znany.

W kontekście relacji polsko-żydowskich warto pamiętać o Bejtarze – organizacji, która przez wiele lat była przemilczana i do dnia dzisiejszego pozostaje w cieniu „żydowskiej lewicy”.

Opublikowano: czwartek, 23, czerwiec 2016

Za; http://radio.radiopomost.com/z-polski/5399-oczami-przedwojennych-polakow-zydzi-i-kwestia-zydowska

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii ANTYPOLONIZM, EDUKACJA, HISTORIA POLSKI, Holokaust, IZRAEL, JUDAIZM - ŻYDZI, NAZIZM, Roszczenia żydowskie, TOTALITARYZM, Zbrodnie żydowskie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.