Katynalia wołyńskie – podłączenie ofiar ludobójstwa OUN-UPA pod datę 17 września

Katynalia wołyńskie

W   połowie   maja   w  Kijowie przebywała delegacja Polsko-Ukraińskiej Grupy Parlamentarnej Sejmu, której przewodniczył poseł PiS Michał Dworczyk – inicjator ustanowienia Dnia Pamięci Męczeństwa Kresowian ku pamięci ofiar ludobójstwa wołyńsko-małopolskiego.

Delegację przyjął przewodniczący Werchownej Rady Andrij Parubij – jeden z twórców Narodowosocjalistycznej — (polskie media uparcie piszą „Socjal-Narodowej”) — Partii Ukrainy, przemianowanej w 2004 roku na Ogólnoukraińskie Zjednoczenie „Swoboda”

— oraz twórca faszystowsko-paramilitarnej grupy „Patriot Ukrainy”, która później weszła w skład Prawego Sektora.

Podczas „pomarańczowej rewolucji” w 2004 roku komendant tzw. Ukraińskiego Domu,   — a podczas przewrotu w 2014 roku komendant tzw. Euromajdanu i Samoobrony Majdanu, najprawdopodobniej odpowiedzialny za doprowadzenie do masakry w Kijowie w dniu 20 lutego 2014 roku[1].

Następnie był sekretarzem Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy i z tytułu pełnienia tego urzędu jest odpowiedzialny za masakrę w Odessie, bombardowanie obiektów cywilnych w Donbasie oraz zbrodnie popełnione przez formacje ochotnicze złożone z neobanderowców.

Fakt, że Parubij zmienił w międzyczasie barwy partyjne z radykalnie nacjonalistycznej „Swobody” na umiarkowanie nacjonalistyczną Naszą Ukrainę Juszczenki, „Batkiwszczynę” Tymoszenki, a później Front Ludowy Jaceniuka  

— bynajmniej nie podważa tego, iż jest on jednym z najbardziej wpływowych i najgroźniejszych współczesnych neobanderowców.

Od 14 kwietnia br. stoi on na czele parlamentu Ukrainy, — a więc jest drugą osobą w państwie.

Otóż Parubij zwrócił się do delegacji polskiego Sejmu z żądaniem odrzucenia „dyskusji historycznych”, — czyli przygotowywanej przez Sejm ustawy o Narodowym Dniu Pamięci Męczeństwa Kresowian.

— „Gdy staliśmy (w przeszłości) ramię w ramię, odnosiliśmy zwycięstwa.  — W czasie,   gdy byliśmy przeciwnikami, wykorzystywał to wróg zewnętrzny

– zacytował Parubij starą śpiewkę neobanderowców, popularną zresztą w kręgach „Gazety Wyborczej” i „Gazety Polskiej”[2].

Zasugerował tym samym, że jeżeli Sejm nie odrzuci „dyskusji historycznych”,   — to znowu będziemy przeciwnikami.

Musiało to podziałać dyscyplinująco na polską delegację, ponieważ poseł Dworczyk poinformował dziennikarzy,   — że w Sejmie są także inicjatywy na rzecz upamiętnienia „dobrych” momentów w stosunkach polsko-ukraińskich.

Te inicjatywy to wystawa poświęcona sojuszowi Piłsudski-Petlura oraz upamiętnienie 150. rocznicy urodzin Mychajła Hruszewskiego (1866-1934) – historyka, działacza Ukraińskiej Partii Socjalistów-Rewolucjonistów (eserowców) i przewodniczącego tzw. Ukraińskiej Centralnej Rady w latach 1917-1918.

— Imieniem   Hruszewskiego ma zostać nazwana ulica lub skwer w Warszawie lub Chełmie.   — W zamian za to jedna z ulic w Żytomierzu będzie nosić imię Lecha Kaczyńskiego[3].

Na marginesie chciałbym zauważyć,   — że upamiętnianie sojuszu Piłsudski-Petlura oraz postaci Hruszewskiego wzajemnie się wyklucza,

— ponieważ Hruszewski był przeciwnikiem tzw. umowy warszawskiej, zawartej w 1920 roku pomiędzy Piłsudskim a Petlurą.

Z dwojga złego Hruszewski wolał Ukrainę związaną z Rosją, — nawet bolszewicką,  —  a nie z Polską.

— 19 lipca 1920 roku, kiedy wojska bolszewickie zmierzały w kierunku Warszawy, — Hruszewski skierował list do KC Komunistycznej Partii (bolszewików) Ukrainy, — w którym poparł stanowisko Kominternu, zaproponował KP(b)U współpracę i wyraził chęć powrotu na Ukrainę.

Na sowiecką Ukrainę powrócił ostatecznie w 1924 roku.

Wrzucanie sojuszu Piłsudski-Petlura i postaci Hruszewskiego do jednego worka świadczy o tym, że pan poseł Dworczyk ma problemy ze znajomością historii.

Amerykański historyk John A. Armstrong w monografii „Ukrainian Nationalism 1939-1945” (New York 1955) wyraził pogląd, — że pierwszych śladów ideologii nacjonalizmu ukraińskiego należy szukać bynajmniej nie w publicystyce Dmytro Doncowa, ale w pisarstwie historycznym Mychajła Hruszewskiego, który – zdaniem Armstronga

„być może bardziej niż ktokolwiek inny zasługuje na tytuł ojca ukraińskiego nacjonalizmu”.

Największą zasługą Hruszewskiego było spopularyzowanie pojęcia „Ukraina”, — które ahistorycznie używał nie tylko w odniesieniu do historii nowożytnej XVI-XVIII wieku, ale także średniowiecznych dziejów Rusi Kijowskiej (IX-XIV wiek).

Wytknął mu to m.in. wybitny polski mediewista Henryk Paszkiewicz (1897-1979), autor pracy „The Origin of Russia” (Londyn 1954).

Zwrócił on uwagę na to,   — że pojęcia „Ukraina” i „Ruś” nie pokrywały się ze sobą ani w czasie ani w przestrzeni,   — nie mogą zatem być traktowane równorzędnie.

Również   polski   historyk   ze   Lwowa Kazimierz Sochaniewicz (1892-1930) — zarzucał Hruszuewskiemu brak obiektywizmu naukowego, czyli to, co powszechnie reprezentuje sobą współczesna historiografia ukraińska, za której ojca uważany jest Hruszewski.

Podejrzewam, że ta hucpa z upamiętnianiem w Polsce postaci Hruszewskiego jest próbą oswojenia społeczeństwa polskiego z nacjonalizmem ukraińskim w wersji soft.

— Jeszcze nie jesteśmy na tym etapie, żeby były w Polsce ulice Stepana Bandery i Dmytro Doncowa.   — Na razie będzie więc ulica Mychajła Hruszewskiego.

Kilka dni po wizycie delegacji polskiego Sejmu w Kijowie Jerzy Wójcicki – prezes Stowarzyszenia „Kresowiacy” z Winnicy – ujawnił, że na delegację polską były wywierane naciski.

— Potwierdził to również członek polskiej delegacji, poseł PO Marcin Święcicki.

Ukraińcy wprost żądali zmiany terminu Narodowego Dnia Pamięci Męczeństwa Kresowian z 11 lipca na 17 września.

Poseł Dworczyk miał tę sprawę konsultować w Kijowie z czołowym negacjonistą wołyńskim – szefem ukraińskiego IPN Wołodymyrem Wiatrowyczem.

— Naciski miał też wywierać inny negacjonista wołyński – Petro Tyma, lider Związku Ukraińców w Polsce[4].

Na koniec głos w sprawie zabrał faktyczny przywódca Rzeczypospolitej Polskiej – Jarosław Kaczyński.

W wypowiedzi dla „Gazety Polskiej” prezes PiS opowiedział się – zgodnie z życzeniem nacjonalistów ukraińskich – za ustanowieniem Dnia Pamięci Męczeństwa Kresowian 17 września, a nie 11 lipca.

— Poza tym   — zamiast ustawy o Dniu Pamięci przyjęta zostanie prawdopodobnie jedynie uchwała, która ma krótki okres trwania i nie jest obowiązującym prawem[5].

Jarosław Kaczyński wszedł tym samym w buty Bronisława Komorowskiego, który w 2008 roku oświadczył, że ludobójstwa wołyńsko-małopolskiego dokonali „Sowieci”.

Dzień 17 września jest od lat celebrowany w Polsce jako narodowe święto nienawiści do Rosji.

— Odbywają się wtedy liczne manifestacje i imprezy niby upamiętniające zbrodnie   sowieckie,   —   ale   faktycznie łączące te zbrodnie z bieżącą polityką antyrosyjską.

Dlatego   te manifestacje i imprezy pozwoliłem sobie nazwać „katynaliami”, — ponieważ w rzeczywistości profanują one pamięć ofiar Katynia i innych zbrodni stalinowskich.

17 września zawsze pod placówkami dyplomatycznymi Rosji manifestują Kluby „Gazety Polskiej” wraz ze swymi ukraińskimi przyjaciółmi.

— Najczęściej pod hasłem „Bóg was ukarze – mordercy, zbrodniarze”.

Wiem jak to wygląda i co się na takich mitingach głosi, bo sam byłem świadkiem takiej manifestacji 17 września 2009 roku pod konsulatem rosyjskim w Krakowie z udziałem Tomasza Sakiewicza i Ryszarda Bociana.

Nie wyobrażam sobie, żeby 17 września Kluby „Gazety Polskiej” i ich ukraińscy przyjaciele zaczęli nagle czcić ofiary zbrodni UPA i to pod placówkami dyplomatycznymi Rosji.

— Podłączenie   ofiar   ludobójstwa  OUN-UPA pod datę 17 września ma na celu już nie tyle ukrycie tych zbrodni wśród zbrodni stalinowskich, — co wręcz przeniesienie za nie odpowiedzialności z Ukraińców na „Sowietów”, czyli Rosjan.

Taka była zapewne intencja panów Parubija i Wiatrowycza, przedłożona w Kijowie delegacji polskiego Sejmu i ostatecznie zaakceptowana przez Jarosława Kaczyńskiego.

Zatem zamiast Narodowego Dnia Pamięci Męczeństwa Kresowian, który połączony z datą 11 lipca jednoznacznie by upamiętniał ludobójstwo OUN-UPA na Polakach,   — będziemy mieli katynalia wołyńskie 17 września.

Obóz polityczny, którego najbardziej radykalnym odłamem jest PiS, — uczynił z Katynia kwestię permanentnego konfliktu politycznego z Rosją.

Składano bezpodstawne skargi do Trybunału w Strasburgu, przy każdej okazji – nie tylko 17 września – urządzano swoiste katynalia, — szydząc z pamięci ofiar, które sprowadzono do roli narzędzia zaostrzania stosunków z Rosją.

— Ciągle okłamywano przy tym opinię publiczną, że Rosja neguje zbrodnię katyńską.

Stosunek PiS i całego obozu polskiej rusofobii do zbrodni katyńskiej i ludobójstwa wołyńsko-małopolskiego pokazuje, że nie chodzi tutaj o pamięć jakichkolwiek ofiar – tych zamordowanych przez UPA i tych zamordowanych przez NKWD.

Chodzi o nieustanne dolewanie oliwy do ognia, o to,   — by przy każdej okazji uderzać w Rosję   — nawet w sojuszu z epigonami OUN-UPA, którym wybaczyć można wiele, jeśli nie wszystko.

Po upublicznieniu informacji o żądaniach przedstawionych delegacji polskiej w Kijowie przez pana Parubija bynajmniej — nie padły w Polsce jakieś słowa sprzeciwu ze strony głównego nurtu polityczno-medialnego.

— Wręcz przeciwnie, natychmiast odezwały się wszystkie proukraińskie pudła rezonansowe.

Najdalej poszedł Andrzej Szeptycki – publicysta „Nowej Europy Wschodniej”, czyli głównego organu giedroycizmu.

W pełni podzielił on punkt widzenia Parubija   — i wezwał do nie podejmowania na poziomie politycznym kwestii ludobójstwa popełnionego przez OUN-UPA.

Jego zdaniem Ukraińcy mają prawo czcić UPA jako rzekomych bohaterów walki o niepodległość.

Dlaczego jednak ich punkt widzenia ma być podzielany w Polsce – nie wyjaśnia.

W związku z tym, że Ukraińcy nie są gotowi do rozliczenia swoich historycznych win, to – zdaniem Szeptyckiego – nie należy się od nich tego domagać[6].

Nie można oprzeć się refleksji, że konsultacje kijowskie posła Dworczyka przypominają konsultacje, jakie odbył w 1952 roku na Kremlu poseł Leon Chajn w sprawie treści przygotowywanej wówczas Konstytucji PRL.

— Polityczna podległość władz PRL wobec Moskwy jest dzisiaj powszechnie piętnowana.

Co by jednak o tym nie powiedzieć, — to ZSRR był wtedy światowym mocarstwem, a Ukraina jest obecnie państwem upadłym pod protektoratem amerykańskim.

Jak zatem ocenić polityczną podległość obecnych władz polskich amerykańskiemu protektoratowi w Kijowie — i czy ludzie godzący się na tę podległość  mają w ogóle jakiekolwiek prawo do namiętnie uprawianej krytyki PRL?

W słowach tych bynajmniej nie ma przesady.

Jeśli bowiem do Kijowa w roli ambasadora jest wysyłany prominentny przedstawiciel lobby ukraińskiego w Polsce, to nie można inaczej nazwać obecnych stosunków Polski z Ukrainą właśnie jako podległości.

— Jan Piekło faktycznie nie jest ambasadorem Polski w Kijowie, ale ambasadorem Fundacji Współpracy Polsko-Ukraińskiej PAUCI i Fundacji Otwarty Dialog.

Nowy ambasador wielokrotnie wyrażał dezaprobatę m.in. dla proponowanej przez PSL w 2013 roku uchwały w sprawie upamiętnienia ofiar ludobójstwa wołyńsko-małopolskiego, filmu „Wołyń”, czy działalności osób i środowisk domagających się potępienia OUN-UPA.

Z wielkim zapałem natomiast bronił kultu OUN-UPA na Ukrainie, w tym gloryfikującego je ustawodawstwa, o którym wyraził się następująco:

„Nie widzę nic złego w tym, że Ukraina chce uczcić ludzi, którzy walczyli z komunistycznym reżimem.

— Zdarzył się wtedy epizod bratobójczej walki między Ukraińcami a Polakami, doszło do zbrodni wołyńskiej,   — ale to tylko część historii UPA, która ma również inne karty, których nie chcemy zauważyć”.

Zdaniem Jana Piekło

„Armia Krajowa i UPA miały okres współpracy między sobą, współpracy wymierzonej w interesy dwóch okupantów, przeciwko Sowietom i faszystom niemieckim”

— i podobno wynika to z jakichś archiwaliów (spreparowanych przez pana Wiatrowycza).

Niestety nie ujawnił też skąd wie, że np.

— „w II Rzeczypospolitej Ukraińcy byli obywatelami trzeciej lub czwartej kategorii, że niszczono ukraińską kulturę i na siłę ich polonizowano”.

Dla niego jest  

— „najważniejsze, że „Sława Ukrainie”, które było hasłem banderowskim, stało się nie banderowską symboliką, a sensem „Euromajdanu”,   — nowej Ukrainy.

Ten proces trwa i nie ma problemu w tym, że polskie społeczeństwo będzie protestować przeciw tryzubowi czy pomnikowi Bandery”.

Swoją wizję polityki polskiej wobec Ukrainy nowy ambasador zawarł w następującej wypowiedzi:

„Warto aby nasi liderzy wspierali Ukrainę i dostarczali broń. Bo chaos na Ukrainie – to zła sytuacja i dla Polski.

— Powinniśmy pomagać Ukrainie wszelkimi sposobami – politycznymi, gospodarczymi i także bronią”[7].

Charakter polityki PiS wobec Ukrainy oddają nie tylko wypowiedzi Jana Piekło, — ale też konferencja „Utworzenie Międzynarodowego Konfederacyjnego Stowarzyszenia i Budowa Bałtycko-Czarnomorskiej Konfederacji”,

— która odbyła się 20 maja w Hadziaczu z udziałem przedstawicieli Litwy, Polski i Ukrainy.

Polskę reprezentowali

— poseł PiS Stanisław Pięta,   — redaktor na czelny „Gazety Polskiej” Tomasz Sakiewicz — oraz związany w przeszłości z ONR wykonawca muzyki antykomunistycznej Dawid Hallmann.

Hadziacz to miejsce, gdzie 16 września 1658 roku została zawarta ugoda pomiędzy Polską a Kozackim Wojskiem Zaporoskim w sprawie utworzenia unii polsko-ruskiej.

— Ugoda ta nigdy nie weszła w życie z powodu buntu Kozaków przeciw Iwanowi   Wyhowskiemu,   który  ją zawarł — i to powinno coś dać do myślenia współczesnym orędownikom tzw. koncepcji Międzymorza, gdyby myśleć potrafili.

Przedmiotem wspomnianej konferencji było bowiem właśnie wcielenie w życie tzw. koncepcji Międzymorza.

Tak o tym pisał internetowy portal „Gazety Polskiej”:

— „Wolni z Wolnymi, Równi z Równymi, Szlachetni ze Szlachetnymi”.

Właśnie to hasło, pamiętające jeszcze okres Powstania Styczniowego, zdawało się przyświecać uczestnikom konferencji „Bałtyk – Morze Czarne”, która odbyła się w piątek w Hadziaczu na Ukrainie.

— To   kolejny krok do restytucji Europy Wolnych Narodów – mówi Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny „Gazety Polskiej” i „Codziennej”, którego książka miała swoją ukraińską premierę” [8].

Chodzi o książkę „Testament I Rzeczypospolitej”, — propagującą ideę Międzymorza i sojuszu polsko-ukraińskiego przeciw Rosji.

Kiedy mowa jest o tak wzniosłej idei jak Międzymorze,   — oczywistym staje się,   —  że na pamięć o ofiarach ludobójstwa wołyńsko-małopolskiego nie ma miejsca.  

— One po prostu tej koncepcji zawadzają, są dla niej wielce niewygodne.

Sakiewicz potępiając swego czasu księdza Isakowicza-Zaleskiego mówił, że nie pora teraz na dyskusje historyczne, że dopiero jak zwycięży Majdan można będzie dyskutować o trudnej historii z Ukraińcami jako „wolnymi ludźmi”.

Pokazał właśnie o czym i jak z nimi dyskutuje.

Sakiewiczowi i innym polskim ukrainofilom może się wydawać (założenie uprzejme), że realizują koncepcję Międzymorza.

W rzeczywistości jednak realizują uchwałę Krajowego Prowidu Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów z 22 czerwca 1990 roku,  

— w myśl której Polska miała potępić operację „Wisła”  —  (co nastąpiło kilka tygodni później),   — zaakceptować heroizację OUN-UPA — oraz podporządkować swoją politykę celom polityki ukraińskiej.

Stosunek do upamiętnienia ludobójstwa wołyńsko-małopolskiego, mianowanie Jana Piekło ambasadorem w Kijowie oraz konferencja w Hadziaczu dobitnie pokazują,  

— że PiS stanowi najbardziej twarde jądro opcji banderowskiej w Polsce.

Tej opcji, która grając na polskich fobiach antyrosyjskich i posługując się dekoracjami w stylu idea Międzymorza   — realizuje uchwałę Krajowego Prowidu OUN z 22 czerwca 1990 roku.

Na 30 maja zaplanowano dwudniową VII sesję Werchownej Rady Ukrainy, Sejmu Litwy oraz Sejmu i Senatu Polski.

„Istnieją poważne przesłanki – pisze na portalu prawy.pl Anna Wiejak

ażeby sądzić, iż w jej trakcie okaże się, że ostatecznie zaprzepaszczona została sprawa kresowa”[9].

Dotyczy to nie tylko pamięci o polskich ofiarach masowych zbrodni popełnionych podczas drugiej wojny światowej przez nacjonalistów ukraińskich i litewskich,   — ale także obecnego niełatwego położenia mniejszości polskiej na Litwie i Ukrainie.

Polska od dwóch lat jest nie tylko zaprzęgana w rydwan polityki ukraińskiej (neobanderowskiej),   — ale także zalewana przez migrację ukraińską.

Ponad milion Ukraińców, pracujących w Polsce   — przeważnie nielegalnie za najniższe stawki,   — wypycha na emigrację zarobkową na Zachód kolejne tysiące młodych Polaków.

— Na razie zakładają oni swój związek zawodowy[10].

Przyjdzie czas, że jako największa liczebnie mniejszość narodowa założą partię polityczną i zdobędą liczącą się reprezentację parlamentarną w Sejmie.

Wtedy uznanie przez Polskę heroicznej wersji historii OUN-UPA stanie się oczywistością, a jej przeciwnicy będą prześladowani przez aparat państwowy.

Nieuniknione stanie się również polityczne podporządkowanie Polski Ukrainie  —  w myśl uchwały Krajowego Prowidu OUN z 22 czerwca 1990 roku.

Katynalia wołyńskie są znaczącym krokiem w tym kierunku.

[1] Kijowskiej masakry dokonali ludzie Majdanu – wynika z analizy kanadyjskiego naukowca, http://www.kresy.pl, 20.10.2014.

[2] Apel przewodniczącego parlamentu Ukrainy do polskich polityków, http://www.wiadomosci.onet.pl, 16.05.2016.

[3] Tamże.

[4] PiS w Kijowie konsultował ustawę o ludobójstwie z negacjonistą wołyńskim?, http://www.kresy.pl, 27.05.2016.

[5] Kaczyński nie chce, by 11 lipca Polacy czcili pamięć ofiar UPA, http://www.kresy.pl, 25.05.2016.

[6] Proukraiński publicysta wzywa do milczenia o kresowym ludobójstwie, http://www.kresy.pl, 17.05.2016.

[7] Jan Piekło – zobacz kogo PiS zrobił ambasadorem na Ukrainie, http://www.kresy.pl, 21.05.2016; T. Isakowicz-Zaleski, Jan Piekło w Kijowie. Radość banderowców, smutek ich ofiar, http://www.wiadomosci.onet.pl, 22.05.2016.

[8] W. Mucha, Droga ku Międzymorzu. Wypełnić „Testament I Rzeczypospolitej”, http://www.niezalezna.pl, 21.05.2016.

[9] A. Wiejak, PiS ostatecznie zaprzepaścił sprawę kresową, http://www.prawy.pl, 25.05.2016.

[10] Ukraińcy zakładają w Polsce swój związek zawodowy, http://www.fakty.interia.pl, 28.05.2016.

http://konserwatyzm.pl/artykul/13731/katynalia-wolynskie

http://mysl-polska.pl/898

Bohdan Piętka

Oświęcim, 30 maja 2016 r.

30 Maj 2016 / bohdanpietka

Za; https://bohdanpietka.wordpress.com/2016/05/30/katynalia-wolynskie/

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii "Solidarność", 13 grudnia Traktat Lizboński, 17 września 1939, 4 czerwca 1989, AGENTURA, ANTYPOLONIZM, APELE - KOMUNIKATY, ARCHIWUM 25-LECIA 1989-2014, Bieda, Emigracja, HISTORIA POLSKI, HISTORIA WSPÓLCZESNA, III RP, III Wojna Światowa?, JUDAIZACJA POLSKI, Kresy Wschodnie, Magdalenka, Miejsca Męczeństwa Polaków, NOWY PORZĄDEK ŚWIATA, OKRĄGŁY STÓŁ, PiS - Prawo i Sprawiedliwość, POLITYKA, PROTESTY, ROCZNICE, Roszczenia ukraińskie, Roszczenia wobec Polski, SPOŁECZNO-POLITYCZNE, SS Galizien, UPA-OUN, Wołyń, Zbrodnie ukraińskie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.