Być albo nie być dla Polski to: pozbawić władzy syjonistyczne szumowiny!

1461795_554685857933345_145258780_n 1————————————————————————————————————-

Wszystko, co wspiera trwanie syjonistycznej władzy w Polsce musi być bezwzględnie wyeliminowane z naszego życia politycznego – dotyczy to wszystkich koncesjonowanych przez panujący żydo-reżim partii i organizacji politycznych, ale także władz antypolskiego Kościoła. — Lecz nigdy nie osiągniemy tego celu, jeśli nie podejmiemy wspólnego narodowego wysiłku organizacyjnego.

Nie może on jednak odbywać pod sztandarami Kościoła i musi być wolny od żydowskich pośredników, — albowiem te dwie siły zniszczą każdy narodowy ruch i jego naturalne dążenia do budowy współpracy Słowian.

Ponadto polityczny realizm nakazuje właśnie w Rosji widzieć strategicznego partnera dla realizacji celów polskiej polityki narodowej i państwowej. Stąd niebywała wobec Rosji wrogość wszystkich sił żydo-reżimu w Polsce oraz światowych żydowskich imperiów USA, Wlk.Brytanii i żydo-reżimów państw UE.  – D.Kosiur 

____________________________________

Nie będzie żadnych baz NATO w Polsce, ani realnej pomocy

za: http://dziennik-polityczny.com/index.php/bezpieczenstwo/4449-nie-bedzie-zadnych-baz-nato-w-polsce-ani-realnej-pomocy

349371312312ewew 2Pan minister spraw zagranicznych mógł się przekonać osobiście na konferencji bezpieczeństwa na Słowacji,   — że nie będzie w Polsce żadnych baz NATO,   — nie będzie żadnych sił zachodnich, — żadnych mitycznych już dwóch brygad.

Co więcej  —  raczej nie będzie żadnej realnej pomocy, w przypadku gdyby doszło do eskalacji napięcia, nie mówiąc już o wstępie do konfliktu.

Nie można się po NATO spodziewać niczego bardziej realnego, niż realne jest samo NATO,   — a to jak wiadomo No Action Talk Only.

Jeżeli chcemy przetrwać potencjalny konflikt, to musimy sami być w stanie powstrzymać nieprzyjaciela.

Obie koncepcje liczenia na NATO i na specjalne stosunki z USA to jedna wielka fikcja i wielkie kłamstwo, którym kolejne zastępy polityków mamią społeczeństwo, lansując rusofobiczną politykę głupiej, niepotrzebnej i bezpodstawnej wrogości.

Problem polega jednak na tym, że nie potrzeba żadnych baz obcych wojsk w Polsce.

— To nie jest nam, — ani NATO   — do niczego potrzebne, ponieważ takie miejsca będą priorytetowymi celami strony przeciwnej w przypadku konfliktu.

Poza tym z dynamiki użycia sił głównych wynika zupełnie coś innego niż fizyczna obecność wojsk, a przede wszystkim sił głównych i sił wsparcia kolejnych rzutów.

Liczy się przede wszystkim manewr, a nie przebywanie na jakimś rejonie. Z samego faktu przebywania obcych żołnierzy w kraju wynikają tylko komplikacje, przede wszystkim, bowiem ktoś musi pokrywać koszty ich pobytu.

Dla nas o wiele ważniejsze od zabiegania o obecność wojsk NATO w Polsce powinno być zabieganie o wypracowanie procedur stałego wsparcia lotniczego, które w razie wojny, będzie dokonywać ataków na terytorium nieprzyjaciela.

— Nie można pozwolić na to, żeby maszyny sojusznicze latały tylko do granicy Polski, a zaplecze wojsk nieprzyjaciela – było poza ich zasięgiem z powodów politycznych.

Chodzi o jedno dowództwo i jedno działanie na jednym polu walki wobec nieprzyjaciela, kimkolwiek by on nie był.

Dzisiaj to istnieje, – ale tylko na papierze.

Oczywiście komponent lotniczy może, a nawet powinien wspomagać nas z baz na zapleczu Sojuszu np. we Włoszech, Niemczech, Belgii, może Czechach, Danii.   — To są odległości umożliwiające bezpieczne działanie sił lotniczych państw NATO w razie konfliktu na Wschodzie.

Drugim elementem,   — o jaki możemy i powinniśmy zabiegać powinno być wsparcie morskie,

— chodzi o prawdziwą blokadę morską państwa, z którym prowadzilibyśmy wojnę, nawet jeżeli byłaby to tylko i wyłącznie wojna proxy z użyciem państwa pośredniego, które nie ma dostępu do morza.

Mówimy o pełnej blokadzie komunikacji morskiej państwa agresora, co byłoby bardzo trudne ze względu na skalę.

Jednakże właśnie w ten sposób można wywrzeć wpływ poprzez NATO na tego typu przeciwnika, z jakim nam grozi konfrontacja.

Trzecim elementem, o jaki możemy zabiegać,   — powinno być pełne zerwanie jakiejkolwiek współpracy cywilnej i gospodarczej z państwem agresorem, w przypadku jego ataku na kraj NATO.

— Trudno jest sobie wyobrazić np. sytuację wojny z Rosją, w której – Niemcy nadal płaciliby Rosjanom za gaz, a Amerykanie kupowaliby silniki do rakiet kosmicznych, — przecież to byłyby pieniądze przekazywane na to, żeby prowadzić z nami wojnę.

To jest bardzo ważne, jedność państw zachodnich i innych współdziałających z nimi państw jak np. Japonii, Australii i Nowej Zelandii, musi być jednoznaczna i powinna obejmować sankcje wobec tych krajów, które się do naszych sankcji wobec agresora nie przyłączą.

Natomiast, jeżeli chodzi o wojnę   — to jesteśmy skazani sami na siebie, nikt nam nie pomoże w żaden sposób.

Czas najwyższy, żeby politycy to sobie uświadomili, a w konsekwencji zmienili pryncypia polityki zagranicznej, jak również obronnej.

To, w jakim stanie jest dzisiaj nasze państwo, powoduje że nie bylibyśmy w stanie z nikim walczyć, jesteśmy skazani na przegraną nawet z o wiele słabszym przeciwnikiem.

— Przecież nawet sam fakt, że wystawiamy tylko 100 tys. armię jest żenujący.

To o wiele za mało w stosunku do potrzeb, przed jakimi stoimy w czasie pokoju, a co dopiero wojny z termonuklearnym supermocarstwem.

Trzeba sobie z tego zdać sprawę i działać już, teraz, zaraz, a nie apelować naiwnie o pomoc, której nikt nam, jako słabemu państwu nie da.

Obecnie w realiach rządów prawicy, dochodzi kwestia, której nie braliśmy pod uwagę wcześniej.

Otóż, nie można wykluczyć sytuacji, w której nasi zachodni Sojusznicy mogliby liczyć na reset polityczny w Polsce,   — właśnie w wyniku przegranej wojny z nieprzyjacielem.

— O problem napaści na NATO nie ma się w ogóle, co martwić, ponieważ przecież nie liczą się fakty, tylko to jak sprawy będą przekazane przez media.

Przy naszej słabości, przeciwnik sam może wykazać się prowokacją przeciwko sobie, o którą oskarży nas, potem sprawy potoczą się jak po sznurku.

Czy ktoś dzisiaj wie i rozumie, kto rozpoczął ostatnią serię wymiany ognia i walk w Górnym Karabachu?  — Obie strony zachowują się jak gołąbki pokoju – pokazując palcami wrogów z drugiej strony.

Dlatego ostatecznie zejdźmy na ziemię   — nie będzie żadnych baz NATO w Polsce – raczej nie będzie żadnej realnej pomocy,

— konflikt skończy się zanim NATO zdąży zareagować inaczej niż konferencją ministrów spraw zagranicznych, wyrażających oburzenie itd.

AUTOR: KRAKAUER ( OBSERWATORPOLITYCZNY.PL)

Za; https://wiernipolsce1.wordpress.com/2016/04/20/byc-albo-nie-byc-dla-polski-to-pozbawic-wladzy-syjonistyczne-szumowiny/

***

Podobne

Terrorystów z Wall Street czeka na Ukrainie porażka 

Żydowscy bankierzy świata – tajny syndykat zbrodniW „Polityka”

UE nie ma wyjścia i realizuje politykę W.Janukowycza

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii ANTYPOLONIZM, III RP, III Wojna Światowa?, JUDAIZACJA POLSKI, KOŚCIÓŁ POSOBOROWY, NATO, PiS - Prawo i Sprawiedliwość, POLITYKA, POlska w likwidacji, Rosja, UNIA EUROPEJSKA, USA. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.