Obywatelka wyklęta |POLECAM!

12715252_10153907717313498_5977404732963949273_n-702x468Równość 27 lutego 2016

Jolanta Brzeska walczyła do końca, walczyła nie tylko o siebie, ale także o innych lokatorów ze zreprywatyzowanych warszawskich kamienic.

Na YouTube można obejrzeć film sprzed siedmiu lat, na którym widać jak właściciel sklepu „Bazarnik” przejmując kamienicę przy ul. Nowy Świat 66 — chciał dokonać eksmisji czteroosobowej rodziny do hotelu robotniczego (niesławna eksmisja do pomieszczenia tymczasowego, tzw. eksmisja na bruk na raty).

— Było to pod koniec stycznia, chociaż – pomiędzy listopadem a końcem marca – prawo tego zakazuje. Wśród osób blokujących nieudaną eksmisję była Jola Brzeska.   — To z tego wydarzenia pochodzi jej zdjęcie, gdy stoi na balkonie w czarnym płaszczu.

Wówczas Jola Brzeska już od prawie trzech lat toczyła walkę z właścicielem kamienicy w której mieszkała, przy Nabielaka 9.   — Kamienica ta jest jedną z wielu, które zostały zreprywatyzowane.

Podczas wojny zniszczona, została jednak odbudowana po 1945 roku przez Franciszka Krulikowskiego – ojca Brzeskiej.   — Takie osoby, jak pan Franciszek, które odbudowywały miasto z gruzów, zostały kompletnie zapomniane.

—  Teraz ich dzieci oraz wnuki są wyrzucane z tych mieszkań przez tzw. spadkobierców, — ludzi najczęściej niemających nic wspólnego z przedwojennymi właścicielami budynków. — Tak też było w przypadku kamienicy przy Nabielaka 9.

Pojawienie się w domu państwa Brzeskich nowego właściciela, opisuje Ewa Andruszkiewicz, przyjaciółka Joli:

„Po 60 latach mieszkania w tym samym domu w pewne sobotnie popołudnie 2006 r., podczas rodzinnego obiadu,   — do mieszkania państwa   Brzeskich   wtargnął   tłum obcych ludzi.

— Radośnie oświadczyli, że właśnie odzyskali nieruchomość.

Brzescy kończyli jeść zupę. Gościnna zazwyczaj Jola nie podzieliła się z nimi miską strawy. Nie zaproponowała nawet herbaty. Jakby przeczuwała kłopoty.   —  Oszołomiona patrzyła, jak obcy myszkują po jej kątach i bawią się we wspominki z dzieciństwa.

Nikt z nich nie zbliżał się jeszcze do emerytury, więc nie mogli mieć wspomnień z tego mieszkania. — Tylko jeden, brzuchaty, nic nie wspominał.  — Rozparty w fotelu w salonie wgapiał się łakomie w talerze z zupą“.

Tak się zaczęła gehenna Joli i Kazimierza Brzeskich z dwoma panami M.

W ciągu następnego roku poznali ich metody działania, których celem było zastraszenie i wykurzenie lokatorów z Nabielaka 9. — Niezliczona ilość godzin, które Jola Brzeska musiała spędzać w sądach, na procesach wytaczanych jej przez właściciela.

14 grudnia 2007 roku umarł Kazimierz Brzeski.  

— W tym samym roku powstał WSL – Warszawskie Stowarzyszenie Lokatorów.

Nie była więc już sama w walce z ratuszem, urzędnikami  oraz – wciąż ją dręczącym – kamienicznikiem.

Państwowe urzędy oraz policja powinny zamiast chronić kobietę działały przeciwko niej.

Jola była obywatelką oraz lokatorką wyklętą.

Urzędnicy miejscy oraz sama pani prezydent Warszawy, bagatelizowali rozmiary reprywatyzacji w mieście.   — Radni nie byli zadowoleni, gdy podczas sesji zjawiali się działacze KOL oraz WSL i psuli im dobre samopoczucie.  — Sprawa reprywatyzacji była spychana na dalszy plan.

— Proceder kwitł w najlepsze.

Brzeska była bliska rozpracowniu kulis działania panów M.   — Być może to sprawiło, że Joli Brzeskiej już nie ma, za dużo wiedziała? 

Mogła pokrzyżować swoją wiedzą intratny interes, robiony na ludzkiej krzywdzie?

„Nie było tygodnia, żeby do Warszawskiego Stowarzyszenia Lokatorów, którego Jolanta Brzeska była współzałożycielką i aktywną działaczką, nie napływały kolejne dramaty, cała lawina nieszczęść.

— Eksmisja na bruk Anki z trójką dzieci w środku zimy.

— Samobójstwo lokatora   na   Wspólnej, który nie wytrzymał presji firmy deweloperskiej i z rozpaczy, że nie zapewnił rodzinie dachu nad głową powiesił się.

— Zawał serca emerytowanego mistrza jeździeckiego trzy miesiące po tym, jak nowy właściciel wyrzucił go z mieszkania do piwnicy.   — Serce nie wytrzymało upodlenia.

A dla kontrastu właściciel mieszkania Brzeskiej, rozparty na skórzanej tapicerce luksusowego bmw, wożony przez osobistego kierowcę, właściciel sześćdziesięciu odzyskanych nieruchomości, z których żadna nigdy nie należała do jego przodków.

— Jemu miasto przydzieliło komunalne mieszkanie na Krakowskim Przedmieściu z widokiem na Zamek Królewski.

Dla niej, dla mistrza jeździectwa i tego biedaka ze Wspólnej — nie mieli nawet psiej budy“.

— opisuje Ewa Andruszkiewicz

Wszystkich, którzy zgłaszali się o pomoc do WSL, państwo traktowało jak obywateli drugiej kategorii. 

— WSL nie powstałby, gdyby nie to upodlenie ludzi z objętych reprywatyzacją kamienic.   — Dla urzędników nie byli oni partnerami do rozmów.

Po cóż funkcjonariusze policji mieli stawać w obronie lokatorów? — bardziej przydają się podczas nielegalnych eksmisji.

Po tragicznej śmierci Brzeskiej (1 marca 2011 roku) — państwo nadal traktowało ją tak samo, jak za życia – z lekceważeniem. 

„Laboratoria kryminalistyczne wykonują badanie DNA w ciągu dwóch tygodni.

Rodzina Jolanty Brzeskiej czekała dwa miesiące na potwierdzenie identyfikacji zwłok. — Dokładnie pół roku prokuratura mokotowska zwlekała z zezwoleniem na wydanie aktu zgonu.

Przez następne cztery miesiące nie można było wydębić zgody na pochówek.  —  Przez dziesięć miesięcy spalone ciało Jolanty Brzeskiej leżało w lodówce zakładu medycyny sądowej z przyczepioną do nogi kartką NN.

Za życia była traktowana jak Nic Nieznaczący śmieć.   — Z takim samym szacunkiem odniesiono się do jej zmasakrowanych zwłok.

Absurdalna pierwotna teza o samobójstwie przy użyciu oleju napędowego, używanego wyłącznie przez gangsterów do skutecznego likwidowania wszelkich śladów biologicznych w miejscu zbrodni, na wiele miesięcy zwolniła organa dochodzeniowe z obowiązku zabezpieczenia dowodów morderstwa.

— Nie przeszukano mieszkania, nie przesłuchano sąsiadów, którzy widzieli moment uprowadzenia.

Dopiero po manifestacji przed Prokuraturą Generalną, jaką zorganizował Komitet Obrony Lokatorów pół roku po zabójstwie Brzeskiej,  —  kiedy jej przyjaciele wyraźnie wskazywali sprawców zbrodni,  

— policja zadała kilka pytań obu pełnomocnikom Barbary Zdrenki. Nic nie widzieli, nic nie słyszeli i ponieśli same straty…“.

Ewa Andruszkiewicz o tym, co działo sie ze sprawą Joli Brzeskiej po 1 marca 2011 roku.

1 marca jest Dniem Żołnierzy Wyklętych, — dla mnie jest Dniem Obywatelki oraz Lokatorki Wyklętej, — bo taką była Jola Brzeska.

Przez te pięć lat musiała walczyć z władzami o chwilę uwagi dla siebie oraz innych lokatorów, dręczonych przez kamieniczników, tak jak ona sama.

Ostatnie słowo niech należą do przyjaciela Joli z WSL, Andrzeja Smosarskiego:

„Jola   była   założycielką   Warszawskiego Stowarzyszenia Lokatorów, — od samego początku pomagała innym ludziom zrozumieć meandry sytuacji prawnych związanych z terrorem wobec najemców mieszkań.

— Miała niesamowity instynkt prawny, potrafiła szybko i bezbłędnie identyfikować wszystkie składniki bardzo skomplikowanych sytuacji prawnych.

Pełna godności, samodzielna, solidarności wobec innych, towarzyska, zawsze obecna na akcjach WSL,   — jedna z tych kobiet,  które są dla mnie o wiele bardziej symbolem codziennej walki z wyzyskiem i okrucieństwem, niż wszelkie rozreklamowane celebrytki.

Sama była obiektem agresji znanego warszawskiego specjalisty od przejmowania budynków i wyrzucania ludzi, — niestety sądy i władze miasta do końca były odwrócone od jej problemu z kamienicznikiem.

Nie   wiemy,  czy jej śmierć była związana z konfliktem mieszkaniowym – zaginięcie nastąpiło kilka dni przed kolejnym zapowiedzianym przez kamienicznika i komornika drastycznym uderzeniem w dorobek jej życia.

Kilka   lat   temu   zmarł  mąż Joli, — także aktywny działacz lokatorski, — bardzo to przeżyła, ale zacisnęła zęby walcząc dalej o swoje i nie tylko swoje: godność, mieszkanie, zmianę polityki mieszkaniowej władz stolicy.

Bardzo kochała swoją córkę i wnuka, o których często opowiadała.

Siedziałem wczoraj wiele godzin rozmawiając z córką Joli. — Podobnie – twarda dzielna kobieta, która nie poddaje się w sytuacjach opresji”.

***

Przygotował Robert Nowak

W sobotę na Syrenie  (Wilcza 30, Warszawa) o godz. 18. odbędzie się pokaz filmu ”Lokatorka” oraz dyskusja nt. walki z reprywatyzacją.

1 marca – w 5. rocznicę zabójstwa Brzeskiej – o godzinie 15.00 pod Prokuraturą Generalną   — demonstracja.

——————————————————————-

27 lutego 2016/ Za; http://rownosc.info.pl/pub/obywatelka-wykleta/

ZOBACZ: Armia SOROSa przejmuje MIASTA i gminy

Ten wpis został opublikowany w kategorii ANTYPOLONIZM, APELE - KOMUNIKATY, ARCHIWUM 25-LECIA 1989-2014, Bieda, Eksmisje, III RP, JUDAIZACJA POLSKI, PiS - Prawo i Sprawiedliwość, PO, POLITYKA, POlska w likwidacji, SPOŁECZNO-POLITYCZNE. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Obywatelka wyklęta |POLECAM!

  1. Terenzio pisze:

    “W trosce o byt i przyszłość naszej Ojczyzny,(…) my, Naród Polski – WSZYSCY obywatele Rzeczypospolitej, zarówno wierzący w Boga będącego źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna, jak i nie podzielający tej wiary, a te uniwersalne wartości wywodzący z innych źródeł, równi w prawach i w powinnościach wobec dobra wspólnego – Polski ( …)?
    W krajach o nawet bardzo niskiej cywilizacji ale głęboko chrześcijańskich ( pierwsza kategoria obywateli ) i szczegòlnie , nawet zbyt, świecko – etycznych ( druga kategoria obywateli) powinny byłyby być wymierzane bardzo surowe kary za morderstwo – w opisanym przypadku ,dokonane na rodzinie Brzeskich , łącznie z lokatorem ze Wspòlnej i mistrzem jeździeckim . Cyniczne męczenia i wyrafinowane torturowania psychologiczne i ekonomiczne istot ludzkich , ktòre doprowadza je do zgonu albo do samounicestwienia się z rozpaczy jest ciężkim przestępstwem .Niestety my jesteśmy bardzo wysoką cywilizacją o wielkich ideałach duchowych i kulturalnych. Kiedyś byliśmy bardzo prymitywni.

Możliwość komentowania jest wyłączona.