Czas zbudować mur na granicy z Ukrainą! – Ukraina stała się państwem tranzytowym dla bojówkarzy ISIS. |POLECAM!

090317-N-5253T-016 DOUGLAS, Ariz. (March 17, 2009) Two men scale the border fence into Mexico a few hundred yards away from where Seabees from Naval Mobile Construction Battalions (NMCB) 133 and NMCB-14 are building a 1,500 foot-long concrete-ined drainage ditch and a 10 foot-high wall to increase security along the U.S. and Mexico border in Douglas, Ariz. (U.S. Navy photo by Steelworker 1st Class Matthew Tyson/Released)

DOUGLAS, Ariz. (March 17, 2009) Two men scale the border fence into Mexico a few hundred yards away from where Seabees from Naval Mobile Construction Battalions (NMCB) 133 and NMCB-14 are building a 1,500 foot-long concrete-ined drainage ditch and a 10 foot-high wall to increase security along the U.S. and Mexico border in Douglas, Ariz. (U.S. Navy photo by Steelworker 1st Class Matthew Tyson/Released)

SBU otwarcie przyznała, — że Ukraina stała się państwem tranzytowym dla bojówkarzy ISIS. — Na terytorium kraju znajduje się teraz co najmniej 63 (stwierdzonych oficjalnie) zwolenników tej organizacji terrorystycznej.

Strefa tranzytowa ISIS

Ukraina jest bardzo wygodnym miejscem dla przerzutu terrorystów.

— Po pierwsze,   — sytuacja w kraju jest w takim stanie, — że większa część granic wcale nie jest kontrolowana.

— Po drugie,   — władze ukraińskie nie kontrolują faktycznie niektórych znacznych części swojego terytorium, — nawet tych formalnie podporządkowanych.

Przykładem jest przejęcie nadzoru nad pograniczem chersońsko-krymskim przez przedstawicieli tzw. Medżlisu krymsko-tatarskiego  – ekstremistycznej grupy Tatarów Krymskich, która całkowicie usunęła z tego terenu reprezentantów państwowej służby granicznej Ukrainy.

18 stycznia Służba Bezpieki Ukrainy oficjalnie potwierdziła fakt obecności w szeregach ISIS co najmniej 50 mieszkańców Krymu, — głównie Tatarów Krymskich.

W odpowiedzi na oficjalne zapytanie ukraińskich dziennikarzy – SBU oświadczyło wprost,   — że bojówkarze ISIS traktują Ukrainę jako dosłownie „strefę tranzytową”.

„Na terenie Ukrainy działają pojedyncze grupy zwolenników ideologii ISIS szerzące propagandę wśród swojego otoczenia. 

— Prowadzą one werbunek nowych członków, przerzut osób wcześniej zwerbowanych — (w tym pochodzących z krajów Kaukazu i Azji Środkowej)  — tranzytem przez terytorium Ukrainy i Turcji — na tereny Syrii i Iraku, celem udziału w walce po stronie ISIS, a także szlakiem powrotnym.

— Organizują również materialne i finansowe zabezpieczenie dla bojowników,  —  oferując im miejsca tymczasowego pobytu, paszporty oraz dokumenty przejazdowe

– przyznało SBU.

Nie   powinno   to  dziwić,   — skoro jeszcze w roku 2013 BBC informowało o walce Tatarów Krymskich po stronie terrorystów w Syrii.

Sytuacja   zmieniła się o tyle, — że obecnie w przekazie europejskich mediów ci sami Tatarzy są postrzegani w Europie jak ofiary rosyjskiej agresji,

— ze wszech miar godne przyjęcia na terytorium UE,  —  co jak widać niesie jednak za sobą wymierne niebezpieczeństwa.

Środowisko Tatarów Krymskich nie jest jednolite.

Jest wśród nich m.in. wielu zwolenników islamskiej organizacji Hizb at-Tahrir,   — prawnie zakazanej w Rosji.

Te rzekome „ofiary rosyjskiej okupacji Krymu” — nie wspominają, że członkowie tejże organizacji są aktywnymi zwolennikami terrorystów w Syrii, udzielającymi im wieloletniego aktywnego wsparcia,   — co w swoim czasie potwierdzała właśnie BBC.

— Cóż, można stwierdzić, że akurat oni ucierpieli wskutek przejęcia Krymu przez Rosję – co jednak nie zmienia faktu, że są przecież skrajnymi islamistami.

Ekstremiści   tatarscy prowadząc akcje,  w wyniku których czasowo przerwany   został   dopływ prądu na Półwysep 

—  otrzymują wsparcie m.in. ze strony członków organizacji Szare Wilki, —  grupy islamistów walczącej w Syrii,  —  odpowiedzialnej za zabicie rosyjskiego lotnika, który na spadochronie ratował się skacząc z rosyjskiego bombowca zestrzelonego przez Turków.

Na popularnym zdjęciu mającym „reklamować” zniszczenie energetycznej linii przesyłowej na Krym   — prezentowała się Amina Okujewa  — żona znanego czeczeńskiego bojówkarza-islamisty.

— Sam akt terroru wymierzony w sieci wysokiego napięcia uderzył w normalne życie na Półwyspie, — pozostawiając bez prądu kobiety i dzieci.

Nieprzypadkowo ekstremiści czeczeńscy są jednymi z najaktywniejszych bojówkarzy ISIS.

Na tym samym zdjęciu widzieliśmy Lenura Ismailowa – jawnego protegowanego Turcji, — faktycznego skarbnika Medżlisu.

Najczęściej przedstawia się jako „bojownik antyrosyjski”, —  rzadko jednak prezentując   tło   terrorystycznego ataku na energetykę krymską dodaje się,

— że faktycznym jego celem była stacja zwiadu lotniczego i kosmicznego, którą za wszelką cenę starano się pozbawić zasilania tuż przed rozpoczęciem nalotów na pozycje Państwa Islamskiego w Syrii.

W istocie więc można stwierdzić, że południowa część obwodu chersońskiego, nie znajdując się już pod faktyczną władzą Kijowa – jest kontrolowana bezpośrednio przez terrorystów związanych z ISIS.

Mówimy o terytorium położonym jak najbardziej w Europie, — mniej niż tysiąc kilometrów od granicy z Polską!

Jak się obronić?

Jesienią ubiegłego roku   — dziennikarz niemieckiej gazety „Die Zeit” zobaczył w jednym z obozów uciekinierów i opublikował mapę — nowej trasy imigrantów, prowadzącej do Niemiec przez Bułgarię, Rumunię oraz zachodnią Ukrainę.

Jest ona wprawdzie dłuższa niż ta przez Węgry,   — ale za to znaczna długość granic krajów przez które przechodzi — praktycznie uniemożliwia budowę muru obronnego przeciwko uchodźcom.

—  Jedyny odcinek na którym można powstrzymać falę imigrantów – to granica między Ukrainą a Polską.

Ukraina nie da rady dokonać tego na własną rękę.

Dlaczego?

Wytłumaczę na prostym przykładzie.

Na początku konfliktu zbrojnego na Donbasie — ukraiński premier Arsenij Jaceniuk oświadczył o „ogromnym” – jak stwierdził – projekcie Muru Europejskiego.

— Projekt   ów   w   postaci   wielokilometrowego  muru z fosą przedstawiano w roku 2014  —  jako „wielkie dokonanie myśli obronnej”,   — mającej jeden tylko   cel  — „powstrzymać agresję rosyjską” na granicy Ukrainy.

Już wówczas jednak wielu sceptyków zwróciło uwagę,   — że „Wielki Mur” z jakiegoś powodu składa się tylko z cieniutkich metalowych prętów.

— Analitycy poddawali w wątpliwość, czy tak skonstruowana „opoka” będzie w stanie powstrzymać nawet nędzny rosyjski transporter opancerzony.

Wszystko   oczywiście   wyszło   „po ukraińsku” – czyli śmiesznie, trywialnie i – oczywiście – nie bez korupcji.

Rozreklamowany projekt,   dla realizacji którego zostały przeznaczone grube pieniądze   z  budżetu

– okazał się nie ukraińskim,   — lecz europejskim projektem kontroli imigrantów na granicy Ukrainy i Rosji.

Projekt ów był zatwierdzony jeszcze w roku 2010 za czasów Janukowycza i przy wsparciu ze strony UE.

Na jego realizację planowano przeznaczyć około 60 mln euro z kieszeni europejskich – w tym polskich – podatników.

Była to część większego programu „Kompleksowe zarządzanie granicami” , — nigdy nie mającego nic wspólnego z obronnością.

Nawiasem mówiąc, — Jaceniuk zdążył wprawdzie dopisać do projektu olbrzymie środki finansowe,   — ale niemal równolegle został zamknięty tuż po rozpoczęciu.

— 19. stycznia tego roku minęło 500 dni od momentu jego początku — i… klęski.

Kontrola ze strony urzędów państwowych i sam aparat państwowy na Ukrainie są w stanie  —  (łagodnie mówiąc…) — znacznego nadwyrężenia,

—  w kraju panuje korupcja i polityczne intrygi.

Nawet więc jeśli by faktycznie wydano na budowę muru granicznego — tym razem pomiędzy Ukrainą a Rumunią   — gigantyczne środki – skończyłoby się podobnie, jak z murem Jaceniuka.

Nawet setki milionów, które mogłaby na ten cel (teoretycznie) wygospodarować Komisja Europejska – tylko powiększyłyby skalę marnotrawstwa i złodziejstwa,   — bez żadnych wymiernych, oczekiwanych efektów.

Z kolei zamknięcie granic między Bułgarią i Rumunią czy między Rumunią i Grecją – jest przecież zupełnie nierealne.

Co gorsza,   — Ukraina   pozostaje   krajem  tranzytowym,  do którego kierują się potoki uchodźców nie tylko ze strony Rumunii, ale i ze wschodu.

— Do niedawna droga przez Ukrainę była głównym szlakiem do Europy dla uchodźców z Afganistanu i Pakistanu.

Wreszcie uwzględniając to wszystko – wystarczy po prostu spojrzeć na mapę Europy.

Granica między Węgrami a Serbią jest zamknięta, — granica węgiersko-ukraińska jest bardzo krótka —  i da się ją lekko zamknąć dzięki rzece Cisa.

— Granica między Ukrainą a Polską   — jest najdłuższym odcinkiem granic Ukrainy na zachodzie.

Proszę oszacować wymienione niebezpieczeństwa i odpowiedzieć na pytanie

– którędy pójdą uchodźcy,   — w tym ukryci wśród nich terroryści, —  kiedy się znajdą (a może już się znajdują) na terenie Ukrainy?

Polacy muszą się obudzić

Zagrożenie już dojrzewa.

Na razie można je jeszcze powstrzymywać, ale tylko do czasu.

— Czasu, w którym Polska będzie miała całkowicie niekontrolowaną granicę na wschodzie.

Tam gdzie mieszkam,   — na Wołyniu,   — przybycie nawet nie 100 tysięcy (jak na Węgrzech i w Austrii),   — ale nawet 10 tysięcy uchodźców — będzie gigantyczną klęską humanitarną, z którą miejscowe władze w żaden sposób nie będą umiały, ani mogły sobie poradzić.

Ponadto każdy przecież w takiej sytuacji będzie chciał upiec własną pieczeń.

W interesie Rumunii i Bułgarii   — będzie jak najszybciej pozbyć się kłopotliwej fali, kierowanej najprostszą drogą – na Ukrainę.

Tu  z kolei przemówi pieniądz i skłonność polityków i lokalnych władz (a także miejscowych mafii, co czasem na jedno wychodzi) —  do przyjmowania łapówek za ułatwianie transferu za polską granicę.

A środków finansowych nie zabraknie,   — są przecież hojnie dostarczane przez sponsorów,   — także tych z Turcji czy Kataru.

Wszyscy więc zarobią – od szefów ukraińskich rejonów i obwodów, po samego Poroszenkę,  

— który   zapewne   w takiej sytuacji nie omieszka uderzyć do Polski i całej Unii Europejskiej   — o wsparcie finansowe i rekompensaty z przeznaczeniem, — a jakże,   — na utrzymanie i powstrzymanie imigrantów.

W ten sposób Kijów zyska instrument szantażowania Europy – a fala uchodźców i tak uderzy w granicę z RP,   — zarówno oficjalnie, jak i trasami przerzutowymi dobrze znanymi przez mieszkańców zachodniej Ukrainy i polskiego pogranicza.

Powstrzymanie tego napływu, z którego żadnym sposobem nie uda się przecież wyłuskać licznych zapewne terrorystów – nie będzie już możliwe.

Dlatego o ochronę Polski zatroszczyć trzeba się już teraz,   — a jedyną metodą jest budowa muru na granicy polsko-ukraińskiej,

— podobnego do tego wzniesionego przez Węgry dla zabezpieczenia przez inwazją imigrantów.

Będzie to zresztą korzystne także dla dawnych Kresów, — w tym mojego Wołynia i Ziemi Lwowskiej,   — których atrakcyjność dla uchodźców w wyniku takiej operacji wyraźnie spadnie.

Jeżeli jednak Polska i Polacy nie sprostają temu absolutnie koniecznemu zadaniu

– wszystkich nas,  —  z tej i tamtej strony Bugu – czeka nieuchronna katastrofa.

***

Wacław Balcerowicz

Łuck, Wołyń, 21 stycznia 2016 r.

Za; http://www.konserwatyzm.pl/artykul/13437/czas-zbudowac-mur

ZOBACZ:

MSWiA nie wstrzyma dotacji dla Ukraińców kwestionujących rzeź wołyńską. Resort odpowiedział posłowi

mid_40715Przemarsz UPA w Przemyślu. Fot. By Birczanin (Own work (own photo)) [Public domain], via Wikimedia Commons
Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii ANTYPOLONIZM, APELE - KOMUNIKATY, HISTORIA WSPÓLCZESNA, III RP, III Wojna Światowa?, ISIS, ISLAM, PiS - Prawo i Sprawiedliwość, POLITYKA, POlska w likwidacji, Ukraina, UNIA EUROPEJSKA. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.