Polski Majdan – „obrona demokracji” zaostrza się |POLECAM!.. Polska w likwidacji… jak Ukraina

mid_39869————————————————————————————-

Platforma   Obywatelska  i usłużne względem niej media nie mogą znieść faktu objęcia władzy przez PiS.   —  Władzy zdobytej przecież w wyborach, stanowiących rzekomo dla demoliberałów wielką wartość.

— Liderzy opozycji i czołowi dziennikarze nawołują do obywatelskiego nieposłuszeństwa i skamlą za granicą.

Czy Polskę czeka „Majdan” wymierzony przeciw „dyktaturze” PiS i przywrócenie liberałów do władzy?   —  Czy pomoże bratnia zagranica?

Mainstreamowe media aż huczą od histerycznych głosów nawołujących do obrony demokracji.   — Demokracji zagrożonej podobno przez partię, która dopiero co wolne i powszechne wybory wygrała.

Tworzony jest obraz rzekomo grożącej nam strasznej dyktatury.

Czy ta nachalna propaganda ma służyć jedynie wygraniu przez liberalną opozycję wyborów za 4 lata?

Czy nienawidzący PiS politycy i żurnaliści są w stanie czekać tak długo?

A może podgrzewają nastroje w społeczeństwie licząc, że kadencja PiS skończy się znacznie szybciej?

W trakcie debaty dotyczącej orzeczenia nieważności wyboru pięciu sędziów Trybunału Konstytucyjnego   — na Twitterze uaktywnił się Tomasz Lis.

25 listopada napisał

—  „Kaczyński chce swojej dyktatury.   — Ale jeśli chce być Janukowyczem, musi wiedzieć   —  w Warszawie będzie Majdan”.

To tylko głupi tekścik czy realna groźba?

Słowa Lisa można by jeszcze zlekceważyć jako pustą gadaninę,   — gdyby podobne zapowiedzi nie padły z ust jednego z przywódców PO.

 —  W 2006 roku organizowaliśmy „Błękitny marsz”,   — jeśli będzie taka potrzeba, — to jutro czy pojutrze znów na ulicach Warszawy zorganizujemy taki marsz.   — Będę do tego namawiał

– powiedział   Grzegorz   Schetyna   26   listopada   na   konferencji  prasowej w Łomży.

Do społecznej mobilizacji wzywa też człowiek kreujący się na lidera antypisowskiej opozycji   —  Ryszard Petru.

Wyraził swoje zatroskanie kwestią posunięć PiS w kwestii Trybunału Konstytucyjnego.  

— Stwierdził, że kolejną instytucją, po którą może sięgnąć PiS, — będą media publiczne.

—  My sami nie zablokujemy tej szarzy PiS

—  powiedział polityk cytowany przez tvn24.pl.

—  Ważne   jest,   żeby był sygnał,  — że nasz opór, który stawiamy w nocy w parlamencie rezonuje w społeczeństwie, — bo inaczej nie ma pewności, czy ludzie myślą dokładnie tak, jak my

– stwierdził.

Zachęcił do wyrażania sprzeciwu wobec posunięć władzy na portalach społecznościowych   — i na… ulicy.

Na 12 grudnia Komitet Obrony Demokracji zaplanował demonstrację przed Trybunałem Konstytucyjnym.

— Oficjalnie ma ona na celu obronę zagrożonej zdaniem lidera KOD demokracji.

Manifestację popierają szefowie klubów PO, PSL i Nowoczesnej.

„Obywatelska” rewolucja już powstaje?

Czyżby to właśnie Komitet Obrony Demokracji był pierwszym zalążkiem „obywatelskiej” rewolucji?

Organizacja szumnie nawiązująca do nazwy Komitetu Obrony Robotników i mająca opornik   — (symbol opozycjonistów czasów PRL) — w swoim logo powstała jako grupa na Facebooku.

— Szybko została wypromowana przez „Gazetę Wyborczą” — i obecnie znana jest w całej Polsce.

KOD twierdzi, że pod rządami PiS trwa

— „demontaż   instytucji  demokratycznych stojących na straży porządku prawnego i praw człowieka”.

Autorzy Manifestu KOD straszą totalitaryzmem podgrzewając atmosferę zagrożenia.

Być może to właśnie KOD stanie się jedną z organizacji odpowiedzialnych za przyszły „Majdan”.

— Na   swojej   stronie internetowej KOD zniechęca do pochopnego działania.

Czy jednak ma to na celu zniechęcenie do wychodzenia na ulicę w ogóle?

Wręcz przeciwnie.

— „Będziemy protestować. Będziemy się sprzeciwiać. Nie tylko w internecie. — Ale nie wyjdziemy na ulicę,   — póki nie będziemy w pełni gotowi!

Pracujemy dzień i noc, abyśmy byli na te moment gotowi”

– czytamy na komitetobronydemokracji.pl.

Większości obywateli RP zupełnie nie obchodzi,   —  jaki sędzia zasiadać będzie w Trybunale Konstytucyjnym.

—  Oczekiwanie, aby sami z siebie masowo wyszli na ulice, to absurd.

Jednak odpowiednia,   — trwająca non-stop propaganda medialna — może zrobić swoje i skłonić część ludzi do działania.

Resztę w tej kontrolowanej „rewolucji” stanowić mogą działacze partyjni, politycy,  przedstawiciele rozmaitych organizacji,   — a być może nawet obcych służb.

Pod   pretekstem   spontanicznego  ludowego protestu „w obronie demokracji”   — może oto dojść do realnego pogwałcenia demokratycznych reguł gry  —  i wymuszenia zmiany władzy.

Podobne scenariusze,   — znane jako różnokolorowe rewolucje,   — miały nie tak dawno miejsce na Ukrainie czy choćby w krajach arabskich.

[Niestety… przy aktywnym wsparciu PiS-u, które trwa do dziś  — w tym miejscu można zapytać:   — PiS-ie: w co — z kim — i przeciwko komu —  prowadzisz grę razem ze środowiskami żydo-amerykańskimi i ukro-banderowskimi?  — od zawsze wrogimi Polsce…. — a teraz jakaś rewolucja „w obronie demokracji” przy wsparciu tych samych środowisk  rzekomo przeciw tobie? —  emjot]

Kto pomoże protestującym?

Liczący  na jakąś formę powtórki z Majdanu opozycyjni politycy i dziennikarze   — niejednokrotnie podkreślają z nadzieją (pewnością?),

— że rządy PiS-u nie będą długie.

Znany publicysta „Gazety Wyborczej” Wojciech Maziarski   — pisząc o tym, ile potrwają rządy PiS w Polsce twierdzi, że

— „o ile nie posypie się Unia Europejska i duch autorytaryzmu nie weźmie góry na całym kontynencie  —  raczej krótko”.

Do owego skrócenia władzy przyczynić się mają „wolne media” (sic!), „organizacje społeczne”,   — a ostatecznie także opór Brukseli.

Dziennikarz   wyjaśnia przy okazji powód,   — dla którego Polska znalazła się w UE.

— „Jeśli   zaś  partia Jarosława Kaczyńskiego będzie próbowała zniszczyć niezależne media,  organizacje pozarządowe czy inne instytucje społeczeństwa obywatelskiego — oraz opozycję polityczną w parlamencie  —  niechybnie nadzieje się nie tylko na opór społeczeństwa, ale i na kontrę Brukseli”

– stwierdza.

Wydaje się więc, że „spontaniczna” rewolucja w Polsce   — może liczyć na pomoc zagranicy.

Światowe media,   — w tym te najbardziej prestiżowe — poświęcają ostatnimi czasy zaskakująco dużo uwagi naszemu krajowi.

Na przykład 29 listopada Jackson Diehl na łamach „Washington Post” stwierdził, że

— „Kaczyński, jak węgierski Wiktor Orban — jest produktem obrzydliwego,   przedwojennego populizmu, zamrożonego i zachowanego przez czasy komunizmu — i łączącego ksenofobię, antysemityzm, prawicowy katolicyzm i tendencje autokratyczne”.

[A to dobre! syjonistyczny wojtyliańsko-judaistyczny pseudo-katolicki PiS i antysemityzm… — emjot]

W podobne tony uderzył w sobotę „The Economist”,  —  a w niedzielę CNN.

O zainteresowaniu zagranicy sytuacją w Polsce świadczą także plany dotyczące debaty w Parlamencie Europejskim na temat przyszłości Polski.

— Może do niej dojść już w przyszłym tygodniu.

Czy Unia zdecyduje się na ingerencję w polską politykę?

Niewykluczone,   — gdyż analogiczną sytuację widzieliśmy przed laty w Austrii,   — gdy w skład rządu weszła prawicowa partia Jörga Haidera – podobnie jak PiS sceptyczna m.in. wobec unijnej polityce multi-kulti.

Unia Europejska zastosowała wówczas sankcje wobec tego kraju,   — a 14 krajów zamroziło stosunki na okres 8 miesięcy.

W przypadku rządów PiS reakcja może być odpowiednio ostrzejsza, — gdyż partia ta nie tylko wchodzi w skład rządu,   — lecz posiada praktycznie pełną władzę polityczną.

Gdyby jednak Unia nie chciała decydować się na radykalne posunięcia lub nie miała na to siły,   — liberalna   opozycja   może   jeszcze  zwrócić się o pomoc do rozmaitych potężnych organizacji pozarządowych.

— Na przykład tych należących do George’a Sorosa,   — wyrzuconej z Rosji jako zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa.

Grupa ta posądzana jest przez pewnych komentatorów i polityków o inspirowanie   niepokojów w krajach takich,   jak Serbia, Gruzja, Egipt, Turcja i Macedonia.

Tak  czy owak potężni lewicowo-liberalni politycy czy instytucje skłonne obalić „dyktaturę”   — z pewnością się znajdą.

Inspirowane przez medialną dezinformację, — koordynowane przez polityków opozycji czy grupy w rodzaju KOD i ewentualnie zagraniczne ośrodki protesty

— doprowadzą do kryzysu społeczno-politycznego podobnego do tego, jaki miał miejsce na Ukrainie.

W takiej sytuacji aktualnej władzy trudno będzie się utrzymać – w każdym razie bez (kompromitującego) użycia siły wobec uczestników „spontanicznych” protestów lub zmobilizowania i zradykalizowania własnych zwolenników.

W sytuacji chaosu, jak zapanuje, ktoś będzie musiał udzielić „bratniej pomocy”.

Taki scenariusz to jedynie hipoteza.

To jednak nie powód by nie potraktować go poważnie.

***

Marcin Jendrzejczak

————————————————–
2015-12-09
Za: http://www.pch24.pl/polski-majdan—obrona-demokracji-zaostrza-sie,39869,i.html#ixzz3u7uCYl8T
Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii "Solidarność", 13 grudnia Stan wojenny, 13 grudnia Traktat Lizboński, 4 czerwca 1989, ANTYPOLONIZM, APELE - KOMUNIKATY, ARCHIWUM 25-LECIA 1989-2014, FINANSJERA ŚWIATOWA, Fundacja Batorego, HISTORIA POLSKI, III RP, JUDAIZACJA POLSKI, OKRĄGŁY STÓŁ, PiS - Prawo i Sprawiedliwość, PO, POLITYKA, POlska w likwidacji, REWOLUCJE, Roszczenia wobec Polski, SPOŁECZNO-POLITYCZNE, Ukraina, USA, WYBORY. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.