RFN: Ropny Furunkuł Niemiecki – Adam Danek

Cypriot protesters hold a banner as hundreds of Cypriot students march on the presidential palace in Nicosia during a rally against a bailout for the financially crippled island on March 26, 2013. Cyprus secured a deal with the troika for a 10-billion-euro ($13 billion) bailout that helped it avert bankruptcy but which will see large deposit-holders at its two biggest banks losing much of their savings. AFP PHOTO/EMILY IRVING-SWIFT

Cypriot protesters hold a banner as hundreds of Cypriot students march on the presidential palace in Nicosia during a rally against a bailout for the financially crippled island on March 26, 2013. Cyprus secured a deal with the troika for a 10-billion-euro ($13 billion) bailout that helped it avert bankruptcy but which will see large deposit-holders at its two biggest banks losing much of their savings. AFP PHOTO/EMILY IRVING-SWIFT

Demonstracja na Cyprze.

Bezczelne i cyniczne stanowisko zajęte wobec kryzysu imigranckiego przez niemiecki rząd, który rozkazuje innym państwom Unii Europejskiej wywozić do siebie i przetrzymywać siłą nielegalnych imigrantów, żeby nie przyjechali do Niemiec, — nazywając to „solidarnością europejską” oraz „duchem europejskiej wspólnoty”, a wszelkie głosy sprzeciwu zakrzykując jako „egoizm”,  

—  dostarcza dobrej okazji do przypomnienia,  —  jaką rolę odgrywa RFN w obecnym systemie politycznym Europy.

Po rozpadzie bloku wschodniego zjednoczone Niemcy skolonizowały pod względem gospodarczym zarówno Polskę, jak i pozostałe kraje Europy Środkowo-Wschodniej.

RFN jest największym importerem do Polski, — co oznacza, że w międzynarodowych stosunkach handlowych Polska funkcjonuje przede wszystkim jako rynek zbytu dla Niemiec.

Niemiecki kapitał zdominował polski rynek prasowy, zyskując istotne narzędzie oddziaływania na świadomość zbiorową Polaków.

— Opłacani przez Niemców dziennikarze pokroju Tomasza Lisa  — rzucają się z rykiem na każdego w polskiej polityce, kto oponuje wobec dyspozycji płynących aktualnie z Berlina.

Niemiecka mniejszość narodowa pozostaje jedyną grupą w Polsce, która ma z góry zagwarantowaną reprezentację w Sejmie,   — ponieważ jej list z mocy prawa nie obowiązuje próg wyborczy

– co jest sytuacją skandaliczną i trąci stosunkami kolonialnymi w ich klasycznej postaci.

Berlin wykorzystuje swoje wpływy w Polsce w ściśle określony sposób na płaszczyźnie geokultury.

— Napuchnięta i obwisła twarz Angeli Merkel doskonale obrazuje kondycję jej kraju.

Niemcy są społeczeństwem zgrzybiałym i stoczonym przez choroby, które zafundowali sobie na własne życzenie,   — takie jak rozliczne patologie „wielokulturowości”.

Ale zanim na nie umrą, chcą koniecznie zakazić nimi państwa poddane ich hegemonii.

Nie przypadkiem zagraniczne posiłki dla polskich „marszów tolerancji” czy lewackich zadym „antify”   — zawsze przyjeżdżają do Polski z Niemiec.

— Niemcy hojnie dotują polskie organizacje zajmujące się propagowaniem rozwiązłości i zboczeń (zwłaszcza homoseksualizmu).

Czynią to albo za pośrednictwem Unii Europejskiej, albo też dofinansowują tego typu organizacje niemieckie, te zaś z kolei dofinansowują swoje odpowiedniki w Polsce.

Z RFN rozlewa się zgnilizna na całą Europę Środkowo-Wschodnią.

— Berlin chce zaśmiecić wszystkie kraje naszego regionu pedalstwem i masową imigracją.

Władimir Putin nazwał kiedyś rozpad Związku Sowieckiego —  „największą katastrofą geopolityczną XX wieku”.

Z rosyjskiego punktu widzenia niewątpliwie tak to wygląda, — pytanie jednak, czy pod tą oceną podpisałyby się elity polityczne i społeczeństwa Armenii, Azerbejdżanu, Białorusi, Czeczenii, Kazachstanu, Turkmenistanu czy Uzbekistanu.

Wyraźnie natomiast widzimy dzisiaj, jak wielką katastrofą geopolityczną okazało się zniknięcie NRD z mapy Europy.

Nacjonalizm niemiecki w wydaniu enerdowskim miał wprawdzie pewien antypolski koloryt,   — ale o ileż lepszą dla Polski sytuacją byłoby istnienie w dalszym ciągu dwóch państw niemieckich o niepokrywających się ze sobą interesach.

Sprzeciw wobec postulatu zjednoczenia Niemiec był tradycyjnym punktem programu środowisk narodowych i patriotycznych w PRL,

— lecz przed jego zgubnymi konsekwencjami przestrzegał przecież także z emigracji przedwojenny jeszcze geopolityk Wojciech Wasiutyński,  — więc nie można (było) dezawuować tego sprzeciwu jako „komunistycznej propagandy”.

W rachunku błędów założycielskich Republiki Okrągłego Stołu ważne miejsce zajmuje poparcie zjednoczenia Niemiec przez Tadeusza Mazowieckiego,

—  który nawet tulił się demonstracyjnie do kanclerza Helmuta Kohla podczas Mszy świętej w Krzyżowej.

NRD,   — chcąc nie chcąc,   — stwarzała(by) dla Polski jakiś punkt zaczepienia w jej polityce zachodniej.

Tymczasem dzisiaj niemiecki minister spraw wewnętrznych Thomas de Maizière,   — kuzyn ostatniego premiera NRD, — pragnie siłą wciskać nielegalnych imigrantów państwom, które ich nie chcą (a i sami imigranci nie chcą do nich jechać).

Tuż po wchłonięciu NRD przez RFN, a równocześnie z rozpadem Związku Sowieckiego, nastąpiła w Europie druga katastrofa geopolityczna:

— rozbicie Jugosławii, w wyniku którego na Bałkanach,   — w regionie o dużym znaczeniu geopolitycznym i geostrategicznym, zniknęło względnie silne państwo niezależne od bloków wschodniego i zachodniego, — a w jego miejscu wyrosła anarchia małych państewek.

Niemcy czynnie montowały tę przemianę krajobrazu.

Niemiecka dyplomacja wsparła dążenie Chorwacji do secesji, — czyli, mówiąc normalnie,   — podjudzała Zagrzeb do rozpoczęcia wojny.

— Następnie RFN dostarczyła Chorwatom czołgi (produkcji sowieckiej) pozostałe po świeżo rozwiązanej armii NRD, bez czego chorwackie wojsko nie mogłoby podjąć walki z armią Jugosławii.

W ten sposób demokratyczne Niemcy zostały sponsorem rozlewu krwi, czystek etnicznych i wypędzeń.

Wszystko po to, by ostatecznie oplątać pajęczyną finansowych i gospodarczych zależności większość państw powstałych na gruzach Jugosławii: — Chorwację, Słowenię, Bośnię i Hercegowinę, Czarnogórę, Kosowo.

Ekspansyjna gra Berlina bynajmniej się na tym nie skończyła.

W 2011 r. Niemcy wykorzystały kryzys gospodarczy w Europie, by przejąć kontrolę nad finansami publicznymi Grecji.

W 2015 r. w atmosferze brutalnego upokorzenia,   — wymuszając nawet zmiany personalne w greckim rządzie (usunięcie patriotycznego ministra finansów Janisa Warufakisa),

— uniemożliwiły Grecji powrót do narodowej waluty i choćby częściowe uniezależnienie się od Europejskiego Banku Centralnego z siedzibą we Frankfurcie nad Menem.

Prawdopodobnie Berlin już w ubiegłym roku przewidział konfrontację z nowym greckim rządem po przejęciu władzy przez stronnictwo SYRIZA,

— bo zawczasu przygotował się do niej, — wprowadzając na stanowisko „prezydenta” Unii Europejskiej tak wiernego wykonawcę poleceń Bundeskanzleramtu, jak Donalda Tuska,   — wypróbowanego wcześniej w tym charakterze na stanowisku polskiego premiera.

Niemcy należą do narodów, które najwięcej wniosły do skarbca europejskiej kultury.

Złożyli w nim nieśmiertelne dzieła literatury, filozofii, architektury i sztuk plastycznych, nauk humanistycznych i myśli technicznej.

Ale to było kiedyś.

— Żaden z tych faktów nie daje RFN mandatu do odgrywania roli wielkorządcy dzisiejszej Europy.

Paradoksalnie, obecny kryzys imigrancki stwarza dobrą koniunkturę dla skończenia wreszcie z panoszeniem się Berlina na kontynencie – ponieważ wszyscy widzą, że Niemcy są tu głównym winowajcą i że cynicznie żądają od innych krajów przejęcia odpowiedzialności za swoje własne błędy.

Do zakończenia ery niemieckiego dyktatu przybliżą nas wszelkie działania rozluźniające zależności między poszczególnymi państwami a Berlinem lub podkopujące Unię Europejską,   — narzędzie niemieckiej władzy.

Nowy polski rząd powinien mieć świadomość, iż stanie przed wyborem pomiędzy takimi właśnie działaniami a kontynuacją polityki „robienia laski” uprawianej przez jego poprzedników.

Co ważne,   — siły nastawione na wyzwolenie swoich krajów spod kurateli Berlina nie mogą liczyć na żadne wsparcie ze strony Moskwy.

— Tym bardziej więc powinny wspierać siebie nawzajem.

Rosję łączą z Niemcami zbyt silne więzy biznesowe, by jej władze chciały ryzykować pogorszenie sobie stosunków z RFN, zachęcając jej wasali, by przestali nimi być.

Adam Danek

4 listopada 2015
Za; http://xportal.pl/?p=23413
Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii ANTYPOLONIZM, Bieda, EBC - Europejski Bank Centralny, FINANSE GOSPODARKA, FINANSJERA ŚWIATOWA, III RP, Niemcy, POLITYKA, POlska w likwidacji, TOTALITARYZM, Traktat Europejski 2004, Traktat Lizboński, UNIA EUROPEJSKA. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.