Mistrzowie manipulacji – światem rządzą psychopaci (1)

Na  salonach  władzy, zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i na całym świe- cie dominują psychopaci. Obecny system gospodarczy, polityczny, militarny i prawny  jest  rajem  dla psychopatów, nagradza psychopatyczne zachowanie i karze tych, którzy kierują się sumieniem i uczciwością.

Psychopaci  z  natury ciążą ku piramidzie władzy i skupiają się na jej szczycie – zarówno z racji własnej żądzy władzy, jak i dlatego, że ten hierarchiczny sy- stem  zarówno  wymaga, jak i wspiera tych, którzy potrafią swobodnie działać bez  wyrzutów  sumienia, poczucia winy czy też bez prawdziwego uczucia em- patii wobec innych.

Psychopaci kochają się we władzy i podejmowaniu ryzyka, są mistrzami ma- nipulacji,  egoistycznego  oportunizmu i autokreacji i mają doktoraty z kłam- stwa  i oszustwa.

Psychopaci są bardzo zręcznymi uwodzicielami i doskonale pogrywają z inny mi, żeby uzyskać to, co chcą.

Są  bardzo spostrzegawczy w czytaniu innych ludzi, rozumieniu ich motywów i  wartości,  genialni  w  rozpoznawaniu  ich słabości i ślepych plamek, bardzo skuteczni  w  wywoływaniu  zarówno  współczucia  wobec siebie jak i poczucia winy u innych.

Instynktownie  wiedzą,  co  inni  chcą  usłyszeć, są utalentowani w pozyskiwa- niu sobie ludzi i sprawianiu, że czują się oni wyjątkowi i potrzebni.

Są mistrzami w wywieraniu trwałego pozytywnego pierwszego wrażenia, stwa rzają  pozory  opiekuńczości  i  troskliwości,  ale  tylko  na  najbardziej  powie-rzchownym  i  nieszczerym poziomie.  Ich wrodzona przenikliwa inteligencja, charyzma i urok, ekstrawertyczna energia, przesadna pewność siebie to potę- żny  arsenał  broni  wykorzystywanej do pozyskania, pokonania i kontrolowa- nia  innych,  zwłaszcza pokonania tych posiadających władzę i pozycję, którą chcą pozyskać dla siebie.

Psychopaci mają niesamowite zdolności w wypytywaniu innych, zabieganiu o informacje,  wiedzę,  kreatywne pomysły i sekrety, które oportunistycznie wy- korzystują na swoją korzyść

– żywy dowód, że informacja to władza ­– prezentując je jako własne pomy sły  i własną wiedzę, podstępnie akceptując niezasłużone uznanie ze stro- ny szefów i tych u władzy.

Są  utalentowanymi  aktorami,  zdolnymi jak kameleon do zmiany kolorów, w zależności  od  konkretnej sytuacji społecznej czy firmy. Choć brak im zdolno- ści  odczuwania  jakichkolwiek  głębszychczy też intensywnych emocji, jak ak- torzy  i  manipulatorzy  są  w  stanie lać na pokaz krokodyle łzy za każdym ra- zem, gdy im to pasuje i przynosi korzyści.

Obama – wąż w garniturze

Część  mózgu,  która reguluje emocje, ciało migdałowate, jest mniej aktywna u psychopatów.  Nie  odczuwają  więc  strachu, smutku, żalu ani odrazy – czego doświadcza reszta z nas.

Tylko wtedy, kiedy mu to służy, psychopata będzie udawał że się boi, przepra szał,  okazywał  oburzenie  czy  też  zaskoczenie  i  tu  kluczowym   słowem jest ”gra”, ponieważ jest to wszystko, co mogą zrobić, jeśli chodzi o okazanie praw dziwych emocji.

Nie mają problemów z odegraniem emocjonalnej scenki, kiedy są zdetermino wani,  aby manipulować innymi, często wmanewrowując ich w poczucie winy bądź też sympatii w stosunku do psychopaty.

Jedyną  prawdziwą  emocją, jaką psychopaci wyrażają, jest gniew, gdy ich ma- nipulacje są udaremniane lub odrzucane.

Często  używają  taktyki  zastraszania  i mogą zachowywać się impulsywnie, a nawet  brutalnie, kiedy są rozgniewani, szczególnie w odpowiedzi na postrze- ganą  przez nich osobistą zniewagę albo nadużycie ich zaufania czy brak sza- cunku dla ich autorytetu.

Ale najczęściej ich emocjonalne tyrady mają na celu manipulowanie oraz zdo bycie władzy i kontroli nad innymi.

Psychopaci są bardzo pewni siebie, odważni, towarzyscy i z pozoru przyjaźni. W  parze  z otaczającą ich atmosferą pełnego zaufania idą pompatyczna aro- gancja, nieszablonowa ekscentryczność i makiaweliczna megalomania.

Ich brawurowa natura pożąda konkurencji, walki, niezaspokojonego pragnie nia  wygranej  za  wszelką  cenę  oraz  triumfalnej,  szybkiej gratyfikacji, która przynosi zwycięskie łupy.

Mogą też być groźnymi wrogami o pokerowej twarzy, taktycznie trzymającymi swoje  karty blisko piersi, ale instynktownie świadomi, kiedy strategicznie za- inicjować  zdecydowane  działania,  uruchomić  agresywne  ataki i drapieżnie szykować  się do zadania ostatecznego strategicznego ciosu.  Są odwiecznymi drapieżnikami, żądnymi krwi i władzy.

Psychopaci są mistrzami autoprezentacji i sztuki przypochlebiania się, a klu czowe  umiejętności  w  pełni  wykorzystują  do  wywarcia  wrażenia  na tych u władzy,  jednocześnie  bezpardonowo  pnąc  się w górę po zdradliwej i śliskiej, czy wręcz oślizgłej, drabinie sukcesu.

Dodatkowo do ich charakterystycznego braku sumienia i empatii, można doli czyć ich znak rozpoznawczy – zamiłowanie do wyrzucania z siebie niekończą cej się lawiny patologicznych kłamstw.

Nic dziwnego, że psychopaci rozkwitają w kulturze, która nagradza rywaliza- cję  i zwycięstwa, zuchwalstwo i ryzykanctwo, sukces i materializm, ambicje i władzę,  społeczne  znajomości  i  społeczny  awans,  status i prestiż, styl i wy- gląd  ponad  treścią  i głębią, oraz słodki, dowcipny urok i sztuczne gierki po- nad szczerość, uczciwość i kręgosłup moralny.

Krótko  mówiąc, najlepsze warunki do rozwoju mają w zachodnich kulturach, opartych na konkurencji i wyzysku bliźniego i matki natury.

Psychopaci  postrzegają  innych  w  kategoriach  ich  użyteczności – jak  mogą być  dogodnie,  sprytnie  wykorzystani i zmanipulowani do realizacji ich egoi- stycznych celów i ambicji.

Powierzchowne  przyjaźnie,  przejściowe  sojusze  i  nawet partnerstwa (także małżeństwo)  pokazują, jak psychopaci postrzegają innych pod względem wa- lorów użytkowych, jako narzędzia i odskocznia do osiągania sukcesów.

Jak  tylko  uznają,  że  wykonałeś  swoje  zadanie, nie masz już dla nich żadnej realnej wartości, zostajesz szybko usunięty, odrzucony albo zdradzony. Lojal- ność jest dla psychopatów abstrakcją.

Psychopaci  instynktownie  wiedzą,  jak  przy  pomocy kłamstw wydostać się z opresji. Przychodzi im to naturalnie i z czasem stają się w tej branży eksperta mi.

Wprawni  w  logice  i  dyskusjach, potrafią na praktycznie każdy temat szybko wyrecytować wymówki pełne pustych słów i dwumowy. Ich wrodzone umiejęt ności często prowadzą ich do branży prawniczej, a następnie do polityki.

Faktem jest, że większość polityków w Senacie USA to prawnicy.

Tak samo, jak są skuteczni w zwalnianiu się od wszelkiej odpowiedzialności i winy,  w  równiej mierze są skuteczni we wskazywaniu palcem na innych i po- grążaniu innych osób.

Aby wygrać wybory i utrzymać się na stanowisku, psychopatyczni politycy mu szą być bardzo przekonywujący w swojej władzy i perswazji. I oczywiście, przy ich zręcznym uroku i zdolności do gładkiego wymyślania na życzenie, ich siła manipulacji  i perswazji jest jednym z ich podstawowych atutów. Są eksperta- mi w bredniach i grach pozorów.

Kolejną  ich  mocną  stroną jest zdolność do niewzruszonego opanowania pod ostrzałem.  Podczas  gdy  większość z nas na stresującą i niebezpieczną sytua- cję  zareaguje  strachem,  psychopata  nie  przejmuje się i ze spokojem prze do przodu.

Ta  umiejętność  oczywiście  daje  im  wyraźną przewagę w profesjach, gdzie w napiętych sytuacjach wymagane są chłód i samokontrola. Tak więc zazwyczaj bardzo  dobrze  sobie  radzą w miejscach o szybkim tempie, jak świat polityki, wojskowy czy też finansów.

Jak  każdy może łatwo wywnioskować z powyższego opisu profilu psychopaty, władza  i polityczne areny, korporacyjny świat bezpardonowej walki i taktyka silnej ręki w domenie wojskowej są idealnymi i pożądanymi miejscami w dąże niach dla tych przesiąkniętych psychopatycznymi cechami.

Brytyjskie badania z ubiegłego roku obejmujące ankietę na obecność cech psy chopatycznych  u  pracowników  wykazały,  że  najwięcej  punktów gromadzili dyrektorzy,  politycy,  prezenterzy w mediach, prawnicy, chirurdzy, generało- wie, wojskowi, policjanci i duchowni.

Generalnie,  każdy  typ  pracy,  charakteryzujący się strukturą hierarchiczną, która ludziom na wysokich stanowiskach daje władzę nad innymi przy stosun kowej  bezkarności,  okazuje  się najbardziej podatnym gruntem, przyciągają- cym jednostki o psychopatycznej osobowości.

Moralnie zepsuty system oligarchiczny skonstruowany jest w taki sposób, aby rozpoznawać,  przygotowywać   i  regularnie  promować  na  drabinie   władzy przebiegłych, dobrze rozgrywających psychopatów.

Ci  z  natury wiedzą, co i do kogo powiedzieć w strategicznym momencie, żeby z  wyrachowaniem uknuć i na zimno przetrzeć sobie drogę na najwyższe szcze ble władzy.

Są oni zarządcami opracowującymi politykę dla pociągających za sznurki oli garchów,  którzy  nie  są  tylko  tajemniczymi członkami elitarnego klubu psy- chopatów,  ale  jak  ze  wszystkim  innym, są prawdziwymi wzorcami i niekwe-stionowanymi właścicielami tego ekskluzywnego klubu psychopatii.

Bez  śladu  sumienia,  żalu, poczucia winy, czy choćby zastanowienia, dzierżą coraz bardziej absolutną władzę i kontrolę nad światem, powodują horrendal ną ilość cierpienia i bólu u miliardów ludzi.

Przy  całym  złodziejstwie,  sianiu śmierci i zniszczenia, jakie popełniają, jeśli oligarchowie nie są psychopatami, to na pewno nie są ludźmi.

Politycy  inwestują  więcej  czasu,  energii i pieniędzy w wygranie wyborów lub ponowne  obsadzenie  w  urzędzie  publicznym,  niż w jakikolwiek inne zajęcie lub rozrywkę.

Ten  pragmatyczny opis psychopatów jako wyłącznie społecznych kanciarzy i prostytutek, sprzedających się na tej wymagającej, konkurencyjnej scenie, nie jest ani zbyt uproszczony, ani przesadny.

Robert  Hare,  wiodący  ekspert w dziedzinie psychopatii traktowanej jako za- burzenie psychiczne, opracował psychopatyczną listę kontrolną i zaobserwo- wał,  że  psychopaci  reprezentujący  zaledwie  jeden  procent  całej  populacji [Andrzej Łobaczewski określił ilość psychopatów w społeczeństwie na 6%, a przypadków  psychopatii właściwej na 0,6% – przyp. tłum], posiadają szcze- gólnie  wysoką  potrzebę  zarówno  władzy, jak i prestiżu ­– niby podstawowy i istotny warunek wstępny dla każdego ambitnego polityka.

Co więcej, psychopaci nie są podatni na reaktywność stresową, lęki i depresję, a  jednocześnie  wysoko  plasują  się w kategoriach osiągnięć w środowisku ry- walizacji, wywieraniu pozytywnego pierwszego wrażenia i braku strachu.

Można zastąpić słowo psychopata słowem polityk, a okaże się, że te są wymie- nne i równoznaczne, ponieważ w rzeczywistości są jednym i tym samym.

Aby sprawdzić i potwierdzić tę hipotezę, wystarczy wrócić do każdego poprze dniego  odniesienia do słowa psychopata i zastąpić je słowem polityk, generał lub dyrektor generalny.

Widać  wtedy, że w każdym sensie tego słowa, obecny system w obecnie istnie- jącej  formie  w  każdym sektorze i dziedzinie produkuje przywództwo dobrze wyposażone w obfitość psychopatycznych cech.

Podczas,  gdy  te konkretne zawody mogą przyciągać psychopatów, należy za- strzec się, że psychopatyczne cechy i tendencje tworzą kontinuum, a konkret- ny  polityk  lub  generał  może posiadać pewne cechy i tendencje, ale może nie wykazywać  wystarczająco  poważnych  lub  wystarczająco  licznych  objawów, aby kwalifikować się do oficjalnej diagnozy psychopatycznego zaburzenia oso bowości, zaburzenia osobowości antyspołecznej lub psychopatii.

Inna  znana  psycholog kliniczna z Harwardu i autorka książki ”The Sociopa- th Next Door”  dr Martha Stout (terminów socjopata i psychopata Stout uży- wa zamiennie) na pytanie, czy wśród polityków występuje większe prawdopo dobieństwo psychopatii, odpowiedziała:

”Tak, jest bardziej prawdopodobne, że polityk jest socjopatą, niż osoba z populacji  ogólnej.  Myślę, że nie znajdzie się eksperta w dziedzinie socjo- patii  (psychopatii,  zaburzeń  antyspołecznych),  który by temu zaprze- czył…

Fakt,  że  niewielka  mniejszość  ludzi  dosłownie  pozbawiona jest sumie- nia,  jest  trudny do przełknięcia dla naszego społeczeństwa – ale wyjaś- nia  on  wiele  rzeczy, w tym bezwstydne, oszukańcze zachowanie polity- ków”.

Nawet  pobieżna    analiza  najpotężniejszych  liderów,  którzy  osiągnęli   sam szczyt  w  Ameryce – prezydenta Barracka Obamy i jednego z najbardziej zna- nych  żyjących  generałów  USA,  byłego dyrektora CIA, Davida Patraeusa jako pokazowych okazów psychopatii ilustruje, co stało się z Ameryką.

Psychopatyczne  cechy  i  tendencje  ich działań, występki i rejestry publiczne będą rozpatrywane poniżej.

Jeszcze nie skończyłem kłamać.

Barrack  Hussein  Obama jest makiawelicznym, patologicznym kłamcą pierw- szej  klasy.

Stos jego złamanych obietnic danych amerykańskiej społeczności, wykorzysty wanych  podczas jego zawrotnego pięcia się do władzy – od względnie niezna- nego młodego senatora z Illinois kilkanaście lat temu do stania się potężnym przywódcą  najpotężniejszego kraju na świecie (aczkolwiek wybrany jako ma- rionetka, figurant, przez oligarchów, którzy nim władają) – jest już anegdoty czne.

Wszyscy  pamiętamy,  jak  podbił  stęsknione  i  pełne  nadziei  serca tak wielu Amerykanów,  wyczerpanych i zdemoralizowanych przez psychopatów – Bus- ha i Cheneya – i ich brutalną, na wskroś złą i psychopatyczną politykę.

Obama, prowadzący kampanię opartą na mantrze nadziei, pojawił się na are- nie krajowej jak bardzo potrzebny powiew świeżego powietrza.

Pierwszy  afroamerykański  prezydent  wjechał na swoim białym koniu na fali nadziei,  że udręczona Ameryka znalazła w końcu swojego pierwszego populi- stycznego  mistrza  od  czasów  Roosevelta  i  przemowy  Lincolna „Four score and seven years ago…”

[Przemowa  gettysburska – krótka  przemowa  prezydenta USA Abrahama Lincolna, wygłoszona 19 listopada 1863 roku, podczas uroczystości na Na rodowym Cmentarzu Gettysburskim.

Przemowę  dedykował  żołnierzom Unii, poległym w bitwie pod Gettysbur- giem; przedstawiała cele, w imię których jego rząd prowadzi wojnę o przy wrócenie jedności państwa.

Nacisk  położył  głównie  na zgodność tych celów z podstawowymi założe- niami  konstytucji  z  1787 r. Wystąpienie to uważane jest za wzór amery- kańskiej  retoryki  politycznej,  czyli zwięzłej i zawierającej ważne treści – przypis, Wikipedia].

Oczywiście Obama jest tylko jednym z wielu w tym moralnie upadłym, wysoce dysfunkcyjnym  systemie  politycznym z dwiema agresywnymi i skorumpowa- nymi  partiami  reprezentującymi  te  same  interesy  oligarchów  –  partiami, których planem politycznym była i jest po prostu polityczna gra w wyzerowy wanie  się  nawzajem  w  tym  najbardziej  kulawym  i nieudolnym organizmie kongresowym w całej historii Stanów Zjednoczonych.

Nasze fantazje o cudownym chłopcu, wjeżdżającym do Białego Domu na swo- im  białym  koniu amerykańskiej nadziei i marzeń, były od początku skazane na  porażkę  (z  populistycznego punktu widzenia, bo oczywiście nie z punku widzenia oligarchów, którzy staranie tresowali go na wiele lat przed rozpoczę ciem jego zawrotnej kariery).

Poza  wszystkim  innym, Barrack Obama czuł, że przeznaczona mu jest histo- ryczna świetność, więc zrobiłby wszystko, aby stać się niepodważalnie najpo- tężniejszym człowiekiem na świecie.

Żądza  władzy  u  Obamy,  chociaż był odgórnie sterowanym, sprzedanym pół- czarnym  figurantem  swoich władców i właścicieli niewolników, była oczywi- ście  od  początku  nieugaszona.  To  kryterium na jego psychopatycznej liście kontrolnej jest wyraźnie spełnione.

Skromny wybór poprzedników Obamy, psychopatów

Wracając  do  Obamy  jako  patologicznego kłamcy, Amerykanie żyli nadzieją, że  dotrzyma  swojej  najważniejszej  obietnicy –  że  będzie uczciwy, w przeci-wieństwie  do  super – zakonspirowanych   planów  zbrodni  wojennych,  które jednak  nie  były  tak  bardzo  zakonspirowane i rozgrywały się przed naszymi oczami za kadencji Busha i Cheneya, takich jak wewnętrzna robota 9/11.

W  przypadku  tych  neokonserwatystów  i ich despotycznego faszystowskiego reżimu,  wiedzieliśmy,  czemu  się  przeciwstawiamy.  Dla  maluczkich Obama był wielką czarną nadzieją i czempionem.

Dlatego  zdrada  zaufania, jakim obdarzyło go społeczeństwo, została odebra- na  personalnie.  Ludzie  uwierzyli  jego obietnicy, że będzie inny, w jego przy- rzeczenie  utrzymania  ultra-przejrzystości  i zobowiązanie do stałej otwarto- ści i szczerości wobec amerykańskiego społeczeństwa, które na niego głosowa ło. To było jego największe, jak do tej pory, kłamstwo.

Jako  najbardziej skryty, reakcyjnie agresywny, patologicznie kłamiący prezy- dent  w  historii  USA, jest to jego najgorszy i niewybaczalny grzech, ze wszyst- kich, jakie popełnił.

Zablokował najwięcej wniosków złożonych w ramach Freedom of Information Act  (ustawy o wolności informacyjnej),  więcej niż którykolwiek z wcześniej- szych prezydentów w historii USA.

Wypowiedział  także  wojnę przeciw prawdzie  w  ogólności, a w szczególności przeciw  uczciwym  dziennikarzom, informatorom społecznym, prześladując, oskarżając  i  wsadzając  ich  za  kratki na podstawie ustawy o szpiegostwie w liczbie większej niż wszystkie poprzednie administracje razem wzięte.

Jak  każdy  urzędnik  od  Kongresu  po  Sąd Najwyższy, Obama przysiągł prze- strzegać  Konstytucji  USA.  Jednak wszyscy oni żałośnie zawiedli, nieustanne ją  naruszając i nie licząc się z prawami obywateli USA do prywatności i spra- wiedliwego procesu oraz ochrony przed nieuzasadnionymi przeszukaniami i konfiskatą. Jest to drugie jego skandaliczne kłamstwo.

Podczas  swoich  rządów  Obama  nie  tylko  biegał  z  faszystowską pochodnią przekazaną  mu  przez  jego  poprzedników,  ale  wciskał  despotyzm i ucisk w gardło Ameryki, ledwie łapiącej oddech z powodu straconych i ukradzionych swobód i szybko umierającej wolności w powstającym orwellowskim koszma- rze oligarchicznego, zmilitaryzowanego państwa policyjnego.

Innym jego kłamstwem z piekła rodem było to, że miał być rozważnym, myślą cym,  spokojnym  i opanowanym człowiekiem rozumu, który miał przywrócić dobrą  wolę  Ameryki  w  stosunku  do  reszty  świata  i wreszcie raz na zawsze skończyć z porządkiem wojennym i agresją Imperium. Zamiast tego, spokojny pod psychopatyczną presją Obama tylko przyspiesza megalomańską politykę wojenną swojego poprzednika.

Pogrążył  naród  amerykański  w kolejnej antypartyzanckiej porażce wojennej w Afganistanie, najdłuższej ze wszystkich wojen USA.

Spolaryzował  świat,  rozpoczynając  kolejną  zimną wojnę po doprowadzeniu wcześniej do tego, że zamach stanu w innym suwerennym państwie, na Ukrai nie, obalił kolejnego demokratycznie wybranego prezydenta.

To  tylko eskalacja prowadzonej na całym świecie katastrofalnej polityki neo- konów, polegającej na destabilizacji docelowych krajów i, w konsekwencji, ko lejnych zmian reżimu.

Obama  starał się zdobyć jeden niepodległy kraj po drugim, jeśli tylko zdarzy- ło   mu  się  odmówić  podporządkowania  się  i  eksploatacji   przez   jedynego wszechpotężnego światowego tyrana.

Obama   kontynuuje  psychopatyczną  politykę  wykorzystywania   jednorazo- wych sojuszników (jak Osama bin Laden, Saddam Husajn, Muammar Kadda- fi, Hosni Mubarak i Władimir Putin, to tylko kilku z wielu) a wykorzystawszy ich do swoich celów, zwraca się przeciw nim.

Zamiast zakończyć wojnę, tak jak obiecał, Obama postanowił rozszerzyć Ope- racje  Specjalne,  wykorzystując  bezdenne  fundusze  finansowane  z kieszeni podatników na prowadzenie swoich brudnych tajnych wojenek na całym świe cie, w co najmniej 134 państwach.

Jeśli  zaś  chodzi  o  rzekomego wroga Ameryki, Al-Kaidę, po raz kolejny zdra- dził  społeczeństwo  amerykańskie,  nadużywając  podatków od ich ciężko za- robionych  pieniędzy  na  finansowanie i wspieranie marginesu społecznego – najemników Al-Kaidy – w kolejnej katastrofalnie przegranej sprawie w Syrii.

Obama  nigdy nie zapomina skorzystać ze swojego ulubionego znaku nowocze snej wojny, dronów, nie tylko jako narzędzia do zabijania niewinnych cywilów na  całym  świecie, ale także straszaka, grożąc ich użyciem w najbliższej przy- szłości przeciw Amerykanom, na amerykańskiej ziemi.

Obrazuje to jak dramatycznie wzrosła jego makiaweliczna, arogancka, zadufa na w sobie władza zdrajcy narodu.

Mamy  też  te  wszystkie  nie  tak znowu tajne, skandaliczne operacje tuszowa- nia, które jedna za drugą wypływają na światło dzienne podczas jego niedołęż nej kadencji.

Tragedia w Bengazi, gdzie on i jego wspólnicy – ówczesna Sekretarz Stanu Hillary Clinton  i  były Dyrektor Generalny CIA,  Petraeus – byli   odpowie-dzialni za zamordowanie ambasadora USA w Libii Christophera Stevensa i trzech innych Amerykanów.

Ich  kłamstwa,  mające  służyć  zatuszowaniu  prawdy,  przyjęły postać groźby śmierci dla każdego pracownika CIA od operacji specjalnych, który był świad kiem  tej  akcji, a przypomnijmy, że ci świadkowie sami znaleźli się w niebez-pieczeństwie pamiętnej nocy 11 września 2012, kiedy ich przywódcy zignoro- wali rozpaczliwe wzywanie pomocy.

Kiedy Amerykanie umierali, Obama, nie mrugnąwszy nawet okiem, leciał na  zachód  na  następny  wystawny obiad w celu pozyskania funduszy na swoją  kampanię  wyborczą  i  zagwarantowania sobie sukcesu w zbliżają- cych się wyborach – następny pewny znak jego psychopatycznej natury.

Następnie przyszedł skandal z IRS wymierzony w przeciwników Obamy – pra wicowe grupy chrześcijańskich fundamentalistów, ugrupowania Partii Herba cianej  [amerykański  ruch  społeczny  o  programie konserwatywno-liberal- nym,  wyrosły  na  fali  masowych protestów ulicznych w 2009 roku przeciw reformom  Busha,  oraz  następujących  po  nich reformach Obamy – przyp. tłum.] – i związany z nieuzasadnioną przesadną lustracją i szykanami.

Później  tuszowano  sprawę,  czego  jednym z przejawów było stałe zaprze- czanie przez administrację Obamy jakiejkolwiek odpowiedzialności.

Potem  była próba ukrycia faktów w sprawie fiaska, gdzie Urząd ds. Alkoholu, Tytoniu,  Broni  i  Materiałów  Wybuchowych  został  przyłapany  na celowym sprzedawaniu broni meksykańskiemu kartelowi narkotykowemu,

wkrótce potem użytej do zamordowania urzędnika amerykańskiej Admini stracji  Legalnego  Obrotu  Lekarstwami  [zajmującej  się  również walką z narkotykami]  i pracowników Straży Granicznej USA.

Za http://www.globalresearch.ca/masters-of-manipulation-psychopaths-rule-the-world/5383706
http://pracownia4.wordpress.com
Cdn.
Za; https://marucha.wordpress.com/2014/07/02/mistrzowie-manipulacji-swiatem-rzadza-psychopaci-1/
Ten wpis został opublikowany w kategorii GLOBALIZM, HISTORIA WSPÓLCZESNA, NOWY PORZĄDEK ŚWIATA, POLITYKA, Psychomanipulacja, SPOŁECZNO-POLITYCZNE, TOTALITARYZM, USA. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.