Majestat zbrukany – Krzysztof Ligęza

Msza w Katedrze Polowej Wojska Polskiego. Pogrzeb na Powązkach z państwo wym ceremoniałem. Asysta kompanii reprezentacyjnej. Salwa honorowa. Wszystko to należało się Wojciechowi Jaruzelskiemu – jak posłusznemu psu micha.

W sumie wstyd mi, ale sami jesteśmy sobie winni. W 50-milionowym narodzie ,  z Polonią licząc, nie znalazło się parę tysięcy sprawiedliwych, którzy gotowi byliby własnymi ciałami zablokować świętokradztwo.

Polacy, spacyfikowani  mentalnie,  od lat skutecznie oszukiwani przez telewi-zornie,  a przez medialnych nadzorców ludzkich dusz sprawnie tresowani do posłuszeństwa,  niewolniczo pokornie zgodzili się na kolejną kompromitację.

Tyle  razy  pluto  nam  w twarze, a my znowu nadstawiliśmy policzki. I znowu się z nas śmieją.

Proszę mnie dobrze zrozumieć: nie  chodzi  o Mszę Świętą w intencji grzeszni- ka, który, jak nas zapewniają przedstawiciele Kościoła, pojednał się z Bogiem. Grzesznikowi, co złego w życiu innym uczynił, niech miłosierny Bóg wybaczy.

Ale  w jakim celu przy tej okazji tak brutalnie gwałcić porządek ziemski?  Czy sługusowi  sowieckiego  imperium, przez kilkadziesiąt lat niewolącemu Pola- ków w interesie tegoż imperium, naprawdę przysługiwało prawo do państwo wego pogrzebu na Powązkach z wojskowym ceremoniałem?

No dajcie spokój.  Człowiek  rozumny  samego  siebie nie oszuka. A w każdym razie nie powinien się starać.

ŚWIĘTOKRADZTWO

Warszawskie Powązki  to nasz grób rodzinny. 

Gdy  ktoś,  ktokolwiek,  pochówkiem  w  tym  miejscu  postanawia  honorować mordercę, w tym wypadku co najmniej najemnika morderców, morderców lu- dzi,  na  ramionach  których  stoimy, nie tylko mamy obowiązek protestować: tupać, wrzeszczeć i wyć.

W takiej sytuacji powinnością ludzi przyzwoitych jest zaprotestować skutecz nie,  zamiast  uniżenie  chylić  głowy i w posłusznym milczeniu, z „rukami po szwam”, wysłuchiwać pierzastych słów na temat „majestatu śmierci”.

Tak,  ceremonialna  oprawa  tego  pogrzebu  to  było świętokradztwo. Przez co sam  pogrzeb  stał  się  świętokradczy.

Nie  z  perspektywy porządku Boskiego, lecz właśnie ludzkiego. Z perspektywy elementarnej ludzkiej przyzwoitości. Z perspektywy zwyczajnej tęsknoty czło- wieka skrzywdzonego za sprawiedliwością.

Jeszcze raz, w powyższym kontekście najważniejsze, jakże skrzętnie pomijane w komentarzach medialnych:

żaden prawdziwy chrześcijanin, żaden człowiek rozumny nie protestował przeciwko pogrzebowi Wojciecha Jaruzelskiego.

Natomiast wszyscy ludzie przyzwoici powinni protestować przeciwko  państ- wowej oprawie takiej, przepraszam za wyrażenie, imprezy.

Przeciwko honorowaniu Jaruzelskiego czy to miejscem pochówku, czy to cere moniałem.

Proszę sobie  to  dobrze zapamiętać, proszę zapisać, proszę ludziom tresowa- nym do  posłuszeństwa  stosownie meblować głowy: przyzwoitość nie pozwala przechodzić do porządku nad honorowaniem pamięci Jaruzelskiego państwo wą celebrą.

ŻARTY Z ROZUMU

A jednak Naród nie zaprotestował skutecznie.

Powtórzę:

Polacy, spacyfikowani mentalnie, od lat skutecznie oszukiwani, od dekad sprawnie  tresowani  do  posłuszeństwa, kolejny  raz zdecydowali udawać, że to coś na ich policzkach to nie plwocina nieprzyjaciół, że to tylko pada deszcz.

Dlatego powtórzę i to: bez czynnego sprzeciwu nie mamy szans.

Bez  czynnego  oporu ze strony Polaków,  wszystko to, co wrogowie Polaków z Polską i Polakami postanowią zrobić, zrobione zostanie.

Nie warto się zakładać.

Spójrzcie, to są te same Powązki. 

Tu  honory  dla Wojciecha  Jaruzelskiego,  a  tu  połamane czaszki niekłama- nych  Bohaterów.  Z dziurami w potylicach.  Z kośćmi przysypanymi wapnem. Zadeptane buciorami, zapomniane.

Plus żenująca żebranina o pieniądze umożliwiające kontynuowanie prac eks- humacyjnych na terenie „Kwatery Ł”.

Oto, jak wygląda niepodległa Polska.

Tak  zwanej  niepodległości,  można  powiedzieć, sedno.

Niepodległości a la okrągły stół, przy którym koncertowo przerobiono Pola- ków na kwadratowo.

Mamy właśnie rocznicę czerwca 1989. Ktoś pamięta jeszcze tamte czasy?

Okrągły stół owocuje.  Między  ujściem  Świny a  szczytem Rozsypańca, tabuny szeryfów  wędrują  do  urn  wyborczych.  Komunizm  upada.  Polska odzyskuje wolność.

I co?

I oto jawi się Polakom wymierny efekt.  Dwie i pół dekady później niepodległa Polska nagradza komunistycznego dyktatora państwowym pogrzebem na Po- wązkach.

Wolna  Polska  fetuje  wojskową  asystą  i honorową salwą postać capo di tutti capi nadwiślańskich drani.

To są jakieś upiorne żarty z rozumu.  Szyderstwo  z  wartości konstytuujących Polaków.

Publiczne opluwanie polskości, Polski, elementarnej przyzwoitości. A my na to nikczemnikom pozwalamy.

TU TRZEBA BRZYTWĄ

„Majestat demokratycznej i niepodległej Polski powinien być umacnia- ny poprzez okazywanie szacunku zmarłemu prezydentowi”

– powiedział prezydent Komorowski.

Ciekawe,  czy  ten  człowiek zdaje sobie sprawę,  jak na ów „majestat” wpływa fetowanie sługusa sowieckiego imperium państwowym pogrzebem?

Hołubienie  pamięci  Jaruzelskiego  wojskowym  ceremoniałem?  Oddawanie czci salwą honorową Kompanii Reprezentacyjnej Wojska Polskiego?

Czy wszystko to wzmacnia tenże „majestat”,  pytam,  czy  raczej  nurza  go w fekaliach?

„Chciałbym, by  przeciwnicy  generała  zachowali stosowną wrażliwość przed majestatem śmierci”

– zadekretował przy tej okazji Leszek Miller.

Ja natomiast chciałbym, by zatryumfowała sprawiedliwość,  odzwierciedlona na twarzy ludzi milleropodobnych gorącym piętnem zasady wzajemności.

Ot, tak:  warstwa  ziemi, warstwa zdrajców i morderców. Warstwa ziemi, war- stwa zdrajców i morderców. Na wierzch parę przestrzelonych czaszek tych ka nalii. I trochę wapna.

Plus relacje w głównych programach informacyjnych.

Mówię przez to,  że bez odwołania do zasady wzajemności, chorego świata nie da się uzdrowić, a skrzywionym ludziom kręgosłupów wyprostować.

Jak to ujmował Kelus:

„Modlitwa modlitwą, a tu trzeba brzytwą. Albo jeszcze gorzej, sprężyno wym nożem”.

Tak jest i inaczej nie będzie. Tak bowiem działa świat.

Albo zgnoją nas do reszty, a nasze dzieci i wnuki zamienią w bydło zapędzane do masarni.

W  tresowane  psy,  zanurzające pyski w miskach i sycące głód bez świadomo- ści,  dlaczego  są  głodne,  czemu  chcą  żreć  akurat to, co żrą, oraz jak, przez kogo i po co ich żarcie zostało przygotowane. Oraz jaki czeka je los.

***

Najbardziej boli,  że  większość  Polaków  nie dostrzega oszustwa. Że nie rozu- mieją, co się z nimi wyprawia i w jaką otchłań wtrąca.

A przecież to takie oczywiste.

Łukasz Kamiński, prezes Instytutu Pamięci Narodowej:

„Nie można pogodzić pamięci o ofiarach systemu totalitarnego z hono- rowaniem  pogrzebem  państwowym  na cmentarzu Wojskowym na Po- wązkach  człowieka,  który  poświęcił  większość  swojego życia służbie reżimowi komunistycznemu”.

Tak, tego rzeczywiście nie da się pogodzić. I nie ma o czym deliberować.

————————————

Krzysztof Ligęza
http://www.myslozbrodnik.pl

piątek, 06, czerwiec 2014
Za; http://www.goniec.net/goniec/teksty/majestat-zbrukany.html
Ten wpis został opublikowany w kategorii AGENTURA, ANTYPOLONIZM, ARCHIWUM 25-LECIA 1989-2014, HISTORIA POLSKI, III RP, JUDAIZACJA POLSKI, OKRĄGŁY STÓŁ, POlska w likwidacji, PRL, UB-NKWD, Zbrodnie komunistyczne, Zbrodnie sowieckie, Zbrodnie żydowskie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.