* Czy DMOWSKI „szedłby” dziś do Parlamentu Europejskiego? *

Image and video hosting by TinyPic

„DZIŚ w MURACH brukselskiego europarlamentu DMOWSKI mógłby SPOTKAĆ JEDYNIE nic NIEZNACZĄCYCH HOCHSZTAPLERÓW udających POLITYKÓW.” !!!
______________________________________________________

KARUZELA WYBORCZA nabierać będzie PĘDU aż do DNIA, kiedy IGNORANCI wyposażeni  w  karteczkę  i  ołówek  kolejny już raz PODSTAWIĄ KORYTA pod NIENASYCONE GĘBY POSPOLITYCH SZUBRAWCÓW.

Na tę chwilę ulice polskich miast nie są jednak bezpieczne: na zwykłych zjada czy chleba co rusz czyhają naganiacze żądni zdobycia kolejnych trofeów na li stach  poparcia,  a  co więksi  pechowcy stają oko w oko z wdzięczącymi się do nich  celebryckimi  kreaturami  (piszący  te  słowa sam miał bliskie spotkanie trzeciego  stopnia  z  niejaką  gender-Kazimierą, które to o mało co nie rozpo- częło trzeciej wojny światowej).

Śród  tego  zezwierzęciałego  stada  kunktatorsko  śliniącego  się do wyborców jest  nieliczna grupa wystrojona w  „moje barwy” i przemawiająca „moim języ- kiem”.

Parafrazując ewangelicznego ducha – z  zachowaniem odpowiednich propor- cji –  mogę rzec:  znam  tę grupę i ona mnie zna.

I choć jestem ostatnim, który chciałby jej nogę podłożyć w tym szaleńczym pę dzie, czuję wewnętrzną powinność podjęcia z nią dialogu w kwestii dość zasa- dniczej.

Rozpytywana na zasadność swojego  startu  w  eurowyborach grupa ta jednym tchem argumentuje: „tak zrobiłby Dmowski, wszak był w Dumie”.

To  odwołanie  się  do  autorytetu  Pana Romana  ma być kartą bijącą wszelkie wątpliwości. Czy rzeczywiście nią jest?

Z pewnością  istnieje jedno podobieństwo między rosyjską Dumą Państwową z początku XX wieku i dzisiejszym Parlamentem Europejskim:  zerowe  w grun- cie rzeczy kompetencje obu tych zgromadzeń.

Dmowski poszedł do Dumy,  bo tam tworzył się klimat polityczny zmieniający oblicze zaborcy, z którym podjął grę o zjednoczenie państwa polskiego.

Dziś w murach brukselskiego europarlamentu Dmowski mógłby spotkać jedy nie nic nie znaczących hochsztaplerów udających polityków.

Zresztą  miałby  taką  możliwość  wyłącznie wówczas, gdyby pojechał tam jako turysta: dzisiejsze „demokratyczne” uwarunkowania medialne i ordynacyjne pozbawiłyby  go  jakichkolwiek  szans  na zdobycie mandatu europosła (w Du- mie znalazł się tylko dzięki ordynacji „półdemokratycznej”)!

Nie sądzę, by  Dmowski zechciał trwonić siły w wyścigu, który  musiałby  prze- grać.  Był  realistą  i  zdawał sobie sprawę z KONSEKWENCJI POLITYCZNYCH PORAŻEK, tych ludzkich i tych propagandowych.

Każdy, kto  choć  raz  zaangażował się  w nieudaną kampanię wyborczą, wie, o czym mówię.

Czy  dla  próby  zaspokojenia  ambicji  paru podstarzałych jegomościów warto trwonić kruchy młodzieńczy entuzjazm?

DMOWSKI szybko PRZEGNAŁBY ich tam, gdzie PIEPRZ ROŚNIE, a potem OGŁOSIŁ BOJKOT WYBORÓW.

Wszak od Wschodu znów wieje tak, jak w czasach zaczynu  jego  wielkiej  roz- grywki.

Krzysztof Zagozda

(…)
http://konwentnarodowypolski.wordpress.com/2014/03/26/czy-dmowski-szedlby-dzis-do-parlamentu-europejskiego/

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii ANTYPOLONIZM, III RP, POLITYKA, Ruch Narodowy. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.