Co z grobami komunistycznych zbrodniarzy?

https://i2.wp.com/www.ngopole.pl/wp-content/uploads/2014/01/images.jpegW religiach monoteistycznych każdemu należy się godny pochówek. Jednak na odebranych nam ziemiach II RP tysiące – jeśli nie miliony Polaków – nie posiadają swoich mogił lub istniejące są metodycznie zastępowane nowymi. Na fali problemu z pochówkiem nazistowskiego zbrodniarza Ericha Priebkego rozgorzała dyskusja w jaki sposób zachować prawo do godnego pochówku i jednocześnie nie powodować sytuacji, gdy kaci są chowani obok swoich ofiar.

Niedawno znany reżyser i scenarzysta Andrzej Saramonowicz przypomniał, że bezimienni bohaterowie podziemia spoczywali przez lata w pobliżu grobów “zdrajców ojczyzny” takich jak Bolesław Bierut czy Julian Marchlewski. Nazwał to “ponurym chichotem strażników jednej z wersji historii”. Jego zdaniem dziś należy przywrócić bohaterom należne im miejsce, a komunistycznych dygnitarzy i działaczy usunąć w cień.

Robert Stefanicki w Tygodniku Powszechnym z września 2006 roku próbował zmierzyć się z tematem pochówku totalitarnych tyranów.

Robert Stefanicki pisał

„(…) jak zrobili alianci po drugiej wojnie światowej. Dziesięciu zbrodnia- rzy  nazistowskich  skazanych  w  Norymberdze  16 października   1946 r. powieszono,   ich  ciała  zawinięto  w  prześcieradła,   zapieczętowano  w trumnach i zawieziono do krematorium w Monachium. 

Pracownicy krematorium myśleli, że czekają na zwłoki żołnierzy amery kańskich.   Przed  włożeniem  do  pieca  sprawdzono  jeszcze, czy w trum- nach są ci, którzy być powinni.

Prochy zrzucono do jednej skrzyni, razem ze szczątkami Goeringa, który popełnił  samobójstwo.   W  deszczowy  wieczór  Amerykanie  załadowali skrzynię na ciężarówkę i wyjechali za miasto. Po godzinie zatrzymali się przy drodze. Prochy nazistów zostały wytrząchnięte do błotnistego dołu . (…)

Mimo braku grobów czołówka nazistów niemieckich nie została  zapom- niana. Ale przykłady Włoch i Japonii dowodzą, że pozostawienie szcząt- ków oznacza pozostawienie kłopotu…

27 kwietnia 1945 partyzanci aresztowali,  a  następnego  dnia zastrzelili Benito Mussoliniego.   Ciała  Duce,  jego kochanki  i  dwóch innych  faszy- stów wyrzucono na mediolańskim  Piazzale Loreto,  gdzie  rok  wcześniej reżim  porzucił  ciała  piętnastu zamordowanych partyzantów.   Zebrani wokół ludzie pluli, a nawet sikali na trupy. W końcu powieszono je za no gi na drucie za stacją benzynową.

Potem Mussoliniego  pochowano  w  nieoznakowanym  miejscu,   którego jednak nie udało się zachować w tajemnicy.  W kwietniu 1946 r.  faszyści wyjęli ciało z grobu i wywieźli ciężarówką.   Legenda  głosi, że na wyboi- stej drodze Duce się rozsypał, znaleziono m.in. kawałek jego palca. Przez ponad trzy miesiące złodzieje ukrywali ciało w jednej z wiosek,  potem w górach i w klasztorze. W końcu policja ich dopadła.

Rząd zgodził się na  chrześcijański pochówek dyktatora,   ale  w  tajnym miejscu, aby grób nie stał się miejscem kultu ani wandalizmu. Do 1957 r. rodzina Mussoliniego nie wiedziała, gdzie jest pochowany. Wtedy to cha decki rząd (…) ugiął się przed żądaniami prawicy,  by  zwrócić Duce   do rodzinnego grobu na cmentarzu w Predappio. (…)

Dopiero kiedy martwy zbrodniarz jest definitywnym bankrutem polity- cznym jego trup nie ma znaczenia.

Tak było z Nicolae Ceausescu, którego śmierć  –   będąca bardziej aktem sprawiedliwości dziejowej niż sprawiedliwości opartej na prawie – przy- pomina trochę los Mussoliniego.  Po dwugodzinnym procesie 25 grudnia 1989 r. zwołany  ad  hoc  trybunał  wydał na obalonego rumuńskiego dy- ktatora i jego żonę wyrok śmierci.   Natychmiastowa  egzekucja   została nagrana  na  wideo  i  wyemitowana w telewizji.   Podziurawione jak sito ciała owinięto w płótno i zabrano na stadion.   Ludzie mieli zobaczyć na własne oczy, że potwór nie żyje, by uwierzyć w jego koniec.

Żeby nie powtórzył się casus Hitlera, gdy brak ciała (Rosjanie pogrzeba- li jego spalone szczątki w sobie tylko znanym miejscu) staje się pożywką spekulacji i teorii spiskowych”.

Czy komunizm w III RP zbankrutował?

Nie tylko groby Bieruta i Marchlewskiego są problemem.

Tymczasem w Czechowicach Dziedzicach pochowany jest Henryk Flame „Bartek” – zwany „królem” Podbeskidzia (bohaterski lotnik z 1939 r. i dowódca największego zorganizowanego oddziału „drugiej konspiracji” z NSZ) oraz jego zabójca z MO Rudolf Dadak.

Blisko 167 żołnierzy zgrupowania „Bartka” zamordowanych przez NKWD, UB i MO we wrześniu 1946 roku w ogóle nie ma swoich mogił.

Agent „Smiersza” i UB Henryk Wendrowski, który umożliwił likwidację żołnierzy NSZ ze Śląska Cieszyńskiego, zmarł w 1997 roku – jako były ambasador PRL w Danii. Nie poniósł po 1989 roku żadnej odpowiedzialności za swoje zbrodnie.

Został pochowany wśród ofiar totalitaryzmu, który współtworzył.

W wielu miastach są wyznaczone cmentarze Armii Czerwonej. W Siemianowicach Śląskich jest wielki cmentarz żołnierzy Wehrmachtu i Waffen SS. Osobny pochówek poległych jest uwarunkowany historycznie.

Trzeba jednak w końcu podjąć temat mogił katów i zastanowić się czy nie byłoby zasadnym przeniesienie szczątków katów na cmentarze komunalne do wydzielonych kwater.

Zdarza się bowiem tak, że „ludzie dobrej woli” – nieświadomi zbrodniczej działalności zmarłego – palą znicze na grobach tych, którzy są wprost odpowiedzialni za wymordowanie tysięcy patriotów.

Szacunek dla mogił nie może być oddzielony od postawy moralnej, etycznej czy społecznej osoby pochowanej. Skoro austriackie władze zdecydowały się na usunięcie mogiły rodziców Adolfa Hitlera to polskie … powinny zmierzyć się w końcu z mogiłami totalitarnych katów nie tylko na Powązkach.

Warto tylko dodać, że rodzice Hitlera nie mieli żadnego udziału w zbrodniach syna.

W dosyć krótkiej perspektywie czeka nas bowiem pochówek wielu wiekowych obecnie zbrodniarzy komunistycznych.

Jeśli ktoś chce stosować inne standardy niż w sprawie pochówku nazisty Ericha Priebkego wobec zdrajców i czołowych sługusów Rosji to nie tylko pomniki „wdzięczności” Armii Czerwonej są problemem … ale przyzwolenie na uczczenie zbrodniarzy w myśl źle rozumianego prawa do godnego pochówku.

Dla wielu bowiem mogiły komunistycznych katów powinny znajdować się pod murami Kremla „u stóp” ich protektorów … Lenina i Stalina! Ewentualnie zbrodniarzy z PRL pochowanych na Powązkach można zawsze przenieść do Ossowa!

Adam Słomka
Przewodniczący KPN-NIEZŁOMNI

Za; http://www.ngopole.pl/2014/01/28/co-z-grobami-komunistycznych-zbrodniarzy/
Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii ANTYPOLONIZM, EDUKACJA, HISTORIA POLSKI, PRL, UB-NKWD, Zbrodnie komunistyczne, Żołnierze Wyklęci. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.