Powrót do paktu Ribbentrop-Mołotow – Prof. Tadeusz Marczak

putin-merkel.jjpg_-270x180Wpływowy rosyjski dziennik „Kommiersant” opublikował 28 listopada 2013 roku artykuł zatytułowany „Koniecznie należy budować Wielką Europę” (Nieobchodimo stroit’ Bolszuju Jewropu). Jak stwierdza redakcja, artykuł ten został napisany „specjalnie dla niej”

Ten  sam  tekst  pod  tytułem  „Nowy  projekt  paneuropejski”   opublikowała, uchodząca  w  oczach  poniektórych  za  opiniotwórczą,  warszawska „Gazeta Wyborcza”; bez podania źródła i nazwiska tłumacza, ale za to już tego same- go dnia!

Jako autorzy figurują: Desmond Browne  –  b. minister obrony Wielkiej Bryta- nii w  socjalistycznym  gabinecie  Tony’ego Blaira, Igor Iwanow  –  b. minister spraw zagranicznych Rosji,  i  Adam Rotfeld   –  b. minister  spraw  zagranicz- nych Polski w postkomunistycznym rządzie Marka Belki.

Jak podaje „Kommiersant”, publikacja jest efektem prac prowadzonych w ra- mach trójstronnego projektu, którego uczestnikami są: Rosyjska Rada ds. Mię dzynarodowych, Polski Instytut Spraw Międzynarodowych (PISM)  i Europej- ska Sieć Liderów (European Leadership Network, ELN).

Zadaniem projektu jest przeanalizowanie kwestii związanych z budową „Wiel kiej Europy”.

„Kommiersant” daje  do  zrozumienia,  że  nieprzypadkowa jest data publika- cji: czwartek, 28 listopada 2013 – pierwszy dzień szczytu Partnerstwa Wscho dniego w Wilnie, na którym mogło dojść do podpisania umowy o stowarzysze niu Ukrainy z Unią Europejską. Tekst  jest  wyzwaniem  i  przeciwwagą dla tej inicjatywy,  stanowiąc  swoisty manifest geopolitycznej  doktryny  eurazjatyz- mu.

ELN jest instytucją stosunkowo mało u nas znaną.  W jej komitecie wykonaw- czym, na którego czele stoi Browne,  roi  się od byłych ministrów spraw zagra- nicznych bądź obrony.

Są w nim: Javier Solana, b. sekretarz generalny NATO, Volker Ruehe – b. minister obrony RFN, czy Malcolm Rifkind – b. minister spraw zagranicz nych Wielkiej Brytanii.

Z Polski zasiada w nim, obok Rotfelda, Janusz Onyszkiewicz – b. minister obrony.

Są także Rosjanie: wspomniany

Igor Iwanow oraz gen. armii Wiaczesław Trubnikow – w latach 1996-2000 szef  Służby  Wywiadu  Zagranicznego  Rosji (SWR),  która po rozwiązaniu KGB przejęła po nim zadania wywiadowcze.  On  sam  zresztą był oficerem KGB na placówkach zagranicznych.

ELN, której dyrektorem jest Brytyjczyk Ian Kearns, przedstawia się jako poza- rządowa instytucja typu non profit, której celem jest pomóc  „stworzyć waru- nki dla świata bez broni atomowej”.

Zajmuje się także taktyczną bronią atomową (NSNW) rozlokowaną w europej skich krajach NATO.

Opowiada się za jej redukcją, a nawet likwidacją,  aby móc  „rozwijać kon- struktywne stosunki z Rosją”.

Ponieważ zaś broń ta, poza niewielkim udziałem  Brytyjczyków  i  Francu- zów, jest w rękach Amerykanów – propozycja ta zmierza do zredukowania amerykańskiej obecności wojskowej w Europie  i podważenia sensu istnie- nia NATO.

Wycofanie  amerykańskich  rakiet  z  Europy Zachodniej  było stałym postula- tem Moskwy w okresie zimnej wojny.

Podnosiła to sowiecka dyplomacja, nagłaśniała propaganda, wokół tego ogniskowały swoją działalność inspirowane przez Moskwę zachodnie ru- chy pacyfistyczne.

Także obecnie jest to jeden z postulatów Rosji w dialogu z Waszyngtonem. Tymczasem  taktyczna  broń  atomowa  odgrywa  istotną  rolę w doktrynie obronnej NATO.

Jak oświadczył sekretarz generalny Paktu Anders F. Rasmussen:

„Obecność amerykańskiej broni jądrowej w Europie jest istotną częścią wiarygodnego odstraszania”.

Trzeba  w  tym miejscu nadmienić, że po zakończeniu zimnej wojny Ameryka- nie drastycznie zredukowali swój arsenał, w o wiele większym stopniu niż Ro- sjanie.

Według szacunkowych danych, w chwili obecnej Rosjanie mają 10-krotną, a  być  może  i  30-krotną  przewagę  nad Amerykanami w taktycznej broni atomowej.

Środowisko ELN z rezerwą podchodzi także do koncepcji „tarczy antyrakieto wej”. Zdaje się ono podzielać opinię jednego z oficjeli NATO, że „tarcza zatru wa wszystko”.

Natomiast Browne  i  Kearns  w  lutym 2013 roku na łamach   „The Telegraph” zakwestionowali  sam  sens  doktryny  odstraszania,  sugerując,  że  wyżej  niż ewentualny atak zbrojny ze strony Rosji należy postawić takie zagrożenia jak zmiana klimatu czy atak cybernetyczny.

Drugim partnerem PISM w pracach nad projektem Wielkiej Europy jest Rosyj ska Rada do Spraw Międzynarodowych (RSMD).

Została ona powołana do życia na mocy rozporządzenia prezydenta Fede- racji Rosyjskiej  z  2 lutego 2010 roku. Określana jest w nim jako instytucja „niekomercyjna”,  ale chyba tylko dla podkreślenia jej oficjalnego, urzędo wego charakteru.

Organizacją rady miały się zająć ministerstwa obrony  i spraw zagranicznych. Na jej czele znajdują się czynni i byli politycy, biznesmeni i akademicy.

Przewodniczącym prezydium jest Igor Iwanow, ale jest w nim m.in. rzecz- nik prasowy prezydenta Putina Dmitrij Pieskow.

W składzie rady patronackiej jest b. premier i b. minister spraw zagranicz nych, a wcześniej szef służby wywiadu zagranicznego  Rosji  Jewgienij  Pri- makow.  Obok niego zasiada w niej urzędujący minister  spraw  zagranicz- nych Siergiej Ławrow.

„Maleńkaja pobiedonosnaja wojna”

RSMD  stanowi  forum  wymiany  poglądów,  prezentacji ekspertyz i projektów dotyczących zarówno aktualnych problemów,  jak  i  prognozowanych kierun- ków polityki rosyjskiej.

Z naszego punktu widzenia nie powinniśmy przeoczyć scenariuszy wojny mię dzy  Rosją  a  Ameryką  autorstwa  eksperta  RSMD  Walerija Aleksiejewa  z  22 października 2013 roku.  Autor wychodzi z założenia,  że w ciągu najbliższych 10-15 lat możliwy jest konflikt wojenny między Rosją a Stanami.

Będzie on miał w dużej mierze charakter „wojny zastępczej”. Rosja zdecyduje się zaatakować jednego z bliskich sojuszników USA. Wojna będzie miała ogra niczony  zasięg,  ale  w  świetle  amerykańskiej  i  rosyjskiej doktryny wojennej, obniżających próg zastosowania taktycznej broni jądrowej,  może dojść do jej użycia.

Aleksiejew widzi trzy zasadnicze scenariusze wojenne:

– Rosja zaatakuje Japonię z powodu sporu terytorialnego o Kuryle, co spo woduje reakcję wojenną Stanów Zjednoczonych.

– Możliwy jest atak Rosji na Kanadę z racji sporu o Arktykę, a przede wszy stkim ze względu na bogactwa naturalne, które ona skrywa.

– Konflikt wojenny możliwy jest także na zachodzie.  Jego  powodem może być np. chęć Białorusi uwolnienia się od Rosji i wystąpienia ze ZBiR.  Inny powód konfliktu  to  separatyzm  obwodu kaliningradzkiego,  kwestia Kry- mu czy Morza Czarnego.

W tym ostatnim wypadku Aleksiejew nie pisze,  jaki sojusznik Stanów Zjedno- czonych będzie zaatakowany, ale komentator „Regnum” stawia kropkę nad i;

będzie to Polska.

Scenariusz taki już przetestowano w trakcie ćwiczeń wojskowych  Zapad 1  w 2009 roku,  które obejmowały symulację nuklearnego ataku na nasz kraj.

Wojna nie będzie jednak służyła zmianie globalnego układu sił.  Jej znaczenie będzie lokalne, chociaż dla narodów, które dotknie, bolesne.

Z punktu widzenia Moskwy będzie to bowiem, według recepty carskiego mini- stra Wiaczesława von Plehwe, „mała zwycięska wojna”, która pozwoli krem- lowskiemu kierownictwu uniknąć podjęcia  zasadniczych  reform  wewnętrz- nych i zachować surowcowy charakter gospodarki.

Detronizacja Ameryki

Zgoła inaczej wszelako prezentuje się projekt przedstawiony  przez  Iwanowa, Browne’a  i  Rotfelda.

Zmierza on do zmiany globalnego układu sił, obalenia prymatu Stanów Zjednoczonych w postzimnowojennym świecie.

Postulowany przez b. ministrów projekt paneuropejski

„obejmowałby obszar szeroko rozumianej Europy – w sensie geograficz- nym i politycznym:  od Norwegii na północy po Turcję na południu,  od Portugalii na zachodzie po Rosję na kierunku wschodnim”.

Ale wbrew temu, co twierdzą, projekt wcale nie jest nowy.

Ma on już długą, ponad 100-letnią historię i – co gorsza – złowrogie preceden sy. Jest on bowiem niczym innym, jak powtórzeniem słynnej koncepcji „bloku kontynentalnego”, jaką  rozwijał  w  końcu lat 30. XX wieku znany geopolityk niemiecki gen. Karl Haushofer.

Wstępem  do  jej  praktycznej  realizacji był osławiony pakt Ribbentrop-Moło- tow i – co za tym idzie –  wybuch II wojny światowej,  która  tak  boleśnie  dot- knęła nasz kraj.

Ale w sensie geopolitycznym pakt był wymierzony  w  Wielką Brytanię. 

Po  klęsce  Polski  w  kampanii wrześniowej 1939 roku uniesiony tryumfem Haushofer oświadczał Brytyjczykom, że mają teraz do czynienia z wielkim blokiem od Morza Północnego i Renu aż do Pacyfiku.

Zjednoczenie w jednym geopolitycznym organizmie  III  Rzeszy,  Związku  So- wieckiego  i  Japonii  miało  być  –  w  jego opinii – punktem zwrotnym w dzie- jach, położeniem kresu supremacji anglosaskiej potędze morskiej.

W listopadzie 1940 roku Hitler mówił do Mołotowa, że „wyłania się nowa kombinacja państw”, blok  eurazjatycki,  który  będzie  podstawą  nowego ładu globalnego.

Mimo doświadczeń II wojny światowej idea odrodzenia bloku kontynentalne- go  nadal  kiełkowała  w  niektórych głowach  zarówno na Wschodzie,  jak i na Zachodzie.

  • Belgijski  geopolityk  Jean Thiriart  wytrwale w dekadzie lat osiemdziesią- tych XX  wieku  rozwijał  koncepcję   „imperium  eurosowieckiego”,   którą po rozpadzie imperium zła zamienił na „Europę od Dublina do Władywo stoku”.
  • Austriacki  generał  Heinrich Jordis von Lohausen występował  z  progra- mem „Europy od Madrytu do Władywostoku”.
  • Ernst Niekisch, deputowany do Izby Ludowej NRD, kreślił kontury  „Euro- py  od Vlissingen do Władywostoku”.
  • Do ojcostwa tej koncepcji przyznaje się także rosyjski geopolityk Aleksandr Dugin.

Zwolennicy rozwiązania eurazjatyckiego nadzieje swoje wiążą  z Władimirem Putinem.

Francuz, Henri de Grossouvre,  propagator osi Paryż – Berlin – Moskwa,  uza- sadnia to tym, że wywodzi się on z KGB, który już w epoce zimnej wojny repre- zentował orientację „proniemiecką i proeuropejską”.

Putin dał zresztą tego dowody, wzywając na forum Bundestagu  25  wrześ- nia 2001 do połączenia potencjałów Europy i Rosji, co spotkało się z gorą- cą owacją niemieckich deputowanych.

Po 9 latach, na zasadzie próby sondażowej, doradca Kremla, Siergiej Karaga- now zaproponował utworzenie „Związku Europy i Rosji”.

Widocznie uznano, że wypadła ona pomyślnie,  bo 25 listopada 2010 roku na łamach „Sueddeutsche Zeitung” Putin wezwał do utworzenia

„wspólnej przestrzeni ekonomicznej od Władywostoku do Lizbony”.

Ge-Russia

Lenin, przywódca rosyjskich bolszewików, powiedział swego czasu:

„Kto ma Niemcy, ten ma Europę. A kto ma Europę, ten ma w swym ręku świat”.

Dążenia  do  hegemonii  globalnej  carskiej  Rosji  symbolizowała  doktryna III Rzymu i kategoryczny postulat zdobycia Konstantynopola.

Ale w końcu XIX wieku nad Newą zapanowało przekonanie,  że  droga  do Konstantynopola prowadzi przez Bramę Brandenburską.

Współcześni rosyjscy geopolitycy, nie ukrywający  nostalgii  za  imperium zła, Związkiem Sowieckim, przyznają wszelako, że nie był on konstrukcją geopoli- tycznie doskonałą. Nie osiągnął bowiem brzegów Oceanu Atlantyckiego. 

Mógł  tego  dokonać  bądź  drogą  podboju,  bądź  drogą przemyślanej akcji dyplomatycznej,  która  doprowadziłaby  do finlandyzacji Europy Zachod- niej, a zwłaszcza RFN i rozbicia NATO.

Rosyjscy politolodzy nie ukrywają, że zgody Gorbaczowa na zjednoczenie Nie- miec i rozwiązanie Układu Warszawskiego miały charakter szachowego gam- bitu, który miał doprowadzić do wyprowadzenia Niemiec  z  Paktu Północno- atlantyckiego i rozbicia Zachodu.

Także  firmowana  przez  Iwanowa,  Browne’a  i Rotfelda  „Bolszaja  Jewropa” sprowadza się w istocie do stworzenia osi Moskwa – Berlin.

Włoski geopolityk gen. Carlo Jean określa ją jako Ge-Russia   (od  Germania i Russia) i opisuje jako osobliwy projekt geopolityczny oparty na

„kombinacji niemieckiej technologii z zasobami energetycznymi Unii Eurazjatyckiej”.

Dostrzega także niesłychaną intensywność współpracy niemiecko-rosyjskiej:

„W Skołkowo, w rosyjskiej Dolinie Krzemowej,  częściej słychać niemiecki niż angielski;

Siemens zaniechał współpracy z francuską firmą Areva  i  przyłączył się do Rosatomu, żeby uczestniczyć w jego megaprojektach nuklearnych;

Rheinmetall  współpracuje  z  rosyjskim Ministerstwem Obrony,

Alenia z Łukoil itd.”.

Poświęcanie Ukrainy

Trzej ministrowie piszą, że projekt Wielkiej Europy może być „przydatny dla przezwyciężenia obecnych sporów co do Ukrainy”.

Powtarzają w tym miejscu argumentację Putina  z  3 października  2011  roku, kiedy to przekonywał m.in. Ukraińców, że

„Związek Eurazjatycki będzie budowany na uniwersalnych, integracyj- nych zasadach jako nieodłączna część Wielkiej Europy”.

Zatem ich obawy przed zamknięciem im drzwi do Europy traktował jako nieu zasadnione, bo i tak znajdą się w niej jako członkowie Unii Eurazjatyckiej.

Propagowania  tezy  Putina  podjął  się  także  prof.  Nicolai Petro  z   Rhodes Island University na łamach „New York Times” (3.12.2013).

Stwierdził on,  że  Ukraina  stawiana  jest  jakoby przed  fałszywym,  wybo- rem: z Unią Europejską czy z Unią Eurazjatycką (Rosją), fałszywym ponie waż ostatecznym celem jednej i drugiej jest zjednoczenie  się  we  wspólną przestrzeń od Dublina do Władywostoku.

Jak będzie wyglądało zjednoczenie?

Geopolityk rosyjski Aleksandr Dugin stawia sprawę jasno:

na porządku dnia stoi  zabór  (zachwat) Europy,  aneksja  UE  do  Związku Eurazjatyckiego.

Tylko tak bowiem można zwieńczyć  dzieło  budowy  Wielkiej Europy. 

W  tym celu – apeluje Dugin – należy tworzyć „piątą kolumnę”, która bę- dzie odgrywać w Europie rolę, jaką kiedyś spełniały partie komunistycz ne  –  będzie narzędziem Kremla w jego polityce.

Spośród trzech autorów —  Iwanow  jest  w  pełni świadomym reprezentantem rosyjskiego, putinowskiego programu geopolitycznego.

Des Browne to raczej beztroski poputczik.

  • Jaką rolę odgrywa w tym spektaklu Adam Rotfeld?  —  I czy ma tego świadomość?

___________________________________

Prof. Tadeusz Marczak

  • Autor jest kierownikiem Zakładu Studiów nad Geopolityką Uniwersytetu Wrocławskiego.
za: Nasz Dziennik
fot. PAP
Za; wirtualnapolonia.com/2013/12/26/
Ten wpis został opublikowany w kategorii ARCHIWUM 25-LECIA 1989-2014, HISTORIA WSPÓLCZESNA, III Wojna Światowa?, NOWY PORZĄDEK ŚWIATA, POLITYKA, POlska w likwidacji, Rosja, SPOŁECZNO-POLITYCZNE, UNIA EUROPEJSKA, USA, Wlk. Brytania, Wojna informacyjna - dezinformacja. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.