K. I. Gałczyński – Powrót [ulica Wielkiej Kolędy]

Christmas_.mega-tapety.infoA podana jest gdzieś ulica
(lecz jak tam dojść?  którędy?),
ulica zdradzonego dzieciństwa,
ulica Wielkiej Kolędy.

Na ulicy tej taki znajomy
w kurzu z węgla, nie w rajskim ogrodzie,
stoi dom jak inne domy,
dom, w którym żeś się urodził.

Ten sam stróż stoi przy bramie.
Przed bramą ten sam kamień.
Pyta stróż: „Gdzieś pan był tyle lat?”
„Wędrowałem przez głupi świat „.

Więc na górę szybko po schodach.
Wchodzisz. Matka wciąż taka młoda.
Przy niej ojciec z czarnymi wąsami.
I dziadkowie. Wszyscy ci sami.

I brat, co miał okarynę.
Potem umarł na szkarlatynę.
Właśnie ojciec kiwa na matkę,
Że czas się dzielić opłatkiem,
więc wszyscy podchodzą do siebie
i serca drżą uroczyście
jak na drzewie przy liściach liście.

Jest cicho. Choinka płonie.
Na szczycie cherubin fruwa.
Na oknach pelargonie
blask świeczek złotem zasnuwa,
a z kąta, z ust brata, płynie
kolęda na okarynie:

Lulajże, Jezuniu,
moja perełko,
Lulajże, Jezuniu,
me pieścidełko.

____________________________

Za; http://swiateczne.blog.onet.pl/
Foto/ Christmas_.mega-tapety.info
Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Boże Narodzenie, EDUKACJA, LITERATURA POLSKA. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.