„Rosja ma już u naszych granic środki napadu powietrznego, co komplikuje sytuację Polski”. Szeremietiew o ostatnich działaniach militarnych Kremla. – WYWIAD

Pierwszy raz od wielu lat Polska spotkała się z sytuacją realnego oskrzydlenia militarnego. Na Białorusi organizuje się pułk samolotów myśliwsko-bombowych SU-27, a pod Królewcem powstaje baza rakietowa. W obu przypadkach na wyposażeniu może być broń jądrowa.

Jednak w kraju trwa festiwal dobrego samopoczucia i deklaracji politycznych o tym jakimi to wspaniałymi przyjaciółmi są Władimir Putin i jego ludzie.

O  pogarszającej  się  sytuacji  geostrategicznej  Polski rozmawiamy z Romual- dem Szeremietiewem, byłym wiceministrem obrony narodowej.

wPolityce.pl: Czy mamy do czynienia z rosyjskim oskrzydleniem Polski?  Nie tylko w sferze militarnej?

Romuald Szeremietiew: Tak i moim zdaniem to jest bardzo niebezpieczna sytuacja. Tworzone są instrumenty nacisku, które mogą być w każdym mo mencie użyte.  Widzimy  teraz  jak na dłoni zaniedbania ze strony polskiej w kontekście obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej.

Jeśli  chodzi  o  przygotowywane  środki  napadu,  to jesteśmy na obecnym etapie  bezbronni,  no  może  poza  grupą samolotów F-16 pod warunkiem, że zdążylibyśmy rozwinąć je operacyjnie w razie potrzeby.

To sytuacja bardzo groźna, choć oczywiście nie oznacza,  że coś nam teraz fizycznie grozi. Jednak musimy mieć świadomość, że w razie kryzysu stro- na rosyjska ma środki, których może użyć.

Wiemy, że Moskwa potrafi takie rzeczy robić,  jeśli  tylko  widzi możliwość wyzyskania odpowiednich efektów politycznych.

Jeśli  teraz  politycznie  stracimy  Ukrainę,  jeśli znajdzie się ona w rosyjskiej strefie,  to nasze położenie geopolityczne jeszcze bardziej się pogorszy.  Cała ściana  wschodnia,  poza  krótkim  odcinkiem  granicy  z  Litwą,  będzie nam wrogiem.

Nazwijmy to bardziej elegancko – będzie nam przeciwnikiem.  To niestety racja.  Z  punktu  geostrategicznego  sytuacja może stać się bardzo niebez- pieczna. Np. ze względów podniesionych wcześniej – nie mieliśmy wystar-czającej obrony przed zagrożeniami przy wcześniejszym położeniu.

Więc  jeśli  to  zagrożenie  miałoby  się  rozszerzyć o granicę z Ukrainą,  to sytuacja stanie się mocno nieprzyjemna.

Aby wyobrazić sobie groźbę sytuacji, spróbujmy sobie uświadomić,  że krót- kie uderzenie z trzech stron: północy, wschodu i południa sprawia, że w nie- długim  czasie  pod  okupacją  znajdzie  się  Polska  do Wisły,  wraz  z prawo-brzeżną częścią Warszawy. I to wszystko stanie się zanim zbierze się NATO na pierwszej naradzie.

Jeśliby strona rosyjska zechciałaby się pokusić  o jakąś operację militarną –  patrz Kaukaz  –  to faktycznie ma pan rację,  i  ten scenariusz zawarty w pytaniu jest realny.

Jednak myślę, że niekoniecznie trzeba widzieć od razu tego typu  zagroże- nia.  Rosja  ma  już  u  naszych granic realne środki uderzenia, napadu po- wietrznego,  co  skomplikowało  sytuację  polityczną  Polski.  Nie  musi nic okupować, bo to wymagałoby przygotowań, mobilizacji itd.

Tu taki wtręt. Brygada, uzbrojona  w  Iskandery na  terenie  Kaliningradu, znajduje się w Czerniachowsku. To mniej więcej jest 40 kilometrów od gra nicy z Polską.

Zakładając,  że  nasze Kraby,  czyli  artyleria samobieżna, o którą zabiega- łem  będąc  wiceministrem  obrony  narodowej, będzie na uzbrojeniu Woj- ska Polskiego, a zamówiliśmy 120 dział, czyli pięć dywizjonów, oraz zakła dając,  że te działa otrzymają amunicję precyzyjnego rażenia na odległość ponad 40 kilometrów, to jeden dywizjon dałby sobie radę z bazą  Iskande- rów w Czerniachowsku.

Faktycznie  przygotowania  do  rozwiązań  militarnych służą najczęściej te- mu, aby takich rozwiązań nie wcielić w życie.  Do  skutecznych  działań  dy- plomatycznych wystarczy realna groźba użycia siły.

Tak jest. Ja ciągle powtarzam, że ministerstwa obrony są po to, aby wojny nie było…

Czy jeśli Kremlowi uda się podporządkować Ukrainę,  to czy może on zacząć grać wobec nas kartą roszczeń terytorialnych ze strony nacjonalistów ukra ińskich?  Ci mają przecież pretensje o 17 polskich powiatów.

Teoretycznie  jest  to  oczywiście  możliwe.  Bo  nie  daj  Panie Boże, że jeśli Ukraina znajdzie się w strefie rosyjskich wpływów,  to  nie ulega wątpliwo- ści, że najpoważniejszym przeciwnikiem Rosji stanie się Polska.

Znając  sposoby  uprawiania  polityki przez Rosję, to nie można wykluczać niczego, także szantażu, kaptowania nacjonalistów itd. A roszczenia i pre tensje  terytorialne  pogrobowców  Bandery mogą dać się łatwo użyć przez Moskwę.

A  kto  może  z  ręką na sercu powiedzieć,  że  już teraz co się dzieje na linii Zachodnia Ukraina   –   Polska  jes t faktycznie  jedynie działaniem ukraiń- skim, a nie inspirowanym z zewnątrz? Przecież ta sprawa doskonale dzia- ła na korzyść Rosji.

Warto  zauważyć,  że  w sprawach wzrostu zagrożenia Polski ze strony Rosji panuje  w  zasadzie  cisza  w najważniejszych mediach. A przecież wiadomo, że jednym  z  elementów przygotowywania się do różnych ostrzejszych dzia- łań jest „znieczulenie” przeciwnika, wyłączenie jego czujności. Czy trwający „bal” w Warszawie nie powinien zaniepokoić Polaków?

No właśnie, to dziwna sytuacja. Przecież sprawy, o których właśnie rozma wiamy  widoczne  są  gołym okiem.  Nie potrzeba do ich postrzegania mieć jakichś nadzwyczajnych informacji wywiadowczych.

Jednak pewne działania są poczynione, które – miejmy nadzieję – świad- czą  o  rozpoznaniu zagrożenia przez ludzi odpowiedzialnych  za  bezpie- czeństwo kraju.

Po pierwsze niedawne ćwiczenia NATO.  Pierwszy  raz  na  taką skalę Pakt Północnoatlantycki ćwiczył w kraju byłego Układu Warszawskiego i zau- ważyła to Moskwa.

Po drugie pojawiły się pewne opinie ze strony osoby,  którą  bym o to nigdy nie podejrzewał,  a wobec tej osoby jestem dość krytyczny.  W  święto  Woj- ska Polskiego  15 sierpnia  Bronisław Komorowski przyznał,  że w zasadzie Polska nie ma armii, która byłaby w stanie obronić kraj.

To  dobry  sygnał,  późny  bo  późny,  ale świadczący o tym,  że wyczuwa się pewne niebezpieczeństwa.

Ale jest też inna sprawa.  Zarysowany  został  plan  wzmocnienia  sił zbroj- nych w systemy obrony przeciwrakietowej.  Musimy  zakupić rakiety śred- niego i dalekiego zasięgu, no i widzimy co się stało z ministrem Waldema rem Skrzypczakiem, który zajmował się m.in. tą sprawą.

Powstaje pytanie, czy uderzenie w Skrzypczaka to odpowiedź na jego fak- tyczne  lewe  powiązania,  czy  może  szef kontrwywiadu, który jest w ciep- łych relacjach z Komorowskim, wykonał manewr, który opóźnił działania obronne kraju?

Rozmawiał Sławomir Sieradzki

CZYTAJ WIĘCEJ: Niepokojący ruch Putina. „Bild”: Rosja rozmieściła w pobli żu granicy z Polską rakiety krótkiego zasięgu

Foto/facebook.com
14 grudnia 2013
Za; http://wpolityce.pl/wydarzenia/
Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii ANTYPOLONIZM, HISTORIA WSPÓLCZESNA, III Wojna Światowa?, IV Rozbiór Polski, NATO, POLITYKA, POLSKA, POlska w likwidacji, Rosja, Roszczenia ukraińskie, Roszczenia wobec Polski, WOJSKO POLSKIE. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.