Z „WY­BOR­CZEJ” w ŚWIAT : Si­kor­ski od sied­miu lat kon­se­kwent­nie, krok po kro­ku, sku­tecz­nie le­czy MSZ z pol­sko­ści, prze­ko­nu­je swą dy­plo­ma­tycz­ną ha­ła­strę, że „pol­skość to nie­nor­mal­ność”.

Si­kor­ski „wie, co je i wie, co ku­pu­je”.  Od  sied­miu  bo­wiem lat kon­se­kwent­nie, krok po kro­ku, sku­tecz­nie le­czy  MSZ  z  pol­sko­ści,  prze­ko­nu­je  swą  dy­plo­ma­- tyc z­ ną ha­ła­strę, że „pol­skość to nie­nor­mal­ność”.  Tak,  jak  je­go  du­cho­wy oj­ciec, boi się pol­sko­ści i na roz­ma­ite spo­so­by zwal­cza ją.

Czy Si­kor­ski jest uczniem Mich­ni­ka? Wie­le na to wska­zu­je.  Wie­le też wska­zu­je,  że  uczeń  prze­rósł mi­strza.  Miej­my  tyl­ko na­dzie­ję, że kry­je się za tym sła­bość cha­rak­te­ru, pa­zer­ność na sta­no­wi­ska i apa­na­że, ocię­ża­łość umy­sło­wa, a nie coś gor­sze­go – świa­do­me wej­ście w układ z an­ty­pol­ski­mi krę­ga­mi na szko­dę Rze­czy­po­spo­li­tej.

Od za­ra­nia  III RP  w  dy­plo­ma­cji  pol­skiej  do­mi­nu­je  mich­ni­kowsz­czy­zna,  to jest   ze­staw  do­gma­tów  na­rzu­co­ny  przez „Ga­ze­tę Wy­bor­czą” ja­ko obo­wią­zu­ją­ca wy­kład­nia po­strze­ga­nia świa­ta, ko­go ma­my ko­chać,  a  ko­go się bać, ko­go no­sić na rę­kach  i  ko­mu zwra­cać ma­jąt­ki.  Po­nie­waż Po­la­cy  (wśród dy­plo­ma­tów tra­fia­ją się i ta­kie „dzi­wo­lą­gi”) nie za­wsze w spo­sób wy­star­cza­ją­cy poj­mu ­ją po­glą­dy „Wy­bor­czej” i jej re­dak­to­ra na­czel­ne­go, dba­łość o po­praw­ność my­śle­nia mu­si być gwa­ran­to­wa­na rów­nież po­przez bez­po­śred­ni nad­zór ka­dro­wy w po­sta­ci na­masz­czo­nych przez Mich­ni­ka ko­mi­sa­rzy po­li­tycz­nych.

Od za­ra­nia III RP są ni­mi de­le­go­wa­ni z Czer­skiej dzien­ni­ka­rze. Ta­ka sy­tu­acja jest  wy­god­na  dla  sze­fa  re­sor­tu,  gdyż w za­mian li­czyć mo­że na przy­chyl­ność ga­ze­ty,  przed­sta­wia­nie na  jej ła­mach każ­dej swej dy­plo­ma­tycz­nej czyn­no­ści, na­wet ewi­dent­nych głu­pot, ja­ko nie­koń­czą­ce­go się pa­sma suk­ce­sów.

Wy­god­na rów­nież dla pod­da­nych Si­kor­skie­go,  któ­rzy  in­stynk­tow­nie  wie­dzą, gdzie  szu­kać  wy­kład­ni  po­praw­nych  po­li­tycz­nie  po­glą­dów  i sta­no­wisk. Szef MSZ mo­że też li­czyć na in­ne nie­stan­dar­do­we, cho­ciaż od­płat­ne,  usłu­gi  i  me­dial­ne ser­wi­tu­ty „Wy­bor­czej”,  choć­by  w for­mie zgno­je­nia ko­goś,  kto o Si­kor­skim źle my­śli i pi­sze.

Od dnia sku­tecz­nej roz­pra­wy  z PiS obóz Mich­ni­ka po­więk­sza wpły­wy  w  MSZ, ma­so­wo  po­ja­wia­jąc  się  w  oto­cze­niu  Si­kor­skie­go,  któ­ry  w ten spo­sób spła­ca dług za po­par­cie w wy­bo­rach.

Za Si­kor­skie­go nie­po­mier­nie wzro­sła ro­la Mich­ni­ka w prze­ta­so­wa­niach ka­dro­ wych,  a  nie­for­mal­na,  zwią­za­na  z  Mich­ni­kiem  wa­ta­ha  prze­ję­ła  ca­łą wła­dzę w MSZ.  Gmach na Szu­cha wy­peł­nił się po­tom­ka­mi funk­cjo­na­riu­szy KPP i ma­fii „wuj­ka Bron­ka” oraz ludź­mi Urba­na.

Naja­trak­cyj­niej­sze am­ba­sa­dy otrzy­ma­li zwią­za­ni z nie­boszcz­ką UW. Na rzecz ­ni­ka  pra­so­we­go  przy­dzie­lo­no  mu  Mar­ci­na Bo­sac­kie­go  – wie­lo­let­nie­go sze­fa dzia­łu  za­gra­nicz­ne­go,  a  na  rzecz­ni­ka  pol­skiej  pre­zy­den­cji  w UE – Kon­ra­da Ni­kle­wi­cza, wcze­śniej przez 13 lat dzien­ni­ka­rza tej­że ga­ze­ty. „Duch Mich­ni­ka ”  nie­po­dziel­nie  za­wład­nął  ga­bi­ne­ta­mi dy­rek­tor­ski­mi mi­ni­ster­stwa, na cze­le któ­re­go  stoi  czło­wiek  jesz­cze  nie­daw­no szczy­cą­cy się w swo­jej po­sia­dło­ści w Cho­bie­li­nie  na­pi­sem  „Stre­fa zde­ko­mu­ni­zo­wa­na”,  któ­ry  czę­sto  chwa­lił   się opo­zy­cyj­ny­mi  ko­rze­nia­mi,  a  „Wy­bor­czą” tę­pił  za  sto­so­wa­nie wo­bec  ry­wa­li po­li­tycz­nych kłamstw, in­sy­nu­acji i oszczerstw.

Mich­nik na dy­plo­ma­tycz­nych sa­lo­nach

Po­sło­wie z sej­mo­wej Ko­mi­sji Spraw Za­gra­nicz­nych nie­mal co mie­siąc za­ska­ki­ wa­ni  są dość szcze­gól­ny­mi kwa­li­fi­ka­cja­mi przed­sta­wia­nych  im do za­opi­nio­wa­nia kan­dy­da­tów. 

Gdy jed­ne­mu z nich, ty­po­wa­ne­mu na am­ba­sa­do­ra  w  Ka­na­dzie za­rzu­ca­li,  że nie na­da­je się na tę  funk­cję,  że nie ma kom­pe­ten­cji dy­plo­ma­tycz­nych,  a  na­wet nie zna jed­ne­go z dwóch urzę­do­wych ję­zy­ków Ka­na­dy, re­pre­zen­tu­ją­ca Si­kor­skie­go wi­ce­sze­fo­wa re­sor­tu za­chwa­la­ła:

Przez dwa­dzie­ścia lat był dzien­ni­ka­rzem „Wy­bor­czej”. Je­go żo­na też jest dzien­ni­kar­ką,  ma  pro­gram  w TVN Sty­le. To  naj­lep­szy kan­dy­dat z moż­li­wych, ja­ki­mi dys­po­nu­je MSZ.

Do­brze, że do­da­ła „ja­ki­mi dys­po­nu­je”,  nie­do­brze,  że  nie  po­da­ła na­zwy pro­gra­mu – „Wiem, co jem, wiem, co ku­pu­ję”.

Za wiel­ki suk­ces trzy­let­niej pra­cy Bo­sac­kie­go ja­ko rzecz­ni­ka MSZ uzna­ła

„ak­tyw­ność  Si­kor­skie­go na Twit­te­rze” oraz no­wą wi­try­nę in­ter­ne­to­wą MSZ. 

Nie ujaw­ni­ła jed­nak, że zbu­do­wa­ła ją za skrom­ne pół mi­lio­na  eu­ro wy­ło­nio­na w  szem­ra­nym  prze­tar­gu  fir­ma z Kra­ko­wa.  Nie  ujaw­ni­ła też,  że  am­ba­sa­dor­ska sy­ne­ku­ra dla b. dzien­ni­ka­rza „Wy­bor­czej” to gra­ty­fi­ka­cja za za­słu­gi w tu­szo­wa­niu me­dial­nych wpa­dek Si­kor­skie­go,  za  go­to­wość  fir­mo­wa­nia i obro­ny każ­dej, na­wet naj­głup­szej wy­po­wie­dzi sze­fa.

Bo­sac­ki funk­cję rzecz­ni­ka prze­jął kil­ka mie­się­cy  po  smo­leń­skiej  ka­ta­stro­fie. Stał się usta­mi Si­kor­skie­go w jej spra­wie,  za­wsze  go­to­wy do wy­ka­za­nia słusz­no­ści naj­bar­dziej nie­do­rzecz­nych tez mi­ni­stra. 

Był  też  au­to­rem  gor­li­wej  pro­mo­cji  no­we­go otwar­cia w re­la­cjach  z  Mo­skwą, rze­ko­me­go po­jed­na­nia, po­le­ga­ją­ce­go w prak­ty­ce na za­chwy­tach  (usta­mi  Bo­sac­kie­go) nad każ­dym sym­bo­licz­nym ro­syj­skim ge­stem, w po­łą­cze­niu  z ustę­pli­wo­ścią w spra­wach dla kra­ju za­sad­ni­czych.

Bo­sac­ki  stał  się  jed­ną  z  twa­rzy owej po­dej­rza­nej po­li­ty­ki, od­po­wie­dzial­nym za  jej  re­ali­za­cję  w wy­mia­rze pu­blicz­nym.

W pa­mię­ci za­pi­sał się ja­ko za­ja­dły,  ale nie­udol­ny obroń­ca pod­pi­sa­nej w paź­dzier­ni­ku 2010 r.  umo­wy  z  Gaz­pro­mem,  kom­pro­mi­tu­ją­cych – ła­god­nie mó­wiąc  –  dzia­łań MSZ  wo­bec bia­ło­ru­skie­go opo­zy­cjo­ni­sty  i  ja­ko ten, któ­ry nie­udol­nie tłu­ma­czył skan­da­licz­ne po­rów­na­nia Si­kor­skie­go:

„w Pol­sce nie brak lu­dzi my­ślą­cych tak, jak Bre­ivik, któ­ry strze­lał do ro­da­ków, by oba­lić rząd”.

Kna­jac­ką, wul­gar­ną od­zyw­kę o „do­rzy­na­niu wa­ta­hy” ba­ga­te­li­zo­wał, na­zy­wa­jąc „sien­kie­wi­czow­skim za­wo­ła­niem wie­co­wym”.  Bo­sac­ki nie za­wiódł  i  wów­czas, gdy Si­kor­ski an­ga­żo­wał apa­rat pań­stwo­wy do wal­ki z oj­cem Ry­dzy­kiem.

Gdy o am­ba­sa­do­rach z no­mi­na­cji Si­kor­skie­go szep­ta­no pół­gęb­kiem,  że spo­ro wśród nich i agen­tów bez­pie­ki, i ro­syj­skich szpie­gów, Bo­sac­ki nie­zmien­nie i z ka­mien­ną twa­rzą wy­ka­zy­wał, że za to fa­chow­cy są z nich ta­cy,  że lep­szych  ze świe­cą szu­kać.

Te  i  in­ne przy­kła­dy świad­czą,  że  do­sko­na­le  od­ro­bił  lek­cje,  któ­re przez la­ta pra­cy w „Wy­bor­czej” po­bie­rał u Mich­ni­ka.

Po pierw­sze, bez­względ­ność w obro­nie „swo­ich” i zwal­cza­niu opo­nen­tów. Po dru­gie, an­ty­pol­skość, tak do­brze zna­na ze stron „Wy­bor­czej”.

Rzecz­ni­cy do za­dań spe­cjal­nych

À pro­pos Bo­sac­kie­go i à pro­pos Ka­na­dy.

10 li­sto­pa­da 2007 r.  w  To­ron­to  od­by­ła  się  pre­mie­ra  fil­mu  „Upsi­de Down”. Film  po­wstał  z  ini­cja­ty­wy  Po­lo­nii  ka­na­dyj­skiej, przy wspar­ciu fi­nan­so­wym MSZ  (i oso­bi­ście ów­cze­snej mi­ni­ster An­ny Fo­ty­gi),  któ­re na ten cel prze­zna­czy­ło 250 ty­się­cy zło­tych.

Miał być roz­po­wszech­nia­ny przez pol­skie pla­ców­ki w ra­mach kam­pa­nii  zwal­cza­nia  uży­wa­ne­go  przez  me­dia  w  USA  i Ka­na­dzie ter­mi­nu „pol­skie obo­zy kon­cen­tra­cyj­ne”.

Pod­czas gdy w Ot­ta­wie film zbie­rał po­chwa­ły i po­ka­zy­wa­no go, z bło­go­sła­wień­ stwem tam­tej­sze­go rzą­du, w szko­łach, w War­sza­wie zmie­ni­ła się eki­pa.

Pierw­szą czyn­no­ścią urzę­do­wą no­we­go mi­ni­stra, po zdo­by­ciu MSZ i „do­rżnię­ciu wa­ta­hy”, by­ło wstrzy­ma­nie dys­try­bu­cji fil­mu.

Naj­więk­szym wro­giem „Upsi­de Down” – przy­po­mnij­my – fil­mu za­wie­ra­ją­ce­go wiel­ce kon­tro­wer­syj­ną te­zę, że to Niem­cy, a  nie  Po­la­cy  zbu­do­wa­li Au­schwitz i Tre­blin­kę, oka­zał się Si­kor­ski Ra­dek.

W tej­że Ka­na­dzie, a wła­ści­wie am­ba­sa­dzie RP  w  Ot­ta­wie nie  za­ję­to  żad­ne­go sta­no­wi­ska wo­bec oszczer­czej książ­ki Gros­sa „Są­sie­dzi”.

Wprost prze­ciw­nie, zro­bio­no jej dar­mo­wą re­kla­mę, glo­ry­fi­ku­jąc i na­gła­śnia­jąc oszczer­stwa po­przez  umiesz­cze­nie  jej  peł­ne­go  tek­stu  na stro­nie in­ter­ne­to­wej am­ba­sa­dy.

Mi­strzo­wi ga­tun­ku „Po­lak an­ty­se­mi­ta i szmal­cow­nik”  po­mo­gło  to wiel­ce bry­lo­wać  w  me­diach  (i cheł­pić się,  że  na  książ­ce u Po­lacz­ków za­ro­bił  1 mi­lion zł).

Lo­sy  „Upsi­de Down”,  Bo­sac­ki  na  stol­cu  am­ba­sa­do­ra – zły to pro­gno­styk dla obro­ny wi­ze­run­ku Pol­ski w kra­ju,  gdzie  za­fał­szo­wa­nie  hi­sto­rii Pol­ski do­cho­dzi do punk­tu kry­tycz­ne­go.

Bo­sac­ki stał za po­ła­jan­ka­mi wo­bec pol­skich dy­plo­ma­tów, by in­ten­syw­niej włą ­czy­li się w pro­mo­wa­nie książ­ki „In­fer­no of Cho­ices”.

Przy­po­mnieć na­le­ży, że jej do­mi­nu­ją­cym te­ma­tem jest an­ty­se­mi­tyzm Po­la­ków, a głów­nym za­ję­ciem jej bo­ha­te­rów  –  szan­ta­żo­wa­nie  i wy­łu­dza­nie pie­nię­dzy od ska­za­nych na za­gła­dę Ży­dów, ra­bo­wa­nie ich mie­nia, szmal­cow­nic­two i do­no­si­ciel­stwo.

Książ­ka ma­lu­je ob­raz Po­la­ków w tak czar­nych bar­wach, że po jej lek­tu­rze trud­no wy­obra­zić so­bie na­ród bar­dziej zdzi­cza­ły i od­ra­ża­ją­cy.

Gdy czar­na pro­pa­gan­da Pol­ski wy­szła na jaw,  rzecz­nik  MSZ  nie  był w  sta­nie kla­row­nie wy­ja­śnić, jak do­szło do jej pro­mo­cji i cze­mu mia­ła słu­żyć. Wy­ce­dził je­dy­nie, że książ­ka zy­ska­ła re­ko­men­da­cję in­sty­tu­tu Yad Va­shem.  Za­brzmia­ło to nie­co ko­micz­nie.

Tak, jak­by izra­el­ski MSZ zwró­cił się z py­ta­niem do IPN,  ja­ka  pu­bli­ka­cja na­da­je się do pro­mo­cji Izra­ela, a ten za­re­ko­men­do­wał­ wy­bór mów wo­jen­nych Ara­fa­ta.

Książ­ki ewi­dent­nie ude­rza­ją­cej w wi­ze­ru­nek Pol­ski Bo­sac­ki bro­nił  w  za­par­te, brnąc w słow­ną ekwi­li­bry­sty­kę i  kom­pro­mi­tu­ją­ce tłu­ma­cze­nia.  W  koń­cu  za­de­kre­to­wał, że na­da­je się do  roz­da­wa­nia  w  pol­skich  ama­ba­sa­dach,  tak,  jak fol­der tu­ry­stycz­ny z wi­do­ka­mi gór i je­zior.

Wg Bo­sac­kie­go „In­fer­no of Cho­ices”   to  wy­bór  tek­stów  i do­ku­men­tów zna­ko­mi­tych  pol­skich  hi­sto­ry­ków  (nie  do­dał  jed­nak,  że w stu pro­cen­tach z krę­gu „Wy­bor­czej”  oraz że ma­te­ria­ły do niej za­mó­wio­no w Cen­trum Ba­dań nad Ho­lo­cau­stem PAN, któ­re prof. Bo­gu­sław Wol­nie­wicz na­zwał „cen­tral­ną wy­twór­nią an­ty­pol­skich oszczerstw”).

Co do Yad Va­shem do­daj­my, że na fe­sti­wa­lu fil­mo­wym w Je­ro­zo­li­mie na­gro­dę pre­ze­sa tej in­sty­tu­cji otrzy­ma­ło an­ty­pol­skie „Po­kło­sie”.

Co do Si­kor­skie­go na­to­miast, przy­po­mnij­my, że od za­wsze pro­mo­wał na świe­cie ży­dow­ską wer­sję re­la­cji Po­la­ków z Ży­da­mi pod­czas II woj­ny świa­to­wej, od­ma­wia­jąc wspar­cia wy­daw­nic­twom po­świę­co­nym Po­la­kom ra­tu­ją­cym Ży­dów, a na­wet blo­ku­jąc ta­kie pró­by po­dej­mo­wa­ne przez IPN.

Pi­kan­te­rii spra­wie do­da­je,  że w tym sa­mym cza­sie głów­nym za­ję­ciem  Si­kor­skie­go by­ło pro­mo­wa­nie książ­ki ku­char­skiej wła­snej żo­ny i za­war­tych w niej prze­pi­sów na gu­lasz i plac­ki ziem­nia­cza­ne.

In­ny dzien­ni­karz  „Wy­bor­czej”  –   Mar­cin Woj­cie­chow­ski,  któ­ry  za­stą­pił Bo­sac­kie­go na zwol­nio­nym sta­no­wi­sku rzecz­ni­ka, w dwa dni po ka­ta­stro­fie smo ­leń­skiej w słu­żal­czym tek­ście na­pi­sał:

Wzru­szo­ny pre­mier Wła­di­mir Pu­tin że­gna­ją­cy cia­ło Le­cha Ka­czyń­skie­go […]  Grzecz­ni  i  współ­czu­ją­cy  mi­li­cjan­ci, kie­row­cy, pra­cow­ni­cy krem­low­skiej ochro­ny. Swój pło­mien­ny tekst za­koń­czył sło­wa­mi  (wszyst­ko  na po­waż­nie!):

To pa­ra­doks, ale tra­ge­dia ma szan­sę po­łą­czyć na­sze na­ro­dy jak nic do­ tych­czas. […] pod wpły­wem te­go, co wi­dzia­łem w Smo­leń­sku i te­go, jak za­cho­wu­ją  się  wła­dze  w  Mo­skwie,  mam  ocho­tę  po­wie­dzieć  z ca­łe­go ser­ca: Dzię­ku­je­my wam za to, bra­cia Mo­ska­le.

Zna­my już więc cre­do dy­plo­ma­tycz­ne po­ma­zań­ca Mich­ni­ka  w  sfe­rze  sto­sun­ków z Mo­ska­la­mi. Ze wzglę­du na wiek i krót­ki staż u Mich­ni­ka na in­ne te­ma­ty nie zdą­żył się jesz­cze wy­po­wie­dzieć, ale wszyst­ko przed nim (i przed na­mi).

Nie tyl­ko hoł­da­mi wo­bec Ro­sjan rzecz­nik Mar­cin pod­bił ser­ce mi­ni­stra Rad­ka .

Trzy dni po ka­ta­stro­fie – w tej­że „Wy­bor­czej” opu­bli­ko­wał ar­ty­kuł,  a  w nim:

Wszyst­ko wska­zu­je na to, że ka­pi­tan Tu-154 sam pod­jął de­cy­zję o lą­do­wa­niu.

Za sło­wa o pi­lo­tach,  i za by­cie rzecz­ni­kiem ge­ne­rał Ano­di­ny,  do  tej  po­ry  nie prze­pro­sił, a po raz ko­lej­ny oka­za­ło się, że wa­run­kiem si­ne qua non lu­kra­ty- w­ne­go sta­no­wi­ska w MSZ jest, obok re­ko­men­da­cji Mich­ni­ka, tak­że staż w Mo­skwie i „ład­ne” ga­da­nie do ru­skiej te­le­wi­zji.

Mich­nik bie­rze wszyst­ko

Woj­cie­chow­ski był przez dwa ostat­nie la­ta wi­ce­pre­ze­sem Fun­da­cji So­li­dar­no­ ści Mię­dzy­na­ro­do­wej. W skład mia­no­wa­nej przez Si­kor­skie­go Ra­dy Fun­da­cji wcho­dzą tak­że Ma­rek Bo­row­ski, Hen­ry­ka Krzy­wo­nos i Hen­ryk Wu­jec.

Po­zor­nie  eg­zo­tycz­ny  skład  ra­dy  nie jest żad­ną oso­bli­wo­ścią  i  nie  dzi­wi,  że „pra­wa­mi  czło­wie­ka”  zaj­mu­ją  się  po­tom­ko­wie  funk­cjo­na­riu­szy  KPP,  taj­ni współ­pra­cow­ni­cy bez­pie­ki i re­dak­to­rzy od Mich­ni­ka.

Co wspól­ne­go z so­li­dar­no­ścią na Wscho­dzie, któ­ra ko­ja­rzyć się po­win­na prze de wszyst­kim z ży­ją­cy­mi tam Po­la­ka­mi, ma dzien­ni­karz „Wy­bor­czej”?

Otóż ma.

Był przez lat wie­le jej ko­re­spon­den­tem w Ki­jo­wie i Mo­skwie.                             Jest też au­to­rem fil­mów o dzie­jach Ży­dów na Wscho­dzie.                                  Jest rów­nież au­to­rem za­kła­ma­nych tek­stów opi­su­ją­cych re­la­cje pol­sko-ukra­iń­skie, w tym rze­zie na Wo­ły­niu.

Woj­cie­chow­ski był jed­nym z sy­gna­ta­riu­szy ape­lu do władz mia­sta War­sza­ wy prze­ciw­ko bu­do­wie na  pl. Grzy­bow­skim po­mni­ka  Lu­do­bój­stwa  Do­ko­na­ne­go na Lud­no­ści Pol­skiej Kre­sów Wschod­nich.

W mar­cu 2012 r. za­pro­po­no­wał na ła­mach swej  ga­ze­ty,   aby  prze­pro­sić Re­pu­bli­kę Li­tew­ską „za awan­tur­ni­czą ak­cję gen. Że­li­gow­skie­go z 1920 r”.

Woj­cie­chow­ski jest tak­że współ­au­to­rem wy­wia­du-rze­ki z prof. Ada­mem Da­nie­lem Rot­fel­dem, jak­by nie by­ło, też czło­wie­kiem Wscho­du, a ści­ślej ZSRR.

Nie bez związ­ku ze spra­wą, Woj­cie­chow­skim i Mich­ni­kiem jest po­stać pre­ze­sa Fun­da­cji.

Krzysz­tof Sta­now­ski to by­ły za­stęp­ca Si­kor­skie­go,  wcze­śniej wi­ce­mi­ni­ster edu­ka­cji  i  współ­or­ga­ni­za­tor  prze­wro­tu  ide­olo­gicz­ne­go w pol­skim szkol­nic­twie,  rzecz­nik  wdro­że­nia  w  pro­gra­mach  szkol­nych  ide­olo­gii  „spo­łe­czeń­stwa otwar­te­go”.

W wy­wia­dzie dla „Po­li­ty­ki” stwier­dził:

„Do­radz­two na Wscho­dzie to spra­wa de­li­kat­na,  tak­że  pod wzglę­dem et­nicz­nym i hi­sto­rycz­nym.  Ale ma­my  swo­je  spo­so­by,  aby do­brać wła­ści­wych lu­dzi do tej pra­cy.

Już  na  eta­pie  zgło­sze­nia  pa­trzę,  jak ktoś pi­sze na przy­kład o Ukra­inie. Czy  „są­sie­dzi”,  czy  „Kre­sy”.

Je­śli „Kre­sy”, to wia­do­mo, że nie ma go tam po co wy­sy­łać.  Tyl­ko  spro­wo­ku­je kon­flik­ty”.

Po­wo­ła­niu Fun­da­cji ki­bi­cu­je „Wy­bor­cza”.

Wg niej pod­sta­wo­wym dzia­ła­niem Fun­da­cji (i Woj­cie­chow­skie­go) jest wspie­ra­nie or­ga­ni­za­cji po­za­rzą­do­wych po­przez fi­nan­so­we gran­ty […] dzie­le­nie się so­li­dar­nie tym, co ma­my – do­świad­cze­niem sku­tecz­nej trans­for­ma­cji.

Uważ­na lek­tu­ra ga­ze­ty po­zwa­la zro­zu­mieć, w ja­kim ce­lu ją po­wo­ła­no.

Trud­no po­zbyć się wra­że­nia,  że ce­lem Si­kor­skie­go  ( i r e­dak­to­rów  „Wy­bor­czej”) nie jest sa­ma po­moc, a „so­li­dar­ne”  dzie­le­nie środ­ków z bu­dże­tu  MSZ, bez ko­niecz­no­ści or­ga­ni­zo­wa­nia prze­tar­gów pu­blicz­nych oraz przy­zna­wa­nie gran­tów ta­jem­ni­czym be­ne­fi­cjen­tom – „nie­za­leż­nym me­diom na Wscho­dzie” z kon­ta­mi ban­ko­wy­mi na Za­cho­dzie.

Uczeń Mich­ni­ka

O tym,  że  po­li­ty­ka  pro­mo­cyj­na  jest trud­na, wie­my od daw­na, a do­wo­dem na to ośmie­sza­ją­ca  pol­ską  ra­cję sta­nu,  gro­te­sko­wa dy­plo­ma­cja pu­blicz­na upra­wia­na  na  Twit­te­rze  przez  mi­ni­stra  spraw  za­gra­nicz­nych po­waż­ne­go kra­ju, utrzy­mu­ją­ce­go przy tym, że kreu­je eu­ro­pej­ską i świa­to­wą po­li­ty­kę, a któ­ry na te­mat pol­skiej ra­cji sta­nu nie ma do po­wie­dze­nia ni­cze­go,  co  ma  wię­cej  niż 140 zna­ków.

Na  spo­sób  my­śle­nia  Si­kor­skie­go  prze­moż­ny wpływ wy­wie­ra myśl po­li­tycz­na Mich­ni­ka i je­go śro­do­wi­ska.

Zgod­nie z nią wy­da­rze­niem prze­ło­mo­wym w hi­sto­rii Pol­ski był Ma­rzec ’68 ; na­cjo­na­lizm jest ana­chro­ni­zmem, a ko­smo­po­li­tyzm po­stę­pem.

Przy czym wy­ra­zem na­cjo­na­li­zmu jest pa­mięć o pol­skich Kre­sach i zbrod­niach UPA na Wo­ły­niu.

Dla „Wy­bor­czej” (a więc i Si­kor­skie­go)  za­gro­że­niem  dla  Pol­ski  nie jest re­cy­dy­wa ko­mu­ni­zmu, ale an­ty­ko­mu­nizm;

zwo­len­ni­cy lu­stra­cji są bol­sze­wi­ka­mi, an­ty­se­mi­ta­mi, pro­sta­ka­mi i cha­ma ­mi, a lu­stra­cja gor­sza od an­ty­se­mic­kich prze­śla­do­wań w ’68.

De­ko­mu­ni­za­cja pro­wa­dzi do ra­si­zmu i na­zi­zmu.

Dla „Wy­bor­czej”, tak, jak dla Si­kor­skie­go, bez­pie­ka by­ła so­jusz­ni­kiem  w  wal­ce z na­cjo­na­li­stycz­nym za­gro­że­niem. Stąd i wiel­ki ty­tuł jed­ne­go z ar­ty­ku­łów – „Pa­trio­tyzm jest jak ra­sizm”.

Naj­peł­niej cre­do po­li­tycz­ne „Wy­bor­czej” wy­ra­ził Da­wid War­szaw­ski, pi­sząc:

„Eu­ro­pa chrze­ści­jań­ska, Pol­ska chrze­ści­jań­ska, tak, jak de­fi­niu­je je Pa­pież, moż­li­we są je­dy­nie na gru­zach Eu­ro­py i Pol­ski de­mo­kra­tycz­nej”.

Ha­sło „Pol­sko, obudź się!”  ten­że Da­wid  uznał  za  na­le­żą­ce  do  „re­to­rycz­nej spu­ści­zny fa­szy­zmu”.

Wiem, co jem, wiem, co ku­pu­ję

W bu­do­wę gma­chu am­ba­sa­dy w Ber­li­nie uto­pio­no w ostat­nich la­tach dzie­siąt ­ki mi­lio­nów zło­tych.  Tyl­ko za zły pro­jekt ar­chi­tek­to­nicz­ny skarb pań­stwa za­pła­cił 16, 6 mi­lio­nów.

Mo­że ktoś kie­dyś zba­da, kto za to od­po­wia­da i ile tu zna­czy pa­ra­sol ochron­ny „Wy­bor­czej”.

W mar­cu 2012 r. MSZ ogło­si­ło kon­kurs na no­wy pro­jekt ar­chi­tek­to­nicz­ny bu­dyn­ku.

Wy­grał kon­cept biu­ra JEMS Ar­chi­tek­ci.

„Wy­bor­cza” roz­pły­nę­ła się w po­chwa­łach na te­mat wy­bra­ne­go pro­jek­tu i je­go „po­li­tycz­nej po­praw­no­ści”. Ale dziw­nie nie po­chwa­li­ła się, że je­go  au­to­rzy  za­pro­jek­to­wa­li  wcze­śniej  sie­dzi­bę Ago­ry na uli­cy  Czer­skiej.

Oba pro­jek­ty są bar­dzo po­dob­ne, co nie mo­że dzi­wić. Trud­no w ta­kiej sy­tu­acji dać od­pór plot­kom, że Si­kor­ski chce wy­na­jąć na Czer­skiej  kil­ka­na­ście po­mie- sz­czeń i ulo­ko­wać tam de­par­ta­ment zaj­mu­ją­cy się stra­te­gią pro­mo­wa­nia Pol­ski (jak wie­my, wiel­ce ory­gi­nal­ną,  bo „Po­kło­siem”  i  dzie­ła­mi  hi­sto­rycz­ny­mi Gros­sa).

Nam na­su­wa się jed­nak in­ny po­mysł  –  ca­ły MSZ prze­nieść do sie­dzi­by „Wy­bor­czej”  i  skoń­czyć ten ca­ły cyrk (i wy­ba­wić przy oka­zji z kło­po­tów fi­nan­so­wych kon­cern Ago­ra).

Rzecz­nik  pra­so­wy  pol­skiej  pre­zy­den­cji  w  UE Kon­rad Ni­kle­wicz  (wcze­śniej przez 13 lat dzien­ni­karz „GW”,  a  dziś w Kan­ce­la­rii Tu­ska) – ab­sur­dal­ne­go pro­pa­gan­do­we­go spek­ta­klu,  któ­ry kosz­to­wał  nas  500 mln zł,  a któ­re­go zwią­zek z na­ro­do­wym in­te­re­sem był zni­ko­my lub ża­den.

W czerw­cu 2011 r. MSZ za­war­ło kon­trakt z kon­sor­cjum, w skład któ­re­go wcho­ dzi­ła spół­ka CAM Me­dia na „kom­plek­so­wą ob­słu­gę spo­tkań i kon­fe­ren­cji w trak­cie prze­wod­nic­twa w Ra­dzie UE” o war­to­ści, ba­ga­te­la, 34 mln zł.

Jak fir­ma ta po­zy­ska­ła kon­trakt?                                                                                 Ja­kie by­ły jej re­la­cje biz­ne­so­we z Ago­rą?                                                                 Ile zle­ceń dla CAM Me­dia wy­ni­ka­ło z prze­tar­gów,  a  ile  by­ło  zle­ca­nych  z tzw. wol­nej rę­ki?                                                                                                                    Jak dzie­lo­no prze­tar­gi ce­lem obej­ścia prze­pi­sów?                                               Dla­cze­go nie pu­bli­ko­wa­no ogło­szeń w Biu­le­ty­nie Za­mó­wień Pu­blicz­nych?

In­ny­mi sło­wy, MSZ pła­ci­ło 600 tys. zło­tych za zor­ga­ni­zo­wa­nie jed­nej kon­fe­ren­ cji pra­so­wej, któ­rą i tak pro­wa­dził Ni­kle­wicz.

Na te­mat bę­dzie tu in­for­ma­cja,

że głów­nym udzia­łow­cem ta­jem­ni­czej fir­my jest luk­sem­bur­ska spół­ka CAM West, a jej me­ne­dże­ra­mi   –   Ży­dzi   uro­dze­ni  w Ma­ro­ku.

Gdzie tu Pol­ska i jej in­te­res? Szko­da ga­dać.

Bo­sac­ki, Woj­cie­chow­ski, Ni­kle­wicz  –  te  na­zwi­ska  mó­wią sa­me za sie­bie.

De­mon­stra­cyj­ne pro­mo­wa­nie  „dy­plo­ma­tów” przy­wo­łu­ją­cych  nie  naj­lep­sze sko­ja­rze­nia  z  Mich­ni­kiem, szo­ku­ją­ce przy­pad­ki awan­so­wa­nia na am­ba­sa­do­rów wy­na­ję­tych z Ago­ry spe­ców od pro­pa­gan­dy wzbu­dza­ją nie­po­kój.

Na­iw­ne  wy­da­ją  się  oce­ny,  że bez­tro­ski Ra­dek po­peł­nia nie­win­ne głup­stew­ka na Twit­te­rze. Si­kor­ski „wie, co je i wie, co ku­pu­je”.

Od sied­miu bo­wiem lat kon­se­kwent­nie, krok po kro­ku, sku­tecz­nie le­czy MSZ z pol­sko­ści,  prze­ko­nu­je swą dy­plo­ma­tycz­ną ha­ła­strę,  że  „pol­skość  to  nie­nor­mal­ność”.

Tak, jak, je­go du­cho­wy oj­ciec pol­sko­ści boi się i na roz­ma­ite spo­so­by zwal­cza.

Czy Si­kor­ski jest uczniem Mich­ni­ka?

Wie­le na to wska­zu­je. Wie­le też wska­zu­je, że uczeń prze­rósł mi­strza.  Miej­my tyl­ko na­dzie­ję, że kry­je się za tym sła­bość cha­rak­te­ru, pa­zer­ność  na  sta­no­wi­ska i apa­na­że, ocię­ża­łość umy­sło­wa, a nie coś gor­sze­go  –  świa­do­me wej­ście w układ z an­ty­pol­ski­mi krę­ga­mi na szko­dę Rze­czy­po­spo­li­tej.

Mich­nik dłu­go szu­kał ko­goś na miej­sce Ge­rem­ka,  na sze­fa  dy­plo­ma­cji  sła­be­go, wy­stra­szo­ne­go, bez­rad­ne­go kra­iku, któ­re­go ma­ją wsty­dzić się Po­la­cy i pol­scy emi­gran­ci. No i zna­lazł!

Krzysz­tof Ba­liń­ski

czwar­tek, 31 paź­dzier­ni­ka 2013
Za; http://www.warszawskagazeta.pl/polityka/35-polityka/1663-z-wyborczej-wnwiat
Ten wpis został opublikowany w kategorii ANTYPOLONIZM, ARCHIWUM 25-LECIA 1989-2014, HISTORIA WSPÓLCZESNA, JUDAIZACJA POLSKI, OKRĄGŁY STÓŁ, PiS - Prawo i Sprawiedliwość, PO, POLSKA. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.