Z cyklu: „Od Mazowieckiego do Tuska” (1)

Opublikowane: 31/01/2013

Zachowując pewną chronologię, dzisiejszy odcinek cyklu poświęcony jest Tadeuszowi Mazowieckiemu.

Tadeusz Mazowiecki ps. „Żółw”

Otóż Tadeusz Mazowiecki to… człowiek znikąd. Jego prawdziwe nazwisko – Gutmann (niektóre źródła podają Icek Dickmann).

W publikacjach brak jakichkolwiek informacji o jego rodzicach. Ocalo- ny w czasie holokaustu. W czasach stalinizmu,  gomułkowszczyzny  i gierkowszczyzny  w  Polsce,  jego głównym zajęciem było rozbijanie Kościoła od wewnątrz.

Jako zdeklarowany katolik miał ułatwione zadanie w sianiu zamętu i waśni wśród społeczeństwa, niedoinfor- mowanego z powodu cenzury komunistycznej.  Ten „Zatroskany katolik”  był specjalistą w  „kopaniu leżącego”  poprzez pisanie oszczerstw przeciwko hie- rarchom kościelnym, prześladowanym przez UB i SB oraz prekursorem „Koś- cioła otwartego”.

W latach 1951-1952 pełnił funkcję zastępcy redaktora naczelnego „Słowa Powszechnego”. Tygodnik ten wydawany był pod egidą stowarzyszenia PAX, a publikowane w nim treści uderzały w Kościół Katolicki w Polsce.

Od roku 1953 był redaktorem naczelnym „Wrocławskiego Tygodnika Katolickiego” (WTK), w którym specjalizował się w deprecjonowaniu kleru.

Kiedy  dnia  22  września  1953  roku  Wojskowy  Sąd  Rejonowy  w  Warszawie  po sfingowanym śledztwie ogłosił wyrok w sprawie ks. bp. Kaczmarka (fot. 2.) oraz   ks. J.  Danilewicza,  ks.  Wł. Widłaka,   ks. J. Dąbrowskiego i siostry W. Niklewskiej   – fałszywie oskarżonych o zorganizowanie ośrodka prowadzącego działalność dywersyjną, wymierzo ną   przeciwko  państwu  ludowemu,   działalność godzącą w najżywotniejsze interesy naszego  naro du, – Mazowiecki już 5 dni później opublikował w WTK słynny paszkwil na kieleckiego księdza  bis- kupa Czesława Kaczmarka.

W nim to między innymi czytamy:

„Każdy, kto jest wiernym Kościoła, a zarazem uczciwym obywatelem ludowej ojczyzny rozumie, że religijna misja Kościoła trwająca przez wszystkie czasy może i powinna być pełniona w ustroju socjalistycznym. Dlatego więc nie tylko bolejemy, ale i odcinamy się od błędnych poglądów ks. bp. Kaczmarka, które doprowadziły go do akcji dywersyjnej wobec Polski Ludowej i kierowały w tej działalności jego postawą. (…)

Ku tej szkodliwej działalności kierowały ks. bp. Kaczmarka i współoskarżonych poglądy prowadzące do utożsamiania wiary ze wsteczną postawą społeczną, a dobra Kościoła z trwałością i interesem ustroju kapitalistycznego. Z tego stanowiska wynikało wiązanie się z imperialistyczną i nastawioną na wojnę polityką rządu Stanów Zjednoczonych”.

Przez 2 lata sadyści i oprawcy z UB „przygotowywali” biskupa do tego procesu.

Maltretowany, torturowany, będący u kresu wytrzymałości biskup, przyznał się do „rzekomego szpiegostwa” na rzecz USA i Watykanu. Po licznych interwencjach Episkopatu u ówczesnego premiera J. Cyrankiewicza (fot. 3.) oraz własnoręcznym napisaniu przez bpa Kaczmarka prośby o zwolnienie z odbywania kary, biskup powrócił do diecezji w 1957 r.

Ale był to już „wrak człowieka”, bowiem  odebra- no  mu  nie  tylko  godność  jako osobie ludzkiej i duszpasterza, ale także odebrano zdrowie.

W  prośbie  o  zwolnienie opisał metody,  jakimi posługiwali się komunistyczni oprawcy  z  UB w trakcie śledztwa.

T. Mazowiecki, wyzuty z poczucia winy, nigdy nie przeprosił prywatnie, ani publicznie za współudział w nagonce na biskupa.

Szalejąca stalinowska walka z Kościołem miała poplecznika w osobie T. Mazowieckiego, który ciętym piórem dzielnie wspierał aparatczyków z PZPR jako „bolejący” katolik.

Trzeba przyznać, by uprawiać tak „podjazdową” metodę, trzeba było wykazać się nietuzinkowym kunsztem.

W roku 1963 dezyderaty takich osób jak: Tadeusza Mazowieckiego, Stanisława Stommy (fot. 4.), Jerzego Turowicza (fot. 5.) i Andrzeja Wielowieyskiego (fot. 6.)

miały zmusić prymasa Wyszyńskiego (fot. 7.) do przyjęcia liberalnej, zachodniej opcji katolickiej, a jak sądził Peter Raina, chodziło w istocie o

„odizolowanie czy zneutralizowanie niewygodnych dla komunistów kapłanów”.

Mazowiecki w swoim paszkwilanckim działaniu nie zastosował „taryfy ulgowej” nawet wobec ks. Kardynała Prymasa Stefana Wyszyńskiego, którego w rezultacie komunistyczna ubecja uwięziła, jako niebezpiecznego wroga komunizmu.

Ten  judaszowy  publicysta,  stosując  wyssaną  z mlekiem  matki   cechę,  potrafił  „wkręcić”  się wszędzie tam, gdzie mógłby jątrzyć, poróżniać, siać zamęt i destrukcję, nie ponosząc przy tym szwanku.

Po Marcu‘68, kiedy jego pobratymcy ponieśli porażkę i opuścili terytorium Polski (nie wszyscy!), będąc posłem, stać go było na publiczne złożenie deklaracji w imieniu dziesiątków milionów katolików.

Wówczas z trybuny sejmowej powiedział:

„Wysoka Izbo! Zasadą ustrojową jest w Polsce socjalistycznej założenie, że kierownictwo polityczne sprawuje Polska Zjednoczona Partia Robotnicza. Na uzasadnieniu tej zasady i my opieramy swoją działalność. (…) Nie stawiamy na erozję socjalizmu”.

Przecież nie otrzymał żadnego przyzwolenia, zarówno od Episkopatu Polskiego, jak i od społeczeństwa polskiego, by publicznie wypowiadać się w jego imieniu!

W sierpniu 1980 roku 5 członków Klubu Inteligencji Katolickiej (KIK) z Tadeuszem Mazowieckim, Andrzejem Wielowieyskim (fot. 6.) i Bohdanem Cywińskim (fot. 8.) zostało ekspertami gdańskiego Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego.

  • Mazowiecki i inni wysłani zostali do Gdańska specjalnym samolotem w asy ście  oficera  MSW. Wszystkie swoje posunięcia konsultowali z ówczesnymi władzami.

Wpływając na decyzje podejmowane przez Komitet Strajkowy starali się zrea- lizować dwa cele:

  • po pierwsze: – jak najszybsze zakończenie strajku,
  • po drugie: – nie dopuszczenie do rozprzestrzenienia się strajku na cały kraj.

Biorąc udział w negocjacjach z rządem, Mazowiecki –  samozwańczy rzecznik Polaków tak upodobał sobie tę funkcję, że kierując się  „zatroskaniem o poko- jowe  przeobrażenia ustrojowe”,  przemawiał w  imieniu  związkowców  „Soli-darności”!

Nie inaczej postąpił w obradach Okrągłego Stołu.

Środowisko KIK-u  w końcu lat osiemdziesiątych odegrało rolę pomostu,  któ- ry  umożliwił  negocjacje  rządu  z  opozycją  i  stroną  kościelną w postaci tzw. Okrągłego Stołu.

W lutym 1989 roku przy Okrągłym Stole w Warszawie, w ramach  reprezenta- cji  “Solidarności”  zasiadło  20 członków  KIK.

We wrześniu 1989 roku Lech Wałęsa (fot. 9.) za- proponował  kandydaturę  Tadeusza   Mazowie-ckiego, jako jednego z trzech na stanowisko pre- miera rządu.

Wówczas jeszcze (nie) miłościwie nam panująca oligarchia komunistyczna zatwierdziła tę kandy daturę.

Czyżby Wałęsa nie wiedział, czym się mogą dla Polski skończyć rządy Mazowieckiego?

Mimo jego niedouczenia i głupoty nie sądzę, aby nie był zorientowany, że T. Mazowiecki to „bomba  z  opóźnionym zapłonem”, która  –  jak pamiętamy  –  eksplodowała opanowaniem polskiej gospodarki i finansów Polski przez grabieżców i aferzy stów.

Mianowany pierwszym premierem III Rzeczpospolitej skutecznie dopilnował, by Polakom przestała się śnić wolna i suwerenna Polska, choć miał historyczną szansę, by zadośćuczynić narodowi ciemiężonemu przez komunistów przez dziesięciolecia powojennej historii.

Miał ku temu dwa powody, by nie doprowadzić do tego zadośćuczynienia.

  1. Po pierwsze: masońsko-żydowskie zachodnie ośrodki dały wytyczne unice stwienia polskich finansów, gospodarki, jako „przygotowania gruntu”  do wchłonięcia Polski przez Unię Germańsko-Żydowską.
  2. Drugi powód, – to wciąż wyznawane przeświadczenie  o  niezniszczalności komunizmu i służalczość wobec „wschodnich braci”.

Mazowiecki objął władzę w czasie galopującej inflacji, która była główną zmorą tego okresu.

Została ona drastycznie zahamowana, ale metodą okradania Polaków. “Ratował” polską gospodarkę uwłaszczając nomenklaturę.

Znacznie większą winą Mazowieckiego i jego formacji był „kontrakt” zawarty z komunistami – zdrajcami, ludźmi, którzy walczyli z Polską i polskością, także zawarty z agentami obcego mocarstwa, – kontraktu na współrządzenie i na ochronę zdrajców, zbrodniarzy i złodziei.

  • Kontrakt ten do dzisiaj owocuje ogromnymi negatywnymi konsekwencjami w życiu politycznym, społecznym i ekonomicznym Polaków.
  • Rząd pod wodzą T. Mazowieckiego zaciekle bronił upadającego Układu Warszawskiego i blokował działania dążące do wyprowadzenia wojsk sowieckich z terytorium Polski.
  • Nie kto inny, jak on jest odpowiedzialny za zrzeczenie się odszkodowań od Niemców na rzecz poszkodowanych Polaków, pracujących niewolniczo dla III Rzeczy Niemieckiej.

Pełniąc funkcję premiera rządu, przygotował grunt swoim pobratymcom i wpisał się niechlubnie na listę tych, którzy „wyprowadzili olbrzymią kasę”.

Jak tragicznie wyglądał bilans jego niechlubnych rządów, najlepiej obrazuje poniższe zestawienie starannie udokumentowanych afer gospodarczych i finansowych:

  • rublowa – 15 bilionów złotych,

  • – import rublowy z NRD – 15 bilionów złotych,

  • – paliwowa – 2 biliony złotych,

  • – papierosowa – 15 bilionów złotych,

  • – alkoholowa – 10 bilionów złotych

  • ,
    – składów celnych – 3 biliony złotych,

  • – ART-B – 6 bilionów złotych,

  • – FOZZ – 10 bilionów złotych,

  •  
    Razem: 76 bilionów złotych!!!

Kto zatem wyrówna ogromne straty w wysokości 76 bilionów starych złotych, które powstały w wyniku afer za rządów „żółwia”?

Niemalże każdy Polak kojarzy sobie tę postać jako zażartego przeciwnika lustracji i dekomunizacji, autora polityki grubej kreski, której idee i mechanizm wyłuszczył z trybuny sejmowej.

Przeszła ona do historii jako akt zdrady narodu polskiego.

Krótko streszczając zasadę tej polityki, którą przedstawił Mazowiecki, można powiedzieć tak:

  • zostawmy przeszłość w spokoju.
  • Zapomnijmy o zbrodniarzach i zbrodniach systemu komunistycznego, o zniewoleniu narodu przez Związek Sowiecki,
  • a także zapomnijmy o moim „dorobku”. Zwróćmy uwagę tylko ku przyszło ści!

Nic z tego, panie „żółwiu”!  Takich zbrodni nie wolno nam zapomnieć!

T. Mazowiecki wpisał się w polską kartę historii jako współautor antypolskiej i antykatolickiej Konstytucji III Rzeczpospolitej.

Wpis  to był niechlubny,  albowiem tygodniami walczył  –  zresztą  z  pozytyw- nym skutkiem – o wyrugowanie z Konstytucji takich słów, jak: 

Bóg,  naród, ojczyzna.

Ustawa Zasadnicza  –  Konstytucja Rzeczpospolitej Polskiej,  jest aktem  zdra- dy, także autorstwa: B. Gieremka (fot. 10.), Z. Kuratowskiej (fot. 11.),  J. Kuro- nia (fot. 12.),  A. Kwaśniewskiego (fot. 13.) ,  B. Łabudy (fot. 14),   A. Michnika (fot. 15.), I. Sierakowskiej (fot. 16.).

W artykule 90 Konstytucji czytamy:

„Rzeczpospolita Polska może na podstawie umowy międzynarodowej przekazać organizacji międzynarodowej lub organowi międzynarodowemu kompetencje organów władzy państwowej w niektórych sprawach”.

Natomiast w artykule 86 ust. 2 wrogowie i zdrajcy przyznają wyższość prawu międzynarodowemu nad prawem polskim deklarując, iż

umowa międzynarodowa ma pierwszeństwo przed ustawą, jeżeli ustawy tej nie da się pogodzić z umową.

Z kolei w artykule 86 ust. 3 dekretują:

”Jeżeli wynika to z ratyfikowanej przez Rzeczpospolitą Polską umowy konstytuującej organizację międzynarodową, prawo przez nią stanowione jest stosowane bezpośrednio, mając pierwszeństwo w przypadku kolizji z normami prawa krajowego”.

Należałoby żądać naprawy tego stanu rzeczy, ale nie ma takiego trybunału.

Woła to o pomstę do Nieba, bo organa ścigania i prawo nie gwarantują postawienia tych zdrajców przed sądem pod zarzutem zdrady Polski, osądzenia i skazania, adekwatnie do popełnionego czynu, tj. na dożywocie, ale nie w zakładzie karnym, tylko w obozie pracy.

  • Mieliby w nim możliwość zapracowania na swoje utrzymanie, bo ja,  jako podatnik nie mam zamiaru utrzymywać tych zdrajców.

A tyle jest w Polsce pracy za przysłowiową miskę zupy w kopalniach, ka- mieniołomach, przy budowie dróg i autostrad, itp.

Dziś Mazowiecki jest doradcą Prezydenta RP. Doradzanie Bronisławowi Komorowskiemu jest dowodem kontynuacji poprzednich zadań, jakie wykonywał na korzyść komunizmu i postkomunizmu.

2 sierpnia 2009 roku obecny na młodzieżowym „Przystanku Woodstock” Tadeusz Mazowiecki powiedział m.in.:

„(…) rocznica Powstania Warszawskiego nie powinna być świętem narodowym (…)”.

A o tej imprezie Owsiaka dla zdziczałej młodzieży wyraził się, cyt.

„To dowód naszej wolności, a to, że mnie słuchacie, to dowód waszej dojrzałości”.

Reasumując charakterystykę tej postaci, wypada stwierdzić, iż „żółw” mimo swej powolności, nieźle „namieszał” w naszej Ojczyźnie, a skutki jego działania będą się jeszcze naszym wnukom „odbijać czkawką”.

Satyr1, wt., 29/01/2013

____________
Przy opracowywaniu niniejszego artykułu posiłkowałem się:
1) Bloger Polak2013, http://niepoprawni.pl/blog/7195/drugi-ogien-&nda… z dn. 19.01.2013.

2) Bloger Mix, http://niepoprawni.pl/blog/3988/materialy-do-cyk… z dn. 22.01.2013.
3) Edmund Krasowski, Afery. UOP, Mafia, Wyd. Antyk 1993 s. 64.
4) Paweł Siergiejczyk, Nasza Polska Nr 42 (781), z dn. 19.10.2010.
5) Rzeczpospolita z dn. 3.08.2009.
6) Satyr, Europejskie Eldorado, Wyd. Protechnica-Poland, wyd. II, 2009, s. 131.

Za; http://blogmedia24.pl/node/62044
Ten wpis został opublikowany w kategorii "Solidarność", ANTYPOLONIZM, ARCHIWUM 25-LECIA 1989-2014, EDUKACJA, HISTORIA POLSKI, III RP, OKRĄGŁY STÓŁ, PO. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.