List otwarty do Piotra Skwiecińskiego – Tomasz Szczepański

„[Organizacja Monarchistów Polskich – legitymizm.org]: Publikując powyższy list otwarty,  ważny  apel o wolność i brak cenzuralnych ograniczeń w debacie o Polsce,  zaznaczamy,  że wyraża on poglądy Autora,  z którym  –  przyjmując za właściwe stanowisko, iż najpierw jesteśmy katolikami, a później Polakami, gdyż naszą pierwszą ojczyzną jest Kościół katolicki  –  nie musimy się  utożsa- miać w każdym punkcie.  Publikujemy list do pana Skwiecińskiego,  aby prze- ciwstawić się  próbom narzucania politycznej poprawności przez środowiska bardziej  lub  mniej słusznie uznawane za prawicowe.  Wyznaczanie  tematów tabu jest szkodliwe dla samej istoty Prawicy…  – Od Red.”

Drogi Piotrze!

Postanowiłem  napisać  do  Ciebie  po  Twoim  artykule w tygodniku „W Sieci” (numer z 14-20 X 2013) dotyczącym wypowiedzi reżysera Grzegorza Brauna.

Piszę, ponieważ Twój tekst jest dobrą ilustracją faktu,  jak ludzie, którzy przed 1989 r. nie obawiali się występować przeciwko policyjne- mu  reżimowi  (aczkolwiek  łagodniejącemu,  niemniej  nadal   pozostającemu komunizmem), obecnie wykazują się oportunizmem, by nie rzec lizusostwem, wobec wpływowych lobby. A przecież groźba gorszej pracy czy nawet jej utraty jest czymś mniejszym niż to, co mogła taka SB wymyślić.

Poza tym  – jakkolwiek wielu poglądów Brauna nie podzielam, przede wszyst- kim dlatego, że jest on bardziej katolikiem niż Polakiem  –  jego wypowiedź w klubie  Ronina,  jaka  dała  asumpt  dla  Twojego  artykułu,  dotyczyła  sprawy bardzo  ważnej,  jaką  jest  po  pierwsze  rola lobby żydowskiego we współczes- nym  życiu polskim, po drugie  – stopień rozpoznania problemu przez  współ- czesne elity polskie.

Zaczynając od tej drugiej sprawy:  Braun stoi na stanowisku, że Żydzi uważają gojów (hebr. trzoda, bydło) za gorszy gatunek ludzi, którymi z wyroku boskie- go mają prawo kierować oraz eksploatować ich. Nie byłoby w tym nic nadzwy-czajnego,  Cyganie  przecież uważają,  że mają  prawo  okradać  „gadziów”  (tj. nie-Cyganów).

W ogóle wiele pierwotnych plemion  za  w pełni ludzi uważało tylko członków własnej wspólnoty  i Żydzi, będący wszak cywilizacją bardzo starą, zachowali- by po prostu takie widzenie świata.

Taka teza może być prawdziwa lub nie i by ją udowodnić, trzeba się po prostu odwołać do źródeł (jakim w tym wypadku są teksty Talmudu) albo do literatu ry fachowej.

Taka  literatura  przecież  istnieje  i stwierdza jednoznacznie, że Braun w tym konkretnym  wypadku  ma  rację,  a  przytaczane  przezeń  stanowisko  rabina Owadii   („goje są po to, by służyć Żydom”),  jest  dobrze uzasadnione  w  Tal- mudzie.

Wzmiankowany przez Ciebie ks. Pranajtis  (błędnie jako Pronobis,  co  zresztą jest przesłanką,  że  jego książki  nie czytałeś) w swojej pracy „Chrześcijanin w Talmudzie Żydowskim”,  cytuje duże fragmenty z oryginalnych tekstów, jakie nie pozostawiają wątpliwości.  Wiadomo,  że Talmud to cała biblioteka i pew- ne  teksty  nie  są  tłumaczone na języki nowożytne,  stąd ani ja, nie znając he- brajskiego,  ani  –  jak sądzę  –  Ty nie jesteśmy w stanie sprawdzić,  czy cytaty Pranajtisa (skądinąd wykładowcy języka hebrajskiego) są wierne.   Ze  swojej  niemożności jego sprawdzenia nie wyciągam jednak wniosków, że on nie ma racji.

Po prostu szereg niezależnych autorów podaje to samo. Andrzej Niemojewski, autor  „Duszy żydowskiej  w  Zwierciadle  Talmudu”,  nie  był  księdzem,  lecz wojującym wolnomyślicielem, a w młodości swojej – socjalistą. Ale na dany te  mat pisał to samo co ksiądz Pranajtis. Dużo też pisał o tym Feliks Koneczny w „Cywilizacji żydowskiej”  – w podobnym duchu. / Są inne  – absolutnie wiary godne  teksty  wybitnych  katolickich  kapłanów   –  chociażby  ks. Trzeciaka czy ks. Poradowskiego  –  przyp. emjot/.

Jednak nawet,  gdyby  tych  tekstów  nie było, to sama ogólna wiedza na temat religii żydowskiej  –  a posiada ją praktycznie każdy z nas, bo większość  Pola- ków wyznaje chrześcijaństwo –religię pochodzenia żydowskiego –  wystarczy- łaby do obrony tezy Brauna.

/ Nonsens!!!   Źródłem  Chrześcijaństwa nie jest religia żydowska  –  Jezus Chrystus nie był Żydem!!!  –  Był Synem Bożym!!!  A źródłem chrześcijań- stwa jest  On sam –   jedyny Zbawiciel i Odkupicie świata,  którego   Żydzi zgładzili i po dziś dzień Mu bluźnią i Go odrzucają. Autor powtarza –  jak widać już zakorzenioną  –  ukutą nową naukę posoborową,  jakoby Żydzi byli naszymi  „starszymi braćmi w wierze”,  którą  nieustannie i  konsek-wentnie  sączył w serca  i  umysły ludzi słabej wiary  „cadyk na Watyka- nie”,  jak  go nazywali sami Żydzi,  JP II  –  przyp. emjot/

Cóż to bowiem znaczy, że Żydzi są narodem wybranym przez Boga – ano także to, że inne narody są jakby mniej wybrane, czyli gorsze.  Reszta,  w tym zjawis- ka, o których mówi Braun, są prostą konsekwencją idei wybraństwa.

Przytaczacie  (Ty  i  krytykujący  Brauna:  Dawid Wildstein, Piotr Gontarczyk, Filip Memches i Tomasz Terlikowski)  krytyczne reakcje żydowskich gazet  na przytoczone przez Brauna słowa rabina Owadii.  Wierzę,  że takie były, sam o nich czytałem,  czy jednak krytyka wynikała z odrzucenia samej ich istoty czy po prostu z faktu, że zbytnia szczerość, jaką ten starzec się wykazał, była poli tycznie kłopotliwa dla „narodu wybranego”? To z Waszych wypowiedzi wcale nie wynika.

Wyśmiewasz Brauna za podawanie w wątpliwość tezy o naturalnej śmierci dr . Ratajczaka,  wyrzuconego  z  pracy  na  Uniwersytecie w Opolu za samo tylko zreferowanie poglądów „rewizjonistów Holocaustu”.  (Nawiasem mówiąc,  je- żeli  jego  sprawa  nie  jest  przykładem  lęku elit przed żydowskim lobby, to co nim jest?).

Ja  nie  jestem  w stanie miarodajnie się wypowiedzieć na temat przyczyn jego śmierci. Ale wiem, że były wątpliwości, a do naszej policji –  niebędącej w  sta- nie wyjaśnić przez 15 lat zabójstwa własnego komendanta – mam raczej ogra- niczone zaufanie. A policja w Opolu ostatnio szczególnie zasłynęła – przecież nie sukcesami w zwalczaniu przestępczości – lecz skądinąd zabawnym  skan- dalem obyczajowym.

Wszystko to nakazywałoby większą ostrożność w ferowaniu wyroków.

Ostatecznie  o  wielu  rzeczach  sądzimy z analizy kontekstu, nie zaś z samych faktów, zbyt słabo nam znanych. Jeżeli np. ja jestem przekonany, że w Smoleń sku 10 IV 2010 dokonano zamachu, to nie dlatego, iżbym  się znał  na  lotnict- wie, mechanice czy materiałoznawstwie – bo nie mam o tym pojęcia. Uważam tak dlatego, że ta teza wyjaśnia cały kontekst sprawy smoleńskiej  (w  tym  za- gadkowe śmierci szeregu świadków i ekspertów).  Analogicznie  ze  sprawą dr. Ratajczaka  –  kontekst  istnieje  i może tu działać. Być może nie, ale nie prze- kreślałbym z góry samej możliwości.

Sugerujesz,  że  Braun podaje w wątpliwość straty żydowskie podczas II wojny światowej.

Myślę, że żaden Polak nie ma wątpliwości, że Niemcy podczas II wojny celowo wymordowali wielką liczbę Żydów. Fakt ten  – jak każdy inny fakt historyczny –  może  i  powinien  być  przedmiotem  badania naukowego, także w aspekcie liczby ofiar.

Problem polega na tym, że Żydzi chcą nadać temu faktowi historycznemu wy- miar historiozoficzny i teologiczny,  stworzyć  sytuację taką,  by przynajmniej dla cywilizacji zachodniej  „Holocaust” był centralnym punktem odniesienia, czymś jedynym i niezwykłym.

Nie faktem historycznym, jak inne zbrodnie, choćby rzeź Ormian czy „Wielki Głód” na Ukrainie, ale pozahistorycznym.  Cała kultura Zachodu ma być   na- kierowana na wysiłek, aby coś takiego się nie powtórzyło.  Jest to tzw.  religia Holocaustu,  dobrze  już  opisana  (zachęcam  Cię  do  przeczytania tekstu   T. Gabisia o tym tytule). 

Ma  ona  oczywiste  skutki  społeczne  i  polityczne – po pierwsze na nowo jed- noczy  Żydów  spajanych  wcześniej  przez  religię,  co osłabło wobec procesów laicyzacji; po drugie – potwierdza ich roszczenia do wyjątkowości.   Umacnia ten ich postulat, który wobec osłabienia wpływów religii w cywilizacji zachod niej  nie  mógłby  być powszechnie przyjmowany, gdyby miał wyłącznie dawne religijne uzasadnienie.

Dlatego badania nad Żydami podczas wojny mają aspekt polityczny –  bo pra- wda  może  naruszyć  ich  roszczenia  do wyjątkowej pozycji, którą zresztą już posiadają.

A problem istnieje, bo przecież już na początku lat 90.  XX w. naukowcy  obni- żyli szacunki strat  –  liczbę ofiar obozów niemieckich.

(Franciszek  Piper  badający  straty  w  Auschwitz  w 1992 r. określił liczbę ofiar na 1,1 mln  –  wobec podawanych wcześniej 4 mln).

Jeżeli więc straty szczegółowe były mniejsze,  to  i  ogólna  liczba  zabitych nie da  się  utrzymać  –  chyba,  że dojdą jakieś nowe dane. Ale liczba ofiar jest za- pewne uznana przez kapłanów religii Holocaustu za element umacniania  te- zy o jego wyjątkowości, stąd tak nerwowe reakcje.

Lekceważysz możliwość rozważaną przez Brauna,  że kierownicze ośrodki ży- dowskie  planują  budowę  w  granicach  Polski  państwa,  w którym – z popar- ciem Rosji i Niemiec –  byliby de facto warstwą kierowniczą.

Taki projekt już istniał, znany w historii pod nazwą Judeopolonia  (podczas I wojny światowej, tyle że w oparciu o same tylko Niemcy). Nie zrealizowano go wówczas.  Ale  w  innych  warunkach lata 1948-1956  trochę przypominały ten plan  –  znasz zapewne bon mot,  że ówczesna Polska pod względem struktury społecznej była jak Frankenstein  – żydowska głowa doszyta do słowiańskiego ciała.

Czy  taka możliwość w przyszłości jest czymś tak nieprawdopodobnym,  że sa- mo  jej  rozważanie dyskwalifikuje rozważającego?

Obecnie główną siedzibą Żydów jest Izrael, a źródłem jego siły – wpływy lobby żydowskiego w USA. To się w najbliższym czasie raczej nie zmieni,  ale  polity- cy godni tego miana muszą myśleć o losach swojej wspólnoty nie tylko  w  per- spektywie  „pokolenia żyjącego tu i teraz” (z czym chyba się zgodzisz).

Wobec trwałości konfliktu arabsko-żydowskiego liderzy żydowscy  chyba mu- szą rozważać wariant, co byłoby, gdyby jednak mimo wszystko przegrali (uwa żam  to  za  mało  prawdopodobne,  gdyż izraelska broń atomowa zrównoważy każdą przewagę liczebną, ale myśleć o tym powinni). I w takim razie  powsta- je pytanie,  gdzie  mogą ewakuować ludność, tę jej część,  która  przeżyje prze- graną. Naturalnym kierunkiem jest USA, niemniej można sobie wyobrazić de- cyzję inną.

Polska jako obiekt kolonizacji – z filosemickimi elitami,  pozbawiona większo ści przemysłu, z operetkową armią i dyspozycyjnymi wobec ukrytych centrów władzy policją i służbami specjalnymi  –  cały ten  parszywy bękart układów z Magdalenki jako III RP imitujący państwo polskie – nadaje się znakomicie do tego celu.

Nie czuję się Kasandrą i nie będę ryzykować przepowiedni, ale w przewidywa- niu takiego obrotu zdarzeń nie widzę nic niemożliwego, ani tym bardziej dys- kwalifikującego.

Dochodzimy  tu  do  znaczenia  lobby  żydowskiego  w  Polsce współczesnej, bo wszystkie te uniki intelektualne i niedopowiedzenia,  które  wyżej  krytykowa- łem,  wynikają  z  jego  zasadniczo  ukrytej  –   ale  coraz  bardziej  jawnej,  siły. I lęku, jaki ta siła budzi.

To zresztą widać na przykładzie tej debaty, którą opisywałeś.   Gdybym ja  za- chował się tak jak  p. red. Wildstein  junior,  byłoby to odczytane jako bezczel- ność,  jemu jednak nikt nie zwrócił uwagi. Sama jego kariera oczywiście wyni- ka też z zasług ojca, który jest człowiekiem bardzo dla Polski zasłużonym.

Jednak nie sposób oderwać jej od handicapu, jaką daje mu pochodzenie –  na pewno znasz funkcjonujące na  „prawicy”  pojęcie alibi-Jude,  tj. Żyd, którego obecność w danej strukturze nielewicowej ma udowadniać, że nie jest ona an- tysemicka.

To  wyjaśnia jego błyskotliwą karierę,  oczywiście poza jego innymi  wszelkimi zaletami, o których nic nie wiem, zatem nie chcę się wypowiadać.

To oczywiście drobiazg, przytaczam go jako pars pro toto. Ale przykłady szko dliwego dla polskiej racji stanu działania tego lobby po 1989 r.  masz  w  wielu miejscach.

Czy jest np. normalne, że duża część pracowników MSZ jest narodowości żydo wskiej  (a inna część  –  to absolwenci  uczelni  kształcącej  szpiegów wrogiego nam mocarstwa – moskiewskiego MGIMO)?

Czy  jest normalne,  że  jako element promocji Polski wyświetla  się szkalujące nas filmy w polskich placówkach na świecie („Pokłosie”), podczas gdy  braku- je na dokończenie filmu o naszych bohaterach (sprawa „Roja”)?   A  nawet na dokładne odkopanie ich grobów.

Czy jest normalne,  że  przez  tyle lat nie potrafiliśmy ściągnąć do Polski i osą- dzić  komunistycznych  zbrodniarzy  chroniących  się  za swoją narodowością jak Wolińska czy Stefan Michnik?

Wreszcie za filosemityzm płacą polscy podatnicy, jak choćby za  budowę  Mu- zeum  Historii Żydów Polskich (chwilowo prawie bez eksponatów), które mia- ło powstać za pieniądze inne niż publiczne,  za  które  w  końcu je zbudowano. Nawiasem mówiąc  –  zabrakło  w  Warszawie pieniędzy  na Muzeum Kresów i Muzeum Historii Polski  (to ostatnie istnieje głównie wirtualnie).

Mieszkasz  tu,  jesteś  dziennikarzem  i  nie  jesteś  głupi ani chyba zaprzedany (to ostatnie wbrew Braunowi), więc sam potrafisz podać więcej przykładów.

Nie sądzę, żeby Tobą i opcją, jaką w tej sprawach przedstawiasz, kierował wy- łącznie  strach.  Jest  to  moim zdaniem kalkulacja,  którą kierował się choćby prezydent Lech Kaczyński. Rozumiejąc, że jesteśmy zagrożeni przez Moskwę i Niemcy (tego ostatniego nie mógł powiedzieć głośno),  mocne stosunki  z USA traktował jako polisę bezpieczeństwa dla kraju.

A ponieważ szczególna pozycja lobby żydowskiego tam była mu przecież  zna- na, uznał (i nadal uznaje to cały jego obóz), że uległość wobec Żydów jest gwa- rancją pomocy USA dla Polski. W tym sensie kierował się motywacją patrioty- czną, co jednak nie zwalnia jego postępowania od oceny w kategoriach polity- cznej słuszności.  Jego  ocena  to  inny temat,  lecz  takie myślenie wyjaśnia mi także Twoją (i Tobie podobnych) postawę.

I fakt, że filosemityzm cechuje nie tylko obóz kosmopolityczny, lecz także głó wną część obozu patriotycznego.

Konkluzja Twojego tekstu jest taka, że ludzi tak myślących o problemie  żydo- wskim  jak Braun należy izolować od „głównego nurtu” obozu patriotycznego.

Zapewne jest to opinia reprezentatywna dla Twojego środowiska i warta odno towania, bo oznacza, że stosunek do problemu żydowskiego jest jednym z ele- mentów dzielących polską scenę polityczną.  Także  dlatego dyskusję i będący jej pokłosiem Twój tekst należy uznać za znaczące wydarzenie.

Ponieważ jest nieprawdopodobne,  aby  Twoja Redakcja ten tekst wydrukowa- ła,  a dotyczy on spraw publicznych,  pozwalam  sobie nadać mu charakter li- stu otwartego.

Pozdrowienia

Tomasz Szczepański

(Twój kolega ze studiów)

  • Tomasz Szczepański — ur. w 1964 roku, historyk (mgr 1990, dr nauk hum. 2007), publicysta, działacz społeczny i polityczny. W latach 1984-1986 re- daktor „Frontu Robotniczego”, w 1986 r. wydawał „OBI. Osiedlowy Biule- tyn Informacyjny”. Inicjator i redaktor pisma Międzymorze” (1987-1989) oraz  autor  zamieszczanych  tam  artykułów.  Od 1987  do 1990 r.  członek Polskiej Partii Socjalistycznej. W latach 1986-1995 współinicjator  i  dzia- łacz Towarzystwa Pomost.

W latach 1991-1997 działacz  Konfederacji Polski Niepodległej   (członek Rady Politycznej KPN 1996-1997).  Publikował  w  „Gazecie Polskiej KPN” (1992-1997),  będąc  członkiem  jej  zespołu redakcyjnego,  odpowiadał  w nim za problematykę środkowo i wschodnioeuropejską. Współorganizował Drugi Kongres Ligi Partii Krajów Międzymorza w Jaro- sławiu nad Sanem (9-11 VI 1995). Od 1994 do 1997 r. członek Zarządu Ko- mitetu Polska-Czeczenia. W latach 1994-1998 radny Rady Gminy Warsza- wa Targówek.

Od 1997 do 2008 r. nauczyciel historii w warszawskich szkołach  (z przer- wami). Kilkakrotnie usuwany z  pracy  w  szkole z powodu swoich narodo- wych przekonań, bezrobotny w latach 2008-2009. Od 2009 r. pracuje jako muzealnik.

Współtwórca  Stowarzyszenia na rzecz Tradycji i KulturyNiklot”  oraz jego przewodniczący od 1998 r.  Wydawca nieregularnika „Trygław”. Au- tor prozy political fiction pod pseudonimem Barnim Regalica.

Od Redakcji:

[Organizacja Monarchistow Polskich – legitymizm.org]:  Publikując  po- wyższy list otwarty, ważny apel o wolność i  brak cenzuralnych  ograni- czeń w debacie o Polsce, zaznaczamy,  że  wyraża on poglądy Autora,  z którym – przyjmując za właściwe stanowisko, iż najpierw jesteśmy kato likami,  a  później Polakami,  gdyż  naszą  pierwszą ojczyzną jest Kościół katolicki  –  nie musimy się utożsamiać w każdym punkcie.

Publikujemy list do pana Skwiecińskiego, aby przeciwstawić się próbom narzucania   politycznej   poprawności   przez   środowiska  bardziej   lub mniej słusznie uznawane za prawicowe. Wyznaczanie tematów tabu jest szkodliwe dla samej istoty Prawicy.

W tym kontekście warto przytoczyć słowa pana Mateusza Matyszkowicza („Opcja na Prawo” nr 4/2013):

(…) nasza strona się ujednolica,  coraz  mniej  jest  starć,  dyskusji   wew- nątrzprawicowych, wewnątrzkonserwatywnych.  Jeżeli  już się pojawia- ją,  to na tle ekonomicznym i wynikają raczej z powodu konkurencji mię- dzy tytułami i właścicielami niż z rzeczywistych różnic ideowych i  pos- trzegania rzeczywistości.

Jedyne, co może uratować nasze media, to cywilna odwaga pisania tego , co się może nie spodobać naszym czytelnikom, wydawcom,  kolegom po tej samej stronie i robienia tego bez zbędnych odniesień personalnych, a odnoszenie się do samej argumentacji.

Jest to forma konserwatywnego podejścia, gdyż to marksizm nam mówi, że to byt warunkuje świadomość  i  że ktoś ma takie poglądy,  a nie inne, gdyż znajduje się w określonej sytuacji ekonomicznej.

My, konserwatyści, nie jesteśmy marksistami, wręcz przeciwnie,  i dlate- go uważamy, że bez względu na rozmaite uwarunkowania ekonomiczne istnieje coś takiego jak racjonalność,  jak umiejętność  formułowania  są- dów, argumentów, umiejętność kontrargumentowania.  Na  tym  została zbudowana cywilizacja europejska, na kwestii scholastycznej,  gdzie się zestawia przeciwstawne stanowiska.

________________________________

Za: Organizacja Monarchistow Polskich – legitymizm.org
Za; http://www.bibula.com/?p=70723 – 2013-10-23
Ten wpis został opublikowany w kategorii Holokaust, JUDAIZACJA POLSKI, JUDAIZM - ŻYDZI, POlska w likwidacji, Roszczenia żydowskie, SPOŁECZNO-POLITYCZNE, Zbrodnie żydowskie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.